ODPOWIEDZ
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
20
Czuł się naprawdę podle z tym, że zostawiał go tam samego. Kiedy go odwiedzał, a potem musiał wracać, miał wrażenie, że serce pękało mu na pół. Za każdym razem Indigo był tak samo zdruzgotany wiadomością, że przyszła już pora na to, żeby wracał do domu i za każdym razem sprawiało to, że miał ochotę zabrać go do siebie już teraz. Musiał jednak zagryźć zęby i zostawiać go tam dla jego dobra. Wiedział, że jeśli go stamtąd zabierze, zanim chłopak upora się ze swoim problemem, to skończą w punkcie wyjścia. Nie mógł pozwolić na to, żeby to wszystko poszło na marne i żeby ten znów zaczął ćpać, a bał się, że dokładnie tak będzie, kiedy za wcześnie weźmie go do domu. Cieszyło go jednak to, że po pewnym czasie Indigo zaczął robić postępy. W końcu zaczął współpracować z terapeutami i lekarzami, co przynosiły efekty. Co prawda, nie można było liczyć na cud i z całą pewnością jeszcze wiele było przed nimi, ale nie zmieniało to faktu, że najważniejsze działo się właśnie w tym czasie. Musieli mieć pewność, że nie wróci do narkotyków zaraz po tym, jak wyjdzie z ośrodka i zdawało się, że byli na dobrej drodze do tego, żeby to osiągnąć.
W końcu przyszedł moment, kiedy lekarz i terapeuta stwierdzili, że młodszy może wyjść na wolność. Oczywiście był z tego powodu naprawdę szczęśliwy, bo cholernie za nim tęsknił. Jasne, odwiedzał go tak często, jak tylko mógł, ale godziny odwiedzin były krótkie, a do tego to nie było to samo, co chodzenie spać i budzenie się przy nim codziennie. Nie mógł się doczekać tego dnia, kiedy będzie mógł go zabrać ze sobą domu, więc gdy w końcu nadszedł, był naprawdę podekscytowany. Miał nadzieję, że jak tylko wrócą do domu, to spędzą razem czas w jakiś miły sposób i tym razem nie miał na myśli seksu. Nie byłby zaskoczony jakby na to musiał jeszcze trochę poczekać, dopóki chłopak nie dojdzie do siebie do końca. No, o ile w ogóle będzie chciał z nim być, bo to nie było pewne, a raczej mało prawdopodobne. Zdawał sobie sprawę z tego, że nawet jeśli wychodził z ośrodka, to nie było tak dobrze, jak powinno być i że czekało ich jeszcze wiele pracy. Jakby nie było, nie wyleczyli go magiczne ze wszystkiego i nawet jeśli na odwyku zachowywał się trochę lepiej i zaczął współpracować, to nie zmieniało to faktu, że poza nim będzie musiał dalej uczęszczać na terapię i chodzić do psychiatry oraz brać leki. Miał zamiar tego pilnować.
Tego dnia miał wolne, więc mógł pojechać do ośrodka z samego rana, kiedy były wypisy. Młodszy dzięki temu nie będzie musiał na niego czekać. Po przyjeździe naprawdę ucieszył się na jego widok, mimo że widział, że ten nie był w najlepszym stanie. Zapewne minie jeszcze trochę czasu, zanim w pełni dojdzie do siebie i będzie w stanie normalnie funkcjonować. Nie był zaskoczony tym, że chłopak nie mówił za dużo i że nie był zbyt otwarty na rozmowy. Próbował go jakoś zagadywać i starać się jakoś go zaczepiać, ale na nic się to za bardzo nie zdawało. Role się tym razem odwróciły i to teraz chłopak zachowywał się tak, jakby robił łaskę, że w ogóle przebywał z nim w tym samym samochodzie. Nie miał zamiaru jednak tego komentować, bo nie było tutaj miejsca na złośliwości i docinki, zwłaszcza że Indigo skończył w tym stanie przez niego.
Po dojechaniu pod dom zaparkował, po czym wysiadł z samochodu. Wyciągnął z niego bagaże chłopaka i skierował się do drzwi. Przepuścił młodszego w drzwiach, by zaraz wejść za nim. Od razu podbiegł do nich pies, machając ogonem, wyraźnie ciesząc się na widok chłopaka. Odstawił bagaże, po czym wszedł w głąb domu. — Pomyślałem sobie, że możemy coś zamówić i obejrzeć jakiś film. Co ty na to? — zaproponował. Chciał spędzić z nim czas w taki najnormalniejszy sposób.

Indigo Emelle
22 lat/a, 178 cm
kasjer na stacji benzynowej
Awatar użytkownika
i don't wanna leave you way too soon
butterflies all over the field
tell me lies i've been trying to feel
Whispers of life
na 100% nie cado 🙃
TWENTY
Początki pobytu w ośrodku były dla niego naprawdę ciężkie. Kompletnie sobie nie radził i był w całkowitej rozsypce – brak narkotyków dawał mu się we znaki, a psychicznie – po wszystkich tych przykrych wydarzeniach, przez jakie musiał przejść przed trafieniem do ośrodka – również nie trzymał się najlepiej. Zapewne po pierwszych odwiedzinach Cedar musiał się bardzo zmartwić, zwłaszcza, że wieści od lekarza też nie były zbyt dobre. W końcu jednak jego stan zaczął się polepszać, a sam Emelle wykazywał większą chęć współpracy, zarówno z terapeutami, jak i opiekunami oraz lekarzami. Co prawda, za każdym razem kiedy Moseley przyjeżdżał do niego w odwiedziny, a potem musiał wracać, wpadał w taką samą histerię i całkowicie się rozsypywał, bo cały czas było mu tam samemu naprawdę ciężko i tęsknił za starszym.
