cadosky
TWENTY
Na szczęście, ostatecznie udało się podpisać kontrakt i jakoś wybrnęli z tej chujowej sytuacji. Jak się okazało, ich przypuszczenia były słuszne i to jego wuj stał za zmianą ostatecznej formy umowy, która trafiła do przedstawicieli firmy, z którą mieli nawiązać współpracę. Tak jak Baron zapowiedział, zwolnił go dyscyplinarnie w trybie natychmiastowym, ale dla mężczyzny na pewno nie był to koniec, bo Chamberlain miał zamiar porządnie dobrać mu się do dupy i znaleźć na niego każdy możliwy syf, jaki tylko było można.Przez to, że cała sprawa zakończyła się pomyślnie, jego nastrój uległ nieco poprawie, ale nie można było powiedzieć, żeby nagle ozdrowiał i wszystko wróciło do normy. Miewał lepsze oraz gorsze dni i dzisiejszego dnia niestety był jeden z tych drugich. Co prawda, przez cały dzień tego po sobie nie pokazywał. Do tego w pracy oboje byli na tyle zajęci, że w ogóle na siebie z Perrinem nie wpadali, więc też nie było okazji do tego, żeby mężczyzna coś podłapał. Sprawy jednak inaczej miały się po ich powrocie do domu, bo tam już musiał być nieco bardziej uważny. Tyle dobrego, że był piątek, a to oznaczało, że zaczynał się weekend, więc będzie mógł trochę odreagować i odsapnąć.
Po tym jak zjedli obiad (a bardziej kolację, bo wrócili dość późno do domu), Peregrine zaproponował, żeby coś obejrzeli i wypili coś mocniejszego, skoro był piątkowy wieczór i nie musieli się przejmować tym, że następnego dnia trzeba rano wstać i iść do pracy. Nie miał powodów do tego, żeby odmówić, więc się zgodził. Poza tym miał ochotę na to, żeby spędzić trochę czasu ze swoim mężem, bo mieli dość zalatany tydzień i oboje niekoniecznie mieli dla siebie czas.
Poczekał, aż starszy przygotuje dla nich drinki, a potem przenieśli się na kanapę do salonu. Chwilę zajęło im znalezienie filmu, ale w końcu się na coś zdecydowali. Musiał przyznać, że miło było w końcu razem zalegnąć na kanapie i się poprzytulać. Drink też wchodził wyjątkowo dobrze, więc nic nim się obejrzeli, Peregrine przygotowywał im kolejnego, a potem jeszcze jednego. Musiał przyznać, że przez to, że od dłuższego czasu niewiele pił, te uderzyły mu dość szybko do głowy i czuł się już trochę wstawiony. Patrząc na Perrina, był w stanie sobie wywnioskować, że w jego przypadku było podobnie, bo mężczyzna również sprawiał wrażenie, jakby był lekko podpity. Przylgnął do niego nieco ciaśniej i odetchnął cicho, po czym przymknął powieki na krótką chwilę.
— Niby ze sobą mieszkamy i pracujemy, a mam wrażenie, że ostatnio w ogóle nie spędzamy ze sobą czasu. Może rzeczywiście powinniśmy pomyśleć o jakimś krótkim urlopie i gdzieś wyjechać? — zapytał, otworzył oczy i spojrzał na mężczyznę, uśmiechając się delikatnie. — Chciałbym chociaż przez kilka dni mieć cię tylko dla siebie — dodał.
ezezaur 🦖
20
Na szczęście sprawa z kontraktem przebiegła pomyślnie i wszystko zostało dopięte na ostatni guzik. Nie wiedział, co by było, gdyby okazało się, że tamta firma jednak nie chciała z nimi współpracować. Baron na pewno by się z tego powodu załamał i nic dziwnego, bo to był ważny krok dla jego firmy. Miał wrażenie, że dzięki temu jego nastrój uległ poprawie, a przynajmniej miał taką nadzieję, że tak było, bo powoli miał dość tych jego wahań nastrojów. Z drugiej strony zależało mu przecież na tym, żeby jak najbardziej go dobić i żeby chłopak chciał wybrać się do tego ośrodka, o którym ostatnio mu mówił. Od tamtego czasu ani razu o nim nie wspominał, bo wiedział, że to będzie zły pomysł, zwłaszcza kiedy wydawać by się mogło, że wszystko było znów w porządku.W pracy nie mieli dla siebie nawet chwili, bo byli oboje bardzo zalatani. Tak zresztą było od kilku dni. Nie, żeby jakoś bardzo nad tym ubolewał, ale wiedział, że musiał udawać, że tak było. Kiedy dzisiaj w końcu wrócili do domu, zjedli kolację, a potem postanowili, że zalegną na kanapie z drinkiem. Nic dziwnego, że miał ochotę się napić po całym dniu w pracy, tym bardziej że był piątek i mieli dwa dni wolnego przed sobą. Miał też nadzieję, że dzięki temu Baron się trochę rozluźni i w końcu będzie chciał się z nim przespać. Drażniło go to, że w ogóle ze sobą nie sypiali, bo miał swoje potrzeby. Zaraz tak to się skończy, że rzeczywiście znajdzie sobie kogoś na boku, bo nie będzie w stanie już wytrzymać.
Najpierw zrobił im jednego drinka, potem kolejnego i jeszcze następnego. Nie szczędził im alkoholu, bo liczył na to, że młodszy się upije i będzie w ten sposób łatwiejszy. Oby jego plan wypalił, bo dzisiaj wyjątkowo miał ochotę na to, żeby się z nim przespać. Nie przemyślał jednak tego, że sam pewnie dość szybko się wstawi, pijąc tyle w takim tempie. Nie, żeby w czymkolwiek miało to przeszkadzać.
Objął go nieco ciaśniej, kiedy młodszy tak do niego przylgnął. — Myślę, że to byłby naprawdę dobry pomysł — zgodził się z nim. Sam chętnie gdzieś by wyjechał. Nie miałby nic przeciwko temu, żeby odpocząć, bo w przeciwieństwie do chłopaka, on nie zrobił sobie wolnego po śmierci jego ojca. Musiał zapierdalać za nich dwóch. — Aż taki jesteś zachłanny? Kilka dni to całkiem sporo — zerknął na niego, uśmiechając się łobuzersko pod nosem. — Też chciałbym cię mieć na wyłączność przez kilka dni — dodał i westchnął krótko. — Tęsknie za tobą, a mieszkamy pod tym samym dachem. Mam wrażenie, że jedyna rzecz, którą ostatnio robimy razem, to spanie w jednym łóżku. Nawet śniadań już nie jemy wspólnie — powiedział. Nie, żeby bardzo mu to przeszkadzało, bo przynajmniej mógł w spokoju do śniadania poczytać sobie wiadomości. — No i moglibyśmy też spędzić trochę czasu tylko na przyjemnościach — rzucił, po czym sięgnął do jego twarzy i odwrócił jego głowę w swoją stronę. — Jeśli wiesz, co mam na myśli — dodał jeszcze, po czym nachylił się nad nim, żeby czule go pocałować.