35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
Tak, wiem — powiedział i westchnął bezgłośnie. Zdawał sobie sprawę z tego, jak samolubne to było podejście i jak chujowo postąpił, nie odpowiadając mu tym samym z takich pobudek, ale nie sądził, że wszystko po tym tak się potoczy. Nie miał pojęcia, że chłopak aż tak się tym przejmie, że aż zacznie tak ostro ćpać, w rezultacie czego prawie zejdzie z tego świata. A mógł przewidzieć, że tak to się skończy, wiedząc, jaki Indigo był wrażliwy. — Nie, nie było — zgodził się z nim i pokręcił głową na boki. Zdecydowanie nie było, bo to, co stało się potem, na długo zapadnie mu w pamięć. To uczucie, kiedy dowiedział się, że młodszy niemal stracił życie... To było okropne.
Bo takie nie było. Jak to wypadek z ofiarami śmiertelnymi — wzruszył lekko ramionami. Mogłoby się wydawać, że po takim czasie zrobił się niewrażliwy na takie widoki, ale do tego chyba nie da się przyzwyczaić i chyba zawsze już będzie się to na nim trochę odbijało. Tak czy siak, nie po to poruszył ten temat, żeby rozmawiali o wypadku śmiertelnym na randce. Chodziło mu tylko o to, żeby trochę nakreślić sytuacje. Co chwilę na niego zerkał, jedząc przystawkę, licząc na to, że młodszy będzie w stanie wytłumaczyć mu, czym był ten cały fenomen, o którym sam wiedział tylko tyle, co powiedział mu ostatnio Sawyer. — To już wiem, że to internetowy brain-cośtam, bo tyle mi powiedział — powiedział. Pytanie tylko, czym dokładnie był brainrot i o co w tym chodziło. — Nadal jednak nie rozumiem, co to jest, jak to działa i po co. Do tego nie rozumiem, czemu ten obrazek, który mi pokazał, był taki paskudny i czemu ludzie mają takiego fioła na tym punkcie, że umieszczają to na kartach lojalnościowych — westchnął i wpakował sobie kolejną przystawkę do ust. Przeżuł ją, popił piwem i odetchnął raz jeszcze. — Po prostu to dla mnie jakieś dziwne — skrzywił się. — Rozumiem mieć jakichś prawdziwych idoli wśród aktorów, piosenkarzy i tak dalej, ale to są jakieś narysowane pierdoły, które, o ile dobrze go zrozumiałem, mają rzeszę fanów — dodał zaraz tonem, który wskazywał na to, że naprawdę nie dowierzał w to, że takie rzeczy miały miejsce. Liczył na to, że Indigo bardziej wprowadzi go w ten świat, bo chciał zrozumieć, co dzisiejsze dzieciaki oglądały, nawet jeśli z żadnymi nie miał styczności. — Boże, jestem taki stary — westchnął ciężko i wrócił do jedzenia. W takich momentach zastanawiał się nad tym, czy rzeczywiście nie był już za stary na takie rzeczy. Może powinien po prostu pogodzić się z tym, że młodzież miała swoje rzeczy. Tak samo jak on je miał, kiedy był dzieckiem, a potem nastolatkiem. Jego też rodzice nie zawsze rozumieli i nie zawsze wiedzieli, co było modne na szkolnych korytarzach. Tak już po prostu było, że człowiek nie nadążał za modą dzieciaków, a jak już się o czymś dowiadywał, to zaraz ta moda przemijała i pojawiało się coś zupełnie nowego.

Indigo Emelle
22 lat/a, 178 cm
bezrobotny na utrzymaniu Cedara
Awatar użytkownika
i don't wanna leave you way too soon
butterflies all over the field
tell me lies i've been trying to feel
Whispers of life
na 100% nie cado 🙃
Najważniejsze, że w końcu poszedłeś po rozum do głowy — stwierdził. Równie dobrze, Cedar dalej mógł obstawać przy swoim i nie wyznać mu swoich uczuć. Najwyraźniej jednak dotarło do niego, że nie mógł tego dłużej robić, bo skoro kochał Indigo to powinien mu w końcu o tym szczerze powiedzieć. Zwłaszcza, że to był główny powód tego, że prawie stracił życie przez przedawkowanie i wzięcie jakiegoś syfu. I nawet jeśli na początku ciężko było mu uwierzyć w szczerość jego uczuć i myślał, że Cedar mówi to po to, żeby poczuł się lepiej, to z czasem uwierzył w to, że mężczyzna naprawdę go kochał.
