Magda
Sprawa, nad którą obecnie pracowała, wymagała od niej tego, aby zbudowała sobie zupełnie nowe życie. Nie zmieniła personaliów, co z powodu jej krótkotrwałej kariery zawodowej nie wydawało się konieczne. Odkąd wstąpiła do policji, nie zdołała jeszcze z a i s t n i e ć, więc nawet ze swoim własnym nazwiskiem była tu stosunkowo bezpieczna.
Musiała jednak stworzyć sobie nową historię, a także nową pracę w miejscu, w którym nikt nie zdawał sobie sprawy z jej realnego zajęcia. Oznaczało to niestety, że nie mogła poświęcić się wyłącznie zdobywaniu informacji i przekazywaniu do policji kolejnych raportów, ponieważ część wieczorów realnie spędzała za barem. C z ę ś ć, ponieważ musiała mieć też dostatecznie dużo czasu, który mogłaby poświęcić Teegowi.
Koniec końców to właśnie on miał stanowić klucz do rozwiązania zagadki.
Choć początkowo to na nim chciała się skupić, obecnie była wdzięczna za te wieczory, które musiała spędzać w pracy. Dzięki temu miała dostatecznie dużo czasu na to, aby przemyśleć sobie wszystko po tym, jak w firmie Teega wpadła na Larsa. Szkoda tylko, że do chwili obecnej n i c jej to nie dało.
Musiała to jednak rozgryźć i najwyraźniej musiała zrobić to czym prędzej, ponieważ właśnie tego wieczora miała spotkać się tutaj ze swoim przełożonym. Nie miało to być nic nadzwyczajnego - ot, zwykła pogawędka przy barze, podczas której pobieżnie streściłaby mu to, czego do tej pory udało jej się dowiedzieć. To zaś oznaczało, że musiała podjąć decyzję co do tego, czy choćby słowem zająknie się na temat Pullmana. Co do tego nadal nie była przekonana.
Z tego powodu co jakiś czas rozglądała się po lokalu, starając się namierzyć znajomą twarz. Nie spodziewała się jednak, że kiedy w końcu jakąś znajdzie, jej spojrzenie spocznie właśnie na tej, która w ostatnim czasie była źródłem jej największych dylematów. Lars co prawda wspominał o ewentualnych odwiedzinach w jej pracy, jednak Crea z jakiegoś powodu założyła, że było to wyłącznie czcze gadanie.
Nic dziwnego, że nie była zadowolona, kiedy okazało się, że tę pogróżkę postanowił zrealizować.
Gdy zbliżał się do baru, Creason omiotła spojrzeniem jego sylwetkę od góry do dołu. Prezentował się dobrze, ale tym tylko dodatkowo doprowadzał ją do szału. — No proszę… Niektórych obietnic jednak potrafisz dotrzymywać — odezwała się, nie będąc w stanie odmówić sobie drobnej złośliwości. Z jakiegoś powodu od chwili, w której się rozstali, Creason nie potrafiła normalnie się względem niego zachowywać.
Lars Pullman
Musiała jednak stworzyć sobie nową historię, a także nową pracę w miejscu, w którym nikt nie zdawał sobie sprawy z jej realnego zajęcia. Oznaczało to niestety, że nie mogła poświęcić się wyłącznie zdobywaniu informacji i przekazywaniu do policji kolejnych raportów, ponieważ część wieczorów realnie spędzała za barem. C z ę ś ć, ponieważ musiała mieć też dostatecznie dużo czasu, który mogłaby poświęcić Teegowi.
Koniec końców to właśnie on miał stanowić klucz do rozwiązania zagadki.
Choć początkowo to na nim chciała się skupić, obecnie była wdzięczna za te wieczory, które musiała spędzać w pracy. Dzięki temu miała dostatecznie dużo czasu na to, aby przemyśleć sobie wszystko po tym, jak w firmie Teega wpadła na Larsa. Szkoda tylko, że do chwili obecnej n i c jej to nie dało.
Musiała to jednak rozgryźć i najwyraźniej musiała zrobić to czym prędzej, ponieważ właśnie tego wieczora miała spotkać się tutaj ze swoim przełożonym. Nie miało to być nic nadzwyczajnego - ot, zwykła pogawędka przy barze, podczas której pobieżnie streściłaby mu to, czego do tej pory udało jej się dowiedzieć. To zaś oznaczało, że musiała podjąć decyzję co do tego, czy choćby słowem zająknie się na temat Pullmana. Co do tego nadal nie była przekonana.
