34 lat/a, 173 cm
koronerka, forensic pathologist w Criminal Justice Square
Awatar użytkownika
Well, I've read through that handbook for the recently deceased. It says: 'live people ignore the strange and unusual. I, myself, am strange and unusual.
Whispers of life
Myśli Morticii lawirowały już wśród umiejętności Geralda, które będzie mogła przepisać na CV. Krążyły wokół wszystkich spraw, jakie będą musieli załatwić i naprawdę było jej to potrzebne. Bo jak nie miała o czym myśleć to przychodziły demony. Zjawy. Mężczyzna mówiący po hiszpańsku i śmiejący się tak strasznie, że brunetka miała wrażenie, że właśnie tak śmiał się sam diabeł. — Oczywiście, ze tak, Geraldzie. — Rzadko kiedy zwracała się do niego w taki sposób; rzadko kiedy używała pełnego imienia mordercy, ale teraz musiała jakoś podkreślić, że mówiła całkowicie poważnie. Chociaż nie była pewna o co pytał, o samą pracę, kursy, czy o coś jeszcze innego. — Najpierw zrobimy ci prawo jazdy. Pójdziemy do DMV i powiemy, że masz meksykańskie uprawnienia. Pewnie będziesz musiał zaliczyć egzamin teoretyczny, ale wątpię by był to dla ciebie jakikolwiek problem. — Morticia naprawdę w niego wierzyła. Bardziej niż ktokolwiek był to sobie w stanie wyobrazić. Zapewne bardziej niż on sam. I na sto procent bardziej wierzyła w niego niż w siebie samą. Zawsze tak było — łatwiej jej było mówić innym ile są warci, niż sobie samej.
CV to historia zatrudnienia i edukacji. To taka forma reklamy twojej osoby — powiedziała, unosząc spojrzenie na jego twarz. — Wpiszemy, że skończyłeś liceum w Kali. Albo na Florydzie. — Morticia uważała, że to i tak nie było ważne. W tych czasach już nikt nie prosił o świadectwo ze szkoły średniej, a zresztą nie będzie przecież aplikował na pozycję wymagające wykształcenia wyższego.
Pokręciła szybko głową, bo wcale nie uważała tego za problem. Znajdą coś, w czym jest dobry. Zmierzyła go wzrokiem, zatrzymując wzrok dłużej na jego ramionach. Miał siłę w rękach, był wysportowany i przede wszystkim potrafił zaadoptować się do niemal każdych warunków. Praca na budowie wcale nie byłaby taka głupia, a wiedziała, że by sobie poradził.
Właściwie to masz bardzo dużo umiejętności, które możemy wpisać w CV, wiesz? — zaczęła i włączyła Worda, wybrała prosty template (była zbyt leniwa by robić cały szablon sama, a nie chciała, żeby jego dokument był taki… nagi) i zabrała się najpierw za wypełnianie podstaw. Imię, nazwisko, numer telefonu, adres e-mail. Ciekawe czy Gerald zaglądał do swojej skrzynki od chwili, w której mu założyła maila, którego użyła do konta Apple. — Kalifornia czy Floryda? Może Miami? Jak ktoś się ciebie kiedyś zapyta to przynajmniej wiesz jak tam jest, bo byłeś tam ze mną — powiedziała, wchodząc w mapę Miami, szukając jakiegokolwiek liceum. Najlepiej mało popularnego, ale też nie takiego kompletnie na jakimś zadupiu. Ani takiego, co w drzwiach miało bramki wykrywające metal. — Wpisze ci, że pracowałeś na farmie. I jako ochroniarz w Meksyku, nie będą Cię pytać o uprawnienia, bo Meksyk jest trochę jak kuzyn, którego się wstydzisz. Albo którego uważasz za głupszego od siebie. — Wiedziała, że nikt nie będzie chciał referencji zza południowej granicy Stanów Zjednoczonych, bo dla większości amerykańskich firm, praca za granicą nie miała wielkiego znaczenia. — O i jako złota rączka w pensjonacie twojego wuja Roberto. — Co prawda wiedziała, że Gerald wolał nie myśleć o kraju w środkowej części kontynentu, ale naprawdę można było to wykorzystać na własną korzyść. Ułożyć mu nową tożsamość, nowe życie. Takie oficjalne, dla ludzi, którzy nie byli nią. — I pracowałeś w Salem. Wykładałeś towar u Euphemii Pudeator. — Uśmiechnęła się i spojrzała na niego, następnie wyciągnęła dłoń. — Bardzo mi przykro, Geraldzie, że nas opuszczasz. Ale życzę ci powodzenia — powiedziała, nieświadomie naśladując ton głosu swojej babci. Kiedy zdała sobie z tego sprawę westchnęła, żałując, że już nigdy nie usłyszy przekleństw Euphemii, które rzucała w kierunku pomarańczowego prezydenta USA.
