36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Zapiął do końca koszulę, po czym podszedł do wieszaka, na którym wisiał garnitur. Sprawnie w niego wskoczył i przejrzał się w lustrze, żeby dobrze ułożyć na sobie ubrania. Gdy skończył, odwrócił się przodem do Fawn. — I jak myślisz? — zapytał, rozkładając ręce na boki, by zaraz obrócić się wokół własnej osi. — Ja skromnie uważam, że prezentuje się na mnie naprawdę dobrze — dodał i raz jeszcze przejrzał się w lustrze. Nic dziwnego, że uważał, że dobrze wyglądał, skoro miał świadomość tego, że był przystojnym mężczyzną. — Ta koszula też dobrze do niego wygląda. Masz dobre oko — stwierdził, bo rzeczywiście nie dało się ukryć tego, że koszula idealnie pasowała do tego garnituru. Sam pewnie lepszej by nie dobrał, bo w ogóle nie znał się na takich sprawach. Zawsze jak kupował takie ubrania, to ufał swojej żonie albo ekspedientce, bo te miały większe doświadczenie. Pewnie jego żona będzie w szoku, że był w stanie sam zdecydować się na to, co chciał ubrać na to wesele.

Fawn
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Whispers of life
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Nie mógł zaprzeczyć temu, że Caden w takim wydaniu prezentował się naprawdę dobrze. Wiadomo, był atrakcyjny i Fawn wiedział to od samego początku, ale mężczyzna wyglądał naprawdę seksownie w takim ubiorze. Szkoda, że nie będzie mu dane oglądać go w takim wydaniu częściej. Musiał nacieszyć się tym widokiem teraz, dopóki mógł go doświadczyć. — Wyglądasz naprawdę seksownie. Myślałem, że przystojniejszy już nie możesz być, ale byłem w błędzie — odparł i uniósł kąciki ust w delikatnym uśmiechu. — Tak, naprawdę dobrze na tobie leży i pasuje do całej reszty — zgodził się z nim i kiwnął lekko głową.
Wstał z fotela i podszedł do mężczyzny, po czym wsunął rękę pod jego ramię. Wsparł o nie głowę, wpatrując się w ich odbicie w lustrze, by po chwili spojrzeć na starszego. — W ogóle do ciebie nie pasuję, kiedy jesteś tak ubrany — stwierdził. — Ja wyglądam jak jakaś ladacznica, a ty jak poważny pan biznesmen — zaśmiał się, rozbawiony. Po chwili westchnął cicho, ponownie zawieszając wzrok na ich odbiciu w lustrze. Przez krótką chwilę milczał. — Też chciałbym móc się wystroić i gdzieś się z tobą wybrać — stwierdził i przygryzł delikatnie jeden z policzków od wewnątrz.

Valpo
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
Zrobiło mu się naprawdę miło, kiedy młodszy powiedział coś takiego. Jasne, zdawał sobie sprawę z tego, że mu się podobał, ale usłyszenie takiego komplementu na głos chyba dla każdego było przyjemnym doświadczeniem. Nie inaczej było w przypadku Cadena. — Miło mi to słyszeć — uśmiechnął się do niego zaczepnie. — W takim razie wezmę cały zestaw i będziemy mieli to z głowy — powiedział, podejmując decyzję. Cieszył się, że tak szybko mieli to z głowy i że nie musieli obskoczyć kilku sklepów z garniturami, bo nawet niekoniecznie by mu się chciało.
Zerknął na Fawn, kiedy ten podszedł do niego. Był nieco zaskoczony, gdy tak wsunął rękę pod jego ramię, ale zaraz spojrzał na ich odbicie w lustrze. Musiał przyznać, że rzeczywiście wyglądali teraz dość zabawnie. — Oj, od razu ladacznica — wywrócił oczami, uśmiechając się do siebie pod nosem. — Kupię ci kiedyś piękną suknię, w której będziesz wyglądać jak żona takiego poważnego pana biznesmena — rzucił i puścił mu oczko. Jego następne słowa sprawiły, że poczuł nieprzyjemny ucisk w żołądku. Nawet nie wiedział, co powinien mu na to odpowiedzieć, żeby nie sprawić mu przykrości. Przecież to nie tak, że mógł go gdzieś ze sobą zabrać. Jak już przychodziło do takich wydarzeń, to musiał zabierać na nie swoją żonę. — Nie teraz — powiedział po chwili i uśmiechnął się niemrawo do jego odbicia. — Ale kiedyś zabiorę cię gdzieś, gdzie oboje będziemy mogli się tak wystroić — dodał. Co prawda, jeszcze nie miał pojęcia, co to byłaby za okazja, ale wiedział za to, że musiałoby to być albo po rozwodzie, albo w wielkim sekrecie. Nic pomiędzy. Gdyby wybrał się na jakieś eleganckie wydarzenie i zabrał ze sobą młodszego, a jego żona by się o tym dowiedziała, to pewnie by go zamordowała własnymi rękoma. Jeszcze przez chwilę po prostu się im przyglądał, ale w końcu odsunął się od młodszego i zaczął ściągać z siebie garnitur, by następnie przebrać się w swoje ubrania. Sprzedał mu jeszcze krótkiego buziaka, po czym wziął wszystko i skierował się do kasy, gdzie zapłacił.