W końcu nadszedł dzień, którego Indigo nie mógł się doczekać. Mógł opuścić ośrodek i wrócić do domu, do Cedara, do normalności. Całą noc nie mógł spać z podekscytowania tym, że w końcu wychodził. Jednocześnie był też tym faktem zestresowany, bo nie miał pojęcia jak sobie poradzi po opuszczeniu ośrodka, kiedy z każdej strony będą czekać na niego wszelkie pokusy, do których tutaj nie miał dostępu. Co prawda, mężczyzna zapewniał go o tym, że sam również przestał brać, co było logiczne, bo głupstwem byłoby trzymanie narkotyków w domu, w którym miał mieszkać Indigo. Rano wstał chyba najwcześniej ze wszystkich w ośrodku. Jeszcze raz sprawdził, czy na pewno wszystko spakował, a potem udał się na śniadanie. Po jego zjedzeniu, wraz ze swoją walizką czekał już w pokoju odwiedzin na Cedara, bo nie chciał spędzić ani chwili dłużej w tym nieszczęsnym pokoju, w którym musiał mieszkać tutaj przez cały swój pobyt. Na szczęście, mężczyzna nie zwlekał ze swoim przyjazdem, przez co Indigo mógł wrócić jak najwcześniej to tylko było możliwe. Oczywiście, musieli jeszcze uzupełnić trochę dokumentów, potem porozmawiać z lekarzem na temat wytycznych (akurat ta kwestia powinna być bardziej interesująca dla Cedara), ale w końcu mogli udać się do auta. Nie wierzył w to, że naprawdę wracał do d o m u.
Droga powrotna minęła im dość… drętwo i milcząco. Praktycznie nie rozmawiali, było trochę niezręcznie. Cedar nie wiedział co powinien mówić, Indigo też zbytnio się nie odzywał. Nawet uciął sobie krótką drzemkę, bo praktycznie całonocny brak snu powoli go nadgonił. W końcu dotarli na miejsce, a Moseley zaparkował przed domem. Wysiedli z auta, poczekał aż mężczyzna weźmie z auta bagaże, po czym razem ze starszym ruszył do drzwi. Po przekroczeniu progu, od razu podbiegł do nich pies. Indigo przykucnął, żeby się z nim porządnie przywitać. — Możemy tak zrobić — odparł, po czym wyprostował się. Ruszył w głąb domu, żeby zaraz dołączyć do mężczyzny. Podszedł do niego, po czym po prostu się do niego przytulił, obejmując go mocno ramionami w pasie. Przymknął przy tym powieki i odetchnął głęboko. Cieszył się, że w końcu tutaj wrócił.

Cedar Moseley
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
Na pewno nie spodziewał się tego, że Indigo tak do niego podejdzie i go przytuli, bo ostatnio było z tym różnie. Jak do niego przyjeżdżał, to młodszy z jednej strony chciał jego bliskości, ale z drugiej go odtrącał. Nigdy nie wiedział, jakie mógł wykonywać w jego kierunku gesty, żeby było dobrze, ale nigdy mu ich nie odmawiał. Kiedy więc chłopak się do niego przytulił, sam objął go i do siebie ciasno przytulił. Cieszył się, że już wrócił i że nadal chciał z nim mieszkać, choć zdawał sobie świetnie sprawę z tego, że wynikało to przede wszystkim z tego, że nie miał gdzie mieszkać. Na szczęście, bo nie wyobrażał sobie sytuacji, w której nie wiedziałby, co się z nim działo. Gdyby, nie daj Boże, wrócił do ćpania, to Cedar chyba strzeliłby sobie w łeb. — Cieszę się, że tutaj jesteś — powiedział i objął go na moment nieco ciaśniej. — Tęskniłem za tobą. Było tutaj bez ciebie cholernie pusto — dodał ciszej. Odsunął się od niego, ułożył dłoń na jego policzku i uśmiechnął się do niego delikatnie. Przez chwilę tak mu się przyglądał, ale w końcu pocałował go czule. — Teraz już wszystko będzie dobrze — obiecał. No, taką miał nadzieję, bo naprawdę byłoby słabo, gdyby znów coś zaczęło się sypać. Musiał zadbać o Indigo, o ich relację i o to, jak teraz będzie wyglądało ich życie.