Na jego odpowiedź skrzywił się i pokręcił lekko głową. To teraz tym bardziej nie chciał pytać i wolałby, aby Cedar nie wdawał się w szczegóły. Poza tym, byli na randce, a rozmawianie na takie tematy byłoby po prostu dziwne. Zdawał sobie sprawę z tego, że Cedar czasami miał wezwania do paskudnych zgłoszeń, ale nigdy o tym nie rozmawiali. Z reguły opowiadał mu o tych śmiesznych i absurdalnych. Nic jednak dziwnego, bo kto chciałby rozmawiać o tych bardziej depresyjnych? Mało kto, jak nie nikt.
A, okej — odparł. Cóż, sam niekoniecznie wiedział jak inaczej mógłby mu to wytłumaczyć, żeby ten zrozumiał, bo niekoniecznie orientował się w tym co było popularne za czasów, gdy Cedar był nastolatkiem i do czego mógłby to porównać. — Ale po co chcesz to zrozumieć? Trend jak każdy inny. To, że dla ciebie coś jest dziwne nie oznacza, że dla innych też takie jest. Jak ty byłeś nastolatkiem czy dzieckiem to nie było modnych rzeczy, na które każdy miał przez jakiś czas zajawkę? — zapytał i wzruszył ramionami. Czasy się zmieniały, a co za tym szło, trendy również. Wszystko było teraz bardzo zdigitalizowane, więc logiczne, że trendy które powstawały, znacznie różniły się od tych z przeszłości. Dla Cedara to mogło wydawać się dziwne, ale dla teraźniejszych dzieciaków, równie dobrze trendy z czasów Moseleya mogłyby się wydawać dziwne i niezrozumiałe. — Tak samo jak kreskówki mają całe rzesze fanów, a to też przecież są narysowane pierdoły — odbił piłeczkę i wzruszył lekko ramionami. Dla niego to niewiele różniło się od viralowych grafik, które co chwilę krążyły w internecie. — Poza tym, chwilę to potrwa i niedługo ludzie o tym całkiem zapomną. Tak samo jak było z Labubu — odparł. — Każdy się nimi jarał i ludzie kupowali to na potęgę za chore pieniądze, a po miesiącu już nikt o tym nawet nie mówił — wzruszył ramionami. Trendy miały to do siebie, że pojawiały się znikąd, szybko zyskiwały sławę, ale potem równie szybko znikały i ludzie o nich zapominali. No, ale powinien przywyknąć do tego, że dla Cedara wszystko co było dla niego niezrozumiałe z automatu było też dziwne. — Bez przesady. Po prostu nie używasz internetu i nie jesteś na bieżąco z tym co się dzieje — wzruszył ramionami. Cedar nie używał TikToka czy Instagrama, a to właśnie stamtąd najszybciej można było się dowiedzieć co takiego było w modzie.

Cedar Moseley
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
Oczywiście, że były, ale jakieś takie... Sam nie wiem — westchnął ciężko. Wydawało mu się, że kiedyś te modne rzeczy były inne, mniej dziwne. Pewnie dla jego rodziców były niezrozumiałe, zwłaszcza dla jego ojca, który zawsze był ze wszystkim do tyłu. Pewnie to właśnie po nim Cedar miał tę awersję do nowinek i do internetu. Aż dziw brał, że ktoś w tym wieku średnio sobie radził z takimi rzeczami jak portale społecznościowe i inne TikToki. — No niby tak, ale często są po prostu fajne — wzruszył lekko ramionami. Jak był dzieciakiem, to często przesiadywał przed telewizorem i oglądał przeróżne kreskówki. Lubił je i pewnie jakby ktoś mu je teraz włączył, to też by obejrzał. Jasne, nikomu się nie przyzna, że rzeczywiście tak było. Zamrugał kilkukrotnie, kiedy padła kolejna nazwa, której w ogóle nie kojarzył. — Labu-co? — powtórzył po nim. — O czym ty do mnie mówisz? — zapytał, bo naprawdę nie miał pojęcia, czym było to całe Labubu. Pierwsze słyszał. — Okej, kupowali, czyli to była jakaś pierdoła — wywnioskował sobie. Zapewne jakieś gówno, na które sam nigdy nie zwróciłby uwagi, gdyby widział to w sklepie. — Mówisz tak tylko po to, żeby nie sprawić mi przykrości — uśmiechnął się do niego zaczepnie i zjadł kolejną porcję przystawki. — Spójrzmy prawdzie w oczy — jeszcze chwila i będę miał czterdzieści lat, a od czterdziestki to już równia pochyła — powiedział i wywrócił oczyma. Naprawdę czasami czuł się staro i dopadały go takie myśli, że połowę życia już miał za sobą. Żałował też wtedy tego, że poszedł do akademii policyjnej, bo mógłby robić coś, co naprawdę by chciał. Teraz męczył się jako policjant.