Morticia nie pisała teraz wszystkiego w sposób profesjonalny. Najpierw musieli przecież wymyślić jego historię, a dopiero jak dopną wszystko na ostatni guzik, dopieści jego CV. Dlatego wyłączyła dokument i zebrała ustalenia w oddzielnym pliku. Największym wyzwaniem jednak nie było wymyślenie fejkowych pozycji w jakich się trudnił mężczyzna, a ubranie umiejętności, które wykorzystywał w tym co robił do tej pory, w słowa, które nie sprawia, że rekruter zadzwoni pod 911. — Okej, powiedz mi umiejętności, które myślisz, że masz. O, albo zaczekaj, najpierw ja napiszę. — Z jej strony zapadła cisza. Morticia wypisywała umiejętności po przecinku, próbując ubrać je w słowa, które będą dobrze wyglądać na cv i które zrozumie Gerry. Umiejetność obserwacji I attention to details; dwujęzyczność; świetne zarządzanie czasem i organizacyjne; sprawność fizyczna; niezależność i umiejętność pracy bez ciągłego nadzoru; spokojny nawet pod presją; godny zaufania i strzegący protokół ochrony danych. I ostatnia, najważniejsza umiejętność, która Morticia specjalnie zostawiła na sam koniec: szybko się uczy i adaptuje do nowych środowisk i procedur. — Zanim zaprzeczysz to spójrz na siebie — powiedziała szybciej niż zamierzała. — Na to jak wiele się nauczyłeś przez ostatnie miesiące, jak bardzo się zmieniłeś. Obsługujesz telefon z internetem, a na początku wysyłałeś mi linki. Poprawiło się twoje pisanie, nazywasz swoje potrzeby i prowadzisz rozmowę. — Złapała go za dłoń, splotł ich palce i uniosła ich ręce, by mógł na nie spojrzeć. — I nie uciekasz, kiedy cię dotykam. — To zdanie powiedziała inaczej, z dumą wymalowana na twarzy i słyszalna w głosie. Kiedy go poznała był niczym dziki kot, a teraz? Całkowicie udomowiony. I może nie było to odpowiednie porównanie, ale jakby miał ją zapytać to nie umiała by mu inaczej tego wyjaśnić.
Powiedziałabym wiec, ze potrafisz bardzo dużo. I jesteś na tyle mądry, że możesz się rozwijać i nabywać nowe umiejętności — powiedziała, puszczając jego dłoń. Podała mu laptopa, żeby mógł to przeczytać i albo zaakceptować swoją nową tożsamość, albo wskazać co należy poprawić. — Najwyżej pójdziesz do pracy przy czyszczeniu basenów i koszeniu trawników. Tylko wtedy rób to bez koszulki, żeby znudzone panie domu, polecały cie swoim koleżankom i dawały ci wyższe napiwki. — Czy te wiedzę czerpała z Desperate Housewives? Oczywiście. Byle tylko nie trafił na Gabrielę Solis, z którą będzie miał romans.

