24 lat/a, 166 cm
tancerka w fleur de tease
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
Nie chcę robić żadnej kariery. Nie zależy mi na tym, żeby być sławną i popularną, albo żeby rzesze facetów do mnie wzdychały — odparła i skrzywiła się. Była naprawdę skromną dziewczyną, która nie miała aż takich wielkich ambicji. Nigdy nie chciała być rozpoznawalna i znana, to w ogóle do niej nie pasowało i to nie był sposób, w jaki chciałaby żyć. Fakt, że na jej występy ludzie tak licznie przychodzili był dla niej wystarczającą pochwałą i czuła się doceniona. Nie chciała jednak rozgłosu i popularności. Nie odnalazłaby się w czymś takim. Wolała pracować w klubie, robić dalej swoje i być blisko Deshawna oraz swoich koleżanek. Nie miała rodziny, więc to właśnie ci ludzie się dla niej nią stali i nie chciała być z dala od nich. — To miłe — odparła i uśmiechnęła się delikatnie. Mimo wszystko, Deshawn miał przed sobą naprawdę trudne zadanie, jeśli rzeczywiście chciał osiągnąć to o czym teraz mówił. Na pewno nie będzie łatwo, bo Zee już od dawna nie potrafiła spojrzeć na siebie samą bardziej przychylnym okiem. — No już bez przesady… — powiedziała i spojrzała na niego z politowaniem. Jasne, może i przyciągała sporą publiczność, ale na pewno nie powiedziałaby o sobie tego, co stwierdził Deshawn. Skłamałaby jednak, gdyby powiedziała, że jego słowa nie przypadły jej do gustu. Mile połechtały jej ego, to na pewno.
Tak. Wciąż ciężko mi w to uwierzyć — odparła rozbawiona i pokręciła głową na boki. — W to wszystko co się dzieje — doprecyzowała. Tak długo tego chciała, że teraz kiedy to naprawdę się działo, to ciężko było jej przyswoić fakt, że to tak naprawdę. To się jej nie śniło, nie wyobrażała sobie tego, tylko właśnie taka była rzeczywistość. Sama świadomość tego, że będą razem spać w jednym łóżku i pierwszy raz w życiu spędzą wspólnie noc była dla niej tak ekscytująca, że aż miała ochotę piszczeć z tego wszystkiego, tak bardzo była szczęśliwa. Na szczęście, umiała zachować spokój i zachowywać się w racjonalny sposób. — Dobrze. W takim razie możesz to zrobić. Nie będę narzekać — powiedziała i sięgnęła do jego twarzy, żeby odwrócić jego głowę w swoją stronę. Potem pocałowała go czule, by po wszystkim posłać mu delikatny uśmiech. Dalej nie wierzyła w to, że tak po prostu mogła mu bez oporów okazywać te wszystkie gesty. — Uff, to dobrze, bo już chciałam pytać, czy mam ci ją odkupić — odparła rozbawiona i pokręciła na boki głową. Na jego kolejne słowa poczuła przyjemne motylki w brzuchu. — Jesteś najlepszym facetem na świecie — podsumowała go i westchnęła sobie cicho. Przytuliła się do niego ciaśniej, uśmiechając się delikatnie pod nosem. — Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo szczęśliwa teraz jestem — odparła, opierając głowę na jego ramieniu i przymykając powieki. Najchętniej, to już by tak przy nim została i nigdzie się nigdy nie ruszała. W razie, jakby to wszystko miało okazać się jednak jedynie snem i nieprawdą.

Rouge
35 lat/a, 188 cm
właściciel w Fleur de Tease
Awatar użytkownika
Blue moon
You saw me standin' alone
Without a dream in my heart
Without a love of my own
Whispers of life
Jesteś strasznie skromna — powiedział i pokręcił głową na boki. Rozumiał ją jednak, bo nie każdy miał potrzebę, żeby być sławnym. Sam wolał być w cieniu, zwłaszcza po tym, jakie życie jeszcze jakiś czas temu prowadził. — Tylko z tymi facetami to już trochę za późno, bo na twoich występach zdecydowanie do ciebie wzdychają — zażartował. Widział nie raz, jak niektórzy byli w nią wpatrzeni i był pewien, że jakby tylko mogli się do niej dorwać, to nie wypuściliby jej z łóżka do samego rana. Oczywiście zawsze był o to zazdrosny, bo nigdy nie miał pewności, czy nie znajdzie się jakiś, który jednak zainteresuje dziewczynę. Na szczęście wyglądało na to, że w ogóle nie musiał się tym martwić i że była skupiona tylko na nim. Bardzo mu to schlebiało i go to cieszyło. Uśmiechnął się do niej delikatnie, kiedy powiedziała, że to było miłe. Chciałby, żeby mogła na siebie spojrzeć jego oczami i dostrzec to, jaką była wspaniałą osobą. Domyślał się jednak, że czekało go bardzo trudne zadanie, żeby przekonać ją do tego, jak wiele była warta. — Nie przesadzam. Taka jest prawda — wzruszył lekko ramionami. — Bilety na twoje występy niemal zawsze wyprzedają się do końca. Masz pełne sale, a faceci zostawiają ci sporo napiwków — dodał. Zee miała w sobie coś takiego, co sprawiało, że nie można było od niej oderwać wzroku, kiedy była na scenie. Świetnie sobie radziła nawet z trudnymi układami i robiła to tak naturalnie, jakby była do tego stworzona. Sam często łapał się na tym, że nie mógł oderwać od niej wzroku, kiedy była na scenie.
Nie tylko tobie. To jest dla mnie jak spełnienie jakiegoś snu. Do tej pory nie jestem pewien, czy to się dzieje naprawdę — odparł rozbawiony. Nie byłby zaskoczony, gdyby zaraz się obudził i gdyby to wszystko okazało się tylko bardzo realistycznym snem. Mimo wszystko miał nadzieję, że to jednak działo się naprawdę. Miał ją przy sobie, wyglądało na to, że ona chciała mieć przy sobie jego. Nie mogło złożyć się lepiej. Żałował tylko, że tyle to trwało, zanim zorientowali się, że coś było na rzeczy. — Możesz się przygotować na to, że będziesz rozpieszczona jak prawdziwa księżniczka — obiecał. Dokładnie to miał zamiar robić, bo uważał, że przez to wszystko, przez co musiała przejść, jak najbardziej zasłużyła sobie na to, żeby tak ją traktować. Odwrócił głowę w jej stronę, kiedy mu to zasugerowała i chętnie oddał ten pocałunek. Przeszedł go przy tym przyjemny dreszcz wzdłuż całego kręgosłupa. — No wiesz... jeśli ci bardzo na tym zależy — zaśmiał się i pokręcił lekko głową na boki. Nie spodziewał się takiego komplementu z jej ust, zwłaszcza w odpowiedzi na takie słowa, ale nie mógł zaprzeczyć temu, że zrobiło mu się z tego powodu bardzo miło. — Staram się — odparł i uśmiechnął się do niej delikatnie. Chciał być dla niej jak najlepszy, bo uważał, że na to zasługiwała. Objął ją ciaśniej, kiedy tak się do niego przytuliła. — Myślę, że zdaję sobie z tego sprawę, bo ja jestem równie szczęśliwy — odparł. Wsunął dłoń w jej włosy, żeby pogłaskać ją czule po głowie.

Zee
ODPOWIEDZ

Wróć do „434”