Chwycił go za dłoń i pociągnął go za sobą w stronę kanapy, na której usiadł. Pociągnął go za sobą tak, żeby chłopak wylądował na jego kolanach. Potrzebował jego bliskości po tym całym czasie, kiedy go tutaj nie było. Czuł się cholernie samotnie. Przyzwyczaił się do tego, że miał go przy sobie codziennie. Jeszcze nie tak dawno temu uwielbiał to, że mieszkał samotnie, ale to się zmieniło. Sięgnął do kieszeni spodni, żeby wyciągnąć z nich telefon. Odpalił aplikację do zamawiania jedzenia i podał telefon Indigo. Sam objął go obiema rękoma w talii. — Wybierz to, na co masz ochotę. Pewnie coś chodzi ci po głowie po tym pobycie w ośrodku — powiedział. Mógł się założyć, że chłopak tylko marzył o jakimś śmieciowym żarciu. Wiedział, że jedzenie w ośrodku nie było najgorsze, bo ludzie pozytywnie się o nim wypowiadali, ale to nie to samo co McDonald's albo pizza. — Film też ty wybierz — dodał jeszcze. Dzisiaj to młodszy miał o wszystkim decydować i zrobią wszystko to, co będzie chciał. Cedar chciał, żeby ten jak najbardziej odżył po tym pobycie w ośrodku. Jedyne, na co by się nie zgodził to alkohol i narkotyki, choć sam chętnie coś by wypił albo wciągnął. Na szczęście od czasu, kiedy wysłał go na odwyk, sam nic nie brał i w domu nie było grama narkotyków. Nie było to dla niego łatwe, ale wiedział, że tak było trzeba. — Aha i jutro też mam wolne. Nie chciałem zostawiać cię samego zaraz po tym, jak wróciłeś — powiedział. Nie chciał, żeby siedział całkiem sam, bo najzwyczajniej w świecie bardzo by się o niego martwił. Niestety, ale już kolejnego dnia będzie musiał iść do pracy i pewnie będzie odchodził od zmysłów, zastanawiając się nad tym, jak młodszy się trzymał.

Indigo Emelle
22 lat/a, 178 cm
kasjer na stacji benzynowej
Awatar użytkownika
i don't wanna leave you way too soon
butterflies all over the field
tell me lies i've been trying to feel
Whispers of life
na 100% nie cado 🙃
Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, kiedy mężczyzna go objął. Ani przez chwilę nie wątpił w to, że starszy to zrobi. — Ja też cieszę się, że już wróciłem — powiedział i westchnął cicho. Myślał, że już nie doczeka się dnia w którym będzie mógł wrócić do domu, ale na szczęście ten w końcu nadszedł. Miał nadzieję, że już nigdy więcej nie będzie musiał wracać do takiego miejsca jak ośrodek, w którym przebywał. Na pewno nie będzie tego wspominał dobrze. — Też za tobą tęskniłem. Za Baloo też. I za domem. I za wygodnym, dużym łóżkiem… — zaczął wymieniać i westchnął ciężko. Tęsknił za normalnością. Bycie zamkniętym w małym pokoju, w ośrodku z całą masą obcych ludzi, w dodatku pod ciągłą obserwacją było dla niego naprawdę męczące i w ogóle sobie z tym nie radził. Za bardzo przypominało mu to pobyt w więzieniu i poniekąd chyba właśnie dlatego tak ciężko przechodził to wszystko. Zawiesił spojrzenie na jego twarzy, kiedy mężczyzna się odsunął. Po prostu się w niego wpatrywał, gdy ten gładził jego policzek. Nie spodziewał się tego pocałunku, ale gdy tylko mężczyzna go nim uraczył, od razu poczuł przyjemne motylki w brzuchu. Bez wahania też odwzajemnił ten gest, bo zdecydowanie potrzebował po tym wszystkim bardzo dużo bliskości i czułości. — Mam nadzieję — odparł. Naprawdę chciał już mieć święty spokój, nic więcej. Chciał, żeby wszystko było tak jak powinno. Domyślał się jednak, że to wcale nie było takie łatwe. Nie wystarczyło jedynie chcieć.
Zacisnął palce na jego dłoni, a kiedy starszy pociągnął go za sobą, ruszył za nim. Nie oponował, gdy ten przyciągnął go do siebie i usiadł mu na kolanach, tak jak mężczyzna mu to zasugerował. Objął ramieniem jego szyję, po prostu mu się przyglądając. Kiedy Cedar wyjął z kieszeni telefon, odpalił aplikację, a potem mu go podał, przejął od niego urządzenie i zaczął przeglądać listę restauracji. Na słowa mężczyzny pokiwał głową i mruknął cicho. Sam nie wiedział na co miał ochotę, bo w sumie to zjadłby parę rzeczy. — Hmmm… Może pizza? — odezwał się, spoglądając na Cedara. Mogliby zamówić dwie, a jakby zostało (co było dość prawdopodobne, bo Indigo jadł tyle co kot napłakał), to potem mogliby dojeść ją na śniadanie. Na wzmiankę o wyborze filmu ściągnął brwi, bo ta opcja już mniej do niego przemawiała. — Dlaczego wszystko ja? — burknął, nieco naburmuszony, że to na niego Cedar zrzucił odpowiedzialność zarówno z wyborem jedzenia jak i filmu. Jeszcze poczuje się tym wszystkim przytłoczony i co wtedy? Na wzmiankę o tym, że jutro Moseley zostanie z nim w domu i nie będzie musiał iść do pracy uśmiechnął się delikatnie. Szczerze powiedziawszy, trochę bał się zostać sam, więc dobrze się złożyło, że ten postanowił z nim zostać chociaż jeszcze ten jeden dodatkowy dzień dłużej. Szkoda, że nie mógł wziąć sobie dłuższego wolnego, ale musiał być wyrozumiały. Oby tylko nie strzeliło mu do łba coś niepoważnego, kiedy już zostanie całkiem sam i nie będzie nikogo, kto mógłby go pilnować.