gerry
Przyjezdn*
po mieście błąka się tylko jedna dusza
35 lat/a, 191 cm
szukam swojego miejsca i prawdy w NOLA (oraz okolicach)
Awatar użytkownika
Guess who's back, back again?
Shady's back, tell a friend
Guess who's back? Guess who's back?
Whispers of life
podobno ania, ale 100% nie ma
Wzruszył ramionami, nie mogąc się zgodzić, że nie miałby problemu ze zdaniem prawa jazdy. 一 Ale... 一 urwał i pokręcił niepewnie głową. 一 Nie mam żadnych uprawnień. 一 W tym wszystkim najbardziej rozbrajająca była jego niewinność. Człowiek, który bez mrugnięcia okiem potrafił zamordować innych, w obliczu wypełniania CV stawał się kimś wyjątkowo prawdomównym i skromnym.
Należało jednak wiedzieć, że White nigdy nie podchodził do żadnego egzaminu; jazdy autem uczył się w dziupli, przez co na pewno nie znał nawet niektórych z podstawowych przepisów o ruchu drogowym. 一 Nigdy nie zdawałem egzaminu na prawo jazdy 一 poinformował, dobitnie podkreślając, że egzamin teoretyczny mógł być jednak problemem.
Przyjął wyjaśnienie, czym było CV i zmartwił się, że jego osoba była trudna do zareklamowania; patrząc na siebie przez pryzmat przeszłości, nie widział zbyt wielu możliwości rozwoju i potencjalnego zatrudnienia. Wszystko wskazywało jednak na to, że Ravenwood patrzyła na kwestię zgoła odmiennie. 一 Możesz wybrać. Mi to obojętne 一 mruknął, nie chcąc przez przypadek wskazać opcji, która mogła zamknąć mu drogę do znalezienia pracy.
Wymyślona przez patolożkę historia była imponująca; kobieta mówiła wiele, a on ledwie za tym nadążał; słuchał uważnie, próbując odnotowywać kluczowe informacje, lecz wkrótce się we wszystkim pogubił. Podziwiał, że tak szybko wymyśliła tak wiele miejsc pracy, bo gdyby jemu przypadło takie zadanie, najpewniej spędziłby na nim całą wieczność. 一 To konieczne? 一 zapytał w pewnym momencie i przygryzł wewnętrzną część policzka. 一 Te wszystkie miejsca pracy 一 doprecyzował, po czym chrząknął. 一 Naprawdę ludzie wymagają aż takiej... Reklamy? 一 kontynuował, zastanawiając się, czy każdy, normalny obywatel miał w swoim CV aż tyle stanowisk.
Myśląc o pracy, nie spodziewał się, że znalezienie zajęcia fizycznego będzie aż tak wymagające; nigdy wcześniej nie interesował się sytuacją na rynku i przez chwilę 一 dosłownie ułamek sekundy 一 żałował, że wciąż nie mógł być mordercą, bo na tym znał się najlepiej. Pośpiesznie jednak wyrzucił tę myśl, bo patrzenie na świat w sposób, który pokazano mu w dziupli było cholernym błędem.
Fakt, że nie potrafił wskazać choćby jednej umiejętności nie powinien być żadnym zaskoczeniem; wzruszając ramionami, przyglądał się Mort, która zawzięcie pisała co na klawiaturze, zastanawiając się, jak bardzo ubarwiała rzeczywistość.
Kiedy zaś zaczął czytać, pierwszy raz w życiu poczuł, że jego policzki robią się purpurowe. 一 To za dużo 一 powiedział ze wstydem, czując, że parę wyuczonych cech zostało opakowane w ładne słowa (zaś faktyczne przełożenie na rzeczywistość było znikome).
Przyjemne ciepło rozlało się po jego ciele, kiedy splotła ich dłonie i powiedziała mu parę komplementów. 一 I lubię cię całować. 一 Coraz śmielej odkrywał tę część siebie, która lubiła mówić o uczuciach.
