ODPOWIEDZ
Miejscow*
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
Whispers of life
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Eleven
Wciąż tęsknie wspominał Sylwestra spędzonego z Cadenem. Świetnie się wtedy bawił, bo mogli ze sobą spędzić trochę więcej czasu i przy okazji odwiedził mężczyznę w jego mieszkaniu. Niestety, w końcu trzeba było wrócić do rzeczywistości i znowu nie mieli zbyt dużo czasu na to, żeby widywać się poza wizytami Fawn w poradni. Volpe też musiał uważać, żeby nie wzbudzić podejrzeń swojej żony, więc to nie tak, że mógł nagle zacząć częściej wychodzić czy zostawać dłużej w pracy, bo na pewno w końcu ktoś by się tym zainteresował. W ogóle go to nie urządzało, ale jednocześnie nie było to coś, na co mógł cokolwiek zaradzić.
Jakiś czas temu rozmawiali z Cadenem, że mężczyzna chce go zabrać na zakupy, żeby go trochę rozpieścić. Szczerze powiedziawszy, Fawn zdążył już o tym zapomnieć, bo od tamtej pory minęło trochę czasu. Najwidoczniej jednak mężczyzna o tym pamiętał, bo ponownie poruszył z nim ten temat. Okazało się, że w sobotę jego żona miała jechać na jakieś targi jubilerskie, a co za tym szło, starszy miał mieć z tego powodu nieco więcej swobody i uznał, że mogą razem wybrać się do galerii. Jako, że miał to być weekend, Fawn nie miał uczelni i bez problemu mógł znaleźć na to czas. Nawet jakby miał jakieś plany, to zapewne i tak by jej odwołał, jeśli oznaczałoby to, że spędzą z Cadenem trochę czasu razem.
Umówili się, że spotkają się jeszcze przed południem, bo wtedy galerie nie były aż tak oblegane i nie było tłumów. Z tego powodu Fawn musiał wstać trochę wcześniej niż zwykle w weekend, bo wiadomo, chciał zjeść śniadanie, a potem się uszykować. Akurat mu się pofarciło, bo rodzice wraz z siostrą pojechali w odwiedziny do rodziny – on nie brał udziału w takich przedsięwzięciach, czemu raczej nie można było się dziwić, zważając na jego kiepską relację z rodzicami. Po zjedzeniu wskoczył pod szybki prysznic, a potem zaczął się szykować. Wychodzili na miasto, więc zbytnio nie szalał pod tym względem. Gdy był gotów, akurat zbliżała się pora, że musiał wychodzić, więc napisał jeszcze do Cadena, że już się zbiera. Po wysłaniu wiadomości ubrał się, a potem wyszedł z domu i zamówił Ubera.
Na miejsce dotarł dość szybko, bo o tej porze dnia w weekendy nie było ruchu na drogach. W rezultacie był chwilę przed czasem, ale gdy znalazł się bliżej wejścia do galerii dostrzegł, że Caden też już był i na niego czekał. Na twarzy Fawn od razu zagościł szeroki uśmiech i podszedł do mężczyzny nieco żwawszym krokiem.
Hej — powiedział. Pewnie w innych okolicznościach nie darowałby sobie buziaka i przytulenia na przywitanie, ale byli w miejscu, w którym lepiej było sobie odpuścić takie gesty. W końcu nigdy nie można było być pewnym tego, na kogo się trafi. — Stęskniłem się — dodał jeszcze i uśmiechnął się do niego delikatnie. Wiadomo, że wolałby, aby mieli nieco więcej prywatności, ale nie zmieniało to faktu, że każdy czas spędzony z mężczyzną był dla niego równie cenny.

Valpo
Ostatnio zmieniony śr 25 mar 2026, 18:39 przez Fawn Lin, łącznie zmieniany 1 raz.
Miejscow*
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
10
Od czasu Sylwestra nie mieli okazji do tego, żeby spotkać się gdzieś poza gabinetem, do którego Fawn przychodził do niego raz w tygodniu. Tak, jak się umówili, przeniósł go na późniejszą godzinę, dzięki czemu nie musieli się aż tak spieszyć. Żonie powiedział, że wziął więcej pacjentów, a ta po prostu przyjęła to do wiadomości i nie wnikała. Niestety, ale powoli przestało mu to wystarczać. Chciałby móc się z nim spotykać o wiele częściej i na dłużej, ale niestety nie było ku temu okazji. W końcu jednak nadarzyła się okazja, żeby mogli się spotkać, bo jego żona wyjechała na targi. Najpierw chciał zabrać go na obiecane zakupy, a potem miał zamiar zaproponować, żeby wybrali się do jego gabinetu, w którym dzisiaj nikogo nie było albo do hotelu, gdzie mogliby spędzić trochę czasu sam na sam. Niestety, ale nie mógł go zaprosić do siebie, bo jego żona miała wrócić z samego rana. Nie chciał tak ryzykować. Nie mogła dowiedzieć się o tym, że miał romans z Fawn.