Gdzie teraz? — zapytał, kiedy już wyszli ze sklepu. — Ja już wszystko dla siebie mam, więc teraz ty decydujesz, gdzie idziemy i co kupujemy — dodał, zerkając na niego. — Jestem pewien, że masz już w głowie dokładny plan tego, do jakich sklepów chciałbyś pójść — zaśmiał się. Zapewne Fawn miał swoje ulubione sklepy, do których planował zajrzeć i Caden miał zamiar całkiem się pod niego podporządkować. Obiecał mu przecież, że kupi mu parę ciuszków i nie wycofywał się z tego. Chciał trochę go rozpieścić, bo uważał, że za to, że był tylko jego sekretem, należało mu się coś w zamian. Oby tylko nikt znajomy ich nie przyuważył, bo nawet nie wiedziałby, jak powinien się z tego wytłumaczyć. To nie tak, że mógł powiedzieć, że się kumplowali, bo przecież była między nimi spora różnica wieku.

Fawn
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Whispers of life
Szybko poszło — stwierdził rozbawiony i pokręcił głową na boki. Szczerze powiedziawszy, spodziewał się tego, że trochę im jednak zejdzie z wyborem odpowiedniego garnituru dla Cadena, a tutaj okazało się, że już ten pierwszy, który mężczyzna przymierzył, okazał się strzałem w dziesiątkę. Cóż, w sumie to dobrze wyszło, zwłaszcza dla Cadena, bo domyślał się, że dla niego przymierzanie takich formalnych ciuchów to nie była zbyt duża frajda.
A nie? — zapytał i uśmiechnął się delikatnie. Zdecydowanie teraz do siebie nie pasowały. Fawn daleko teraz było do eleganckiego, temu na pewno nie można było zaprzeczyć. — Och. Nie miałbym nic przeciwko temu. Na pewno świetnie wtedy byśmy razem wyglądali — stwierdził. Co prawda, nie miał pojęcia na jaką okazję miałby taką suknię włożyć, ale nie miałby nic przeciwko, gdyby mężczyzna rzeczywiście postanowił mu sprawić taki prezent. Pewnie prędzej czy później znalazłaby się jakaś okazja, na którą rzeczywiście mógłby założyć coś takiego. — Tak, wiem — powiedział. Widać jednak było, że czuł się nieco rozgoryczony faktem, że mężczyzna szedł na wesele ze swoją żoną. Wiedział, że to miało sens i było jak najbardziej zrozumiałe, ale zawsze w takich momentach czuł się zepchnięty na dalszy plan; jak opcja zapasowa. I nawet jeśli miał świadomość tego, że sam się przecież na to pisał, to nic nie mógł poradzić na to, że po prostu było mu z tego powodu przykro. — Dobrze. Trzymam cię za słowo — powiedział i uniósł kąciki ust w niemrawym uśmiechu. Chciałby, żeby nie były to jedynie puste słowa i aby mężczyzna rzeczywiście kiedyś zabrał go gdzieś, gdzie oboje będą mogli wskoczyć w takie bardzo eleganckie ciuchy. Gdy mężczyzna się od niego odsunął, cofnął się, żeby usiąść z powrotem na fotelu. Po prostu go obserwował, kiedy ten przebierał się z garnituru z powrotem w swoje ubrania. Kiedy skończył, wyszli z przymierzalni i skierowali się w kierunku kasy, gdzie mężczyzna zapłacił za zakupy. Potem wyszli ze sklepu, a Fawn zaczął zastanawiać się, gdzie powinni pójść teraz w pierwszej kolejności.
