ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
We're fucking in a car, shooting heroin. Saying controversial things just for the hell of it.
Whispers of life
Nie pamiętał, kiedy przestał się dziwić tym, że jego życie jest tak intensywne. Gdyby ktoś go zapytał, kiedy było luźniej, to pewnie odpowiedziałby, że na początku liceum, bo potem życie powoli nabrało tempa i obecnie poruszał się w wirze swojej pracy, kolejnych projektów i zleceń, rozwijania przyjaźni, pogłębiania więzi braterskiej i kładzenia ogromnego nacisku na samorozwój oraz pomoc innym. Walczył o prawa mniejszości, promował młodych twórców, reklamował wartościowe marki i zdrowe sposoby na siebie i życie, a czasami zgadzał się na mniejsze propozycje, które chociaż skromne, miały na celu wspierać innych, zachęcać do kreatywności i dawać motywację.
Dzisiaj miał pojawić się na zajęciach artystycznych, aby pozować nago, co według niego było znakomitym sposobem, aby jednocześnie przyczynić się do rozwoju młodych talentów, jak i ośmielić tych bojaźliwych, że nie należy wstydzić się własnego ciała, tylko akceptować je. Porozmawiał chwilę z organizatorami, dogadując jeszcze kilka szczegółów i czekając aż zejdą się wszyscy uczestnicy wydarzenia. Uśmiechał się lekko, żartował swobodnie i od czasu do czasu zerkał na nowo przybyłych, przedstawiając się i zagadując, jeżeli ktoś podchodził bliżej.
Niewiele osób nie przywitało się w ogóle i był wśród nich chłopak, który z jakiegoś powodu przykuł na trochę dłużej jego uwagę. Nie podchodził, nie zagadywał na siłę, ale przez chwile obserwował go trochę ukradkiem, ostatecznie uwagę skupiając na kimś innym. Tuż przed rozpoczęciem zajęć udał się do garderoby, gdzie rozebrał się, narzucił na ramiona szlafrok z cienkiego materiału i dopiero wtedy wrócił na salę.
Na środku były już rozstawione dwie białe kolumny przypominające stylem joński ze starożytnej Grecji. Między nimi znajdowało się podwyższenie, na którym mógł usiąść albo się oprzeć. Powoli zsunął narzutę z ramion i oddał ją prowadzącemu, a potem bez skrępowania usiadł w pierwszej pozie, pochylając nieco głowę, unosząc jedną nogę w kolanie i opierając stopę na schodku. Odrobinę się pochylił, aby uwydatnić mięśnie pleców, a potem zastygł w jednej pozycji, tylko od czasu do czasu przesuwając spojrzeniem po malujących lub rysujących go ludziach. Wszyscy wydawali się skupieni i zajęci pracą. Raczej nie widział u nikogo poddenerwowania. Prawie u nikogo, bo znowu odnalazł wzrokiem chłopaka, którego widział tu wcześniej. Miał rumieńce na policzkach i w odróżnieniu od Juve, uciekał wzrokiem. Holdsworth nie znał go w ogóle i nie był pewien czym to mogło być spowodowane, ale jeżeli krępował się jego nagością, to było to dosyć urocze, chociaż na pewno niezbyt praktyczne w tym, co robił. Był coraz bardziej ciekawy jak mu pójdzie. Nie miał pojęcia czy będzie mógł na koniec zobaczyć prace artystów, ale jeżeli nie, to nie miał zamiaru na to naciskać. W pewnym momencie posłał chłopakowi lekki, przelotny uśmiech, taki, aby nie rzucał się w oczy i nie trwał długo. Raczej starał się godnie pozować i nie utrudniać nikomu pracy.