Umówili się pod galerią handlową, do której mieli iść na zakupy. Obiecał mu to jakiś czas temu, ale jakoś nie było ku temu okazji. Gdyby powiedział żonie, że po pracy albo w weekend wybiera się w takie miejsce, to kobieta na pewno chciałaby się wybrać razem z nim na zakupy. Wkurwiało go powoli to kombinowanie, jak się z nim spotkać, ale nic nie mógł na to poradzić. Na razie nie chciał do niczego się przyznawać i miał zamiar utrzymać to w sekrecie.
Na miejsce przyjechał przed czasem, bo nie chciał, żeby Fawn musiał na niego czekać. Sam nie czekał za długo, bo chwilę po tym, jak znalazł się pod wejściem do budynku, na horyzoncie pojawił się Lin. Na jego twarzy od razu pojawił się uśmiech, bo jego widok zawsze był dla niego przyjemny. — Hej — powiedział, gdy tamten się z nim przywitał. Prawie dał mu buziaka na przywitanie, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. — Ja też — odparł i wyciągnął rękę w jego stronę, żeby zmierzwić mu włosy. — Widzieliśmy się w środę, ale to i tak na za krótko — westchnął ciężko. Nawet jeśli po terapii zostawali jeszcze trochę w jego gabinecie, to i tak nie mogli tego za bardzo przeciągać. Jasne, wcisnął kit żonie, ale ta nie była głupia i domyśliłaby się, że nie miał aż tylu pacjentów, żeby wracać po nocy.
Chodźmy — powiedział, po czym skierował się do wejścia do galerii. — Przy okazji muszę sobie kupić nowy garnitur. Idę niedługo na wesele kuzyna jako świadek i muszę dobrze wyglądać — dodał. W ogóle nie miał ochoty tam iść, tym bardziej że będzie musiał udawać szczęśliwe małżeństwo, ale nie mógł odmówić. Byli z kuzynem naprawdę blisko, więc nie dziwił się, że to akurat jego poprosił na swojego świadka. — A ty? Czego potrzebujesz? — zagaił, zerkając na niego. — Oczywiście ja stawiam. W końcu miałem cię trochę rozpieścić — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Chciał to zrobić w ramach rekompensaty za to, jak wyglądała aktualnie ich relacja, no i dlatego, że po prostu chciał sprawić mu przyjemność.

Fawn
Miejscow*
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
Whispers of life
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, gdy mężczyzna tak zmierzwił mu włosy. Liczył na to, że po zakupach przeniosą się w jakieś bardziej ustronne miejsce, gdzie będą mieć trochę prywatności i będą mogli ze sobą spędzić czas w taki sposób jak powinni. — Tak, zdecydowanie — pokiwał głową. Chciałby móc umawiać się z Cadenem w taki normalny sposób – chodzić razem na randki, nocować u siebie, nie musieć się na każdym kroku pilnować… Rozumiał ich okoliczności i wiedział na co się pisał, decydując się na taką relację z mężczyzną, ale im więcej czasu mijało, tym bardziej stawało się to dla niego upierdliwe. Chciał go więcej i nie chciał, żeby ich spotkania ograniczyły się jedynie do tych, które miewali w gabinecie Cadena. Nawet jeśli ten przesunął go na ostatnią godzinę i dzięki temu mogli spędzić razem nieco więcej czasu, to wciąż nie było to wystarczająco satysfakcjonujące dla Fawn.
Tak, chodźmy — przytaknął i razem ze starszym wszedł do galerii. Rozejrzał się, samemu nie do końca wiedząc gdzie powinni pójść najpierw. Wtedy też Caden znowu się odezwał. — O. To pomogę ci jakiś wybrać. Możemy w sumie ogarnąć to na początku — stwierdził i uśmiechnął się delikatnie. Nie miał jeszcze okazji oglądać Cadena w takim wydaniu, więc na pewno chętnie popatrzy jak ten przymierza garnitury. Był ciekaw jak mężczyzna prezentował się w takim formalnym wydaniu, ale na pewno będzie to przyjemny widok. W końcu Caden był naprawdę atrakcyjny. — Sam nie wiem… — stwierdził i wzruszył lekko ramionami. — Może jakiejś bielizny? — odparł, zastanawiając się na głos. — Teraz jak zrobiło się znacznie cieplej, to coś krótkiego do ubrania też by się przydało — dodał. Pewnie wszystko wyjdzie w praniu jak już zaczną chodzić po sklepach, bo mimo wszystko nie było jakiejś jednej, konkretnej rzeczy, którą koniecznie musiał kupić. Zapewne będzie to kwestia tego co akurat wpadnie mu w oko i tyle. Nie miał też zamiaru zbytnio naciągać Cadena, więc mężczyzna nie musiał się martwić tym, że będzie szarżował. — Nie wiem, czy to dobry pomysł. Nie jestem pewien, czy cię na mnie stać — powiedział i posłał mu zaczepny uśmieszek. Nawet jeśli nie miał zamiaru nadużywać jego dobroci, to nikt nie bronił mu się trochę podroczyć ze starszym. Wiedział, że Caden miał kasę, ale tak właściwie to nie miał pojęcia ile i jak bardzo bogata była jego rodzina. W końcu to nie tak, że mógł zacząć po prostu z dupy o to wypytywać. Nie chciał też, żeby mężczyzna pomyślał się, że był zainteresowany jego pieniędzmi, a nie nim samym. Nie miał to dla niego żadnego znaczenia, chociaż skłamałby, gdyby powiedział, że dostawanie prezentółw od starszego nie sprawiało mu przyjemności. Było to naprawdę miłe, zwłaszcza, kiedy dostawał rzeczy, na które wiedział, że jemu byłoby szkoda pieniędzy i na które zapewne by sobie nie pozwolił. Idealnym przykładem było to nieszczęsne Labubu, które swojego czasu dostał od Cadena, bo wszyscy się nimi zachwycali i były w modzie. Teraz w sumie chyba już mało kto o nich pamiętał.