Jest jeszcze coś, o czym powinienem wiedzieć, żeby być bardziej młodzieżowym? Albo coś, żebym mógł zaskoczyć kolegę? — zaśmiał się krótko. — On jest ojcem, więc ma od kogo dowiadywać się o tych wszystkich modnych rzeczach. Ja za to mam ciebie — dodał poważniejszym tonem, jakby to naprawdę było bardzo ważne, żeby przekazywał mu tę tajemną wiedzę. Zupełnie jakby chciał przy następnym spotkaniu zaskoczyć swojego kumpla tym, że miał wiedzę z zakresu internetu. Sięgnął po swój kufel, żeby upić z niego spory łyk. — Czasami zastanawiam się nad tym, jak to jest mieć dzieci. No wiesz, jak upierdliwe to musi być, kiedy jesteś tak uwiązany i jak ciężko jest być dobrym ojcem — powiedział. — Ja pewnie w ogóle bym się do tego nie nadawał. Nie dość, że chujowy ze mnie człowiek, to jeszcze mój ojciec dał mi kiepski przykład. Pewnie przerzucałbym swoje ambicje na dziecko i to byłoby tak samo sfrustrowane jak ja — stwierdził i odetchnął krótko. Albo właśnie nie popełniłby błędu swojego ojca i byłby dla swojego syna albo córki dobry. Tak czy siak, zapewne nigdy się tego nie dowie, bo nie planował dzieci. To nawet nie tak, że miałby szansę wpaść, bo kobiety po prostu go nie kręciły. No i miał Indigo, którego na pewno by nie zdradził.

Indigo Emelle
22 lat/a, 178 cm
bezrobotny na utrzymaniu Cedara
Awatar użytkownika
i don't wanna leave you way too soon
butterflies all over the field
tell me lies i've been trying to feel
Whispers of life
na 100% nie cado 🙃
No właśnie — powiedział. To, że dla niego były normalne, nie oznaczało, że takie same były dla jego rodziców i osób z ich pokolenia. Każda generacja miała jakieś swoje dziwactwa, więc nie rozumiał dlaczego Cedar był aż tak zaskoczony tym, że teraz dzieciaki jarały się jakimś gównem. Zapewne nie pierwsze i nie ostatnie gówno, które stało się popularne i na które moda dość szybko przeminie. Miał wrażenie, że teraz te trendy to zmieniały się z prędkością światła. Dosłownie, co miesiąc co innego było popularne i czym innym ludzie w internecie się podniecali. — Dla ciebie. Dla innych wcale nie musiały takie być — stwierdził i wzruszył ramionami. Zapewne tak samo podchodzą do tego dzisiejsze dzieciaki – dla nich te wszystkie rzeczy są normalnością, nawet jeśli dla starszych wydają się niezrozumiałe. — Labubu — powtórzył. No tak, dlaczego założył, że akurat o tym Cedar mógł już słyszeć? Skoro nie wiedział o innych trendach, to zapewne o tym też nie słyszał. — Pokażę ci — powiedział i wyjął z kieszeni spodni telefon. Odpalił przeglądarkę, wpisał Labubu, a potem wszedł w grafikę. Odwrócił telefon ekranem w stronę Cedara i wyciągnął w jego stronę rękę. — Takie małe, paskudne stworki. Maskotki, które są jednocześnie breloczkami. Był na nie niedawno szał i ludzie nosili tego masę przy plecakach i torebkach. Swoje też kosztują — stwierdził i uśmiechnął się delikatnie. Jak dla niego, były nawet dość urocze, ale coś czuł, że Cedar jak to Cedar, będzie miał dość odmienne zdanie. Cofnął rękę i zablokował telefon, chowając go z powrotem do kieszeni. — Wcale nie — mruknął. No, dobra. Poniekąd właśnie dlatego to powiedział, ale nie można było zaprzeczyć też temu, że było w tym trochę prawdy. — No przestań. Jeszcze nie takie zaraz — przewrócił oczami, po czym spojrzał na niego z politowaniem. Uważał, że Cedar trochę wyolbrzymiał.