Sam nie wiem… — odpowiedział i westchnął cicho. Rozejrzał się najpierw w jedną, potem w drugą, jakby próbował zdecydować w którym kierunku pójść. — Niedaleko jest Sephora, więc możemy do niej zajrzeć. Kilka sklepów dalej jest też taki z bielizną, więc tam też możemy zajść… — stwierdził. W końcu odbił w kierunku, w którym pamiętał, że znajdowała się drogeria. Było parę kosmetycznych rzeczy, które chciał obczaić. W dodatku kończyły mu się perfumy, więc mógłby załatwić obie te rzeczy jednocześnie i mieć z głowy. Musieli przejść kawałek, ale w końcu po ich prawej Fawn zauważył szyld drogerii. Nieświadomie chwycił nadgarstek starszego i pociągnął go za sobą do środka. Zaraz jednak uświadomił sobie co zrobił i pospiesznie go puścił. — Przepraszam — powiedział i odchrząknął cicho. W pierwszej kolejności podszedł do regału z perfumami i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu tych perfum, których na ten moment używał. A może powinien tym razem skusić się na coś nowego?

Valpo
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
Daleko ci do ladacznicy — wzruszył lekko ramionami. Jasne, wiedział, że chłopak miał dość wyzywający styl, ale nie zmieniało to faktu, że na pewno nie pokusiłby się o to, żeby nazwać go właśnie w taki sposób. — W to nie wątpię — zaczął. — Teraz to chciałbym cię zobaczyć w takim formalnym wydaniu — westchnął. Nie było innej rady, będzie musiał wymyślić jakieś wydarzenie, na które będzie mógł go zabrać jako swoją osobę towarzyszącą. Wiedział, że to było niemal graniczące z cudem, ale na coś na pewno uda mu się wpaść. Zawsze mógł powiedzieć, że musi jechać gdzieś na jakieś seminarium, a tak naprawdę pojechać w zupełnie inne miejsce, gdzie choć przez weekend będą mogli udawać, że byli w normalnym związku. Westchnął krótko na jego odpowiedź. Nie chciał sprawiać mu przykrości i nie lubił takich rozmów. Dobrze wiedział, że młodszego musiało męczyć to, że był tym drugim, ale jak na razie nie miał odwagi na to, żeby rozstać się ze swoją żoną. To jeszcze nie był na to dobry moment. Pytanie tylko, czy taki w ogóle nadejdzie i czy w ogóle będzie ku temu okazja, jeśli sam jej nie stworzy. Poniekąd liczył na to, że to jego żona z jakiegoś magicznego powodu uzna, że ma dość tego małżeństwa i że to ona będzie chciała jako pierwsza starać się o rozwód. Skinął delikatnie głową, kiedy Fawn powiedział, że trzymał go za słowo. Teraz nie miał innego wyjścia, jak tylko rzeczywiście gdzieś go zabrać.
W takim razie tak zróbmy — przystał na jego propozycję. Ruszył za chłopakiem, kiedy ten poszedł w sobie znanym kierunku. Nie spodziewał się tego, że ten go tak złapie, więc wziął go z zaskoczenia. Momentalnie kilkukrotnie zamrugał, ale się nie wyrwał. Zaraz jednak Fawn sam go puścił. — Nie ma za co — odparł na te jego przeprosiny i uśmiechnął się do niego delikatnie. Zatrzymał się na moment, westchnął krótko, po czym podszedł do niego, gdy ten stanął przy perfumach. Sięgnął ostrożnie do jego dłoni i splótł ich palce, jakby chciał mu w ten sposób pokazać, że wcześniej naprawdę nic złego się nie stało. — Szukasz czegoś nowego czy tego, co zawsze? — zapytał i zerknął na niego. Sam odstawił torbę z garniturem i sięgnął po jeden z testerów. Niestety, ale do tego potrzebował dwóch rąk, więc puścił chłopaka. Wziął papierek, psiknął na niego i powąchał perfum, po czym podstawił go chłopakowi pod nos. — Śmierdzi moim ojcem. Sukcesem i pieniędzmi — zaśmiał się i odstawił tester z powrotem na półkę. Zaraz sięgnął po kolejny i spryskał nim kolejny próbnik, który powąchał. — Ten jest całkiem niezły. Męski, ale z owocowymi nutami — znów podetknął mu go pod nos. — Też musiałbym sobie jakieś kupić. Co prawda, mam ich naprawdę sporo, ale wszystkie mi się już znudziły — wzruszył lekko ramionami. Wrzucił oba papierki do śmietnika stojącego obok. — Te, których zazwyczaj używasz, są naprawdę przyjemne — stwierdził. Za każdym razem jak czuł podobny zapach, to od razu kojarzył mu się on z Fawn.