Valpo
Miejscow*
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Twoja pomoc na pewno się przyda, bo nigdy nie wiem, czy w jakimś dobrze wyglądam — zaśmiał się. Nie znosił kupować takich formalnych ciuchów. Co prawda, na co dzień i tak chodził nieco bardziej elegancko ubrany, bo chciał prezentować się dobrze, kiedy prowadził terapie, ale nie było porównania do takiego pełnego garnituru. — Myślałem o czarnym garniturze i jakiejś jasnej koszuli w delikatny wzór. Do tego kamizelka i muszka — powiedział. Nie chciał wyglądać jakoś bardzo ekstrawagancko, ale też nie chciał wyglądać jak zwykły gość weselny. To nie miała być duża impreza, ale i tak wiedział, że jego kuzyn będzie odstawiony jak milion dolarów i nie chciał wypaść gorzej od niego. — Jak sobie tylko pomyślę o tym, jaki czeka mnie wieczór kawalerski, to już mnie głowa boli na myśl o kacu — rozbawiony pokręcił głową na boki. Dobrze wiedział, że z całą pewnością nie będą wylewać za kołnierz i że skończy się na tym, że każdy z nich będzie najebany. No, ale przecież kawalerski miało się zazwyczaj raz w życiu, więc można było poszaleć.
Bielizna mówisz? — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Podobała mu się ta wizja, bo zdecydowanie chciałby go zobaczyć w czymś nowym. Nie to, że to, co chłopak miał, mu się nie podobało, bo podobało i to bardzo, ale nie miałby nic przeciwko temu, żeby samemu wybrać coś, w czym chciałby go zobaczyć. Na pewno byłoby to coś bardzo erotycznego i seksownego. — Masz na myśli jakieś krótkie spódniczki? — zagaił. U w i e l b i a ł, kiedy Fawn wskakiwał w damskie ciuszki, zwłaszcza kiedy były to kuse spódniczki i sukienki, które wystarczyło tylko podciągnąć do góry, żeby mieć łatwy dostęp. Poza tym było coś cholernie podniecającego w tym, że mógł przelecieć go, nawet za bardzo go nie rozbierając. Wiele to ułatwiało, kiedy robili to w jego gabinecie. — Uwierz mi, że stać — wywrócił oczami, uśmiechając się do siebie pod nosem. Był dziedzicem naprawdę sporego majątku. Jego rodzice byli obrzydliwie bogaci i nawet jeśli sam miał swoją poradnię i na siebie zarabiał, to dostawał od nich sporą sumkę na konto tylko dlatego, że był ich synem. Nie miał wstydu i przyjmował tę kasę z miłą chęcią.
Akurat na horyzoncie pojawił się sklep z porządnymi garniturami, więc odbił w tamtą stronę. — Miejmy to z głowy — powiedział, po czym wszedł do środka. Od razu podeszła do nich ekspedientka, której wytłumaczył, jakiego garnituru poszukuje, a to powiedziała, że naszykuje kilka propozycji. — W tym czasie możemy zerknąć na koszule — stwierdził i podszedł do wieszaka, na którym wisiały różne modele. — Liczę na twoją pomoc — dodał i zaczął przeglądać to, co sklep miał do zaoferowania. Wybór był naprawdę duży, więc z całą pewnością będą w stanie dobrać coś odpowiedniego. — Ty się na tym pewnie lepiej znasz — powiedział jeszcze. Był pewien, że jak Fawn mu coś wybierze, to będzie się to prezentowało lepiej, niż jakby sam się ubrał.