achilles t. fathauer
24 lat/a, 176 cm
życie jest sztuką, w której udaję kogoś, kim nie jestem
Awatar użytkownika
Byliśmy jak bogowie u zarania świata, a nasza radość była tak promienna, że nie widzieliśmy niczego poza sobą nawzajem
Whispers of life
nie, to na pewno nie ania
Dałby wiele, aby jego życie nie było aż tak intensywne; gdyby tylko istniała taka możliwość (realna, bo w grę nie wchodziło wygarnięcie rodzicom, że nie chciał zaplanowanego przez nich życia), zrobiłby wiele 一 może nawet w s z y s t k o 一 aby sobie ulżyć, choć odrobinę.
Należało wiedzieć, że wcale nie chciał być lekarzem; źle reagował na nawet najdelikatniejszą sugestię, że miał przed sobą przyszłość w zawodzie, którego już teraz nienawidził. Panikował na sam widok krwi i fatalnie znosił myśl, że już niedługo weźmie udział w pierwszych zajęciach praktycznych.
Skrajnie inne emocje towarzyszyły ojcu Achillesa; Ben, neurochirurg, który wielokrotnie popisywał się swoją wiedzą i umiejętnościami, puszył się jak paw na samą myśl o tym, że jego najmłodsze dziecko pójdzie w jego ślady. Wcześniej podobne nadzieje pokładał w starszych pociechach, lecz gdy okazało się, że mają więcej oleju w głowie niż Chilly wolą rozwijać się w innych dziedzinach życia, całą swoją uwagę nakierował na najmłodszego.
Bo on miał najmniej buty, aby się mu sprzeciwić.
Bo on miał inne s e k r e t y, które chciał utrzymać w tajemnicy.

Pragnąc odpocząć od problemów życia codziennego, uczęszczał na zajęcia z rysunku. Nie przyznawał się do tego nikomu (za wyjątkiem Tate), ale sztuka go odprężała; koncentrowanie się na precyzyjnych kreskach było naprawdę przyjemną odmianą od ruchów dłonią, w której trzymał skalpel.
Usadowił się na swoim stałym miejscu, wysłuchał krótkiego wykładu, a potem westchnął ciężko, obawiając się modela, który miał zająć miejsce na podeście. To bynajmniej nie tak, że był do niego uprzedzony; szczerze mówiąc, Achilles chciałby wręcz za bardzo się do niego zbliżyć, przez co jego policzki robiły się purpurowe.
Do tej pory młody student nie miał zbyt wielu okazji do życia zgodnie ze swoją orientacją; w dziewięćdziesięciu pięciu procentach przypadków Fathauer maskował się z byciem gejem, bo nie chciał, by choćby najdrobniejsza wskazówka, że takowym mógłby być dotarła do jego konserwatywnych starych.
Tym razem działo się jednak coś innego, bo wyjątkowo śmiało 一 jak na siebie 一 przyglądał się Juve, tworząc wiele rozmaitych scenariuszy dotyczących tego, co mogliby robić po zajęciach (prawdopodobnie właśnie dlatego jego płótno wciąż nie miało na sobie zbyt wielu szczegółów). To, co działo się w jego głowie przybrało na sile w momencie, w którym ich spojrzenia się skrzyżowały, a Holdsworth odwzajemnił uśmiech. Z każdą chwilą Chilly żałował coraz bardziej, że się nie przywitał, dlatego kiedy organizatorzy ogłosili przerwę, pośpiesznie poderwał się ze swojego miejsca 一 po drodze zahaczył o cudzą sztalugę 一 i dziwnym przypadkiem znalazł się obok ubranego w lekki szlafrok Juve. 一 Nie chcesz bułki z jagodami? 一 wypalił, nie będąc w stanie wydusić czegoś sensowniejszego. 一 Pozowanie musi męczyć, a ja mam dwie. Mogę się podzielić. 一 Kłamał, bo miał tylko jedną i chciał ją oddać modelowi.