Fawn
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Whispers of life
Dzięki, moi rodzice swojego czasu mieli nieco inne zdanie w tej kwestii. Daruję sobie przytoczenie niektórych epitetów — odparł i odchrząknął cicho. Jego rodzice zawsze mieli dużo do powiedzenia na temat jego osoby, więc nic dziwnego, że jego stylowi też się oberwało. Nie zliczyłby ile razy usłyszał, że wyglądał jak spod latarnii. — W pierwszej chwili pomyślałem, że masz na myśli garnitur, a nie kieckę — stwierdził rozbawiony i pokręcił lekko głową na boki. — Sam też chętnie wskoczyłbym w jakąś taką elegancką suknię — powiedział i wzruszył ramionami. No, ale wiadomo, raczej nie miał żadnych okazji na jakie mógłby zakładać takie rzeczy. Nawet jak szli na jakiś ślub i wesele z rodziną, to rodzice wymuszali na nim, żeby ubrał się normalnie, jak facet, więc nie było szans, żeby mógł wskoczyć w jakąś sukienkę. Miło by było, gdyby kiedyś nadarzyła się jakaś okazja, gdzie Caden rzeczywiście mógłby go ze sobą zabrać i taki ubiór byłby wymagany. Gdyby sprawy między nimi wyglądały inaczej to nie byłoby to problemem, ale niestety… Musiał pogodzić się z tym, że był kochankiem i to nie jego Volpe będzie zabierał na wszelkie uroczystości rodzinne czy inne wydarzenia.
Był naprawdę zaskoczony, kiedy Caden chwycił jego dłoń i splótł ich palce. Żył w przeświadczeniu, że nie mogli sobie pozwalać na takie rzeczy w miejscach publicznych, bo nigdy nie było wiadomo na kogo mogli trafić, ale wyglądało na to, że chyba był aż zbyt ostrożny w tym wszystkim i mężczyzna nie miał z tym problemu. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem i spojrzał w dół na ich splecione dłonie, po czym zaraz przeniósł wzrok z powrotem na perfumy stojące na półkach. — Sam nie wiem. Lubię te perfumy, których używam, ale używam ich od bardzo dawna, więc myślałem czy nie zmienić ich na coś innego — odpowiedział i wzruszył ramionami. Zerknął na Cadena, kiedy ten go puścił i sięgnął po jeden z testerów, żeby go wypróbować. Gdy mężczyzna podstawił mu papierek spryskany perfumami, powąchał go, a na jego słowa zaśmiał się krótko rozbawiony. — Rzeczywiście trochę tak pachnie — przyznał. Takie zapachy zdecydowanie nie były w jego stylu i wyglądało na to, że w stylu Cadena również. Obserwował go, gdy mężczyzna sięgnął po kolejny tester, żeby również psiknąć nim na nowy próbnik. Znowu powąchał papierek i spojrzał na starszego, gdy ten mówił. — Ten zdecydowanie pachnie przyjemniej — zgodził się z nim i pokiwał lekko głową. — To nikt ci nie broni. Masz tutaj naprawdę spory wybór. Pomogę ci coś wybrać — puścił mu oczko. Na jego kolejne słowa zamrugał kilkukrotnie. — Och. W takim razie chyba będę musiał zrezygnować z pomysłu zmiany perfum na inne — stwierdził i uśmiechnął się delikatnie. Skoro Caden je lubił, to jak mógł je tak po prostu zmienić? No, ale i tak miał zamiar trochę się rozejrzeć.
Namierzył wzrokiem te, które go interesowały, po czym sięgnął po tester i próbnik. Psiknął perfumami na papierek, po czym podstawił go sobie pod nos. — Te są ładne. Intensywnie czuć mango i brzoskwinię. Lubię takie mocno owocowe zapachy, gdzie od razu wiesz co czujesz — stwierdził. — Byłby idealny na lato — powiedział i podstawił mu papierek pod nos. — Podobno teraz bardzo popularne są perfumy gourmand wzorowane na różnych deserach i owocach. Takie mocno słodkie i intensywne — dodał, zerkając z powrotem na półkę z perfumami.