Fawn
Miejscow*
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
Whispers of life
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
W takim razie tym bardziej będę musiał pomóc ci coś wybrać — stwierdził i uśmiechnął się delikatnie pod nosem. Schlebiało mu to, że Caden liczył na jego pomoc w tej sprawie. Co prawda, nie zakładał nawet, że ten miałby poprosić o pomoc swoją żonę, a samemu też nie łatwo było coś wybrać, więc nic dziwnego, że liczył na jego wsparcie w tej kwestii. Na pewno z chęcią pomoże mu wybrać coś odpowiedniego. — Brzmi dobrze — powiedział. — I seksownie — dodał. — Szkoda, że nie będę cię mógł zobaczyć jak będziesz już taki odstawiony — westchnął cicho. Wkurwiała go myśl, że na to wesele Caden pójdzie z tą swoją żoną i zapewne będzie udawał wielce zakochanego oraz będą zgrywać idealne małżeństwo. Rzygać mu się chciało na samą myśl, że ta możliwe, że będzie go obłapiać. Za każdym razem kiedy myślał o tym, że mogli sobie okazywać jakieś czułe gesty, to aż mu się coś w środku robiło. — No tak. Wieczór kawalerski — stwierdził. — Tylko tam grzecznie… — powiedział ostrzegawczo i spojrzał na niego spod przymrużonych powiek.
Mhm. Co prawda to nie tak, że nie mam, ale zawsze przyda się jakiś nowy zestaw — powiedział i wzruszył lekko ramionami. Może tym razem powinien pójść w kierunku czegoś bardziej erotycznego? Potem chętnie by wskoczył w coś takiego dla Cadena, aby mężczyzna mógł nacieszyć oko. Na jego kolejne słowa rozbawiony pokręcił głową na boki i przewrócił oczami. — Tak, między innymi też — odparł. Dobrze wiedział, jak bardzo Caden lubił kiedy wskakiwał w takie skąpe ciuszki. Im mniej miał na sobie, tym lepiej, przynajmniej dla starszego. — Och. Okej — ściągnął brwi. — Gdybym wiedział wcześniej, to umówiłbym nas na spotkanie w Hermès czy coś — zaśmiał się krótko. Był ciekaw, czy gdyby mężczyzna zobaczył jakie tam mieli ceny, to byłby tak samo pewny siebie.
Kiedy natrafili na sklep z garniturami i mężczyzna odbił w tamtą stronę, ruszył za nim. — Tak — przytaknął mu i kiwnął głową. Wszedł za nim do środka i spojrzał na ekspedientkę, która od razu do nich podeszła. Nie wtrącał się, kiedy mężczyzna z nią rozmawiał, tłumacząc jej czego takiego szukał. Kiedy kobieta się oddaliła, żeby coś wybrać, a Caden odezwał się do niego, spojrzał na starszego. — Dobry pomysł — stwierdził. Zapewne znalezienie odpowiednich garniturów zajmie kobiecie chwilę, więc mieli trochę czasu na to, żeby poszukać dla mężczyzny koszuli. Podszedł razem z nim do wieszaka, po czym zaczął przeglądać wiszące na nim koszule. — Mam nadzieję, że cię nie zawiodę — stwierdził rozbawiony. — No, powiedzmy — odparł. Co prawda, zdecydowanie znał się lepiej na damskich ciuszkach, ale to też nie tak, że nie miał gustu. Chwilę przesuwał wieszaki z koszulami, aż nie natrafił na taką, która rzuciła mu się w oczy. Zdjął ją i pokazał mężczyźnie. — Co myślisz? — zapytał.

Valpo
Miejscow*
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Cieszę się, że się rozumiemy — odparł i puścił mu oczko. Jego pomoc na pewno będzie nieoceniona i na pewno to doceni. Mógłby też wziąć na takie zakupy swoją żonę, która też by mu doradziła, ale zdecydowanie bardziej wolał to załatwić z Fawn niż z nią. Wiadomo, że niekoniecznie pałał do niej sympatią, skoro ciągle tylko się ze sobą kłócili. Na myśl o tym, że na tym weselu będą musieli udawać kochające się małżeństwo, coś mu się robiło w środku. W domu praktycznie ze sobą nie rozmawiali i tak było jeszcze zanim Caden wdał się w ten romans. Pewnie każdy normalny człowiek już dawno by się rozwiódł, ale było tutaj za dużo przeszkód, żeby zrobić to tak po prostu. — Kto wie, może jeszcze kiedyś będziesz miał okazję mnie takiego zobaczyć. Może nawet specjalnie dla ciebie wskoczę w takie ciuchy — puścił do niego oczko. Oczywiście, że sugerował, że mógłby go w takim garniaku przelecieć. Skoro Fawn mógł wskakiwać w ubrania, które mu się podobały i go podniecały, to mógłby to samo zrobić dla niego, jeśli tylko młodszy miałby takie życzenie. Spojrzał na niego z politowaniem, kiedy chłopak kazał mu być grzecznym na wieczorze kawalerskim. — Za kogo ty mnie masz? Nie zamieniam się w jakiegoś podrywacza, kiedy się nawalę — wywrócił oczami. — Poza tym to ty jesteś moim priorytetem i nikt inny mnie nie interesuje — dodał i uśmiechnął się do niego. Nie ma co, był naprawdę dobry w mydleniu mu oczu i w robieniu mu nadziei. Nawet się nad tym specjalnie nie zastanawiał i nie myślał o tym, jakie konsekwencje mogły mieć jego słowa. Zapewne tylko niepotrzebnie mieszał mu w głowie. Prawda jednak była taka, że nigdy nie zdarzyło mu się podrywać nikogo po pijaku, więc marna szansa, że tym razem zacznie to robić, tym bardziej teraz mając świadomość, że podobają mu się mężczyźni.