Kiedy podała mu laptopa, patrzył na niego zaledwie przez chwilę; nie doczytawszy całości, postanowił go zamknąć i odłożyć, po czym zwrócił się do kobiety. 一 Dziękuję 一 szepnął miękko.
Jak mógł się jej za to odwdzięczyć?
Prawdę powiedziawszy naprawdę nie wiedział. 一 Chciałbym cię potrzymać jeszcze za dłoń i obejrzeć ten film 一 przypomniał. Wydawało mu się, że zrobili wystarczająco dużo, a teraz przyszedł czas na przyjemny relaks. 一 Musimy go wybrać 一 dodał, choć to także było oczywiste.
Kiedy odpalili serwis streamingowy, Gerald wyraźnie się pobudził i zaangażował w przeglądanie kolejnych tytułów. 一 Może to? 一 zaproponował, wskazując na Diunę, okładka której naprawdę mu się spodobała.

Morticia Ravenwood
34 lat/a, 173 cm
koronerka, forensic pathologist w Criminal Justice Square
Awatar użytkownika
Well, I've read through that handbook for the recently deceased. It says: 'live people ignore the strange and unusual. I, myself, am strange and unusual.
Whispers of life
Spojrzała na niego jednoznacznie i wzruszyła ramionami. Brak uprawnień nie był tutaj największym problemem, bo Stany Zjednoczone były krajem z kartonu. Co prawda wiele rzeczy było skomputeryzowanych, ale łatwo dało się obejść system. — To nieważne, Geraldzie i tak spróbujemy — powiedziała łagodnym tonem głosu, jakby chciała go tym uspokoić. — Pomogę ci z nauką. Nie martw się — dodała z uśmiechem na twarzy i wyciągnęła rękę by pogładzić jego policzek dłonią.
Lubiła go dotykać. Strasznie; pewnie gdyby mogła to by siedziała ciągle blisko niego, wtulona w jego ciało i trzymała za dłoń. Ewentualnie trzymała by rękę na jego udzie, albo karku, by mogła go delikatnie dotykać opuszkami palców.
Pisanie CV przynosiło Morticii więcej zabawy niż myślała. Wymyślanie nowego życia Geraldowi, jego alibi i historia, pozwoliło na to, że jej umysł skupił się na tym i tylko na tym, dzięki czemu nie wracał do przykrych wydarzeń sprzed kilku tygodni. Morticia starała się nie myśleć o porwaniu za wszelką cenę, kiedy jednak jej umysł uciekał w stronę tamtych wspomnień, patolożka szybko szukała sobie zajęcia, bądź chwytała za telefon i zaczynała scrollowac po social mediach. Najgorzej jednak było kiedy jej sypialnie otulał mrok nocy, a ona nie mogła spać. Wtedy wyraźnie widziała twarz tamtego mężczyzny, czasami stał u niej w sypialni, czasami za oknem, a czasami słyszała tylko jego śmiech.
Niestety, ale spokojnie, będzie dobrze. — Musiało być dobrze, Morticia wierzyła w to z całego serca. Nie widziała innej opcji, wiedziała, że Gerald dostanie pracę, nawet jeśli będzie to ochrona na budowie lub sprzątanie galerii handlowej. W jej opinii nie musiał się też spieszyć, bo jej wypłata nie była przecież taka najgorsza, dawała radę utrzymywać ich obu i nawet była w stanie trochę odłożyć. Może nie tyle co jeszcze rok temu, czy przed kupnem domu, ale naprawdę nie było źle.
Nie jest za dużo, uwierz mi — powiedziała, unosząc spojrzenie na jego twarz, a jej buzię rozjaśnił uśmiech. Ona też lubiła go całować. Lubiła robić z nim tak naprawdę wszystko: od przytulania i dotykania, przez rozmowy aż po siedzenie w ciszy. Lubiła go jako osobę, był zdecydowanie jej ulubionym człowiekiem na ziemi. — Ja ciebie też lubię całować, Gerry. Bardzo — dodała, spoglądając przez sekundę na jego usta, po czym wzruszyła ramionami. — Nie ma za co, naprawdę. — Tak naprawdę to ona była jego dłużniczką. Od samego początku ich znajomości ratował ją z tarapatów. Nawet ich pierwsze spotkanie było ratunkiem, prawdopodobnie życia, aż po niedawne wydarzenia. Nigdy mu się nie odwdzięczy wystarczająco, dlatego napisanie CV było drobnostką.