Valpo
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
Domyślam się, że nie były zbyt przyjemne — odparł i skrzywił się lekko. Nawet jeśli sam nie pochwalał swego czasu tego, żeby facet ubierał się w damskie ciuchy, to nigdy nie oceniał dziewczyn, które ubierały się bardziej wyzywająco. Jasne, mówił jedno, bo skoro był wierzący, to wypadało to potępiać, ale tak naprawdę podobało mu się to, bo mógł sobie popatrzeć na przyjemne widoki. Mimo wszystko był tylko facetem, nawet jeśli wychodziło na to, że mężczyźni kręcili go bardziej od kobiet. No, teraz mógł podziwiać przyjemne widoki, które fundował mu Fawn. — No co ty? Przecież wiem, że chętniej wskoczyłbyś w sukienkę — powiedział, ściągając lekko brwi. Od razu pomyślał sobie o tym, że chciałby zobaczyć go w wieczorowej damskiej kreacji. Chłopak na pewno prezentowałby się cudownie. — Coś wymyślę — obiecał. Teraz intensywnie będzie się nad tym zastanawiał, ale wiedział, że musiał coś wymyślić, bo umrze, jeśli nie zobaczy go w takim wydaniu.
Zmiana każdemu się czasami przydaje — stwierdził. — Rasowy pan prezes — zaśmiał się. Jemu takie zapachy w ogóle nie odpowiadały i uważał, że mu niekoniecznie pasowały, więc na szczęście młodszy nie musiał się martwić, że będzie pachniał w taki sposób. — Mhm — mruknął w odpowiedzi. Ten drugi zdecydowanie bardziej do niego przemawiał i chyba będzie go rozważał. — Mówisz? Nie wiem, czy nawet miałbym je gdzie postawić. Sam widziałeś, że mam ich więcej od swojej żony — powiedział i wzruszył lekko ramionami. Z drugiej strony naprawdę lubił perfumy i jak już tutaj był, to szkoda by mu było żadnych nie wybrać. Żona pewnie będzie się na niego o to wkurwiać. Nie to, że ich na to nie było stać, a po prostu lubiła mu suszyć głowę. — Aż tak chcesz mi się przypodobać? — zapytał rozbawiony. Nachylił się nad nim, żeby zbliżyć się do jego ucha. — Każdy zapach, którego użyjesz, będzie mi się potem kojarzył z tobą, a co za tym idzie, zacznie mi się podobać. Chociaż i tak najbardziej podoba mi się twój zapach. Bez zbędnych dodatków — powiedział i się wyprostował. To, że podobały mu się te perfumy, których używał aktualnie, nie znaczyło, że nie mógł ich zmienić.
Powąchał papierek, który Fawn podstawił mu pod nos i skinął delikatnie głową. — Rzeczywiście wyraźnie czuć, czym pachnie — zgodził się z nim. — Pasowałby do ciebie — dodał jeszcze. — Też o tym słyszałem — odparł. — Chciałbyś właśnie coś takiego? — zapytał, zerkając na niego. W międzyczasie sięgnął po jeszcze jeden próbnik, na który psiknął jednym z zapachów i tym razem to on podstawił mu go pod nos, najpierw samemu go wąchając. — Ten jest słodki i zarazem męski. Co to będzie? Anyż? — zastanowił się na głos i raz jeszcze powąchał papierek. Te perfumy chyba przemawiały do niego bardziej niż te poprzednie, które zdecydował się wypróbować. Jeśli miał coś dla siebie wybrać, to pewnie spędzi tutaj zdecydowanie za długo, jeśli miał zamiar wąchać wszystko, co rzuciło mu się w oczy. Musiał się szybko zdecydować, bo inaczej nie wyjdą stąd do wieczora.

Fawn
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Whispers of life
W odpowiedzi na jego słowa wydał z siebie cichy pomruk, bo musiał przyznać mu rację. Cóż, rzadko kiedy słyszał od rodziców cokolwiek pozytywnego co było skierowane w jego kierunku. Chyba ostatni raz, kiedy mieli mu coś miłego do powiedzenia był gdy jeszcze Fawn wciąż był dzieckiem i był normalny. Po takim czasie już zdążył do tego przywyknąć. — Oj tak, to na pewno — odpowiedział i kiwnął głową. — W ogóle — zaczął i spojrzał na niego. — Nie ciekawiło cię nigdy jak wyglądałbym w takim typowo męskim wydaniu? Właśnie w garniturze czy coś? — zapytał. Chciał wiedzieć z czystej ciekawości. Nawet jakby Caden chciał, to by go to w żaden sposób nie uraziło. Poza tym, to nie tak, że non stop latał tylko w damskich ciuszkach. Jak chciał, żeby było mu wygodnie i komfortowo, to ubierał się również w męskie ubrania. — Okej, w takim razie będę czekał — odparł i uśmiechnął się do niego delikatnie.