Cedar Moseley
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
To sporo tych rzeczy, za którymi tęskniłeś — rzucił żartobliwie. — Ale teraz już nie musisz za niczym ani za nikim tęsknić, bo wszystko masz na wyciągnięcie ręki — dodał. Miał nadzieję, że chłopak już teraz się uspokoi i będzie tylko coraz lepiej. Jasne, zdawał sobie sprawę z tego, że będzie musiał chodzić na terapię i kontrole oraz brać leki, nie tylko te od psychiatry, ale również te na anemię, ale na pewno będzie mu w domu lepiej, niż w ośrodku. Za każdym razem, kiedy go odwiedzał i kiedy młodszy tak histeryzował, to serce mu pękało na pół. Nienawidził oglądać łez na jego twarzy. — Obiecuję, że wszystko się ułoży — powiedział. No nie mógł mieć takiej pewności, bo to, że Indigo wrócił z odwyku wcale, nie musiało oznaczać tego, że już teraz wszystko będzie w porządku, bo równie dobrze mógł zaliczyć jakieś potknięcia, ale chciał być dobrej myśli. Uważał, że młodszy i tak zrobił ogromny postęp, jeśli chodziło o walkę z nałogiem.
Pizza. W porządku — przystał na jego propozycję. Nie miał nic przeciwko temu. Mogli zamówić to, co tylko Indigo będzie chciał. Sam nie miał większych preferencji co do jedzenia, bo był wszystkożerny i nie inaczej było dzisiaj. — Bo to jest twój dzień i robimy wszystko tak, jak ty chcesz — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Po prostu nie był pewien, jaki film powinien włączyć, więc to też chciał zrzucić na jego barki. Rzeczywiście, może było to trochę samolubne. Po chwili jednak odetchnął i sięgnął po pilota, który leżał obok. Włączył telewizor, a potem odpowiednią aplikację i poszukał na szybko jakiegoś filmu. Postawił na jakiś horror z potworem, bo uznał, że i tak pewnie nie będą się skupiać na tym, co leciało i go przegadają.
Gdy młodszy zamówił jedzenie, wziął od niego telefon i odłożył go na bok na kanapę. Objął go obiema rękoma i odetchnął głębiej, ciesząc się jego bliskością. — Czy... — zaczął, bo nie do końca wiedział, jak powinien poruszyć ten temat. — Jak się przenosiłeś do ośrodka, to wyniosłeś się do pokoju dla gości i zastanawiam się, czy mógłbyś jednak wrócić do naszej sypialni? — zapytał. Nie chciałby, żeby chłopak po tym wszystkim dalej mieszkał oddzielnie. Jasne, nie byli razem i niepowiedziane, że w ogóle będą, ale nie zmieniało to faktu, że nie wyobrażał sobie go przy sobie nie mieć. — Potrzebuję cię blisko... — dodał jeszcze i odetchnął głębiej. Miał nadzieję, że jak wszystko już wróci do normy, to Indigo mimo wszystko zdecyduje się na to, żeby dać mu szansę, bo bardzo chciałby stworzyć z nim taki normalny związek. Chyba pierwszy w swoim całym dotychczasowym życiu. Jeszcze nigdy z nikim nie był w poważnym związku i jeszcze nigdy w nikim się nie zakochał. Emelle był pierwszym, na którym tak bardzo mu zależało. — Ale zrozumiem, jeśli będziesz wolał zostać w tym pokoju — dodał jeszcze, bo mimo wszystko nie chciał na niego naciskać w tej kwestii. To powinna być tylko jego decyzja.

Indigo Emelle
22 lat/a, 178 cm
kasjer na stacji benzynowej
Awatar użytkownika
i don't wanna leave you way too soon
butterflies all over the field
tell me lies i've been trying to feel
Whispers of life
na 100% nie cado 🙃
No trochę się ich przez ten czas nazbierało — stwierdził i uśmiechnął się delikatnie. — Tak. W końcu. Już myślałem, że się nigdy nie doczekam — odparł i westchnął cicho. Czas w ośrodku dłużył mu się niemiłosiernie. W dodatku bardzo długo nie robił żadnych postępów i się opierał. Na szczęście, w końcu dał za wygraną i zaczął współpracować. Dzięki temu jego stan się polepszył i ostatecznie mógł wrócić do domu. Już dawno nie był z żadnego powodu tak szczęśliwy, jak z faktu, że mógł tutaj wrócić i miał pobyt w ośrodku za sobą. — Okej — odparł i westchnął bezgłośnie, kiwając głową. Nie miał wyjścia jak tylko zaufać Cedarowi, że rzeczywiście będzie tak jak mężczyzna mówił.