Nie będę na to narzekał. Zawsze chętnie zobaczę cię w czymś nowym — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Rzecz jasna nie miał zamiaru narzekać na to, że młodszy chciał wskoczyć w coś nowego i to jeszcze coś, co wybiorą wspólnie. Trochę tylko się bał wizyty w takim sklepie, bo nie był pewien, jak ekspedientki odbiorą to, że byli dwójką facetów, kupujących bieliznę dla kobiet. — W takim razie nie mam nic przeciwko — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Inne skąpe ciuszki też mu się spodobają i na pewno chętnie będzie mu towarzyszył w takich zakupach. Miał przeczucie, że po tym wszystkim przyda im się pobyć sam na sam w jakimś miejscu, w którym będą mieli trochę prywatności. Spojrzał na niego z politowaniem, kiedy młodszy powiedział coś takiego. Nie wiedział, ile dokładnie kosztowały torebki z tej firmy, ale wiedział, że były absurdalnie drogie i że na pewno nie mógłby sobie na to pozwolić. — Może bez przesady. Gucci by nie wystarczyło? — pokręcił głową na boki. Taką mógłby mu kupić, bo żonie też kupował takie rzeczy, kiedy jeszcze ich małżeństwo można było uznać za udane.
Z całą pewnością nie zawiedziesz — powiedział. Wiedział, że chłopak potrafił się ubrać, więc nie wątpił w to, że dobrze mu doradzi. — No na pewno lepiej ode mnie — stwierdził. Zerknął na młodszego, kiedy ten również podszedł do wieszaka, a gdy pokazał mu koszulę, skinął delikatnie głową. — Jest super — powiedział, po czym wziął ją od niego. Zdjął jeszcze jedną, która z kolei jemu wpadła w oko i poczekał na pracownicę, którą poprosił o odpowiednie rozmiary. Gdy wszystko było gotowe w przymierzalni, wszedł do niej, gestem dłoni zapraszając do niej również Fawn. Ta była spora i stał tam nawet niewielki fotel, więc tym bardziej mógł tam z nim wejść.

Fawn
Miejscow*
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
Whispers of life
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Mówisz? Zdecydowanie bym nie pogardził — odpowiedział i uniósł kąciki ust w nikłym uśmiechu. Wiadomo, że wolałby po prostu samemu pójść z Cadenem gdzieś, gdzie ten musiałby się tak ubrać, ale jednocześnie wiedział, że było to marzenie ściętej głowy. Mężczyzna miał żonę, a nawet jakby się rozwiedli, to raczej nie byłby zbyt skłonny aby przyznawać się otwarcie do związku z kimś takim jak Fawn. Romans to jedno, a bycie w takim normalnym związku otwarcie to drugie. Volpe był w tej całej sytuacji w o wiele gorszym położeniu niż Fawn, który miałby wyjebane na to, co ludzie by sobie myśleli na temat ich związku. Był jednak świadom tego, że Caden miał do tej sprawy całkiem inne podejście. Nie naciskał na niego, nie wywierał presji, ani nie robił niczego, co mogłoby sugerować, że oczekuje od niego rozwodu i tego, że będą razem. Przynajmniej na razie. W końcu zapewne nadejdzie w ich relacji taki etap, że zacznie oczekiwać więcej od mężczyzny, a jeśli ten nie będzie w stanie mu tego dać, to nietrudno się domyślić, że między nimi wszystko będzie wtedy skończone. — A skąd ja mam wiedzieć? Nie wiem jak zachowujesz się przy swoich znajomych albo jak się bardzo nawalisz — powiedział i wzruszył lekko ramionami. Równie dobrze ze starszego mógł się robić podrywacz i mógł flirtować z innymi kobietami (albo teraz i również mężczyznami). Nie miał pojęcia jak Caden zachowywał się w towarzystwie swoich kumpli. — No ja mam nadzieję — powiedział i spojrzał na niego podejrzliwie spod przymrużonych powiek. Po chwili jednak uniósł kąciki ust w łagodnym uśmiechu. Wierzył mężczyźnie w to, że ten nie będzie interesował się nikim innym. W końcu widział jaki ten był nim zaaferowany. Ledwo umiał trzymać przy sobie ręce, jak już się widywali. Zapewne dzisiejsze wyjście to będzie dla starszego nie lada wyzwanie.