Dobrze — powiedziała i przysunęła się nawet bliżej, opierając głowę o jego ramię. Drugą rękę położyła na jego przedramieniu, na tym samym, którego dłoń trzymała jej (nie wiem jak odmienić, sorri). — Możesz wybrać, jestem w ogóle ciekawa jakie filmy będziesz lubił — powiedziała, bo przecież wszystko było dla niego stosunkowo nowe. Pomimo ich znajomości, nadal nie obejrzeli zbyt dużo produkcji, a ich głównym seansem była seria filmów Zmierzch.
Jasne, tylko się nie zniechęcaj do filmu przez początek, pierwsza połowa jest trochę nudna, a drugą część w ogóle super — poradziła, bo pamięta, że ona na początku miała bardzo mieszane uczucia do Diuny, a później cieszyła się, że nie wyszła z sali kinowej. Druga część była w ogóle świetna, więc miała nadzieję, że Gerald jednak przetrwa seans. — Powinnam pójść po jakieś przekąski? Może popcorn lub chipsy? — zapytała, na chwilę odsuwając się od niego, by spojrzeć na jego twarz.

gerald white
Przyjezdn*
po mieście błąka się tylko jedna dusza
35 lat/a, 191 cm
szukam swojego miejsca i prawdy w NOLA (oraz okolicach)
Awatar użytkownika
Guess who's back, back again?
Shady's back, tell a friend
Guess who's back? Guess who's back?
Whispers of life
podobno ania, ale 100% nie ma
Gerald powoli i w zamyśleniu wodził wzrokiem po linijkach fikcyjnego tekstu. Wiele wskazywało na to, że już zawsze jego życie miało się opierać na kłamstwach i niedopowiedzeniach. Przestępca zdążył do tego przywyknąć; prawdę powiedziawszy, chyba niekoniecznie potrafił inaczej, dlatego po prostu to a k c e p t o w a ł, żeby nie utknąć w punkcie bez wyjścia (w którym, swoją drogą, tkwił praktycznie od zawsze).
Wszak na koniec dnia fałszywa tożsamość czy spreparowana historia zatrudnienia były kolejnymi narzędziami, którymi posługiwał się równie sprawnie, co bronią. Nie potrafił mieć wyrzutów sumienia z tak błahego powodu, dlatego oparł ciężar ciała o kanapę.
Najważniejsze, że ta jedna, konkretna osoba znała prawdę i mimo to wciąż siedziała obok.
Dziękuję 一 odparł cicho. Kiedy jej dłoń spoczęła na jego policzku, a ciepłe opuszki palców delikatnie musnęły skórę, uśmiechnął się słabo i przymknął powieki. Jeszcze do niedawna to było nie do pomyślenia, ale Gerald relaksował się pod wpływem czułych i spokojnych gestów (tylko i wyłącznie tych, które inicjowała Morticia, bo szczerze wątpił, że reagowałby podobnie na obecność kogokolwiek innego).
Nie trzeba 一 odparł pośpiesznie, po czym pokręcił lekko głową. Równocześnie 一 aby powstrzymać ją przed podniesieniem się z kanapy 一 chwycił lekko za jej nadgarstek. 一 Zostań 一 poprosił miękko.
Nie zależało mu na jedzeniu; wciąż pamiętał jak to było głodować, przez co nie przykładał większej uwagi do przekąsek 一 były to były, nie było, to nie działo się nic strasznego. O wiele bardziej p o t r z e b o w a ł towarzystwa samej Ravenwood; chciał z nią spędzać tyle czasu, ile to możliwe. Zupełnie jakby teraz odkrył w sobie potrzebę nadrobienia wszystkich, utraconych lat.
