Zablokowany
29 lat/a, 182 cm
łapię się różnych prac dorywczych w NOLA
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
bennett "benji" mercier
lakeith stanfield
Obrazek
Nowy Orlean 14.09.1997r.
Goodridge Apartments
muzyk uliczny/pracownik dorywczy
gdzie się da
on/jego
biseksualny
kawaler
panna
Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
od zawsze (opis miasta)
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
ciekawość. Tak, to przed wszystkim ciekawość. Dawne dzieje. Dziadek skutecznie wybił mi to z głowy.(voodoo i hoodoo)
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
nie wiem, a co to?(NOVA)
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
nie mam zdania, ale ponieważ mówi się, że to jest sekta, to oczywiście potępiam.(sekta)
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
odpo Kartonie część rodziny rozjechała się po kraju i właśnie wtedy Benji zaczął obsesyjnie zapamiętywać koligacje rodzinne.(huragan Katrina)
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
oczywiście, to moje miasto(przestępczość)
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
jambalaya (kuchnia)
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
lubię, a nawet bardziej niż lubię. dziadek uczył mnie grać na trąbce. ulubiona piosenka? oczywiście Ella Fitzgerald i Louis Armstrong - "Dream A Little Dream Of Me" (muzyka)
Benji Mercier. Muzyk uliczny, trąbkarz, a może nawet trębacz. Jeśli z muzyki da się wyżyć, on jest idealnym przykładem wynagrodzenia odwrotnego. To Benji zawsze płacił za możliwość wystąpienia w jakimś klubie, nie odwrotnie. Dlaczego? Ciężko powiedzieć, gdyż zazwyczaj wzbudzał dość pozytywne odczucia i jego momentami wręcz rozbrajająca bezradność zjednywała mu ludzi. (Ten lekki nieogar może być albo uroczy albo niesamowicie irytujący w swojej naiwności.) Takie sytuacje go jednak nie zniechęcały i nie przestał nigdy walczyć o swoje marzenia. Codziennie zabiera swoją trąbkę do parku na jam sessions. Nigdy nie osiagnął sukcesu w tej materii , chociaż grywając na ulicach czy w parkach zawsze zebrał małą drobnicę, która gwarantowała mu przetrwanie w tych najgorszych finansowo momentach.

Samo jego istnienie, przybycie na ten świat, było przekornym zrządzeniem losu. Zaczął wręcz wierzyć w to, że jeśli coś miało się nie wydarzyć nigdy albo być niemożliwe do zaistnienia, to właśnie on sprawiał, że ta forma niemożliwości materializowała się jak niewypowiedziane nigdy życzenie. Niczym obawa, która nie powinna nigdy się zrodzić, ani nawet zakiełkować. Właśnie w ten sam sposób jego życie się rozpoczęło. Niespodziewanie dla jego matki, wychowywanej pod kloszem bardzo restrykcyjnych chrześcijańskich rodziców i niespodziewanie dla niego samego (o ile oczywiście możliwe jest spodziewanie się własnych narodzin). Od tamtej pory życie go zaskakuje nieustannie i nie pozwala mu się nudzić w rutynowych zadaniach. Błąd prawdopodobieństwa.

Dostał imię Bennett. Poważne imię dla poważnego człowieka, którym miał zostać, a którym nigdy nie był. Imię wybierała matka, przy aprobacie dziadka (chyba najważniejszej persony w jego życiu). Chcąc go nazwać na cześć słynnego muzyka Tonn'ego Bennetta, pomyliła imię z nazwiskiem i tak już zostało. Benji nigdy nie czuł się Bennettem, dlatego raczej nie używa tego imienia, czasem wręcz wypierając je ze świadomości, co nie raz rodziło problemy w urzędach. Szczerze nienawidzi, gdy najbliźsi tak się do niego zwracają, a każdy tak woła, bo to brzmi ładnie. Nikt nie zwraca uwagi na jego protesty. Benji to taki rodzinny błazen, którego traktuje się z przymrużeniem oka lub nawet nieco lekceważaco. Do tej pory jest sadzany przy stoliku dla dzieci, bo jakoś przy wyliczeniach jest pomijany. A mimo to, zawsze obecny, zapraszany, bo tylko on zna wszystkie koligacje. Być może dlatego, że ma silną potrzebę posiadania korzeni.

Ma dość liczną rodzinę. Niestety nikt z nich nie traktuje go zbyt poważnie, nawet dzieciaki, które potrafią w wymyślny sposób urozmaicać mu życie, bo wujek zawsze zareaguje w najmniej przewidywalny sposób. Powiedzmy sobie szczerze. Nawet, gdyby ktoś chciał podejść do niego w bardzo dojrzały sposób pełen szacunku należnego mu z tytułu wieku i tak dalej, Benji potrafi to koncertowo spartolić. Czasem najbliźsi mają dosyć jego intensywnej osobowości, innym razem odczuwają brak Benjego. Jest on swoistym typem czarnej owcy, a może nawet odszczepieńca. Trochę jak jego matka, tylko w znacznie bardziej uroczy sposób. Zbyt wesołkowaty, zbyt odstający od idealnego obrazka. Za dorośle wyglądający dzieciak. Mimo to jest ogólnie lubiany i kojarzony nawet przez obcych ludzi. Pocieszny chłopak.