Mhm — mruknął i skinął delikatnie głową. Na jego kolejne słowa rozbawiony pokręcił głową na boki. Też nie przepadał za takimi ciężkimi i ostrymi zapachami, więc nie dziwił się Cadenowi, że również za nimi nie przepadał. Zwłaszcza, gdy jeszcze kojarzyły mu się z jego ojcem. — No nie da się temu zaprzeczyć, ale z drugiej strony to wciąż tylko perfumy — stwierdził i wzruszył ramionami. No, a przynajmniej dla kogoś z budżetem Cadena. Dla Fawn, takie drogie, oryginalne i markowe perfumy to zdecydowanie był spory wydatek, na który nie pozwalał sobie zbyt często. Teraz po prostu korzystał z okazji, że Volpe chciał mu coś zasponsorować. — Mooooże — odparł i posłał mu figlarny uśmieszek. Gdy Caden tak się nad nim nachylił i zbliżył swoją twarz do jego ucha, poczuł przyjemne motylki w brzuchu. — Och… Okej… — odparł nieco zakłopotany i odchrząknął cicho, zagryzając jeden z policzków od wewnątrz. Wyglądało na to, że jednak bez problemu będzie mógł wybrać sobie jakieś nowe perfumy, jeśli przypadnie mu do gustu coś innego niż te, których używał teraz.
Są bardzo przyjemne — stwierdził jeszcze. Na jego kolejne słowa pokiwał lekko głową. — Tak, myślałem właśnie o czymś w takim stylu — odparł. Chyba jeszcze nigdy nie używał takich perfum, a oczywiście przez to, że teraz były takie popularne, to miał ochotę wybrać dla siebie właśnie coś w tym stylu. Kiedy mężczyzna wziął się za testowanie kolejnego zapachu i znowu podstawił mu próbnik pod nos, uśmiechnął się nikle. — Nie wiem. Możliwe — przyznał, przenosząc wzrok na regał. Chwilę lustrował wzrokiem zapachy, aż w końcu natrafił na kolejny, który przykuł jego uwagę. Sięgnął po niego i po próbnik, po czym spryskał go perfumami. Odczekał moment i zbliżył papierek do nosa. Na jego twarzy od razu zagościł delikatny uśmiech. — O wow. Totalnie pachną jak gofry z bitą śmietaną i truskawkami — stwierdził i wyciągnął rękę w stronę mężczyzny, żeby ten też sprawdził zapach.

Valpo
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
Nie spodziewał się usłyszeć takiego pytania, więc chwilę mu zajęło zastanowienie się nad tym. — Nigdy się nad tym nie zastanawiałem — powiedział zgodnie z prawdą. — Ale domyślam się, że pewnie wyglądałbyś naprawdę dobrze. W końcu ładnemu we wszystkim ładnie — uśmiechnął się do niego delikatnie. Mógł się założyć, że jakby Fawn wskoczył w garnitur, to prezentowałby się równie dobrze co w sukience. Pytanie tylko, czy chciał go takiego oglądać. Wydawało mu się, że intensywniej działał na niego w swoim bardziej kobiecym wydaniu. Zdecydowanie go takiego fetyszyzował, co wcale nie było dobre. — Dobrze — odparł tylko.
Mówisz? — powiedział. — Pewnie masz rację — dodał i skinął lekko głową. Skoro chciał sobie kupić jakieś perfumy, to dlaczego miałby tego nie zrobić? Przecież to były jego ciężko zarobione pieniądze i mógł sobie je wydawać, na co tylko chciał i jego żona nie powinna mu mówić, co mógł, a czego nie mógł. — Nie wiem, czy bardziej się da. Już i tak mam fioła na twoim punkcie — zaśmiał się. Mówił samą prawdę, bo rzeczywiście chłopak zawrócił mu w głowie. Szkoda, że nie tak bardzo, żeby być wobec niego fair i zostawić dla niego swoją żonę. Cały czas jednak sobie powtarzał, że przecież ten moment jeszcze przyjdzie, a tylko potrzebował na to czasu. Uśmiechnął się do siebie pod nosem, kiedy młodszy odpowiedział mu w taki sposób. Właśnie taki efekt chciał uzyskać, zachowując się w taki sposób.
