38 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
kosmiczny ogier
Miło mi to słyszeć — uśmiechnął się do niego szeroko. Oczywiście, że zależało mu na tym, żeby to wszystko znaczyło coś więcej, bo chłopak najzwyczajniej w świecie mu się podobał, a do tego miał do niego jakąś dziwną, bliżej nieokreśloną słabość. W tym wszystkim sporą rolę odgrywało również to, że ewidentnie ich do siebie ciągnęło i że była między nimi chemia. Nie dało się nie wyczuć tego, że coś wisiało w powietrzu. Był naprawdę bardzo ciekaw tego, jak to wszystko się między nimi potoczy i jak to będzie.
Co? Myślisz, że w ten sposób chcę ci się podlizać? — uniósł kącik ust w zaczepnym uśmiechu. — Po prostu wiem, jak jest. Ludzie cię podziwiają. Taki młody, taki zdolny... Jesteś na językach — wzruszył lekko ramionami. Helios na pewno wzbudzi zainteresowanie większości gości, jeśli rzeczywiście pojawi się na jego bankiecie. Zapewne wiele osób, będzie chciało się z nim zapoznać i zamienić parę słów. W końcu nie często zdarzał się taki talent. — I mam nadzieję, że to świetnie oznacza tylko tyle, że rzeczywiście przyjedziesz wcześniej i zostaniesz po wszystkim — puścił mu oczko. Wiadomo, że jeśli miał możliwość, żeby spędzić z nim trochę więcej czasu na osobności, to dokładnie to chciał zrobić. Zależało mu na tym, żeby jak najlepiej go poznać. Tak samo, jak zależało mu na tym, żeby doszło między nimi do czegoś więcej. Nie można mu się jednak było dziwić, bo Helios był atrakcyjnym chłopkiem. Dałby mu sobie zawrócić w głowie i nawet nie byłby na niego z tego powodu zły. — Mhm — mruknął jeszcze w odpowiedzi. Tak naprawdę to nawet od jakiegoś czasu na jego horyzoncie nie było nikogo na tyle interesującego, żeby się z tym kimś lepiej poznać, więc o to Helios nie musiał się martwić. — Na szczęście jestem całkiem ogarniętym facetem i nie pozwolę na to, żebyś przeszedł mi koło nosa — podsumował. Nie bał się wprost dawać mu do zrozumienia, że liczył, że ta relacja potoczy się w konkretnym kierunku, bo przecież widział, że młodszy miał ochotę na dokładnie to samo. Był tylko ciekaw, w jakim tempie to wszystko będzie się rozwijało i na czym ostatecznie stanie. Czy będzie to kolejny przygodny romans, czy jednak coś poważniejszego? Ciężko było na razie stwierdzić.
Jak to nastolatek — zgodził się z nim. Niestety, ale jego syn wchodził w okres buntu i dojrzewania. Nie było co się czarować — to był dopiero początek tego wszystkiego. — Trochę to zabrzmiało tak, jakbyś robił to wszystko przez wzgląd na swoich rodziców — powiedział i ściągnął lekko brwi. — Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że ktoś taki jak ty, jeździ tylko dlatego, że rodzice tego od niego wymagają? — dodał i uniósł wyżej brew. Był przekonany, że Helios kochał to, co robił i to właśnie w dużej mierze temu zawdzięczał to, że ciągle wygrywał w swojej kategorii. Byłby zaskoczony, gdyby chodziło o to, że to jego rodzice wybrali dla niego taką karierę.

Helios 🏇
20 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
Nie, nie myślę tak — odparł. Po prostu słyszał to już tak wiele razy, że aż mu się przejadło i nie robiło już na nim żadnego wrażenia. Kiedyś mu schlebiało, a teraz nie potrafił na to reagować w inny sposób, niż wywróceniem oczami. — Wiem. Jednocześnie wiąże się z tym duża presja i stres, właśnie dlatego, że jestem na językach — powiedział. Nie dość, że musiał zadowolić swoich rodziców, to jeszcze musiał cały czas dbać o to, żeby nie zaliczyć żadnych wpadek. Ludzie o nim mówili, mieli na niego oko i niektórzy zapewne tylko czekali, aż zrobi coś nie tak i powinie mu się noga. To było męczące, niesamowicie stresujące oraz przytłaczające i skłamałby, gdyby powiedział, że czasami nie spędzało mu snu z powiek. — Tak, dokładnie to oznacza — powiedział otwarcie, żeby mężczyzna nie miał co do tego żadnych wątpliwości. — Będę musiał się odstrzelić tak, żebyś przez cały wieczór nie mógł ode mnie oderwać wzroku — dodał, ot tak, najwidoczniej mając ochotę na to, żeby znowu sobie z nim poflirtować. Będzie musiał się przed tą licytacją wybrać na zakupy, bo na ten moment nie przypominał sobie, żeby miał w szafie coś, co nadałoby się na taką okazję. Chciał wskoczyć w coś ekstra. Na jego kolejne słowa pokiwał głową, uśmiechając się delikatnie. Musiał przyznać, że podobało mu się to, jak bardzo Astor był nim zainteresowany. Schlebiało mu to. Od dawna nikt nie poświęcał mu uwagi w taki sposób jak robił do mężczyzna.
Nie potwierdzę i nie zaprzeczę — odparł w odpowiedzi. Cóż, na tym etapie w dużym stopniu robił to właśnie ze względu na rodziców, a nie dlatego że sam chciał. Czuł, że nie miał wyjścia, bo przecież nie mógł zrezygnować, skoro to zabrnęło aż tak daleko. Na jego kolejne pytanie po prostu wzruszył ramionami, jakby nie chciał na nie odpowiadać. Na szczęście, z odsieczą przyszła mu kelnerka, która przyniosła do stolika zamówione przez nich dania oraz alkohol.
Kobieta odstawiła talerze na stół, po czym nalała wina do obu kieliszków, na koniec odstawiając butelkę na blat stołu. Życzyła im smacznego, po czym oddaliła się, a Helios przeniósł spojrzenie na Astora. — Wygląda i pachnie wyśmienicie — stwierdził. Nie wziął się jednak za jedzenie, a w pierwszej kolejności chwycił za kieliszek z winem. Uniósł nieco rękę, wyciągając ją w stronę mężczyzny, najwyraźniej chcąc, żeby wznieśli toast. — W takim razie za naszą pierwszą randkę? — zaproponował, uśmiechając się do niego i przechylając nieco głowę na bok, niczym szczeniak. — I oby nie ostatnią — dodał, chcąc mu dać do zrozumienia, że liczył na więcej takich spotkań – śniadań, lunchów, obiadów oraz kolacji. W zależności od tego, o jakiej porze dnia mężczyzna chciałby i mógłby spędzić z nim czas. Oj, chyba wpadł bardziej, niż sam chciałby przyznać na głos...