Nie wiem… Poza tym, nie jestem pewien, czy w ogóle ta wiedza jest ci do czegokolwiek potrzebna… — stwierdził i wzruszył ramionami. Jasne, był od niego młodszy i znacznie lepiej się orientował, ale czy był sens zaśmiecać Moseleyowi głowę takimi pierdołami, kiedy za miesiąc już nikt nie będzie pamiętał o połowie rzeczy, które teraz były modne i popularne? On sam uważał, że nie. — No, teraz to trochę czuję presję, bo co, jak ja sam też nie jestem ze wszystkim na czasie? Zwłaszcza po tym, jak przez jakiś czas praktycznie nie korzystałem z internetu — odparł. Jak nietrudno się domyślić, w trakcie pobytu w ośrodku raczej nie siedział i nie scrollował TikToka czy rolek na Instagramie. — Mhm — wymruczał w odpowiedzi na jego słowa i pokiwał głową. Cóż, sam też nie miał dobrych wzorców jeśli chodzi o rodziców, więc nie uważał, żeby kiedykolwiek nadawał się na to, aby mieć dziecko. Właściwie, nigdy nawet nie rozważał jego posiadania. — Nie możesz tego wiedzieć, dopóki nie będziesz miał dziecka — stwierdził. — Chciałbyś? — zapytał. — Mieć dziecko — doprecyzował. — Albo czy w ogóle kiedykolwiek rozważałeś opcję jego posiadania — dodał jeszcze. Był ciekaw jakie podejście do tego tematu miał Moseley.

Cedar Moseley
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
Ściągnął brwi, kiedy Indigo powtórzył, bo nadal nic mu to nie mówiło. Nic dziwnego, skoro nigdy nie widział na oczy żadnego Labubu. — Okej — odparł. Wpatrywał się w niego, kiedy młodszy grzebał w telefonie, a gdy odwrócił go w jego stronę, to zamrugał kilkukrotnie. Spojrzał na chłopaka, kiedy ten wyjaśniał, a potem z powrotem na ekran telefonu. — Są paskudne — stwierdził po prostu, bo nic innego nie przychodziło mu na myśl. — Jak można sobie coś takiego zaczepić przy torebce? I rozumiem, że to laski kupują? — zapytał jeszcze, po czym wrócił do jedzenia. Nie miał pojęcia, jakim cudem coś takiego było popularne, ale nie zmieniało to faktu, że ludzie różnymi rzeczami się jarali. Jak widać, nawet takim małym gównem. Westchnął tylko, kiedy Indigo zaprzeczył, bo jak dla niego, to brzmiało to właśnie w taki sposób. — Pięć lat to jest nic. Nim się człowiek obejrzy, to minie — wzruszył lekko ramionami. Strasznie się bał tej czterdziestki, ale nie można mu się było dziwić. Ciekawe, czy dostanie na głowę i będzie przeżywał jakiś kryzys wieku średniego. Brzmiało jak coś prawdopodobnego, bo wyglądał na takiego, który mógłby go dostać.
Tylko po to, żeby nie być do tyłu — wzruszył lekko ramionami. To nie tak, że musiał to wiedzieć dla samego siebie, ale ostatnio sobie uświadomił, że wiele nie wiedział. Może też poczuł się przez to staro i do tyłu? — Przepraszam, nie chciałem jej na tobie wywierać — zażartował i się zaśmiał. Wiadomo, że nie będzie go zmuszał do tego, żeby robił mu wykłady na temat tego, co teraz było modne wśród młodzieży i o czym należy wiedzieć, jeśli chciało się być na czasie, ale jakby czasami mu o czymś tam wspomniał, to nie miałby nic przeciwko temu.