Z tego powodu co jakiś czas rozglądała się po lokalu, starając się namierzyć znajomą twarz. Nie spodziewała się jednak, że kiedy w końcu jakąś znajdzie, jej spojrzenie spocznie właśnie na tej, która w ostatnim czasie była źródłem jej największych dylematów. Lars co prawda wspominał o ewentualnych odwiedzinach w jej pracy, jednak Crea z jakiegoś powodu założyła, że było to wyłącznie czcze gadanie.
Nic dziwnego, że nie była zadowolona, kiedy okazało się, że tę pogróżkę postanowił zrealizować.
Gdy zbliżał się do baru, Creason omiotła spojrzeniem jego sylwetkę od góry do dołu. Prezentował się dobrze, ale tym tylko dodatkowo doprowadzał ją do szału. — No proszę… Niektórych obietnic jednak potrafisz dotrzymywać — odezwała się, nie będąc w stanie odmówić sobie drobnej złośliwości. Z jakiegoś powodu od chwili, w której się rozstali, Creason nie potrafiła normalnie się względem niego zachowywać.
Lars Pullman
Edyta
Larsowi cały czas coś nie pasowało. Nie potrafił pojąć, jak Crea, którą przecież dobrze znał, mogła odejść z policji, a na dodatek zacząć spotykać się z przestępcą gorszym od niego… I o wiele gorszym człowiekiem od niego. Choć Pullman trzymał się z Teegiem, nie robił tego dlatego, że miał go za dobrą osobę. Mieli wspólny interes i rozumieli się dobrze, dlatego zakręcił się koło niego, ale to tyle… Dlatego nie rozumiał, co obok kogoś takiego robiła Riffert, która była o wiele lepszą osobą od Larsa i potrafiła odróżnić dobro od zła.
W dodatku kiedyś też potrafiła odciąć się do z ł a, porzucając Pullmana, więc co nagle się zmieniło, że postanowiła znów otworzyć się na nie i to w jeszcze bardziej popapranym wydaniu? To dla bruneta zupełnie nie miało sensu, dlatego od początku w jej obecności w życiu Teega węszył podstęp związany z jej pracą. I nie wierzył jej, gdy twierdziła, że był inaczej, bo to inaczej zupełnie nie miało dla niego sensu.
Nie był jednak w stanie niczego jej udowodnić, dlatego postanowił ją obserwować i sprawdzać jej kłamstwa. Pierwszym, które mógł poddać testowi, była jej praca. I zdecydował się do niej zajrzeć, niewinnie podpytując ludzi z kręgu Teega, w którym barze Creason pracowała.
Na drugi dzień po tym, jak dowiedział się wszystkiego, czego chciał, postanowił złożyć brunetce wizytę, dlatego wybrał się do baru, gdzie rzekomo pracowała. Do ostatniej chwili nie wierzył w to, że ją tam zastanie, dlatego był zaskoczony, gdy jednak zaobserwował ją za barem. Czy to sprawiło, że zaczął wierzyć we wszystko, co mówiła? No nie… Ale musiał teraz oddać jej to, że w tej jednej kwestii najwyraźniej nie kłamała.
Nie kłamała też z tym, jak bardzo go nie znosiła, co udowadniała mu przy każdej okazji. Kiedy po raz kolejny wytknęła mu niedotrzymane obietnice, Lars jedynie przewrócił oczami, nie mając nic na swoją obronę. Dlatego po prostu przemilczał to…
– O proszę, jednak nie kłamałaś – odparł po podejściu do baru, przy którym od razu usiadł, sygnalizując w ten sposób, że zamierzał się tu na c h w i l ę zatrzymać, więc Creason jakoś będzie musiała znieść jego towarzystwo. – Co dziś polecasz do picia? – czy ją testował? Oczywiście i było to widać po tym jego pewnym siebie spojrzeniu i uśmiechu, jakby czekał na jej potknięcie.
Jednym z powodów, czemu tak bardzo zależało mu na tym, aby mieć rację co do Creason, było to, że nie chciał zaakceptować tego, że tak po prostu zainteresowała się Teegiem i dla niego porzuciła swoje wartości, czyli zrobiła coś, czego nigdy nie zdołałą dla Larsa. O to nigdy jej nie prosił, ale mimo to wkurzała go myśl, że sama mogła zdecydować się na to dla innego.