Astor 🏁
38 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
kosmiczny ogier
Domyślam się — powiedział. — Uwierz mi, wiem, jak to jest, kiedy jesteś na językach i ludzie obserwują każdy twój ruch. Czasami mam wrażenie, że niektórzy tylko czekają na to, aż powinie mi się noga. Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie było poruszenie wśród elit, kiedy rozwodziłem się ze swoją żoną — westchnął. Czasami miał wrażenie, że bogaci ludzie żyli życiem innych bogatych ludzi. Nieraz go to wkurwiało, bo chciałby mieć spokój i móc żyć sobie tak, jak chciał, a nie oglądać się na konwenanse. Niestety, ale był kimś, bo był właścicielem toru i kasyn. Ludzie będą patrzeć mu na ręce, bo tak już mieli. — W takim razie będę na ciebie czekał z winem — odparł. Na jego kolejne słowa uśmiechnął się łobuzersko pod nosem, bo wyjątkowo spodobało mu się to, że młodszy specjalnie dla niego chciał się odstawić. — Nie mogę się doczekać — powiedział. — Więc ja też muszę wskoczyć w swój najlepszy garnitur — dodał zaraz. Przede wszystkim w taki, który był wyprasowany i nie założony niechlujne, bo zdarzało mu się trochę zaniedbać swoją prezencję. Na szczęście dzisiaj się odstawił, bo zależało mu na tym, żeby zrobić dobre wrażenie na Heliosie.
Rozumiem — odparł. Widział, że chłopak niekoniecznie chciał rozmawiać na ten temat, a utwierdził się w tym przekonaniu, kiedy tak wzruszył ramionami. Nie miał zamiaru ciągnąć go za język, bo wychodził z założenia, że jak będzie chciał mu o tym opowiedzieć, to po prostu to zrobi. Skłamałby jednak, gdyby nie zaczął mieć swoich podejrzeń. Może młodszy rzeczywiście robił to wszystko, bo wymagali tego od niego jego rodzice? Byłoby to przykre. Z drugiej strony sam cisnął swojego syna, żeby chodził na treningi i brał udział w zawodach.
Zerknął na kelnerkę, która podeszła do ich stolika. Podziękował jej skinieniem głowy, a na widok jedzenia uśmiechnął się do siebie delikatnie, bo to wyglądało dobrze. — Tak, racja — przyznał. Zanim jednak zabrał się za swoje danie, Helios chwycił kieliszek, mając zamiar wznieść z nim toast. Sam chwycił za swój i lekko go uniósł. — Nie mam nic przeciwko, żeby wypić akurat za to — powiedział i stuknął swoim kieliszkiem w ten jego, po czym upił z niego spory łyk. Odstawił go na stół i chwycił sztućce. Zanim jednak sam spróbował, nabrał nieco jedzenia na widelec i wyciągnął rękę w stronę chłopaka, chcąc go najwyraźniej nakarmić. — Przecież nie możemy pozwolić na to, żebyś nie spróbował mojego dania — uśmiechnął się do niego niewinnie. — Poza tym, chyba tak się teraz robi na randkach, mam rację? — dodał, przekrzywiając delikatnie głowę. Nie to, że chciał, żeby chłopak jadł mu z ręki, ale po prostu uznał, że taki gest może trochę ich do siebie zbliży, a wiadomo, że na tym bardzo mu zależało. Helios zawrócił mu w głowie i nawet nie chciał się przed tym bronić. Odnosił też wrażenie, że młodszy był nim bardzo zainteresowany, co go cieszyło.

Helios 🏇
20 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
Dokładnie. Sam wiesz, jakie to na dłuższą metę jest upierdliwe. Ciągle trzeba się oglądać na to co człowiek robi oraz mówi, zwłaszcza w wywiadach. Jedno słowo nie tak, a zaraz cała uwaga się na tobie skupia — powiedział i pokręcił głową na boki, wzdychając przy tym ciężko. Niestety, ale takie już były uroki bycia kimś bardziej znanym, zwłaszcza w ich świecie. On sam nigdy nie interesował się takimi rzeczami i koło chuja mu latało co takiego ludzie gadali na temat innych, ale dobrze wiedział, że niektórzy to żyli tymi wszystkimi ploteczkami i spekulacjami. — Świetnie — skwitował i uśmiechnął się delikatnie. Cóż, w takim razie teraz nie pozostało mu nic innego jak czekać na ten bankiet. Nie mógł się doczekać, aż odwiedzi starszego w jego domu i zobaczy jak ten mieszka. — Wypadałoby — przyznał i skinął lekko głową. Jakby nie było, mężczyzna powinien się prezentować lepiej od niego, bo to w końcu była jego impreza i musiał zrobić dobre wrażenie przed zaproszonymi przez siebie gośćmi.
Mhm — wymruczał i skinął lekko głową. Ulżyło mu, że mężczyzna nie miał zamiaru dopytywać ani ciągnąć go za język, bo mimo wszystko nie chciał na razie rozmawiać na ten temat. Był dla niego dość drażliwy, a jego sytuacja rodzinna pozostawiała wiele do życzenia i nie była idealna. Nie uważał, żeby jeszcze byli na tym etapie znajomości, żeby aż tak się przed nim otwierał. Poza tym, nie ufał mu na tyle, żeby dzielić się z nim takimi szczegółami. Nie mógł wiedzieć, co mężczyzna postanowiłby zrobić z tymi informacjami, więc na razie wolał się wstrzymać.
Uśmiechnął się delikatnie, kiedy starszy nie odmówił takiego toastu. Cóż, uważał, że jak najbardziej powinni świętować z takiego powodu. Gdy Astor stuknął swoim kieliszkiem w ten jego, skinął lekko głową, po czym upił niewielki łyk wina. Wydał z siebie cichy pomruk, bo to było naprawdę smaczne. No, ale niczego innego nie spodziewałby się po takim lokalu. Odstawił kieliszek i chwycił za sztućce, chcąc zabrać się za jedzenie. Zaraz jednak Saint-Vire wyciągnął w jego stronę rękę, w której trzymał widelec. Zamrugał kilkukrotnie, bo nie spodziewał się takiego gestu. Jednak na jego pytanie uśmiechnął się delikatnie i skinął lekko głową. — Chyba tak, chociaż nie jestem pewien, bo dawno na żadnej nie byłem — stwierdził. Wsparł się łokciem o blat stolika, podbródek opierając na dłoni, po czym po zjadł z widelca mężczyzny to, co na nim było. Pokiwał lekko głową, uśmiechając się. — Jest bardzo smaczne — odparł. Sam nie chciał pozostawać mu dłużnym, więc nawinął na widelec nieco makaronu, po czym również wyciągnął rękę w jego stronę, chcąc go poczęstować. Jakby ktoś na nich popatrzył z boku, to pewnie pomyślałby, że była z nich jakaś zakochana para.