Zamrugał kilkukrotnie, kiedy Indigo zapytał, czy chciałby mieć dzieci albo, czy kiedykolwiek je rozważał. Wyglądał na skonsternowanego, ale dokładnie taki był, bo był przekonany, że nie trzeba było go długo znać, żeby domyślić się tego samemu. — Nie — powiedział w końcu. — Nigdy nie myślałem, że chciałbym je mieć i zapewne nigdy nie będę ich chciał — dodał. — Nie wyobrażam sobie, żebym był w stanie wychować dziecko, nie wspominając o tym, że raczej nie pokochałbym takiego z domu dziecka, a na swoje nie mam co liczyć. Raczej nie zakładam, że kiedykolwiek kogoś zaciążę — dokończył. Nie, nie miał zamiaru tego ukrywać, więc jeśli Emelle chciał mieć w przyszłości dzieci, a jednocześnie z nim być, to musiał się ugiąć i z tego zrezygnować. No, o ile będzie chciał dać mu jeszcze jedną szansę. Coś jednak czuł, że chłopak nigdy o tym nawet nie myślał. Nie byłby zaskoczony, gdyby ten nie chciał mieć dzieci przez to, jakie sam miał dzieciństwo. — Tylko nie mów mi, że ty byś je chciał — odezwał się po chwili i spojrzał na niego podejrzliwie. Oby nie okazało się, że młodszy marzy o dziecku, dzieciach albo jakiejś rodzinie zastępczej, bo wtedy będą mieli nie lada problem.

Indigo Emelle
22 lat/a, 178 cm
bezrobotny na utrzymaniu Cedara
Awatar użytkownika
i don't wanna leave you way too soon
butterflies all over the field
tell me lies i've been trying to feel
Whispers of life
na 100% nie cado 🙃
Oj tam, od razu paskudne — przewrócił oczami. W ogóle nie był zaskoczony tym, że mężczyzna opisał je w taki sposób, bo dokładnie tego się spodziewał. — Dla mnie nawet jest w nich coś uroczego — stwierdził. Co prawda, nie na tyle, żeby sam chciał coś takiego kupić i przyczepić sobie do plecaka, ale był w stanie zrozumieć, dlaczego zrobiły taką furorę. — Nie tylko laski. Chłopaki też. I dzieci. Był na to naprawdę duży szał. Były momenty, że nigdzie nie było można ich kupić, bo wszędzie były wyprzedane — odparł rozbawiony i pokręcił lekko głową na boki. Nie pamiętał, kiedy ostatnio wcześniej był aż taki szał na zwykłą zabawkę, w dodatku tak specyficzną. — Boże, czy ty naprawdę do wszystkiego musisz podchodzić w taki pesymistyczny sposób? — zapytał i przewrócił oczami. Jasne, Cedar od zawsze był gburowaty i wiecznie na wszystko narzekał, ale krzywda by mu się nie stała, jakby jednak od czasu do czasu podszedł do czegokolwiek w nieco bardziej pozytywny sposób.
Ale to nie tak, że masz dzieci czy dużo młodszych znajomych, żeby za nimi nadążać — stwierdził i wzruszył lekko ramionami. Tak właściwie, jedyną młodą osobą, którą Cedar miał w swoim otoczeniu był chyba sam Indigo. Nie kojarzył, żeby był ktokolwiek jeszcze. Na jego kolejne słowa zaśmiał się cicho i pokręcił lekko głową na boki. — Wbrew pozorom, ja też nie jestem zawsze ze wszystkim na bieżąco — przyznał i wzruszył lekko ramionami. To nie tak, że wiedział o wszystkim co się działo i co aktualnie było modne wśród młodzieży. Pomimo tego, że dość sporo czasu spędzał w internecie i na aplikacjach.
Uniósł lekko brwi, bo Cedar sprawiał teraz wrażenie zaskoczonego jego pytaniem. Nie uważał, żeby było jakieś dziwne. Skąd miał wiedzieć, co tam starszemu siedziało w głowie? Różne mógł mieć zdanie na ten temat. — Okej — odparł i skinął lekko głową. Poniekąd właśnie takiej odpowiedzi się spodziewał. Słuchał tego, co mężczyzna mówił, kiwając przy tym delikatnie głową. To było do przewidzenia, bo on sam też nie potrafił sobie wyobrazić Moseleya jako ojca. Jakoś tak… W ogóle do niego taka wizja nie przemawiała. Nie to, żeby w ogóle mu to przeszkadzało, bo i tak zakładał właśnie taki scenariusz. No i to nie tak, że sam jakoś bardzo chciał mieć dzieci i planował je w swojej przyszłości. — Nie no — odpowiedział i wzruszył lekko ramionami. — Jest mi to w sumie obojętne. Jakby były to by były, a jak ich nie będzie to też spoko — stwierdził. To nie tak, że całkowicie skreślał tę opcję, ale na pewno nie była to kwestia tego, że za wszelką cenę musiał je mieć. — Nie uważam jednak, żebym nadawał się na rodzica — stwierdził jeszcze. Nie miał praktycznie żadnych wzorców – nie miał pojęcia kto był jego ojcem, a jego matka była patuską, która się nad nim znęcała i nie zaznał od niej ani krzty miłości. Z tego powodu nie był w stanie sobie wyobrazić scenariusza, w którym sam miałby zostać rodzicem.