Super — skwitował. Chociaż, domyślał się, że czego by nie zaproponował, to mężczyzna by się zgodził. Mimo wszystko, nie chciał go zbytnio naciągać, a z pizzą było tak, że była względnie tania, było jej dużo i była sycąca. — No okej, ale mimo wszystko… Z tym wyborem filmu mógłbyś mi jednak pomóc — stwierdził i przewrócił oczami. Nie miał do tego za bardzo głowy i nawet nie wiedział co miałby ochotę obejrzeć. Uznał, że jak tę jedną rzecz wybierze Moseley, to raczej nic się nie stanie. Wyglądało na to, że mężczyzna rzeczywiście miał zamiar go wyręczyć, skoro sięgnął po pilota. Uśmiechnął się delikatnie pod nosem, wpatrując się w ekran telewizora, kiedy ten wybierał film. Prawda była taka, że pewnie i tak się na nim nie skupią i będzie to jedynie coś, co będzie leciało w tle, żeby nie rozmawiać ze sobą w kompletnej ciszy.
Wybrał lokal, a potem dwie pizze z menu, które najbardziej do niego przemówiły. Złożył zamówienie, po czym oddał Cedarowi jego telefon i objął ramionami jego szyję, żeby się do niego przytulić. Stęsknił się za jego bliskością, nawet jeśli w trakcie jego odwiedzin mógł sprawiać inne wrażenie. Gdy mężczyzna zaczął mówić, uniósł pytając brwi, zawieszając spojrzenie na jego twarzy. Nie spodziewał się takiego pytania akurat w tym momencie, więc starszy trochę zbił go z tropu. Wydał z siebie cichy pomruk, potwierdzając jego słowa, bo rzeczywiście tak było. Po tym, jak Cedar nie był w stanie odwzajemnić jego uczuć (a przynajmniej o tym był przekonany Emelle) i nie odpowiedział mu, że również go kochał, pożarli się tak, że Indigo wyniósł się do pokoju gościnnego i unikał Moseleya jak ognia, nie chcąc mieć z nim do czynienia. Do tego każda ich konfrontacja kończyła się zażartą awanturą, zwłaszcza, że Indigo cały czas chodził albo nawalony, albo naćpany, albo jedno i drugie. — Mogę wrócić — powiedział i uśmiechnął się niepewnie. Prawda była taka, że niekoniecznie chciał zostawać na razie sam i tyczyło się to również tego, w jaki sposób będzie spędzał noc. Wolał spać w jednym łóżku z mężczyzną, więc nic dziwnego, że podjął taką decyzję. — Tylko, no… Mówimy na razie tylko o wspólnym spaniu, prawda? — odparł. Prawda była taka, że po tym wszystkim co przeszedł w ośrodku i przez fakt, że był nafaszerowany lekami, jego libido było praktycznie zerowe. Wiadomo, nie mógł mieć pewności co do tego, jak zareaguje jego ciało w przypadku, kiedy Cedar zacznie się do niego dobierać, ale chciał, żeby mężczyzna był świadom, że w tej kwestii może aktualnie nieco niedomagać. Nie chciał, aby mężczyzna robił sobie na cokolwiek nadzieję i wolał go uprzedzić zawczasu, żeby potem w razie czego nie był rozczarowany.

Cedar Moseley
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
Wpatrywał się w niego wyczekująco, kiedy Indigo zastanawiał się nad odpowiedzią, a gdy w końcu powiedział, że mógł wrócić, to naprawdę się z tego powodu ucieszył. Nie wyobrażał sobie, żeby po tym wszystkim mieli dalej spać oddzielnie. Chciał go mieć przy sobie, żeby chłopak czuł się bezpiecznie i komfortowo. No, o ile jego towarzystwo było dla niego w ogóle komfortowe, bo po tym, jak nieraz zachowywał się podczas jego odwiedzin w ośrodku, mógł sobie wywnioskować wszystko. Jak do niego jechał, to nigdy nie wiedział, czego powinien się spodziewać i jaki chłopak będzie miał aktualnie nastrój. — Super — powiedział. Ściągnął brwi na jego pytanie, bo trochę odebrał to sobie tak, jakby młodszy myślał, że zależało mu tylko na jednym. Tak nie było. — Tak, tylko o wspólnym spaniu — powiedział. — Nie wiem, za jakiego dupka mnie masz, ale nie jestem na tyle głupi, żeby dobierać się do ciebie, kiedy jesteś w takim stanie. Mówiłem ci już, że seks nie jest dla mnie najważniejszy — westchnął bezgłośnie. Powinien dodać, że już nie był dla niego najważniejszy, bo jeszcze do niedawna tylko to się dla niego liczyło. Trochę się jednak zdążyło pozmieniać.
Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w niego, ale w końcu sięgnął do jego twarzy, żeby najpierw odgarnąć mu włosy za ucho, a potem go czule pocałować. Nie mógł sobie darować takich czułości. Stęsknił się za nimi, bo nawet jeśli w ośrodku też sobie na nie czasami pozwalali, to nie było to samo, co w domu. Jeszcze przez moment nic nie mówił, ale w końcu postanowił przerwać ciszę, bo stała się trochę przytłaczająca. — Kocham cię — powiedział nagle. — I nie chcę, żebyś jeszcze kiedykolwiek musiał przechodzić przez to wszystko, więc proszę... — urwał na moment. — Postaraj się nie wrócić do narkotyków — dodał. Naprawdę zależało mu na tym, żeby Indigo nie wrócił do ćpania. Tak wiele musiał przejść w tym ośrodku, że sam powinien czuć się zniechęcony do ćpania, ale różnie to było. Naprawdę bał się iść do pracy i tego, że jak z niej wróci, to zastanie go pod wpływem. Jak tylko sobie przypominał, jak widział go w szpitalnym łóżku, to coś mu się robiło w środku. Nie chciałby, żeby to się kiedykolwiek powtórzyło. — Nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Jeśli nie dasz rady dla siebie, to spróbuj to zrobić dla mnie, okej? — uśmiechnął się do niego niemrawo. — Wiem, że to bezczelne z mojej strony mówić takie rzeczy, ale zależy mi na tobie i twoim zdrowiu — dodał ciszej. Dotąd pluł sobie w brodę, że wtedy nie odpowiedział mu tym samym i nie zgodził się na związek, bo gdyby to zrobił, to uniknęliby tego wszystkiego. Indigo nie zacząłby ćpać jakiegoś gówna, a co za tym idzie, nie przedawkowałby. To go w tym wszystkim bolało chyba najbardziej, że to była jego wina, że wszystko się posypało. Szkoda, że uświadomił sobie pewne rzeczy, dopiero kiedy stała się tragedia.