W takim razie trzeba coś znaleźć — odparł. Skoro Fawn chciał właśnie takie perfumy, to nie miał zamiaru mu ich odmawiać, zwłaszcza że takie słodkie nuty naprawdę mu do niego pasowały. — Podobają mi się. Chyba je wezmę — powiedział i raz jeszcze powąchał papierek. Obserwował chłopaka, kiedy ten sięgał po kolejny próbnik, a gdy mu go podstawił pod nos, to go powąchał. — Tak, to prawda — przyznał mu rację. Zerknął na półkę, na której stały, żeby sprawdzić cenę. Domyślał się, że młodszego raczej nie było na nie stać. — Chciałbyś je? — zapytał. — Kupię ci, jeśli ci się podobają — dodał. Nie był to dla niego żaden problem, a raczej powiedziałby, że przyjemność. Chciał go rozpieszczać, bo wtedy czuł się trochę tak, jakby rekompensował mu to, że ten nie był jedyny w jego życiu.
Sam sięgnął po kartonik z perfumami, które wcześniej mu się spodobały, bo rzeczywiście planował je sobie kupić. — Coś do makijażu też potrzebujesz? — zapytał i zerknął w stronę, gdzie były rozstawione półki z kolorowymi kosmetykami. W ogóle się na tym nie znał, ale wiedział, że te porządne potrafiły sporo kosztować, bo jego żona kupowała tylko takie. — Pamiętasz? Miałeś mnie wykorzystać — rzucił żartobliwym tonem i się zaśmiał. Skoro już byli na zakupach i mógł mu zafundować różne rzeczy, to dokładnie to chciał robić. Sprawiało mu to po prostu przyjemność, kiedy Fawn się z czegoś cieszył.

Fawn
23 lat/a, 174 cm
barman (i student) w The Rose Noire
Awatar użytkownika
i want to kiss you on the mouth
take my tongue and lead it southbound
baby, put some faith in me
Whispers of life
No tak — skwitował. W sumie, miało to sens, bo w jakim celu niby mężczyzna miałby to robić? To nie tak, że często miał okazję go oglądać w takim męskim wydaniu. Z reguły jak już się widywali, to Fawn się stroił, żeby móc się starszemu podobać. Co za tym idzie, głównie chodził przy mężczyźnie w damskich ciuszkach. Domyślał się również, że Volpe właśnie tę jego wersję preferował, nawet jeśli nie mówił tego na głos. Nie był pewien, jak w sumie powinien się z tym czuć, ale starał się tego zbytnio nie roztrząsać. — Oczywiście, że tak. Potrafię być naprawdę atrakcyjnym chłopcem — stwierdził i uśmiechnął się delikatnie pod nosem.
Tak, mówię — odpowiedział i pokiwał lekko głową. Skoro mężczyzna miał pieniądze, które sam zarobił i było go na to stać, to dlaczego miałby sobie tego odmawiać? Jakby nie było, mógł wydawać hajs na co chciał, dopóki nie było to coś nielegalnego i nie robił tym nikomu krzywdy. — No już, nie schlebiaj mi tak, bo się jeszcze zarumienię — odparł rozbawiony i pokręcił głową na boki. Miło było słuchać takich rzeczy. Lubił mieć pewność co do tego, że mężczyzna był w niego zapatrzony, dlatego nic dziwnego, że przepadał za tym, kiedy Caden na głos mówił mu takie rzeczy. Szkoda tylko, że nie mogli być taką oficjalną parą, bo tak jakby… No mężczyzna miał żonę i w ogóle. W dodatku był jego terapeutą. Gdyby to wszystko się wydało, nawet nie chciał myśleć jak wielka awantura by z tego wynikła.
Trzeba — przyznał i pokiwał lekko głową. Miał tylko nadzieję, że rzeczywiście jakiś zapach przypadnie mu do gustu na tyle, że zechce te perfumy kupić. Równie dobrze może skończyć się tak, że nie znajdzie nic, co bardzo do niego przemówi i po prostu kupi te co zawsze. Taki scenariusz też był możliwy. — Tak, weź. Są bardzo ładne — zgodził się z nim i posłał mu delikatny uśmiech. Dobrze wyszło, że zaszli do tej drogerii, bo dzięki temu mężczyzna teraz będzie miał nowe perfumy i to takie, które Fawn sam pomógł mu wybrać. Miał nadzieję, że starszy będzie ich używał za każdym razem, kiedy będą mieli się ze sobą widzieć. — Aż dziwne, że ten zapach jest tak dobrze odwzorowany — stwierdził i jeszcze raz zbliżył próbnik do swojego nosa, jakby chciał się upewnić, że się nie pomylił. — Chyba tak. Na pewno podobają mi się bardziej, niż te wcześniejsze — stwierdził. Chwilę się wahał, ale w końcu zgarnął opakowanie z perfumami z regału, decydując się na to, że chciał je mieć.