Astor 🏁
38 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
kosmiczny ogier
Na szczęście mnie wywiady omijają, ale domyślam się, jakie to musi być upierdliwe, że musisz pilnować każdego swojego słowa. Powiesz coś nie tak i zaraz każdy zwraca na ciebie uwagę — westchnął. Sam raczej był w cieniu tego wszystkiego, bo nikt nie miał potrzeby, żeby przeprowadzać z nim wywiadów. Wiedział jednak, że jak było się celebrytą w danym kręgu, to ludzie chcieli wiedzieć więcej na twój temat. Sam zresztą nie raz oglądał albo czytał wywiady, których udzielał Helios, zwłaszcza przed tym, jak chciał go przekonać do tego, żeby ten dla niego jeździł. Niestety, ale na nic ta wiedza mu się nie zdała, skoro nie był w stanie go do tego przekonać. Mimo wszystko nie mógł jednak narzekać na to, w jakim kierunku zmierzała ta relacja, bo wszystko wskazywało na to, że być może będzie między nimi coś więcej. Uśmiechnął się pod nosem, kiedy chłopak podsumował. Miał nadzieję, że będzie dobrze się bawił na tym bankiecie i że spodoba mu się to, jak mieszkał. — Owszem — odparł. — Muszę się pokazać od jak najlepszej strony, bo inaczej ludzie zaczną gadać — pokręcił lekko głową na boki. Już i tak niektórzy mieli go za dziwaka, więc nie chciał, żeby pojawiło się więcej plotek na jego temat, tym razem związanych z jego prezencją.
Ja też nie, więc trochę wyszedłem z wprawy — zaśmiał się. Był ciekaw, czy młodszy rzeczywiście zje z jego widelca, ale zaraz się okazało, że najwyraźniej to nie był dla niego żaden problem. Uśmiechnął się do siebie pod nosem na to, bo wydawało mu się to naprawdę urocze. — Też tak uważam — odparł. Już miał się zabierać za swoje jedzenie, kiedy to tym razem Helios wyciągnął swój widelec w jego stronę. On z kolei przez moment się zawahał, ale ostatecznie również zjadł to, co było na widelcu. — Twoje również dobre, ale nie spodziewałem się niczego innego — odparł i wrócił do jedzenia swojego dania. — Widzimy się dopiero trzeci raz, a ja już jem ci z ręki. Jak tak dalej pójdzie, to owiniesz mnie sobie wokół palca — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Nie byłoby niczym dziwnym, jakby w końcu do tego doszło, bo jak ktoś mu się podobał i wdawał się z kimś w jakąś relację, to często zaczynał mieć na punkcie tej osoby lekką obsesję.
Studiujesz coś czy raczej nie masz na to czasu pomiędzy treningami? — zapytał, zerkając na niego znad talerza. Nie byłby zaskoczony, gdyby chłopak powiedział, że nie chodził na studia. Domyślał się, że miał wystarczająco dużo zajęć i że nie bardzo miał na to czas. Sam uważał, ze studia nie były nikomu potrzebne do szczęścia, bo wystarczyło w życiu mieć głowę na karku. Nie był na studiach i jakoś nie przeszkadzało mu to w zarządzaniu takim obiektem. Był w tym dobry, bo miał do tego smykałkę i intuicję. — Ja nie zaprzątałem sobie tym głowy. Nie musiałem, bo ojciec nauczył mnie wszystkiego, co powinienem wiedzieć, żeby prowadzić biznesy — dodał.

Helios 🏇
20 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
Jest, dlatego staram się ich unikać jak ognia. Niestety, czasami nie mogę — westchnął cicho. Najchętniej to w ogóle by nie udzielał żadnych, ale nie było to możliwe. Zwłaszcza w przypadku, kiedy miał jakieś współprace ze sponsorami. Wtedy musiał się wysilić i powiedzieć parę słów na jakiś filmik na youtube’a czy rolkę na instagrama. Na szczęście, miał tego farta, że bardzo dobrze dbał o to, aby zachować prywatność, więc przynajmniej nie musiał spodziewać się jakichś niewygodnych pytań. Ot, od czasu do czasu zdarzało się jakieś o wybrankę serca lub randkowanie, ale zawsze odpowiadał w wymijający sposób albo po prostu twierdził, że zostawi to bez komentarza. Nie był jednak zaskoczony tym, że wszystkich tak interesowało jego życie uczuciowe, bo był młodym, atrakcyjnym meżczyzną, który odnosił sukcesy. Pewnie ludziom ciężko było uwierzyć, że nie przebierał w kobietach i nie korzystał z tego, że mógł. — Dokładnie — pokiwał głową. Domyślał się, że dla mężczyzny to również bywało upierdliwe. Nikt nie chciał, żeby negatywnie o nim mówili i pisali.
Uśmiechnął się delikatnie, gdy mężczyzna również zjadł z jego widelca. — Cóż, po takim miejscu i za taką cenę nie spodziewałbym się niczego innego — odparł. Trochę słabo by było, gdyby jedzenie nie było smaczne, patrząc na to, ile trzeba było zostawić tutaj pieniędzy za posiłek. W końcu sam również spróbował swojego dania, by zaraz pokiwać głową z uznaniem, bo makaron rzeczywiście również był bardzo smaczny. — Nie narzekałbym, gdyby mi się to udało — stwierdził i zerknął na niego znad talerza, żeby posłać mu zaczepny uśmiech. Co prawda, nie był jakimś mistrzem podrywu, ale wyglądało na to, że sposób w jaki flirtował z Astorem jak najbardziej działał.
Nie, nie studiuję i w sumie nigdy nawet tego nie rozważałem. Nie wiedziałbym nawet co. Ostatecznie pewnie musiałbym pójść na coś związanego z końmi, a to trochę bez sensu. No i to nie tak, że miałbym czas na takie rzeczy — stwierdził i wzruszył ramionami. Ledwo miał czas na to, żeby wyjść na randkę z Astorem i spotkać się z nim tak jak teraz, a co dopiero mówić o czasie, który musiałby znaleźć aby uczęszczać na zajęcia, uczyć się do testów i egzaminu, a potem zdawać sesję. Nie było szans, że byłby w stanie to wcisnąć gdzieś w swój napięty do granic możliwości grafik. — Skoro nie ma takiej potrzeby, to nie widzę sensu, żeby studiować — powiedział i wzruszył ramionami. W jego przypadku to w ogóle mijałoby się z celem. Jedyne co by uzyskał, to papierek, z którego i tak nie miałby żadnego użytku. Wyglądało na to, że w przypadku Astora też studia nie miały sensu, biorąc po uwagę fakt, że mężczyzna i tak od samego początku zapewne miał odziedziczyć to całe imperium po swoim ojcu. — W sumie, jak tak teraz sobie myślę… Chyba nigdy nie zajmowałem się w życiu niczym innym, niż jazda konna. Nawet nie wiem, czy jest cokolwiek innego, co mógłbym robić — stwierdził i wzruszył lekko ramionami.