Wychował się bez ojca, który był tak samo zorientowany odnośnie jego istnienia, jak matka w temacie "skąd się biorą dzieci". Nie bardzo nawet potrafiłaby go wskazać, więc z tą zagadką przyszło mu się mierzyć całe życie, czasem zmuszając go wręcz do dopatrywania się podobieństw w innych facetach. Wszystkie obowiązki względem wychowania Benjego przejęli dziadkowie. Alfred i Eveline. Matka - Eve - była zbyt niedojrzała, by to udźwignąć. Przez nią niejednokrotnie lądował na ostrym dyżurze. A to z zatruciem, a to z poparzeniem albo jakimś innym urazem. Zawsze jednak spadał na cztery łapy. Pierwiastek niezniszczalnego szczęścia w tym jego pechowym życiu pełnym nieustannego zabiegania o atencję.

Benji uczył się średnio. Patrzył tylko jak by tu się urwać z zajęć, zakombinować i mieć czas dla siebie. Na grę na trąbce, hodowlę dziwnych zwierząt i oglądanie swojej kolekcji kolorowych skarpet, które po dziś dzień wpina w klasery i skrupulatnie opisuje. Często też obrywało mu się za wybryki cięgami z dziadziowego pasa. Zawsze w coś się wplątał, coś zmalował. Najczęściej nie świadomie, jak to on.
Spędził kilka nocy w areszcie, głównie przez własną głupotę, pecha lub błędne założenia policji, której jest znany. A to był świadkiem jakiegoś ważnego zdarzenia, a to przytrzymał drzwi komuś, komu nie powinien. Za młodu często dziadek odbierał go z komisariatu. Wiadomo, jak to się kończyło. Laniem, które jednak nie przynosiło żadnych skutków wychowawczych, bo takie sytuacje po prostu same go znajdowały. Tym intensywniej im usilniej chciał ich unikać.
Benji jest nieuważny, nieporadnie nietaktowny i trochę nieogarnięty. To magnes na nietypowe sytuacje, które potrafią nie kończyć się miło. Może się pochwalić pokaźną kartoteką drobnych wykroczeń i niefortunnych zdarzeń. Oczywiście przez to, że był w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie albo akurat wpadł na myśl śledczym i nie miał alibi na ten okres. Bywa nieświadomym kurierem różnych, nie do końca legalnych przesyłek. Głównie przez to, że ciągle włóczy się ze swoim nieodzownym plecakiem, w którym dźwiga pokaźny zbiór przydasi. Zostawia go niedbale obok roweru, którym zwykle się przemieszcza. Nigdy nie zrobił prawa jazdy i nie bardzo zna się na prowadzeniu samochodów, ale przecież nie przyzna się do tego, więc jak widzisz go za kierownicą - bądź czujny.

Na życie zarabia wyświadczając innym różne drobne przysługi. Prace dorywcze to coś, w czym czuje się jak ryba w wodzie. M.in. chodzi na wywiadówki, prowadzi dzieci do przedszkola, wyprowadza psy i ima się innych równie nietypowych prac.

Ostatnio wplątał się w coś, co jego znajomi nazwaliby związkiem. Jednej nocy przyprowadził kogoś z baru na niezobowiązujący sex i...nagle jego przestrzeń życiowa wzbogaciła się o kilka dodatkowych kosmetyków i jakieś ubrania walające się w najmniej oczekiwanych miejscach. Łóżko drastycznie zmniejszyło swoją powierzchnię i zapas kawy uszczupla się znacznie szybciej. Nie wie czy ten ktoś go sobie przywłaszczył czy po prostu nie ma gdzie się podziać i wykorzystuje dobroduszność Benjego. Ale jak o to spytać?

Udało mu się odłożyć trochę pieniędzy. Ma w planach nagrać własny album, ale czy bogowie muzyki nadal będą mu skąpić sposobności, tego chyba nie wie nikt.


ciekawostki
regularnie wdaje się w konflikty z ludźmi, którzy w ogóle nie mają pojęcia o jego istnieniu,
co najmniej kilka razy został uznany za człowieka, który zawodowo zajmuje się czymś, czym nigdy się nie zajmował (nauczyciela, pracownika socjalnego, ect.)
jest przekonany, że przynajmniej jedna osoba w mieście prowadzi przeciwko niemu osobistą kampanię. Tylko, że jeszcze nie ustalił kto to jest
twój nick
meridian
twoje zaimki
nieobowiązkowe
narracja
3 osobowa
kontakt
PW, w razie czego ogarniemy coś szybszego
nie lubię gdy
piszesz za długie posty
moje posty mogą zawierać
różne elementy od błędów ortograficznych po przekleństwa i absurdalny humor
zgadzasz się na powielanie imienia i pseudonimu postaci?
tak
Ostatnio zmieniony pt 05 cze 2026, 21:10 przez Benji Mercier, łącznie zmieniany 1 raz.
Miejscow*
po mieście błąka się tylko jedna dusza
200 lat/a, 250 cm
administrator w Nowy Orlean
Awatar użytkownika
You’ll never know what heaven means until you’ve been down to New Orleans.
Whispers of life
witaj w NOLA,
Benji Mercier
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy do założenia wszystkich istotnych tematów, zapoznania się z fabułą Crescent Dream oraz zajrzenia do tematu kto zagra? Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum. Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja
Zablokowany

Wróć do „Mężczyźni”