Indigo Emelle
22 lat/a, 178 cm
kasjer na stacji benzynowej
Awatar użytkownika
i don't wanna leave you way too soon
butterflies all over the field
tell me lies i've been trying to feel
Whispers of life
na 100% nie cado 🙃
Okej — odparł i skinął lekko głową. — Po prostu wolałem uprzedzić… — powiedział i wzruszył lekko ramionami. Zapewne minie sporo czasu, zanim ponownie będzie w stanie przemóc się do robienia takich rzeczy. Nie wspominając o tym, że ich relacja też nie była zbyt stabilna jak na ten moment. Tak naprawdę nie można było nawet powiedzieć, na czym tak właściwie stali. Jasne, Cedar powiedział mu, że go kocha; zachowywali się teraz w taki, a nie inny sposób, ale to nie było jednoznaczne z tym, że byli w związku czy wszystko między nimi było idealnie i wrócili do tego co mieli wcześniej. Indigo wciąż czuł się zraniony, w dodatku posypało się między nimi w bardzo paskudny sposób, więc nic dziwnego, że w ogóle nie czuł się pewnie.
Uśmiechnął się delikatnie do Cedara, gdy mężczyzna odgarnął mu włosy za ucho. Nie spodziewał się tego pocałunku, ale nie protestował i sam chętnie go odwzajemnił. Miło w końcu było być w domu i móc sobie pozwalać na takie czułości. Co prawda, to nie tak, że w ośrodku nie mogli, ale przez większość czasu kiedy Moseley go odwiedzał, Indigo po prostu się do niego rzucał i rzadko kiedy zdarzały się dni, kiedy pozwalał mu na takie czułe gesty. Na pewno nie spodziewał się takiego nagłego i szczerego wyznania ze strony Cedara, więc gdy mężczyzna wyznał mu uczucia, zamrugał kilkukrotnie. Widać było, że był naprawdę zaskoczony i w pierwszej chwili nie wiedział co powinien mu odpowiedzieć. — J-ja ciebie też — odpowiedział w końcu i uśmiechnął się niepewnie. Na jego kolejne słowa wydał z siebie cichy pomruk i pokiwał delikatnie głową. Niestety, ale to nie było coś, co był w stanie mu obiecać. Nie wiedział, jak będzie to wyglądało. Na razie go nie ciągnęło, ale nie mógł mieć sto procent pewności co do tego, że w końcu jednak nie zacznie. — Postaram się — odparł i westchnął cicho. Na pewno miał zamiar próbować trzymać się od tego syfu jak najdalej, ale jak to wyjdzie w praktyce, to nikt nie mógł wiedzieć. Kolejne słowa mężczyzny również go zaskoczyły. Nigdy w życiu nie spodziewałby się po Cedarze takiej wylewności i otwartości, bo mężczyzna w ogóle nie mówił o swoich uczuciach. Było to dziwne, ale jednocześnie naprawdę miłe. Zwłaszcza w perspektywie tego, jak starszy go odtrącił i dał mu do zrozumienia, że nie był w stanie taki względem niego być. — Okej — wymamrotał w odpowiedzi. Dziwnie się czuł rozmawiając w taki sposób z Moseleym, bo w ogóle nie był przyzwyczajony do tej wersji mężczyzny. Jasne, już wcześniej starszy się o niego troszczył i dbał, ale to wciąż nie było to co teraz. — Nie mogę ci niczego obiecać, ale na pewno postaram się o siebie zadbać i będę starał się trzymać z dala od jakichkolwiek narkotyków i ludzi, którzy mogą mnie na nie namawiać — odparł. Wiedział, że będzie musiał zerwać znajomości z wieloma osobami, ale musiał to zrobić dla swojego własnego dobra. Towarzystwo w którym się do tej pory obracał było dla niego szkodliwe i nic dobrego nie wyszłoby z tego, że dalej kontynuowałby te relacje.