Astor 🏁
38 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
kosmiczny ogier
Widziałem kilka twoich wywiadów — zaczął. — Muszę przyznać, że dobrze w nich wypadasz. Domyślam się, że to nie łatwe, bo trzeba pilnować każdego swojego słowa — dodał. To musiało być upierdliwe, żeby udzielać tylko informacje, które nie ingerują tak bardzo w życie prywatne. Z tego, co czytał i widział, to młodszy bardzo cenił swoją prywatność i z jego wywiadów ciężko było wywnioskować coś na ten temat. Wcale mu się nie dziwił, bo sam na jego miejscu wolałby takie sprawy zostawić dla siebie. Nie było potrzeby, żeby wszyscy wszystko o nim wiedzieli.
To prawda. Byłbym naprawdę rozczarowany, gdyby jedzenie było słabej jakość. Nie tego się oczekuje po takim miejscu — przyznał. No to nie tak, że był tutaj pierwszy raz, więc miał pewność, że podawane tutaj jedzenie było dobre. Na szczęście Heliosowi też smakowało. To byłaby niezła wtopa, gdyby chłopak uznał, że mu coś nie smakuje. — Jesteś na najlepszej do tego drodze — rzucił żartobliwie i puścił mu oczko. — Tylko nie wiem, czy jesteś gotów na to, co się z tym wiąże — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Jak już miał na czyimś punkcie obsesję, to angażował się w to całym sobą. Często nękał taką osobę, spamując wiadomościami i telefonami albo był trochę natrętny i domagał się ciągłej uwagi. Był upierdliwy pod tym względem. Cóż, miało to też swoje zalety, bo jak już był kimś tak zafascynowany, to ta osoba mogła liczyć na bardzo specjalnie traktowanie.
Tak sądziłem — skinął lekko głową. — Nie ma co studiować na siłę. Ostatecznie często kończy się na tym, że ludzie robią w życiu zupełnie coś innego od tego, co studiowali — wzruszył lekko ramionami. Znał parę takich przypadków osobiście. Uważał, że studiowanie dla samego studiowania, byle by mieć papierek, było marnowaniem czasu, który można by poświęcić na to, żeby wyuczyć się prawdziwego zawodu. — Słusznie — przyznał. — A rodzice cię o to nie cisną? Wiesz, jak ktoś jest bogaty, to często uważa, że jego dzieci muszą mieć wyższe wykształcenie, żeby nie było wstydu przed znajomymi — dodał. Jego mama na przykład wkurzała się o to, że nie chciał dalej się uczyć, bo co ona powie koleżankom. Astor miał jednak w dupie jej koleżanki, bo to nie tak, że go obchodziło ich zdanie. — Wiesz, w końcu będziesz musiał przejść na emeryturę, więc lepiej, żebyś zastanowił się już teraz nad tym, czym będziesz się zajmował. W twoim przypadku pewnie najlepiej by było zostać trenerem. Z takimi wynikami na koncie na pewno nie miałbyś problemu, żeby nim zostać — powiedział. On na jego miejscu dokładnie taką ścieżkę kariery by obrał, nawet jeśli nie musiałby się martwić o to, że do końca życia zabraknie mu pieniędzy. Nie potrafiłby usiedzieć na tyłku. Sam planował pracować do późnej starości, bo na pewno nie miał zamiaru być starym dziadem, który pierdzi w stołek.

Helios 🏇
20 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
Dzięki — odparł i uśmiechnął się delikatnie. — I nie, to nie jest łatwe. W dodatku jak jeszcze się nad czymś dłużej zastanawiasz, to zaraz ludzie zaczynają spekulować, że pewnie skłamałeś. Zupełnie, jakby od razu na wszystko trzeba było znać odpowiedź — odparł i przewrócił oczami, wzdychając cicho. Nie znosił tych wywiadów. Zwłaszcza po jakimś wyścigu, który wygrał. Praktycznie za każdym razem musiał powtarzać jedno i to samo – jak to cieszy się ze swojego kolejnego sukcesu, co planuje w najbliższej przyszłości i w jakich wyścigach go jeszcze zobaczą w niedługim czasie. Było to upierdliwe, zwłaszcza, że jedyne na co miał ochotę, to po prostu wrócić do stajni, a potem do domu i mieć święty spokój.
Dokładnie — przyznał i kiwnął lekko głowa. Cóż, nie można było zaprzeczyć temu, że Astor nie zabrał go byle gdzie, więc nic dziwnego, że zarówno jedzenie jak i alkohol były na tak wysokim poziomie. Przynajmniej teraz mężczyzna postarał się znacznie bardziej niż poprzednim razem, bo wtedy niekoniecznie mu zaimponował. — W takim razie bardzo się z tego cieszę — odparł i uśmiechnął się delikatnie pod nosem. Teraz był ciekaw, czy rzeczywiście byłby w stanie owinąć sobie Saint-Vire wokół palca. Nie narzekałby, gdyby rzeczywiście udało mu się to osiągnąć. — Hmmm… Chyba mimo wszystko jestem skłonny podjąć wyzwanie — stwierdził i posłał mu zaczepny uśmiech. Teraz chciałby wiedzieć co takiego mężczyzna miał na myśli przez swoje słowa. Nie miałby nic przeciwko temu, żeby przekonać się o tym na własnej skórze.
No właśnie. Poza tym, w moim przypadku to po prostu nie jest mi do niczego potrzebne. Bez tego jestem w stanie osiągać sukcesy i robić karierę — stwierdził i wzruszył lekko ramionami. Trzeba było przyznać jedno – jak na kogoś, kto był w jego wieku, Helios osiągnął naprawdę wiele. Większość osób w jego wieku dopiero szła na studia i wchodziła w dorosłe życie, a on już teraz był tak właściwie ustawiony do końca życia. Co prawda, zapewne dużą rolę w tym wszystkim odgrywał fakt, że pochodził z takiej, a nie innej rodziny, bo to dużo ułatwiało, ale wyścigów nikt za niego nie wygrywał, tak? — Nie. Dla nich najbardziej liczy się to, że odnoszę sukcesy. Zapewne gdybym sam stwierdził, że chcę studiować, to nie byliby z tego powodu zadowoleni, bo wtedy miałbym mniej czasu na treningi i w ogóle — odpowiedział i westchnął bezgłośnie. Czasami miał wrażenie, że jego życie kręciło się praktycznie tylko wokół pracy, a przynajmniej tego oczekiwali od niego jego rodzice, a on jak widać niekoniecznie potrafił się temu sprzeciwić. — I pewnie dokładnie tak będzie. To nie tak, że będę w stanie całkowicie się przebranżowić i zacząć robić w życiu coś innego — odparł. — Może kiedyś założę swoją szkołę jazdy konnej, kto wie? To też brzmi jak coś, z czym bym sobie poradził — dodał jeszcze. No, ale to była raczej odległa przyszłość. Na ten moment miał jeszcze przed sobą lata kariery jako dżokej, o ile w międzyczasie nie stanie się coś, co sprawi, że ostatecznie zdecyduje się jednak z tego zrezygnować.