Cedar Moseley
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
Uroczego — powtórzył po nim i ściągnął lekko brwi. — Skoro tak mówisz... Nie znam się na uroczych rzeczach — dodał. — Chociaż nie... ty jesteś uroczy — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Nie dało się zaprzeczyć temu, że Indigo rzeczywiście był uroczy. Nie zmieniało to jednak faktu, że nie uważał tych całych Labubu za słodkie i nie rozumiał fenomenu. — Co ty gadasz? — zapytał zaskoczony i zamrugał kilkukrotnie. — Naprawdę był na to aż taki szał? — dodał wyraźnie zszokowany tym, że mógł być na nie aż taki hype. Nigdy nie zrozumie tego, jak miała się sprawa z modą na pewne rzeczy. — Ej, wcale nie podchodzę pesymistycznie do życia — powiedział nieco oburzony. — Jestem realistą, a nie pesymistą — mruknął pod nosem i odwrócił głowę w bok. Prawda była taka, że był jednym z gorszych pesymistów, na jakich można było trafić. Indigo miał się z czym użerać.
No nie, to prawda — zgodził się z nim. Ta wiedza tak naprawdę do niczego nie była mu potrzebna. — Nie? A ciągle siedzisz w tym telefonie — zażartował. — Nie wspominając o tym, że co chwilę do mnie przychodzisz, żeby pokazywać mi różne głupoty — pokręcił lekko głową na boki. Potem mu marudził, że byłoby łatwiej, gdyby po prostu zainstalował sobie TikToka i by mu to wszystko wysyłał, ale Cedar jakoś nie mógł się do tego przemóc. A może powinien sobie go pobrać, żeby nie być aż tak do tyłu? Przecież nawet jego starsi koledzy z pracy z niego korzystali.
Miał nadzieję, że teraz się nie okaże, że Indigo marzył o gromadce dzieci. Co prawda, nie byli nadal razem, bo chłopak wciąż się wahał, ale zakładając, że jednak da mu szansę, to wolałby, żeby mieli taki sam albo podobny pogląd na tę kwestię. Wiele związków rozpadało się przez to, że jedna osoba chciała dziecka, a druga nie chciała. Nie chciałby do nich należeć. Odetchnął więc z ulgą, kiedy młodszy odpowiedział mu w taki sposób. Miał nadzieję, że tak uważał i że nie mówił tego tylko dlatego, żeby mu się przypodobać. — To widzę, że mamy podobne podejście co do tego, czy nadalibyśmy się na ojców — powiedział. — Na szczęście ciąża nam nie grozi, a przynajmniej nie w naszej relacji... — dodał ciszej i odchrząknął. Nawet nie wiedział, jak miał do tego podchodzić.
Do ich stolika zaraz podeszła kelnerka, żeby wziąć talerze po przystawkach i po chwili wróciła z głównymi daniami. — Wygląda pysznie — powiedział i sięgnął po widelec, żeby nabrać na niego jedzenie. Gdy go spróbował, uśmiechnął się do siebie pod nosem. Nabrał kolejny kęs, ale tylko po to, żeby podsunąć go chłopakowi pod usta. — Naprawdę dobre — zachęcił go. Miał nadzieję, że młodszemu też będzie smakować, bo bardzo zależało mu na tym, żeby ta randka była udana. Sądząc jednak po tym, że nie było między nimi drętwo, to chyba można było uznać, że mieli za sobą połowę sukcesu.