Cedar Moseley
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
Poczuł przyjemne motylki w brzuchu, kiedy chłopak odpowiedział mu tym samym. To było dla niego całkowicie nowe uczucie, bo nigdy z nikim nie wymieniał się takimi wyznaniami. Nigdy w życiu nie był z nikim w poważnym związku (teraz też nie był) ani nie zależało mu na nikim tak bardzo, jak na Indigo teraz. Szkoda tylko, że uświadomił sobie pewne rzeczy trochę za późno. — Wierzę w to, że ci się to uda — powiedział i pogłaskał go czule po policzku. Zależało mu na tym, żeby odwyk przyniósł rezultat i żeby młodszy nie wrócił do narkotyków, a już zwłaszcza do takiego syfu, od którego prawie się przekręcił. — Dziękuję — odparł po prostu. — Mam nadzieję, że wiesz, że będę cię w tym wspierał i że możesz na mnie liczyć — dodał. — Nie zostawię cię samego z tym wszystkim i nie pozwolę na to, żebyś jeszcze kiedykolwiek posunął się do czegoś takiego. Chcę, żebyś czuł się przy mnie dobrze i bezpiecznie — powiedział jeszcze. Może było to dziwne, że zrobił się taki wylewny i teraz tak się przed nim otwierał, ale najzwyczajniej w świecie chciał mu pokazać, że potrafił taki być i że mógł być dla niego dobry. Odetchnął głębiej i cofnął dłoń, którą wcześniej go głaskał po policzku. Uznał, że zdecydowanie starczy tej wylewności jak na jeden raz. Było mu dziwnie zachowywać się w taki sposób, ale zdawał sobie sprawę z tego, że musiał się otworzyć na takie zachowania, jeśli nie chciał go ponownie stracić. No, na razie to nadal go nie odzyskał, więc ciężko było mówić o stracie.
Chciałbyś się gdzieś wybrać albo coś razem porobić, kiedy jesteś już na wolności? — zapytał nieco żartobliwym tonem. Zapewne chłopak tylko czekał na moment, w którym będzie mógł wyjść z ośrodka i zapewne miał w głowie coś, co chciałby zrobić. Jeśli było to w jego możliwości, to chciał mu to zapewnić. — Wiesz, moglibyśmy... — powiedział i urwał, bo nie był pewien, czy proponowanie tego było na miejscu. Poza tym dziwnie mu z tym było. — Pójść na randkę? — dodał niepewnie. — Do jakiejś eleganckiej knajpy, na dobre i porządne jedzenie. Tak, żeby było romantycznie — wyjaśnił, co konkretnie miał na myśli. Nigdy, nawet przed tym, jak Indigo poszedł siedzieć, nie zabrał go nigdzie na randkę. Jeśli jedli coś innego, to było to zamawiane do domu. Jasne, zdarzało im się skoczyć do baru albo na jakąś imprezę, ale to było dalekie od nazwania tego randką. Tym razem chciał, żeby to wygląda tak, jak powinno. Porządna knajpa, ładne ubrania... — Oczywiście, jeśli nie masz na to ochoty, to zrozumiem, bo w końcu nieźle nabroiłem i pewnie większość osób na twoim miejscu nie miałaby ochoty na randkowanie ze mną, ale co mi szkodzi zapytać — westchnął bezgłośnie. Miał nadzieję, że młodszy przystanie na jego propozycję, bo poczułby się naprawdę głupio, gdyby mu odmówił. Jednak proponując to, liczył się z tym, że Indigo nie będzie miał na to ochoty.

Indigo Emelle
22 lat/a, 178 cm
kasjer na stacji benzynowej
Awatar użytkownika
i don't wanna leave you way too soon
butterflies all over the field
tell me lies i've been trying to feel
Whispers of life
na 100% nie cado 🙃
Dzięki — odparł i uniósł kąciki ust w delikatnym uśmiechu. Cóż, sam już niekoniecznie w siebie wierzył, ale tyle dobrego, że chociaż Cedar trzymał za niego kciuki. Oby rzeczywiście udało mu się nie sięgnąć już nigdy po narkotyki, bo na pewno bardzo szybko wróciłby do nałogu. — Tak, wiem — odparł. Odkąd wyszedł ze szpitala, mężczyzna nie robił niczego innego poza wspieraniem go. Co prawda, Indigo nie sprawiał wrażenia jakby był mu za to wdzięczny, ale starszy mógł być pewien, że naprawdę to doceniał. Nawet jeśli sytuacja między nimi nie była zbyt kolorowa, to nie dało się zaprzeczyć temu, że jeszcze nigdy nikt tak o niego nie dbał i się nie troszczył tak, jak robił to Moseley. — Strasznie wylewny się zrobiłeś, wiesz? W ogóle cię nie poznaję — powiedział i uśmiechnął się delikatnie. Było to miłe i wiedział, że Cedar robił to poniekąd po to, żeby zrekompensować mu to jak go potraktował. W końcu mógł słyszeć od niego te rzeczy, które od dawna chciał usłyszeć. Było to dziwne, ale jednocześnie bardzo przyjemne uczucie.