Astor 🏁
38 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
kosmiczny ogier
No niestety, sława ma to do siebie, że każdy chce o tobie wiedzieć wszystko. Pewnie najchętniej weszliby ci z buciorami w życie i dowiedzieliby się o tobie wszystkiego, zaczynając od tego, co jesz na śniadanie i kończąc na tym, na którym boku śpisz — pokręcił lekko głową na boki. To musiało być strasznie upierdliwe, kiedy udzielało się takich wywiadów. Co prawda, domyślał się, że były osoby, które łaknęły takiej uwagi i które chętnie udzielały takich informacji, ale miał przeczucie, że znaczna większość robiła to przede wszystkim dlatego, że tak wypadało i że trzeba było się pokazać od dobrej strony.
A co? Aż tak zależy ci na tym, żeby zawrócić mi w głowie? — zapytał, unosząc kącik ust w zaczepnym uśmiechu. Podobało mu się to, że najwyraźniej młodszy był nim zainteresowany w taki sposób, na jaki liczył najbardziej. Skłamałby, gdyby powiedział, że nie zależało mu na tym, żeby w miarę szybko się do siebie zbliżyli. To nie tak, że był cierpliwy i że lubił długo zabiegać o czyjeś względy. — W takim razie zobaczymy, jak będzie — puścił mu oczko. Był ciekaw, jak to będzie między nimi i jak rzeczywiście rozwinie się ta relacja. Oczywiście najchętniej by chciał, żeby było między nimi coś więcej, bo chciałby go mieć na własność, ale czas pokaże, co z tego się wyklaruje. Równie dobrze mogło się skończyć na jednorazowym numerku, po którym okaże się, że są sobą rozczarowani i nie chcą w to brnąć. Był jednak dobrej myśli, bo Helios naprawdę mu się spodobał. Do tego zaintrygował go swoją osobowością.
I to jest dobre podejście. Skoro możesz rozwijać karierę, która zapewnia ci niemałe pieniądze, to dlaczego miałbyś marnować czas i energię na studia — wzruszył lekko ramionami. Całkowicie to rozumiał, bo sam wychodził z tego samego założenia. Poza tym to nie tak, że do jazdy na koniu musiał mieć studia. — W tę stronę — skomentował i skinął lekko głową. — Cóż, przynajmniej wspierają twoją pasję i widzą w tobie przyszłość — dodał. — Nie każdy może liczyć na to, że rodzice pozwolą mu się zaangażować w coś, co się lubi — podsumował. Gdyby tylko wiedział, że Helios wcale tak ochoczo do tego nie podchodził, to pewnie inaczej by na to spojrzał, ale dla niego chłopak był zapalony dżokejem. Po prostu nie rozumiał, że ktoś, mogąc to robić, nie chciał tego robić. On oddałby wiele za to, żeby móc się ścigać. To by było spełnienie jego marzeń. Niestety, ale mógł podziękować sobie samemu za zniszczenie swoich marzeń w idiotyczny sposób. — To prawda. Jak już tak bardzo wsiąknąłeś w tę branżę, to nawet nie byłoby sensu, żebyś nagle zaczął robić coś innego — skinął lekko głową. — Brzmi jak dobry pomysł. Co prawda, nie jest to łatwy kawałek chleba, ale na pewno byś się w tym sprawdził — dodał. — No i pewnie wiele osób chciałoby u ciebie jeździć, biorąc pod uwagę twoje nazwisko — podsumował. Sam pewnie jakby widział, że jakąś stajnię prowadzi ktoś, kto był sławny w branży, to chętnie by się tam zapisał.

Helios 🏇
20 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
Najpewniej właśnie tego by chcieli — zgodził się i skinął lekko głową. — Ale zawsze mogłoby być gorzej. Przynajmniej nie muszę martwić się tym, że łażą za mną paparazzi i tylko czekają na jakieś moje potknięcie — odparł rozbawiony i pokręcił głową na boki. Nie był pewien, czy to akurat byłby w stanie znieść, bo chyba by go to przerosło. Bardzo cenił sobie swoją prywatność, starał się za dużo nie mówić o swoim prywatnym życiu publicznie i chciałby, żeby tak już zostało. Podziwiał tych wszystkich znanych celebrytów, że byli w stanie się z tym użerać, bo on by tak nie potrafił, gdyby ktoś dwadzieścia cztery godziny na dobę patrzył mu ciągle na ręce.
Może, może — odpowiedział i wzruszył ramionami. Istniało spore prawdopodobieństwo, że rzeczywiście miałby na to ochotę. Tak naprawdę, nigdy jeszcze nie był z nikim w bliższej relacji i skłamałby, gdyby powiedział, że chciałby zobaczyć jak to jest. No i wiadomo, to na pewno byłoby miłe uczucie, gdyby miał świadomość, że taki atrakcyjny mężczyzna jak Astor ma fioła na jego punkcie. Nic więc dziwnego, że nie miałby nic przeciwko temu, żeby zawrócić mu w głowie. — Tak. Zobaczymy — odparł i uniósł kąciki ust w delikatnym uśmiechu. Był ciekaw tego jak ostatecznie rozwinie się ta relacja i czy w ogóle cokolwiek z tego wyjdzie. Widać było gołym okiem, że mieli się ku sobie, ale kto wie, jak to będzie wyglądać za miesiąc, dwa, trzy… Równie dobrze może się wydarzyć coś, co sprawi, że jednak zrezygnują z tego, aby się dalej ze sobą spotykać. Wiadomo, że zapewne wtedy byłby niepocieszony, więc wolałby nie zakładać takiego scenariusza, ale czas ostatecznie pokaże.
Dokładnie — pokiwał głową, zgadzając się z nim. W jego przypadku studiowanie rzeczywiście byłoby stratą czasu. No i to nie tak, że było mu to do czegokolwiek potrzebne, bo w młodym wieku zaczął odnosić sukcesy i na razie nie zapowiadało się na to, żeby z jakiegoś powodu miał przestać. — Tak — odparł. Na jego kolejne słowa zagryzł jeden z policzków od środka i pokiwał lekko głową. No, tak nie do końca wyglądało to tak, jak Astor to opisał, ale nie chciał tego negować, bo wtedy musiałby mu powiedzieć nieco więcej szczegółów ze swojego życia prywatnego, a uważał, że na tym etapie ich znajomości to byłoby za szybko. Nie poznał go jeszcze na tyle, żeby mu się z czegokolwiek zwierzać. — Poza tym nie mam zielonego pojęcia, co innego w ogóle mógłbym robić. To nie tak, że znam się na czymś jeszcze — powiedział. Na koniach jeździł praktycznie odkąd pamiętał. Można powiedzieć, że wręcz się z nimi wychowywał. Nie znał innego życia, nie miał innych zainteresowań ani pasji, bo od bardzo dawno wszystko musiało się dla niego kręcić właśnie wokół tego. — Pożyjemy, zobaczymy. Jak na razie, to jest to dla mnie odległa przyszłość — stwierdził i uśmiechnął się delikatnie. Sięgnął po kieliszek i upił z niego niewielki łyk, po czym odetchnął sobie cicho.
Jestem przyjemnie najedzony i napity — stwierdził nagle. Zajrzał do swojego kieliszka, żeby upić z niego jeszcze jeden łyk, po czym odstawił go. — Miło tak od czasu do czasu gdzieś wyjść i się rozerwać w miłym towarzystwie. Nieczęsto mam do tego okazję — dodał i westchnął sobie bezgłośnie.