Juvencio Holdsworth
Awatar użytkownika
We're fucking in a car, shooting heroin. Saying controversial things just for the hell of it.
Whispers of life
Juve lubił swoją pracę i wiedział, że pod tym względem naprawdę jest szczęściarzem. Był wdzięczny Jordanowi za wsparcie, dzięki któremu mógł otworzyć lokal, o którym zawsze marzył. Nie narzekał na to, że miał tylko coraz więcej obowiązków, bo energii wystarczało mu na każdy z nich i jeszcze miał jej sporo w zapasie. Czasami potrzebował jednak rozluźniania, odrobiny relaksu, a jednocześnie nie przepadał za takim całkowitym lenistwem, więc do tego idealnie nadawały się takie zajęcia, jak te. Mimo, że spędzał czas głównie na wytrwaniu w jednej pozie i niezobowiązujących rozmowach w międzyczasie, to właśnie przez to miało to swój urok. Odprężało go to. Podczas, gdy zebrani w sali artyści przyglądali się jemu, dokładnie badając wzrokiem każdy fragment jego ciała, aby przenieść je na płótno, on obserwował ich. Przyglądał się temu, jacy są skupieni na swojej pracy, jak walczą z dostępnymi materiałami, ze swoją wyobraźnią i próbują odpowiednio wykorzystać posiadane umiejętności, talent i doświadczenie, aby stworzyć najbardziej pożądaną wersję obrazu, z której będą naprawdę zadowoleni.
Juvencio byłby zadowolony z każdej wersji, o ile ktoś zapytałby go o opinię. Uwielbiał sztukę i wychodził z założenia, że każdy wkład ma swój urok, niezależnie czy jest to dopracowany obraz, gdzie autor przykładał uwagę do każdego, nawet najmniejszego szczegółu, czy jest to niechlujny zbiór kresek, tworzący chaotyczną całość. Był fanem procesu twórczego, każdego.
A mimo wszystko częściej uciekał wzrokiem do jednej, konkretnej osoby. Ten chłopak zdawał się wyróżniać, ale jeszcze nie był dokładnie pewien dlaczego. Jego ruchy były inne, spojrzenie też. Juve odnosił coraz większe wrażenie, że to, co robił, było dla niego czymś więcej. Może był po prostu nieśmiały? Może malował na jakiś konkurs albo do jakiegoś projektu, od którego zależała jego pozycja w pracy lub na studiach? Wyobrażał go sobie w akademii sztuk pięknych, z ogromną torbą na prace plastyczne i przybornikiem, w którym trzymał każdy możliwy rodzaj ołówka i połamane kawałki węgla.
Znowu uśmiechnął się na tę myśl, a potem przywołał do porządku, aby spoważnieć. W końcu był modelem. No i na dobrą sprawę wcale nie znał tego chłopaka, chociaż w taki sposób łatwiej było umiejscowić go w dowolnym scenariuszu. Najłatwiej było fantazjować właśnie o nieznajomych. W pewnym momencie miał też dziwne wrażenie, że chłopak w tym samym momencie też myśli o nim. Ale może mu się wydawało? Nie mógł mieć przecież pojęcia co ten miał w głowie.
Niedługo później, podczas przerwy, zarzucił na ramiona cienki, zwiewny materiał szlafroka i wstał, po czym wsunął stopy w klapki i przeszedł na stronę, aby ze skromnego bufetu pod ścianą wziąć butelkę z wodą i napić się. Wtedy jego uwagę odwrócił nieznajomy głos. Uśmiechnął się automatycznie i odwrócił, bo domyślał się już kto go zagadał (a może po prostu na to liczył?).
Tak, to prawdziwa męka 一 powiedział, chociaż zaraz szerzej się uśmiechnął, bo żartował. Z resztą wyglądał na całkiem odprężonego, więc o zmęczeniu czymkolwiek nie mogło być mowy. 一 To zależy czy jest więcej nadzienia czy bułki 一 dodał, unosząc lekko jedną z brwi, a potem odkręcił butelkę, napił się wody i przesunął językiem po wargach.
Pokaż co tam masz. Chyba faktycznie trochę zgłodniałem 一 przyznał, śmiale przesuwając spojrzeniem po jego twarzy i na moment spoglądając na sylwetkę, trochę mimowolnie. Wyciągnął do niego dłoń, żeby się przedstawić. Jednak postawił na rzeczywistość, zbyt jej ciekawy, odchodząc od świata fantazji. 一 Jestem Juvencio. Albo po prostu Juve.

achilles t. fathauer
ODPOWIEDZ

Wróć do „Czasoprzestrzeń”