Tego akurat nietrudno się domyślić — powiedział. Caden zapewne miał już dość pokaźną kolekcję jego pikantnych zdjęć, Lin często też na ich spotkania specjalnie zakładał na siebie coś ekstra, żeby mężczyzna mógł nacieszyć oko. Poza tym wiedział, że jak będzie wskakiwał w takie rzeczy, to starszy tym bardziej będzie do niego lgnął i będzie miał na niego ochotę, a to było na jego korzyść. Na jego kolejne słowa przewrócił oczami, bo jego odpowiedź w ogóle go nie zaskoczyła. Poniekąd spodziewał się tego, że mężczyzna chętnie kupi mu jakieś inne skąpe ciuszki poza samą bielizną. Doskonale wiedział w czym Volpe lubił go oglądać najbardziej. Im mniej miał na sobie i im więcej ciała pokazywał, tym lepiej. — No… Ewentualnie może być już to Gucci — powiedział i westchnął sobie teatralnie, jakby była to ostateczność, którą był w stanie zaakceptować. Prawda była taka, że chyba by się posikał ze szczęścia, jakby dostał cokolwiek designerskiego, bo nigdy w życiu nawet nie zakładał, że kiedykolwiek będzie coś takiego posiadał.
No zobaczymy — stwierdził i wypuścił głośno powietrze nosem. Miał nadzieję, że rzeczywiście będzie w stanie pomóc wybrać starszemu coś sensownego. Na jego kolejne słowa uśmiechnął się delikatnie, bo rzeczywiście nie można było zaprzeczyć temu, że znał się na takich rzeczach troszkę lepiej od Cadena. — Uff — odparł rozbawiony i zaśmiał się cicho. Dobrze, że koszula, którą wybrał przypadła starszemu do gustu. Ta, którą Caden sam wyhaczył też był niegłupia. Poczekali na pracownicę, żeby poprosić o odpowiednie rozmiary, a potem udali się do przymierzalni. Skoro Caden go zapraszał ze sobą, wszedł do środka razem z nim. Widząc fotel, podszedł do niego i usiadł na nim, zakładając nogę na nogę. — To co? Czekam na striptiz — rzucił, posyłając mu zaczepny uśmieszek.

Valpo
Miejscow*
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Tak coś czułem, że ten pomysł może ci się spodobać — uśmiechnął się do niego zaczepnie. — Coś wymyślimy — puścił mu oczko. Skoro tak, to chyba nie miał wyjścia i rzeczywiście powinien go kiedyś przelecieć, kiedy będzie miał na sobie garnitur. W innych okolicznościach raczej nie będzie miał okazji, żeby oglądać go takiego odstrzelonego. Przecież nie pójdzie do pracy w takim stroju ani nie wyjdzie z domu w pełnym garniturze, żeby spotkać się z Fawn, bo jego żona od razu nabrałaby jakichś podejrzeń. — Naprawdę masz mnie za kogoś, kto pije na imprezach do nieprzytomności albo kto podrywa na prawo i lewo dziewczyny? — spojrzał na niego z politowaniem. Chciał jeszcze dodać, że jak już z kimś był, to był tej osobie wierny, ale nie dość, że nie byli razem, to w ogóle nie był wierny. Nie zmieniało to jednak faktu, że trzeciej osoby w swoim życiu nie potrzebował. Już mając romans z młodszym, było mu niełatwo to wszystko ogarnąć. No i nie miał potrzeby, żeby podrywać kogoś innego, bo to Fawn zawrócił mu w głowie i to na jego punkcie był zafiksowany. — O to naprawdę nie musisz się martwić — uśmiechnął się do niego. Nie widział poza nim świata i był nim tak zaaferowany, że nie było najmniejszej szansy na to, żeby szybko mu to minęło. No, ciekawe jak będą się miały sprawy, kiedy Lin będzie chciał od niego czegoś więcej i kiedy każe mu wybierać między sobą a jego żoną. Wtedy nie miał pojęcia, jak to rozegra, a nie raz się nad tym zastanawiał. Nie dochodził do żadnego sensownego rozwiązania takiej sytuacji.
Jestem prostym facetem — wzruszył lekko ramionami. Nie jego wina, że młodszy był taki atrakcyjny, że tak mu się podobał, zwłaszcza kiedy wskakiwał w damskie ciuszki i bieliznę. Podobało mu się to, że był w tym wszystkim taki dziewczęcy. Naprawdę wolał nie zastanawiać się nad swoją orientacją i nad tym, jaka ona tak naprawdę była, bo ciężko było to stwierdzić. To nie tak, że teraz zaczęli mu się podobać faceci. To Fawn tak na niego działał. Z drugiej strony z żadnym innym nie znalazł się w intymnej sytuacji, więc nie mógł wiedzieć, jak zareagowałoby jego ciało. — Ewentualnie? — spojrzał na niego, unosząc brew. — To może ewentualnie jakąś dostaniesz, jeśli będziesz grzeczny — dodał i puścił mu oczko. Chyba nie miał teraz wyjścia i będzie się musiał rozejrzeć za jakąś designerską torebką dla niego.