Astor 🏁
38 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
kosmiczny ogier
To chociaż tyle dobrego. Nawet nie chcę sobie wyobrażać, jakie to jest upierdliwe, kiedy musisz uważać na każdy swój krok, żeby nie wzbudzić jakiejś niepotrzebnej sensacji. Podziwiam te wszystkie znane osoby, że są w stanie żyć pod taką presją — odparł. Sam pewnie dostałby na łeb, jakby musiał pilnować dosłownie każdego swojego kroku. Na szczęście był znany, ale pozostawał w cieniu, bo nikt w taki sposób nie interesował się właścicielem toru wyścigów konnych. To nie tak, że był jakimś celebrytą. Ludzie znali jego nazwisko i to by było na tyle. Jasne, pojawiał się na tych wszystkich wydarzeniach dla bogaczy, ale to nie zmieniało faktu, że daleko mu było do celebryty.
Potraktuję to jako tak — odparł i uśmiechnął się do niego zaczepnie. Cóż, chłopak był na jak najlepszej drodze do tego, żeby rzeczywiście zawrócić mu w głowie, więc to nie tak, że musiałby się jakoś bardzo starać. Był młody, atrakcyjny, a do tego dobrze im się ze sobą rozmawiało. Czego chcieć więcej? Jedynie tego, żeby okazało się, że był dobry w łóżku, bo to też było dla Astora bardzo istotne. Nie bez powodu jego związki opierały się przede wszystkim na cielesnym aspekcie.
No tak, skoro całe życie skupiałeś się tylko na tym, to raczej ciężko by było znaleźć inną dziedzinę, w której byłbyś aż tak dobry — przyznał. Co prawda, to, że się ścigał, nie było równoznaczne z tym, że nie mógł mieć innych zainteresowań, bo jak najbardziej mógł je mieć, ale wątpił, żeby miał tyle czasu, żeby rozwijać je tak mocno, żeby móc z tego ukręcić jakiś biznes. Sam dobrze wiedział, jak to jest, bo gdyby nie prowadzenie toru, to nie wiedziałby, czym innym mógłby się zająć. — Tak, to prawda — zgodził się z nim. — Masz jeszcze dużo czasu, żeby się porządnie nad tym zastanowić. Jeszcze wiele może się zdarzyć po drodze w twoim życiu — dodał. Równie dobrze z jakiegoś powodu będzie musiał porzucić karierę i znaleźć sobie jakieś inne zajęcie, niekoniecznie związane z jeździectwem. Życie pisało przeróżne scenariusze.
Cieszę się, że jesteś zadowolony — uśmiechnął się do niego. — Ja też się najadłem — przyznał i skinął lekko głową. Nawet jeśli porcje nie były ogromne, to na tyle duże, żeby człowiek się najadł. Sięgnął po kieliszek, z którego upił łyk wina, po czym sięgnął po butelkę i dolał im obu alkoholu. — Miło mi, że moje towarzystwo ci odpowiada — odparł. — Mi się też bardzo miło spędza z tobą czas — dodał, nie chcąc pozostać mu dłużnym. — Miło w końcu porozmawiać z kimś na tyle ciekawym, że po pięciu minutach nie mam dość — zażartował. Często zdarzało się tak, że jak rozmawiał z kimś, kto go nie interesował, to bardzo szybko się rozkojarzał i gubił wątek, bo odpływał myślami gdzieś daleko. W przypadku Heliosa tak nie miał i chłonął każde jego słowo, wyraźnie nim zainteresowany.