Przyglądał się początkowym scenom filmu, podziwiając ich scenerię; surowy krajobraz Caladanu oraz późniejsza scena treningu wprawiły go w niemałe zaskoczenie, ale dał radę i nie oderwał spojrzenia od ekranu.
Przypatrywał się temu, jak Paul mierzył się z Gurneyem, próbując zrozumieć działanie osłon. Niebieskie i czerwone światło pojawiające się przy każdym uderzeniu wyglądało dziwnie, ale zasada nie wydawała się szczególnie skomplikowana. 一 To nie jest zbyt praktyczne 一 zauważył wreszcie. 一 Wystarczy poruszać się wolniej 一 mruknął, nie rozumiejąc, po co tworzyć coś tak bezużytecznego.
Pomimo drobnej wpadki przynajmniej na razie Diuna zapowiadała się co najmniej nieźle; choć Gerald nie miał wiedzy o działach kultury (znajomość Zmierzchu bynajmniej nie czyniła z niego krytyka), sposób, w jaki przedstawiono obcy świat, wzbudził jego zainteresowanie.
Oglądanie sprawiało mu przyjemność. Nawet jeśli nie rozumiał wszystkiego, bo pojawiające się nazwiska, tytuły i informacje o innych planetach mieszały się ze sobą, ekscytował się na myśl spędzenia czasu r a z e m.

Morticia Ravenwood
34 lat/a, 173 cm
koronerka, forensic pathologist w Criminal Justice Square
Awatar użytkownika
Well, I've read through that handbook for the recently deceased. It says: 'live people ignore the strange and unusual. I, myself, am strange and unusual.
Whispers of life
Gerald nie musiał jej dziękować, bo prawda była taka, że zrobiłaby dla niego w s z y s t k o. Dosłownie wszystko, co zaczynało ją to nieco przerażać, ale jednocześnie cieszyła się tym, że miała przy sobie taką osobę. Bo wiedziała, że nie tylko ona była gotowa na wszystko, ale on również. Cholera, zabił dla niej kilkanaście (?) osób, pozbył się wszelkich dowodów, opiekował się nią, uczył życia w społeczności i wybierał normalność. Uśmiechnęła się więc w odpowiedzi, a kiedy złapał ją za nadgarstek, przeniosła spojrzenie na jego palce, po czym ponownie na jego twarz i wróciła do poprzedniej pozycji. Właściwie to nawet do znacznie wygodniejszej, siadając bliżej niego, wtulając w jego ciało, jakby byli partnerami, którzy mieli date night w domu.
Włączyli Diunę i chociaż Morticia już oglądała ten film, śledziła fabułę z uwagą. No, prawie. W pewnym momencie skupiła się na Geraldzie, obserwowała jego reakcje na film, na sceny, na wszystko. Lubiła go obserwować podczas codziennych czynności, jakby obserwowała dziecko, które uczy się chodzić. I to właśnie chyba takie chwile sprawiały, że jej uczucia do niego rosły, a jego przeszłość nie miała już dla niej większego znaczenia.
To musiała być miłość, przecież był mordercą.
Tak? — zapytała z uśmiechem, który malował się na jej ustach. — Nie wiedziałam — dodała, bo uważała to za uroczą różnicę w sposobie odbioru ekranizacji. Ona patrzyła na fabułę, on patrzył na technikę. Było to dla niej niesamowicie urocze i nawet odświeżające. — Nigdy tak na to nie patrzyłam. — Postanowiła dodać po chwili, rękę przesuwając wzdłuż jego pleców aż do karku, palce powoli wsuwając w jego włosy. Zrobiła to niemal automatycznie, łaknęła z nim blisko i, nie tylko tej seksualnej, ale intymności w ogólnym znaczeniu tego słowa.