Creason Riffert
W dodatku kiedyś też potrafiła odciąć się do z ł a, porzucając Pullmana, więc co nagle się zmieniło, że postanowiła znów otworzyć się na nie i to w jeszcze bardziej popapranym wydaniu? To dla bruneta zupełnie nie miało sensu, dlatego od początku w jej obecności w życiu Teega węszył podstęp związany z jej pracą. I nie wierzył jej, gdy twierdziła, że był inaczej, bo to inaczej zupełnie nie miało dla niego sensu.
Nie był jednak w stanie niczego jej udowodnić, dlatego postanowił ją obserwować i sprawdzać jej kłamstwa. Pierwszym, które mógł poddać testowi, była jej praca. I zdecydował się do niej zajrzeć, niewinnie podpytując ludzi z kręgu Teega, w którym barze Creason pracowała.
Na drugi dzień po tym, jak dowiedział się wszystkiego, czego chciał, postanowił złożyć brunetce wizytę, dlatego wybrał się do baru, gdzie rzekomo pracowała. Do ostatniej chwili nie wierzył w to, że ją tam zastanie, dlatego był zaskoczony, gdy jednak zaobserwował ją za barem. Czy to sprawiło, że zaczął wierzyć we wszystko, co mówiła? No nie… Ale musiał teraz oddać jej to, że w tej jednej kwestii najwyraźniej nie kłamała.
Nie kłamała też z tym, jak bardzo go nie znosiła, co udowadniała mu przy każdej okazji. Kiedy po raz kolejny wytknęła mu niedotrzymane obietnice, Lars jedynie przewrócił oczami, nie mając nic na swoją obronę. Dlatego po prostu przemilczał to…
– O proszę, jednak nie kłamałaś – odparł po podejściu do baru, przy którym od razu usiadł, sygnalizując w ten sposób, że zamierzał się tu na c h w i l ę zatrzymać, więc Creason jakoś będzie musiała znieść jego towarzystwo. – Co dziś polecasz do picia? – czy ją testował? Oczywiście i było to widać po tym jego pewnym siebie spojrzeniu i uśmiechu, jakby czekał na jej potknięcie.
Jednym z powodów, czemu tak bardzo zależało mu na tym, aby mieć rację co do Creason, było to, że nie chciał zaakceptować tego, że tak po prostu zainteresowała się Teegiem i dla niego porzuciła swoje wartości, czyli zrobiła coś, czego nigdy nie zdołałą dla Larsa. O to nigdy jej nie prosił, ale mimo to wkurzała go myśl, że sama mogła zdecydować się na to dla innego.
Creason Riffert
Magda
Nie pomylił się względem niej aż tak bardzo. Prawdę powiedziawszy, nie pomylił się względem niej niemal w ogóle, ponieważ powody, dla których Creason znalazła się w j e g o świecie, dalekie były od faktycznej sympatii, którą miałaby kierować w stronę Teega.
Jego rzeczywiście nie polubiła jakoś szczególnie, choć może gdyby nie zajmował się tym, w czym po uszy był umoczony, Riffert spojrzałaby na niego inaczej. Nie sposób bowiem było odmówić mu atrakcyjności czy prostego, ale jakże ważnego w takich relacjach czaru. Było to coś, z powodu czego Creason na pewno by nie oszalała, a jednak mogłaby dać się na to złapać, gdyby nie cała ta kryminalna otoczka.
Wiedziała przecież o nim rzeczy, na myśl o których robiło się słabo, dlatego nie było mowy o tym, aby dała mu się oczarować.
Zarówno przed nim, jak i przed jego współpracownikami musiała odegrać coś innego. Zaskoczyło ją to, jak łatwo było odgrywać zauroczoną nim pannę, choć prędko zdała sobie sprawę również z tego, że to wcale nie miało wystarczyć, aby wciągnął ją głębiej do swojego świata. To zresztą stało się jeszcze bardziej wątpliwe, kiedy na horyzoncie pojawił się Lars. Nie musiała nawet z nim rozmawiać, aby utwierdzić się w przekonaniu, że nieszczególnie jej uwierzył, a przy okazji też zrobi wszystko, aby rzucać jej pod nogi kłody.