Helios 🏇
20 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
No jest to irytujące. Dlatego ja też podziwiam tych wszystkich celebrytów, że muszą się z tym użerać na co dzień. Wystarczy jedno nieodpowiednie słowa, a już zaraz wszędzie o tym piszą — powiedział i zrezygnowany pokręcił głową na boki. On nie potrafiłby tak żyć. Może i był znany, ale tylko i wyłącznie wśród określonej grupy osób, a nie tak jak aktorzy lub piosenkarze, o których słyszał praktycznie każdy na całym świecie.
Na jego słowa jedynie wzruszył ramionami i uniósł kąciki ust w nieodgadnionym uśmiechu. Wyglądało na to, że nie tak trudno było go rozszyfrować. Pytanie tylko, czy rzeczywiście będzie w stanie osiągnąć to, o czym teraz rozmawiali i zawrócić mężczyźnie w głowie. Miał nadzieję, że nie będzie to zbyt duże wyzwanie i nie przyjdzie mu to z dużą trudnością. Patrząc jednak na to, że mężczyzna był nim dość zainteresowany, chyba nie powinno to być aż tak dużym problemem dla Heliosa.
No właśnie. Niestety, ale niekoniecznie mam jakieś inne zainteresowania, hobby czy coś, w czym byłbym dobry — stwierdził i wzruszył ramionami, wzdychając cicho. Nic więc dziwnego, że raczej nie było niczego innego, w czym by się odnalazł, gdy już zakończy swoją karierę dżokeja. Zapewne tak jak teraz rozmawiali, sam również pójdzie w coś, co będzie miało jakiś związek z końmi i jeździectwem. Niestety, ale odkąd był mały niezbyt miał czas na cokolwiek innego, bo rodzice cisnęli go z treningami i przykładali bardzo dużą wagę do tego, żeby wyciskał z siebie tak dużo, jak tylko był w stanie. — No właśnie. Kto wie, jak długo jeszcze będę dżokejem i jak ostatecznie potoczy się moje życie — wzruszył ramionami. Nikt nie był w stanie tego przewidzieć, więc tak właściwie nie pozostało mu nic innego jak tylko robić to co robił i jednocześnie czekać. Zapewne za kilka czy kilkanaście lat wszystko stanie się bardziej klarowne. Na razie jednak ledwo co wszedł w dorosłość i wciąż jeszcze budował swoją karierę, także miał inne zmartwienia na głowie niż zastanawianie się nad tym, co będzie robił gdy już będzie zmuszony przejść na emeryturę.
Mhm — wymruczał i skinął lekko głową, uśmiechając się delikatnie. Nie mógł zaprzeczyć temu, że świetnie się dzisiaj bawił, więc nie widział powodu dlaczego miałby nie dać o tym starszemu do zrozumienia. Niech mężczyzna wie, że miło spędzało mu się czas w jego towarzystwie. — W takim razie ja również cieszę się, że dobrze się bawisz — stwierdził i uniósł kąciki ust w nikłym uśmiechu. Wiadomo, że jemu również zależało na tym, żeby starszy uznał ich dzisiejsze spotkanie za udane. Wyglądało na to, że właśnie tak było. — O, wow. Czy w takim razie powinienem się czuć zaszczycony? — zapytał, puszczając mu oczko. Następnie sięgnął po kieliszek, do którego Astor dolał wina, po czym upił spory łyk alkoholu i odetchnął sobie cicho. Nie mógł zaprzeczyć temu, że było wyjątkowo smaczne i mu podeszło.

Astor 🏁
38 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
kosmiczny ogier
Aż tyle czasu poświęcasz na treningi czy to kwestia tego, że nic innego po prostu nigdy cię nie zainteresowało na tyle, żebyś się w to wciągnął? — zapytał. Jeśli rzeczywiście chodziło o to, że większość swojego czasu poświęcał na jeździectwo, to było to trochę smutne. Helios był jeszcze młody i powinien mieć mnóstwo zainteresowań i próbować przeróżnych hobby, żeby wiedzieć, co go w życiu jarało, a co nie. Trochę odnosił wrażenie, że był takim złotym chłopcem wychowanym pod kloszem, który nie miał za wiele do gadania. Oczywiście mógł się całkowicie mylić, ale takie miał przeczucie. — Mam nadzieję, że będziesz mógł się rozwijać w tym jak najdłużej, bo szkoda by było takiego zawodnika — stwierdził. — Z drugiej strony powinienem raczej mieć nadzieję, że szybko zrezygnujesz, bo w twojej kategorii nie ma co nawet startować — zaśmiał się. — Skłamałbym, gdybym powiedział, że mnie to nie uwiera — powiedział już poważniej i westchnął ciężko. Wkurwiało go to o tyle, że jego najlepszy koń, którego wartość chciał podbić, startował w tej samej kategorii, w której startował Helios. Miał dość tego, że zawsze był o jedno miejsce za nim, ale niestety nic nie mógł na to poradzić. Mógł jedynie liczyć na to, że któregoś dnia chłopak zgodzi się jeździć dla niego albo że rzeczywiście zrezygnuje, albo zmieni kategorię na inną.
W takim towarzystwie nie mógłbym się bawić źle — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Dobrze mu się z nim rozmawiało nawet pomimo różnicy wieku, która ich dzieliła. Sam był trochę zszokowany tym, że tak dobrze się ze sobą dogadywali, biorąc pod uwagę to, że ich pierwsza rozmowa nie należała do zbyt przyjemnych i chłopak miał go wtedy na irytującego. Na szczęście jego podejście do Astora szybko uległo zmianie. — Myślę, że zdecydowanie tak — skinął lekko głową. — Bardzo rzadko się zdarza, że jestem w stanie z kimś dłużej rozmawiać i utrzymać na tym kimś całą uwagę — wzruszył lekko ramionami. — Ty najwyraźniej jesteś jednym z wyjątków i rozmowa z tobą sprawia mi przyjemność — dodał. Nie miałby też nic przeciwko temu, żeby sprawili sobie przyjemność również w inny sposób, ale na to pewnie jeszcze będzie musiał trochę poczekać.
Sięgnął po swój kieliszek, żeby dopić jego zawartość. Zerknął na swój zegarek, a gdy zobaczył, że minęło naprawdę sporo czasu, to był trochę zaskoczony. Zapytał jeszcze chłopaka, czy miał ochotę na deser, a gdy ten stwierdził, że nie, to poprosił kelnera o rachunek. Zapłacił, po czym zebrali się do wyjścia. Zanim zdążyli zamówić taksówki, sięgnął do kieszeni marynarki i wyciągnął paczkę papierosów. Wyciągnął jednego, wsunął między wargi i odpalił go, po czym wyciągnął otwartą paczkę w stronę Heliosa, gdyby ten chciał się poczęstować. — Komuś, kto uprawia zawodowo sport, raczej nie wypada, ale oboje dobrze wiemy, że mało kto tego przestrzega — powiedział i pokręcił lekko głową na boki.