Indigo Emelle
22 lat/a, 178 cm
bezrobotny na utrzymaniu Cedara
Awatar użytkownika
i don't wanna leave you way too soon
butterflies all over the field
tell me lies i've been trying to feel
Whispers of life
na 100% nie cado 🙃
Zamrugał kilkukrotnie, bo nie spodziewał się tego, że Cedar sypnie mu takim komplementem. Zaraz uśmiechnął się delikatnie, bo nieco nawet się zakłopotał tym co powiedział starszy. — Dziękuję — odparł i pokręcił lekko głową na boki. Naprawdę cholernie podobała mu się ta nowa wersja Cedara. Mężczyzna zachowywał się tak, jak powinien to robić od samego początku. Nawet jakby chciał, to nie miałby się o co do niego przyczepić. Nie wierzył w to, że to był ten sam Moseley, którego przecież znał od tylu lat i który swojego czasu potrafił go traktować w naprawdę podły i przedmiotowy sposób. — No. Serio. Nawet nie pytaj, ile to kosztowało, bo się za głowę złapiesz — odparł rozbawiony i zaśmiał się cicho. Na jego kolejne słowa, po prostu spojrzał na mężczyznę z politowaniem. — No nie. W ogóle — stwierdził i przewrócił oczami. Chyba nie znał osoby, która miałaby bardziej pesymistyczne podejście do życia. — Nieee. Zdecydowanie jesteś pesymistą. Nie spotkałem chyba jeszcze w swoim życiu nikogo, kto miałby do wszystkiego bardziej negatywne podejście, niż ty — stwierdził i wzruszył lekko ramionami. Niech Cedar nawet nie próbuje się z nim w tej kwestii wykłócać, bo nie miał zamiaru zmieniać swojego zdania w tej sprawie.
No właśnie — powiedział i kiwnął lekko głową. Na jego kolejne słowa westchnął cicho. — A co mam innego do roboty? — zapytał i wzruszył ramionami. Nie pracował, całymi dniami siedział na dupie w domu, więc musiał jakoś dostarczać sobie rozrywki. Najwyraźniej jedną z nich było scrollowanie TikToka czy rolek na Instagramie, które później pokazywał Cedarowi. Mężczyzna nigdy nie narzekał, kiedy to robił, więc wychodził z założenia, że Moseley nie miał z tym problemu. Przynajmniej dzięki temu mógł mniej więcej być na czasie z tym, co ludzie teraz oglądali i co ich bawiło.
Tak, na to wygląda — zgodził się z nim i skinął lekko głową. — Poza tym, mamy Baloo. Bycie psim tatą w zupełności nam wystarczy — odparł rozbawiony i pokręcił delikatnie głową na boki. Nie wyobrażał sobie, do ich gromadki miałoby jeszcze dołączyć dziecko. Uważał, że we troje było im dobrze i nie było potrzeby tego zmieniać. — Oj tak, o to na pewno nie musimy się martwić. Inaczej mielibyśmy już całe przedszkole — powiedział i posłał mu zaczepny uśmiech. No, ale nie mówił nic, co nie byłoby prawdą, patrząc z perspektywy tego, jak wiele razy Cedar go zalał.
Zerknął na kelnerkę, która przyszła zabrać puste talerze i zaraz wróciła z kolejnymi, na których tym razem było główne danie. — Tak. I tak samo pachnie — przyznał i pokiwał głową. Nie można było zaprzeczyć temu, że naprawdę dobrze sobie dzisiaj pojedzą. Chwycił za widelec, obserwując mężczyznę, a kiedy ten wziął pierwszy kęs, sam również chciał pójść w jego ślady. Cedar jednak go ubiegł, zaraz wyciągając widelec w jego stronę. Bez protestowania zjadł to co na nim było i pokiwał głową. — Tak, jest naprawdę smaczne — przyznał, gdy już przełknął. Westchnął bezgłośnie i odłożył jeszcze na chwilę widelec. Jedną ręką sięgnął w stronę mężczyzny, żeby chwycić jego dłoń w swoją. Drugą wsparł łokciem o blat, opierając na otwartej dłoni podbródek.
Cedar... — zaczął. — Kocham cię — powiedział jak gdyby nigdy nic. — Chcę, żebyśmy byli parą. Chcę móc nazywać cię swoim chłopakiem, czy tam partnerem… Jak będziesz wolał — kontynuował. Przygryzł delikatnie swoją dolną wargę, jakby się wahał, czy chciał powiedzieć to, o czym jeszcze myślał. — A po powrocie do domu chcę się z tobą kochać — odparł, nieco zakłopotany. Brakowało mu jego bliskości. Specjalnie powiedział to w taki sposób, bo zdecydowanie nie miał tutaj na myśli uprawiania chamskiego seksu, co wcześniej było dla nich typowe.