Tak, paletkę cieni — odpowiedział i odwrócił się w stronę wysp z kosmetykami do malowania. — Owszem, miałem, a jak na razie to ty wykorzystałeś mnie — powiedział i posłał mu zaczepny uśmiech. Zaraz ruszył w kierunku jednej z wysp i przystanął przy tym jej fragmencie, gdzie były cienie do powiek. — Chcę coś w odcieniach różu — stwierdził, starając się namierzyć wzrokiem odpowiednią paletę. Gdy mu się udało, sięgnął po tester. — Lubię, jak mają dużo brokatu, a tutaj są praktycznie same matowe — stwierdził i skrzywił się, po czym odłożył tester i ruszył w kierunku kolejnej wyspy.

Valpo
36 lat/a, 180 cm
właściciel i seksuolog w Inner Light Psychotherapy
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
To teraz koniecznie muszę cię takiego zobaczyć — odparł i uśmiechnął się do niego. — Jestem ciekaw, jak się prezentujesz jako ładny chłopiec — dodał. Trochę się bał, że jak wskoczy w mniej damskie ciuszki, to nie będzie mu się tak podobał, ale nie chciał o tym myśleć. Nie chciał zakładać, że Fawn podobał mu się tylko wtedy, kiedy wyglądał w taki sposób, bo byłoby to z jego strony naprawdę słabe. Przecież powinien mu się podobać za całokształt, a nie tylko dlatego, że wskakiwał w sukienki i spódniczki.
Nie chodzi o schlebianie — powiedział i wzruszył lekko ramionami. — Po prostu chcę, żebyś był świadom pewnych rzeczy — dodał. To, że nie potrafił odejść od żony, nie znaczyło, że nie traktował chłopaka poważnie. Jak najbardziej podchodził do tego długodystansowo. Problem tylko polegał na tym, że Fawn raczej nie będzie chciał trwać w takiej relacji w nieskończoność. W pewnym momencie na pewno będzie chciał postawić mu ultimatum i żeby wybierał między nim a swoją żoną. Wtedy będzie miał problem, bo wybranie jego będzie się wiązało z wieloma przeciwnościami i problemami. Na samą myśl o tym, co by się działo, gdyby ich relacja się wydała, coś mu się robiło w środku.
W porządku — odparł i skinął lekko głową. Wyglądało na to, że młodszy pomógł mu wybrać zapach i że ten mu się podobał. Teraz pewnie będzie go często używał, żeby młodszy wiedział, że brał pod uwagę jego preferencje co do zapachów. — Nigdy bym nie pomyślał, że da się to zrobić — zaśmiał się. Mógł przysiąc, że jak tylko powąchał ten zapach, to nabrał ochoty na gofry. — Też uważam, że są lepsze — zgodził się z nim.
Mhm — mruknął w odpowiedzi. Na jego słowa uśmiechnął się do siebie pod nosem. — No tak, można tak powiedzieć, że rzeczywiście cię trochę wykorzystałem — przyznał. — Niemniej, uważam, że to twoja wina, że do tego doszło. Jakbyś nie zaczął mnie zaczepiać, to nic takiego by się nie stało — wywrócił oczami. Nawet przez myśl by mu nie przeszło, żeby wyrabiać takie rzeczy w przebieralni, gdyby nie to, że Fawn zaczął go całować. Nic nie mógł poradzić, że młodszy działał na niego aż tak intensywnie. Przystanął zaraz obok niego, gdy ten zatrzymał się przy wyspie. — Różowe, okej — powtórzył, jakby miał zamiar mu pomóc z wyborem. Nie miał, bo w ogóle się na tym nie znał. — To zdążyłem zauważyć — rozbawiony pokręcił delikatnie głową na boki. Gdy młodszy podszedł do drugiej wyspy, poszedł za nim i znów stanął zaraz obok. — Te mają dużo brokatu — zauważył i pokazał mu jedną z paletek. No, tyle tylko, że nie była typowo różowa, bo bardziej wpadała w brzoskwiniowe odcienie, ale jak dla niego, to był nadal róż. Pod tym względem był jak każdy inny facet. — I są ładne — dodał jeszcze, bo te kolory rzeczywiście mu się podobały. Nie potrafił sobie tylko wyobrazić tego, jak wyglądałby na skórze, bo to było ponad jego możliwości.

Fawn
ODPOWIEDZ

Wróć do „Canal Place”