Helios 🏇
Ostatnio zmieniony sob 29 sie 2026, 07:22 przez Astor Saint-Vire, łącznie zmieniany 1 raz.
20 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
W sumie powiedziałbym, że trochę tego i trochę tego. Nigdy jakoś nie miałem zbytnio czasu na to, żeby w ogóle zająć się czymkolwiek innym, ale to też nie tak, że mnie do czegokolwiek ciągnęło czy chciałem spróbować czegoś nowego — odpowiedział i wzruszył lekko ramionami. Była to mieszanka obu tych rzeczy, więc ostatecznie skończył będąc bardzo dobrym w tym co robił, ale… No, jedynie w tym tak na dobrą sprawę. Tyle dobrego, że przynajmniej był w stanie odnosić tak duże sukcesy na tym polu, bo gdyby te wszystkie lata poświęcone na intensywne treningi nie miały swojego przełożenia w jego karierze, to chyba by sobie w łeb strzelił, bo czułby się tylko tak, jakby zmarnował swój czas i dzieciństwo. — No na razie nie mam w planach przerywać — odparł. No, a właściwie, to nie było szans, żeby jego rodzice pozwolili mu zrezygnować, ale tego już na głos nie musiał mówić. — Nie można zaprzeczyć, że trochę mamy konflikt interesów na tym froncie… Nie wiem, jak to może wpłynąć na naszą prywatną relację. Nie wróży to nic dobrego… — odparł i zacisnął wargi w wąską linię. Skłamałby, gdyby powiedział, że nie było to dla niego zmartwienie, bo mimo wszystko jeśli chodziło o ich życie zawodowe, to niekoniecznie było między nimi kolorowo. — No i właśnie o to mi chodzi. Trochę to problematyczne, nie sądzisz? Że cię to uwiera. Zwłaszcza w perspektywie tego, że moglibyśmy się ze sobą umawiać — powiedział i wzruszył lekko ramionami. Astor sobie żartował i się śmiał, ale dla Heliosa to naprawdę była poważna rozterka, która mogła wpłynąć na to, jak wszystko między nimi się w przyszłości potoczy. Dziwnie by mu było spotykać się z kimś, kto jednocześnie by mu złorzeczył.
Miło mi to słyszeć — stwierdził. Nie ma co, Saint-Vire zdecydowanie sobie u niego punktował takimi tekstami. Cieszyło go to, że mężczyzna lubił spędzać z nim czas i wspólne spotkania były dla niego przyjemnością. Sam mógłby powiedzieć to samo, bo też nie miał starszemu nic do zarzucenia. — No, no. Proszę. Teraz to tym bardziej czuję się wyjątkowy — odparł i uniósł kąciki ust w delikatnym uśmiechu. Naprawdę miło było mu to słyszeć. Po prostu był sobą, bo nawet jakoś specjalnie się nie starał, więc wyglądało na to, że Astor polubił go takim jakim był naprawdę. Nie musiał nikogo przed nim udawać.
Sam również poszedł w ślady mężczyzny i dopił do końca zawartość swojego kieliszka. Nie można było zaprzeczyć temu, że trochę się tutaj zasiedzieli, ale nic dziwnego, jak tak przyjemnie spędzało im się ze sobą czas. Ostatecznie jednak zrezygnowali z deseru i postanowili, że najwyższa pora się zbierać. Poczekał, aż kelner przyniesie im rachunek, a kiedy Astor za nich zapłacił, uśmiechnął się nikle pod nosem. Potem się zebrali i wyszli przed lokal. Zerknął na mężczyznę, który wyjął z kieszeni papierosy, by po tym jak sam jednego odpalił, poczęstować również i jego. Skinął głową w podziękowaniu i wyjął papierosa z paczki. — Dokładnie. Nie ma co sobie odmawiać — stwierdził, wsuwając sobie papierosa do ust. Zamiast jednak odpalić go po ludzku zapalniczką, stanął przed Astorem, zmniejszając między nimi dystans. Zbliżył swoją twarz do tej jego, przytrzymał jego papierosa palcami, a potem odpalił od niego tego swojego, zaciągając się mocno. Potem jak gdyby nigdy nic się cofnął, po czym wypuścił powoli dym nosem. — Matka by mnie udusiła, jakby dowiedziała się, że palę — odparł rozbawiony i pokręcił głową na boki.

Astor 🏁
38 lat/a, 185 cm
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
kosmiczny ogier
Jasne, rozumiem — skinął lekko głową. Wyglądało na to, że jego życie kręciło się wokół jazdy konnej. W takim razie tym bardziej nie można się było dziwić temu, że odnosił takie sukcesy, skoro w pełni się temu poświęcał. Z drugiej strony uważał, że to było trochę przykre, że jego życie polegało tylko na tym i że tak w pełni się na tym skupiał, bo uważał, że człowiek powinien mieć jakąś odskocznię od pracy. — Domyślam się. Szkoda by było rezygnować, kiedy jesteś w najlepszej formie — odparł. Stawiał, że Helios jeszcze długo będzie się ścigał, skoro odnosił w tym takie sukcesy. Szkoda by było, gdyby te lata treningów i jego doświadczenie się zmarnowało. — Myślę, że niepotrzebnie się tym przejmujesz. Nie mieszam interesów do prywatnych relacji — powiedział. Nie miał zamiaru tego przekładać na ich znajomość, bo potrafił to rozdzielić. To, że uwierało go to, że chłopak ciągle wygrywał, nie zmieniało faktu, że najzwyczajniej w świecie chciał, żeby było między nimi coś więcej. Dla niego jedno nie wiązało się z drugim. — Poradzę sobie z tym — zapewnił go. — Obiecuję, że nie będzie to miało żadnego wpływu na naszą relację — dodał. Nie miał zamiaru mieszać spraw zawodowych z prywatnymi i miał nadzieję, że Helios również będzie umiał to zrobić. Nie chciałby, żeby praca ich podzieliła. Jasne, miał wielki ból dupy o to, że chłopak ciągle wygrywał z jego końmi, ale wiedział też, że to nie było wszystko i że jeśli go lubił i mu się podobał, to powinien kuć żelazo, póki gorące.
Uśmiechnął się do siebie pod nosem w odpowiedzi na jego słowa. Rzeczywiście bardzo dobrze bawił się w jego towarzystwie. Był pod niemałym wrażeniem tego, że jak na swój wiek chłopak sprawiał wrażenie bardzo dojrzałego. Nie brakowało im też tematów do rozmów, co było bardzo dobrym znakiem. Nie nudzili się ze sobą, to trzeba było przyznać. — I jak najbardziej powinieneś się tak czuć — pokiwał głową. — Zakręciłeś mi w głowie — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Czasami łapał się na tym, że myślał o nim trochę za dużo, ale to nie było dziwne, biorąc pod uwagę, że Helios tak bardzo wpadł mu w oko. Oczywiście w jego głowie pojawiały się również różne brzydkie myśli z nim związane.
Mhm — zamruczał w odpowiedzi. Na pewno nie spodziewał się tego, co chłopak zrobił jako następne. W pierwszej reakcji tylko zamrugał kilkukrotnie, ale kiedy dotarło do niego, jak blisko się znalazł, to poczuł z tego powodu przyjemne ukłucie w podbrzuszu. Gdy się odsunął, odetchnął sobie bezgłośnie. — Domyślam się, że raczej nie byłaby z tego powodu zachwycona — zaśmiał się. — Raczej żaden rodzic nie chce, żeby jego dziecko się truło — dodał i wzruszył lekko ramionami. Co chwilę zerkał na chłopaka, jakby się nad czymś zastanawiał, ale w końcu wyczekał moment, kiedy nie będzie miał papierosa w ustach. Sięgnął do jego twarzy, żeby chwycić jego podbródek w dłoń, po czym zbliżył się do niego i ostrożnie go pocałował. Zaraz jednak znacznie pogłębił ten gest. Nie był pewien, czy to nie było za szybko, ale wyszedł z założenia, że skoro oboje dawali sobie jasno do zrozumienia, że na siebie lecą, to Helios nie będzie miał nic przeciwko temu.

Helios 🏇
ODPOWIEDZ

Wróć do „Magazine St”