Zerknął na chłopaka, kiedy ten tak się rozsiadł na fotelu i uśmiechnął się do siebie pod nosem. Na jego słowa spojrzał na niego z politowaniem. — Proszę cię — zaczął. — To ty jesteś tutaj od takich rzeczy — wywrócił oczami. — Poza tym tak bez muzyki i w miejscu publicznym? — dodał jeszcze i się zaśmiał. W pierwszej kolejności zabrał się za rozpinanie guzików swojej koszuli, z którymi szybko się uporał. Zsunął ją z ramion i zawiesił na jednym z wieszaków wiszących na ścianie. Następnie ściągnął z siebie spodnie, które również odwiesił. Sięgnął po koszulę, którą wybrał dla niego Fawn, założył ją i zaczął zapinać guziki. — To ty powinieneś się tak przede mną przebierać, a nie ja przed tobą — rzucił i posłał mu zaczepny uśmiech. Okazało się jednak, że nie tak łatwo szło mu zapinane guzików, bo koszula nie była jeszcze wyrobiona. W końcu odetchnął głęboko i podszedł bliżej fotela. — Mógłbyś mi pomóc? — zapytał, licząc na to, że jemu pójdzie to sprawniej.

Fawn
Miejscow*
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
Whispers of life
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
No musimy, bo już zdążyłem się na to napalić — stwierdził i posłał mężczyźnie figlarny uśmieszek. Nie mógł się już doczekać, aż Caden specjalnie odstawi się tak dla niego. Co prawda, pewnie ciężko będzie znaleźć jakąś okazję, ale liczył na to, że rzeczywiście uda im się coś wymyślić, aby wprowadzić ten plan w życie. Jak już pomagał mu wybierać te ubrania, to chciał mieć z tego jakiś użytek, tak? Też mu się coś należało. — Nie mam cię za kogoś takiego i nic takiego nie powiedziałam. Po prostu biorę pod uwagę wszystkie możliwe scenariusze — stwierdził i wzruszył ramionami. To nie tak, że od razu zakładał, że Caden będzie kogoś podrywał jak się popije, ale mimo wszystko wolał na głos dać mu do zrozumienia, żeby nawet nie próbował tego robić. Z drugiej strony… Nawet gdyby tak było, to nie tak, że Fawn w jakikolwiek sposób będzie miał możliwość się o tym dowiedzieć. W końcu to nie tak, że znał znajomych Cadena albo ktokolwiek by mu o tym powiedział. — To dobrze — odparł i uśmiechnął się delikatnie pod nosem. Nie miał żadnych powodów do tego, żeby kwestionować jego prawdomówność, więc wierzył mu w to, że ten nie będzie oglądał się za nikim innym. Już i tak musiał rywalizować o niego z jego żoną, nie chciałby, żeby pojawiła się kolejna osoba, z którą musiałby walczyć o względy mężczyzny.
Nie da się nie zauważyć — odparł rozbawiony i pokręcił delikatnie głową na boki. Rzeczywiście nie mógł zaprzeczyć, że nie trzeba było wiele, żeby zaimponować starszemu i sprawić, że ten nie potrafił się kontrolować. Co prawda, miał nadzieję na to, że tylko on działał na starszego w taki sposób. Nie zdawał sobie sprawy z tego jak bardzo starszy go fetyszyzował, ale co poradzić, jak sam był w mężczyznę zapatrzony i zależało mu na tym, żeby robić wszystko, aby jak najbardziej mu się przypodobać. Chciał, żeby ten był w pełni usatysfakcjonowany z ich relacji i czuł, że dostawał od niego wszystko, czego oczekiwał. — Ewentualnie — potwierdził i kiwnął lekko głową, uśmiechając się pod nosem. — Och. Okej — ściągnął brwi. Nie spodziewał się tego, że mężczyzna rzeczywiście będzie chciał mu coś takiego kupić, ale nietrudno się domyślić, że na pewno nie pogardzi.
Aha. A niby czemu ja? To ty już nie możesz dla mnie wyskoczyć z ciuszków? — powiedział i przewrócił oczami. Co to były za podwójne standardy? — Jak chcesz, to mogę zacząć coś nucić. I nikt nie widzi, jesteśmy w przymierzalni — puścił mu oczko. Kiedy mężczyzna zaczął rozpinać guziki koszuli, którą miał na sobie, zagryzł nieświadomie swoją dolną wargę, wpatrując się w niego i nawet na moment nie spuszczając z niego wzroku. Kiedy starszy zsunął ją z siebie, wypuścił głośno powietrze nosem. Nigdy nie mógł się nadziwić, jak dobrze zbudowany był Caden. Nago prezentował się tylko jeszcze lepiej. Zjechał spojrzeniem w dół, gdy ten dobrał się do swoich spodni i je z siebie zsunął. — A tam. Nic nie poradzę na to, że teraz to ty przymierzasz ciuchy — powiedział. — I chyba mi stanął — dodał jeszcze i westchnął sobie ciężko zrezygnowany. Nic nie mógł poradzić na to, że jemu również nie było trzeba wiele. Obserwował go, kiedy ten walczył z guzikami, z którymi niekoniecznie sobie radził. Przeniósł spojrzenie na jego twarz, kiedy ten podszedł bliżej niego. — Mógłbym — odpowiedział i sięgnął dłońmi do guzików koszuli. Zapiął jeden, potem drugi, a potem szarpnął za materiał, żeby przyciągnąć mężczyznę do siebie, a potem po prostu go zachłannie pocałować. Można się było tego spodziewać.