Cedar Moseley
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
W takim razie chyba nie chcę wiedzieć — powiedział, ściągając brwi. Nie byłby zaskoczony, gdyby taka pierdoła kosztowała naprawdę sporo, bo zdążył się przekonać nie raz, że na tym świecie było tak, że jak coś było modne, to zaraz kosztowało miliony monet. — W ogóle — powiedział i skinął lekko głową. Ściągnął brwi, kiedy młodszy powiedział coś takiego, bo naprawdę był przekonany, że był bardziej realistą. A może coś w tym było? Może rzeczywiście miał bardzo pesymistyczne podejście do życia? — Staram się to zmienić, okej? — westchnął ciężko. — I tak się bardzo zmieniłem. Daj mi trochę czasu — pokręcił lekko głową na boki. Prawda była taka, że cholernie się zmienił i to na dobre. Zrobił się o wiele bardziej wyrozumiały wobec wszystkich i miał o wiele lepszy humor, kiedy nie chodził ciągle obrażony na cały świat. Potrafił się szczerze uśmiechnąć albo zaśmiać czy zażartować. Zrobił ogromny krok w przód. I to wszystko dzięki Indigo, dla którego chciał być innym człowiekiem.
No niewiele — wzruszył lekko ramionami. Chłopak był bezrobotny, więc rzeczywiście nie miał wiele do roboty. Ileż można było dbać o dom? Przecież nie będzie tego robił dzień w dzień, bo zaraz obudziliby się w tak sterylnym domu, że byłoby aż nieludzko. Oczywiście nie miał zamiaru go poganiać, żeby ten szukał pracy, bo wiedział, że w takim stanie nie byłoby to proste. Najpierw musiał dojść do siebie, a dopiero potem myśleć o pracowaniu. Jakoś dawali sobie radę z jednej pensji. Wiadomo, że nie żyli w luksusach, ale na jedzenie i rachunki im nie brakowało, a to było najważniejsze.
Mhm, też tak uważam. To duże dziecko wymaga sporo uwagi — zaśmiał się. Zazwyczaj po prostu całe dnie spał w swoim posłaniu i niewiele robił, ale czasami jak mu się załączyło, to był naprawdę upierdliwy. Do tego wszystkiego dochodziło jeszcze to, że był ogromny, więc jak się uwziął, to nie było tak łatwo go przegonić albo ignorować. — Z całą pewnością — wywrócił oczami, uśmiechając się do siebie pod nosem. Tak często uprawiali seks i to bez zabezpieczeń, że rzeczywiście już dawno mieliby dziecko, gdyby Indigo był kobietą. Na szczęście nią nie był i nie było opcji, żeby wpadli.
To prawda — zgodził się z nim. Uśmiechnął się do siebie delikatnie, kiedy chłopak zjadł z jego widelca. Skinął lekko głową na jego słowa. Tyle, co zdążył wziąć jedzenie do ust, kiedy Indigo chwycił jego dłoń w swoją. Spojrzał najpierw na ich ręce, a potem na chłopaka, ściągając lekko brwi, bo nie rozumiał, co się działo.
Zaraz jednak okazało się, że chciał mu powiedzieć coś ważnego, a gdy okazało się, co to było, to prawie się zakrztusił tym, co miał w ustach. Chwilę mu zajęło pozbieranie się do kupy, ale w końcu przełknął i odchrząknął. — Ja ciebie też kocham — powiedział w pierwszej kolejności. — Możesz mnie nazywać, jak tylko chcesz, jeśli to oznacza, że dostanę od ciebie szansę — uśmiechnął się do niego. Cholernie się cieszył, że Indigo w końcu chciał z nim być. W życiu by nie pomyślał, że kiedykolwiek będzie się tak cieszył z czegoś takiego. — Kochać — powtórzył po nim. Chyba rozumiał, co miał przez to na myśli. — Bardzo chętnie — dodał zaraz. Chyba nawet nie potrafiłby potraktować go w brutalniejszy sposób po tym, co mu teraz powiedział.

Indigo Emelle
ODPOWIEDZ

Wróć do „Queen Curry”