Nie wiem… W sumie, można o czymś pomyśleć — powiedział. Nie myślał o tym, co będzie robił jak już wróci z odwyku, bo jedyne na czym się skupiał to to, żeby jak najszybciej wrócić do domu. Teraz gdy tak się stało, tak niekoniecznie było cokolwiek co chciałby zrobić. No i tak naprawdę nie wiedział nawet na co Cedar by przystał, a na co nie. Nie chciał zaproponować czegoś, co nie przypadłoby starszemu do gustu, a był w takim stanie, że jakąkolwiek odmowę wziąłby sobie bardzo do siebie i zaraz zaczął sobie wkręcać nie wiadomo co. Gdy mężczyzna tak urwał, Uniósł brwi, wpatrując się w jego twarz i czekając, aż ten skończy. Nie spodziewał się takiej propozycji, dlatego gdy tylko Moseley zaproponował wyjście na randkę, zmarszczył czoło, nieco skonfundowany. Miał wrażenie, jakby się właśnie przesłyszał. Zaraz jednak Cedar zaczął dalej wyjaśniać i dotarło do niego, że ten mówił tak poważnie. Widać było po nim, że był zszokowany, bo nie od razu odpowiedział. Logiczne, że nie to nie tak, że nie chciał, ale mężczyzna wziął go trochę z zaskoczenia, bo to nie było coś, czego się po nim spodziewał. — Możemy się gdzieś razem wybrać — odezwał się w końcu i uniósł kąciki ust w nikłym uśmiechu. Sama myśl o randce z Cedarem sprawiała, że czuł się podekscytowany. — I w sumie, jak już rozmawiamy o takich rzeczach… — zaczął i zagryzł jeden z policzków od środka. Był trochę zakłopotany tym, co właśnie chciał powiedzieć. — Kiedyś sobie tak myślałem, że fajnie by było pójść razem do jakiegoś kina, czy coś… — dokończył i zacisnął wargi w wąską linię. Brzmiało to jak coś, co robiły pary, a oni parą nie byli (przynajmniej na razie), ale skłamałby, gdyby powiedział, że nie miał ochoty wybrać się z Cedarem na jakiś film. Akurat rozmawiali o randkach, więc uznał, że to dobry moment, aby o tym wspomnieć, zwłaszcza, że Cedar sam zapytał czy było coś, co miałby ochotę zrobić.

Cedar Moseley
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
Ściągnął lekko brwi, kiedy Indigo powiedział coś takiego. No tak, mógł się spodziewać tego, że nie umknie to jego uwadze, bo rzeczywiście nie zachowywał się jak on. — Wiesz... — zaczął i odchrząknął. — Po prostu chcę, żebyś wiedział, że jesteś dla mnie ważny i że cię kocham. Nie chcę, żebyś dłużej czuł się przeze mnie zaniedbany — westchnął bezgłośnie. — Ale jeśli to dla ciebie za dużo albo czujesz się niezręcznie, to mogę przestać — dodał, bo nie do końca rozumiał, co młodszy miał przez to na myśli. Równie dobrze mogło mu być naprawdę dziwnie z tym, że Cedar był wobec niego taki wylewny i nie czuć się z tym dobrze. Stawiał jednak na to, że Indigo był z tego faktu zadowolony, nawet jeśli nie byli razem i nie wiadomo było, co ich tak naprawdę łączyło.
Okej — odparł po prostu. Kiedy nie odpowiedział mu od razu na jego propozycję, zaczął się stresować tym, że zrobił albo powiedział coś nie tak. Może się pospieszył? Może nie powinien tak oficjalnie proponować randki, kiedy chłopak ewidentnie jeszcze sam nie wiedział, czego chciał? Równie dobrze mógł nie chcieć robić z nim takich rzeczy, bo nie czuł się dobrze, kiedy zachowywali się tak, jakby byli parą. Kiedy jednak w końcu tamten się odezwał, odetchnął w duchu z ulgą. — Byłoby super — powiedział. Nigdy nie byli na randce, więc będzie to dla nich coś nowego. Sam nie wiedział, dlaczego go nigdy nigdzie nie zabrał, skoro zachowywali się jak normalna para. Może po prostu miał opory przed tym, żeby gdzieś razem wyjść, bo bał się tego, że ludzie będą ich oceniać, a może po prostu nie był tego nauczony i dla niego takie wyjścia były zbędne. Tak czy siak, teraz chciał go zabrać do jakiejś porządnej knajpy i zjeść z nim smaczny posiłek. — Hm? — mruknął, kiedy młodszy tak zaczął. Gdy wspomniał o kinie, na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. — Możemy iść do kina, jeśli masz na to ochotę — odparł. Co prawda, nie był w kinie ze sto lat, ale nie miał nic przeciwko temu, żeby wybrać się tam z Indigo. — W takim razie znajdź jakiś film i zarezerwuj bilety, kiedy mam wolne — podsumował. Nie chciał, żeby to było tak, że Emelle rzucił temat i tyle, bo chciał faktycznie mu pokazać, że chciał z nim gdzieś wyjść i coś razem porobić. Nie miał zamiaru migać się od takich rzeczy. — Nie wiem, czy kiedykolwiek zabrałem kogokolwiek na randkę — stwierdził. Nie przypominał sobie, więc jeśli tak, to musiało to być naprawdę dawno temu. Może jeszcze w czasach szkolnych, kiedy myślał, że interesowały go dziewczyny. — To będzie coś nowego — dodał. Będzie musiał znaleźć odpowiednie miejsce, do którego go weźmie. Nie chciał go zapraszać do byle jakiego lokalu i to musiało być coś specjalnego, a jednocześnie coś, co nie nadszarpnie jakoś mocno ich budżetu domowego. Jakby nie było, to nadal pracował tylko on i żyli o jednej wypłacie.

Indigo Emelle
ODPOWIEDZ

Wróć do „212”