Valpo
Miejscow*
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Mogę, ale tak po prostu, a nie robiąc striptiz — wywrócił oczami, uśmiechając się do siebie pod nosem. — Nie trzeba, nie musisz — zaśmiał się. — I to, że jesteśmy w przebieralni, nie znaczy, że nie jesteśmy w miejscu publicznym — spojrzał na niego z politowaniem. Co z tego, że potrafił posuwać go w swoim gabinecie na biurku, kiedy za ścianami byli inni terapeuci, pacjenci i recepcjonistka? Niewiele się to od tego różniło. No, może tylko tym, że tam był u siebie, bo poradnia należała do niego. Czuł na sobie jego wzrok i musiał przyznać, że bardzo podobało mu się to, że chłopak poświęcał mu teraz całą swoją uwagę. Naprawdę schlebiało mu to, że Fawn tak na niego leciał i że tak mu się podobał. Jego żona dawno nie dała mu do zrozumienia, że był atrakcyjny, więc to była dla niego miła odmiana. — No nie poradzisz — pokręcił głową na boki. Na jego następne słowa ściągnął lekko brwi, bo takich słów się nie spodziewał. — Tak niewiele ci wystarczy? — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Był ciekaw, czy teraz mówił prawdę, czy tylko tak się z nim zgrywał, ale nie miałby nic przeciwko temu, żeby to sprawdzić. Oczywiście z czystej ciekawości.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Fawn
Miejscow*
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
Whispers of life
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Ale striptiz na pewno byłby przyjemniejszy dla oka — burknął i przygryzł delikatnie jeden z policzków od środka. Na pewno nie pogardziłby, gdyby któregoś Caden mu zrobił taki pokaz, chociaż zapewne mógł sobie jedynie o tym pomarzyć. — Tak myślałem — odparł rozbawiony i pokręcił lekko głową na boki. — Już nie bądź taki pruderyjny — powiedział i spojrzał na niego z politowaniem. Dobrze wiedział, że jakby przyszło do robienia innych rzeczy, to Caden nie miałby nic przeciwko temu, że byli w przymierzalni w sklepie. Za dobrze go już poznał. Poza tym, można było powiedzieć, że jego gabinet poniekąd również był miejscem publicznym, a wstyd było mówić na głos jakie rzeczy tam czasami wyprawiali. — No właśnie — skwitował i wzruszył ramionami. — Jak widać — odparł i uniósł kąciki ust w zaczepnym uśmiechu. Nie kłamał, bo rzeczywiście poniżej jego pasa zrobiło się jakoś tak ciaśniej i niewygodnie. Nie jego wina, że Caden działał na niego w taki sposób i tak reagował.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Valpo
Miejscow*
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Zapewne by był, ale jakoś nie umiem sobie tego wyobrazić — pokręcił delikatnie głową na boki. Jakoś tak uważał, że to Fawn był od tego, żeby robić takie rzeczy, a nie na odwrót. Wątpił, żeby kiedykolwiek miało dojść do sytuacji, w której to on by się przed nim rozbierał w seksowny sposób do muzyki. Nawet nie wiedziałby, od czego powinien zacząć i jak się za to zabrać, żeby nie wyjść na kretyna. — Pruderyjny? — ściągnął delikatnie brwi. Zdecydowanie taki nie był, biorąc pod uwagę to, w jaki sposób potrafił się zachowywać i co wyrabiał z chłopakiem. To, że uprawianie seksu w takim miejscu uważał za nieodpowiedzialne, nie znaczyło, że był pruderyjny. No, uprawianie go w jego gabinecie tez nie był zbyt odpowiedzialne, a mimo wszystko robili to tam regularnie. — Schlebiasz mi — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Podobało mu się to, że działał na niego w taki sposób.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Fawn
Miejscow*
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
Whispers of life
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Nie jestem zaskoczony — stwierdził. Nietrudno się domyślić, że w głowie Cadena, to Fawn był od robienia dla niego takich rzeczy, a nie na odwrót. I poniekąd miał rację, bo prawda była taka, że jakby Volpe sobie zażyczył czegoś takiego, zapewne Lin by nie odmówił. Co prawda, pewnie umarłby przy tym ze wstydu, ale nie odmówiłby, bo zależałoby mu na tym, aby sprawić mężczyźnie przyjemność. — Mhhhm — wymruczał w odpowiedzi i pokiwał głową. Dobrze wiedział, że robienie brzydkich rzeczy w takim miejscu jak to zapewne nie byłoby dla starszego żadnym problemem. W gabinecie nigdy nie miał oporów, więc dlaczego miałby je mieć tutaj?
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Valpo
ODPOWIEDZ

Wróć do „Canal Place”