Jeśli nie dla dobra własnego interesu, to po prostu z czystej złośliwości.
A kiedy zobaczyła go dzisiaj w barze, była niemal stuprocentowo przekonana co do tego, że przywiodła go tutaj raczej ta druga kwestia. Mając zaś z tyłu głowy to, jak zakończyła się ich relacja przed kilkoma laty, ona też nie potrafiła być dla niego szczególnie miła. Nie po tym, jak długo składał jej obietnice, z których żadnej ostatecznie nie zdołał dotrzymać.
Usłyszawszy jego słowa, Creason parsknęła z udawanym rozbawieniem. — Stać cię na więcej, Lars. Naprawdę będziesz rzucał mi aluzje, na poparcie których niczego nie masz? — zapytała, wykrzywiając usta w koślawym uśmiechu. Znali się przecież od lat, a ona, do tej pory, n i g d y go nie okłamała. To, co zarzucała mu sama, nie wzięło się przynajmniej znikąd.
Dalsza rozmowa o tym nie miała jednak sensu, z czego Creason zdała sobie sprawę z opóźnieniem. Wypuściła głośniej powietrze, a później kątem oka zerknęła na znajdujące się za nią butelki. — Tobie? — zapytała, robiąc po tym krótką pauzę. — Co najwyżej wściekłego psa — stwierdziła, po czym niedbale wzruszyła ramionami. Podałaby mu cokolwiek, gdyby tylko miała gwarancję, że Lars opróżni szklankę, a zaraz po tym opuści lokal.
Lars Pullman
Jego rzeczywiście nie polubiła jakoś szczególnie, choć może gdyby nie zajmował się tym, w czym po uszy był umoczony, Riffert spojrzałaby na niego inaczej. Nie sposób bowiem było odmówić mu atrakcyjności czy prostego, ale jakże ważnego w takich relacjach czaru. Było to coś, z powodu czego Creason na pewno by nie oszalała, a jednak mogłaby dać się na to złapać, gdyby nie cała ta kryminalna otoczka.
Wiedziała przecież o nim rzeczy, na myśl o których robiło się słabo, dlatego nie było mowy o tym, aby dała mu się oczarować.
Zarówno przed nim, jak i przed jego współpracownikami musiała odegrać coś innego. Zaskoczyło ją to, jak łatwo było odgrywać zauroczoną nim pannę, choć prędko zdała sobie sprawę również z tego, że to wcale nie miało wystarczyć, aby wciągnął ją głębiej do swojego świata. To zresztą stało się jeszcze bardziej wątpliwe, kiedy na horyzoncie pojawił się Lars. Nie musiała nawet z nim rozmawiać, aby utwierdzić się w przekonaniu, że nieszczególnie jej uwierzył, a przy okazji też zrobi wszystko, aby rzucać jej pod nogi kłody.
Jeśli nie dla dobra własnego interesu, to po prostu z czystej złośliwości.
A kiedy zobaczyła go dzisiaj w barze, była niemal stuprocentowo przekonana co do tego, że przywiodła go tutaj raczej ta druga kwestia. Mając zaś z tyłu głowy to, jak zakończyła się ich relacja przed kilkoma laty, ona też nie potrafiła być dla niego szczególnie miła. Nie po tym, jak długo składał jej obietnice, z których żadnej ostatecznie nie zdołał dotrzymać.
Usłyszawszy jego słowa, Creason parsknęła z udawanym rozbawieniem. — Stać cię na więcej, Lars. Naprawdę będziesz rzucał mi aluzje, na poparcie których niczego nie masz? — zapytała, wykrzywiając usta w koślawym uśmiechu. Znali się przecież od lat, a ona, do tej pory, n i g d y go nie okłamała. To, co zarzucała mu sama, nie wzięło się przynajmniej znikąd.
Dalsza rozmowa o tym nie miała jednak sensu, z czego Creason zdała sobie sprawę z opóźnieniem. Wypuściła głośniej powietrze, a później kątem oka zerknęła na znajdujące się za nią butelki. — Tobie? — zapytała, robiąc po tym krótką pauzę. — Co najwyżej wściekłego psa — stwierdziła, po czym niedbale wzruszyła ramionami. Podałaby mu cokolwiek, gdyby tylko miała gwarancję, że Lars opróżni szklankę, a zaraz po tym opuści lokal.
Lars Pullman