Od czasu do czasu pytała się go co myśli o fabule, czasem rzuciła jakimś faktem, który kiedyś przeczytała w internecie, dodała też, że film jest na podstawie książki i że jakby miał ochotę, to może przeczytać, bo kiedyś znalazła książkę w kawiarni i ją sobie przywłaszczyła (znalezione niekradzione); sama jej nie przeczytała, zaczęła ale nie skończyła, sama nie wiedziała dlaczego.
Jest też chyba serial, ale nie jestem pewna — dodała, bo coś jej chyba mignęło, ale nigdy go nie obejrzała. Ale kto wie, może Gerry będzie miał ochotę.

gerald white
Przyjezdn*
po mieście błąka się tylko jedna dusza
35 lat/a, 191 cm
szukam swojego miejsca i prawdy w NOLA (oraz okolicach)
Awatar użytkownika
Guess who's back, back again?
Shady's back, tell a friend
Guess who's back? Guess who's back?
Whispers of life
podobno ania, ale 100% nie ma
Nie było to czymś typowym dla normalnego człowieka, ale biorąc pod uwagę fakt, że White nie był normalny (był wychowywany na przestępcę) niczym nadzwyczajnym nie było to, że patrzył na świat i życie w ten sposób.
Większość kwestii rozważał w kategorii życia i śmierci; nieustannie analizował rzeczy, które inni spychali na dalszy plan, bo jego najważniejszą potrzebą było to, żeby p r z e ż y ć.
Spokój i możliwość dokonywania wyborów były prawami większości obywateli Ameryki, ale Gerald od najmłodszych lat nie miał ani jednego, ani drugiego, dlatego teraz, nawet w czymś tak codziennym, jak oglądanie filmów, doszukiwał się znanych sobie mechanizmów.
Z powodzeniem identyfikował również absurdy, dlatego na głos powiedział o bezużytecznej tarczy, która nie miałaby praktycznie żadnego zastosowania w świecie, w którym dorastał. 一 Tak mi się wydaje 一 przyznał nieśmiało, bowiem rozmawianie na te tematy z a w s z e było dla niego problematyczne.
Skinął głową, nie będąc przekonanym do lektury książki. Gerald raczej nie lubił czytać; nigdy nie patrzył na czynność jako coś przyjemnego i odprężającego, dlatego podchodził do pomysłu z typowym dla siebie dystansem. Gdyby tylko miał taką możliwość, o wiele bardziej skłonny byłby rozważyć propozycję, w której to ona czyta jemu 一 White odnosił wrażenie, że ten pomysł spędzania czasu byłby o wiele bardziej wartościowy, bo mogliby być r a z e m (z jakiegoś dziwnego powodu założył, że czytanie książki w pojedynkę jest ściśle związane z samotnością).
Nie rozumiem 一 zauważył niepewnie, po czym odwrócił się, aby móc zerknąć na Morticię. 一 Nakręcili film i serial? 一 sprecyzował pytanie, mając świadomość, że wciąż nie miał dużego pojęcia o otaczającym go świecie.
Z jego perspektywy ekranizacja tej samej historii na dwa różne sposoby była co najmniej dziwna, ale nie zamierzał mówić o tym na głos, bo być może reguły w Hollywood 一 ostatnio dowidział się, że tak nazywało się miejsce, gdzie powstawały hity filmowe 一 były inne.
Nie wiedziałem, że tak się robi 一 przyznał niepewnie, odrobinę wstydząc się niewiedzy. 一 Grali w nim ci sami aktorzy? 一 dopytał.
Łapał się na tym, jak dużą przemianę przeszedł; jeszcze parę miesięcy temu bynajmniej nie zadawałby aż tylu pytań (była nikła szansa na to, że zadałby jakiekolwiek), zaś teraz p y t a ł i wiedział, że raczej nie było w tym niczego niewłaściwego.

Morticia Ravenwood
ODPOWIEDZ

Wróć do „Czasoprzestrzeń”