ODPOWIEDZ
35 lat/a, 188 cm
właściciel w Fleur de Tease
Awatar użytkownika
Blue moon
You saw me standin' alone
Without a dream in my heart
Without a love of my own
Whispers of life
5
Odkąd się do siebie zbliżyli, nie miał jeszcze okazji zabrać Zee na taką pełnoprawną randkę do jakiegoś lokalu. Skoro był eleganckim mężczyzną, który był dość przywiązany do pewnych tradycyjnych aspektów relacji romantycznych, to nie mógł pozwolić na to, żeby to ich ominęło. Dowiedział się więc, kiedy dziewczyna ma najbliższe wolne i na ten wieczór zarezerwował stolik w jednym z lepszych lokali. Wiedział, że trochę się wykosztuje, ale nie robiło to na nim wielkiego wrażenia, bo chciał jej w ten sposób trochę zaimponować. Domyślał się też, że raczej nigdy nie była na takiej randce i że zapewne będzie zadowolona. Umówili się już na miejscu, a gdy ją ujrzał taką wystrojoną, to nie był w stanie oderwać od niej wzroku.
Samo jedzenie bardzo im smakowało. Dobrane do dań wino również spełniło ich oczekiwania. Miał też wrażenie, że Zee pozwoliła sobie na wypicie nieco więcej, niż zamierzała, bo wydawała się wyjątkowo rozluźniona. Uważał, że w takiej nieco pijanej wersji była bardzo urocza. Schlebiało mu również to, że czuła się przy nim na tyle bezpiecznie i swobodnie, że pozwalał sobie na to, żeby wypić trochę więcej. Sam przyjemnie się wstawił, ale wino było zdecydowanie za dobre, żeby poprzestać na jednej lampce. Po przystawkach i głównym daniu zdecydowali się jeszcze na deser. Spędzili w lokalu całkiem sporo czasu, ale w końcu zgodnie uznali, że pora się zbierać. Już rano ustalili, że po kolacji pojadą do niego i że Zee będzie u niego spała. Chyba serce by mu pękło, gdyby po takiej randce rozeszli się do swoich domów.
Do mieszkania Deshawna dojechali Uberem. Sama podróż nie trwała długo, bo lokal znajdował się niedaleko. Tak naprawdę mogliby przejść się nawet na piechotę, ale nie chciał znęcać się nad dziewczyną, która miała na sobie wysokie buty. Po tym, jak dojechali na miejsce, weszli do kawalerki. Przepuścił ją oczywiście w drzwiach, po czym wszedł za nią i zamknął za sobą drzwi na klucz. Ściągnął buty, które odstawił pod szafką oraz marynarkę, którą odwiesił na wieszak. Poczekał, aż młodsza również się ogarnie, po czym podszedł do niej i chwycił ją w talii, by ją do siebie przyciągnąć. — Mam nadzieję, że dobrze się bawiłaś i że jedzenie ci smakowało — powiedział i sprzedał jej szybkiego buziaka. — Naprawdę zależało mi na tym, żeby ta randka była udana. Zasługujesz na wszystko, co najlepsze — dodał. Nic dziwnego, że chciał jej nieba przychylić, skoro tak bardzo ją kochał i tak bardzo mu na niej zależało.
Sprzedał jej jeszcze krótkiego buziaka, po czym odsunął się od niej. Pociągnął ją za sobą w stronę kanapy, a gdy się przy niej znaleźli, to opadł na nia i przyciągnął do siebie Zee, żeby usiadła mu na kolanach. Od razu objął ją ponownie. Był trochę wypity, a co za tym szło, zrobił się jeszcze bardziej dotykalski, niż był. Miał nadzieję, że dziewczyna nie miała nic przeciwko temu, że był taki przymilny. — Mówiłem ci już dzisiaj, że pięknie wyglądasz? — zapytał i uśmiechnął się do niej niewinnie. Mówił, ale nic nie stało na przeszkodzie, żeby powiedział raz jeszcze.

Zee
24 lat/a, 166 cm
tancerka w fleur de tease
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
five
Między nią, a Deshawnem wszystko zmierzało dokładnie w takim kierunku jak powinno. Praktycznie codziennie wymieniali ze sobą wiadomości oraz telefony, w wolnym czasie spotykali się ze sobą prywatnie, a nawet w klubie zdarzało im się ze sobą spędzać trochę więcej czasu, bo albo Zee częściej zaglądała do biura Deshawna, albo mężczyzna częściej wpadał do garderoby, kiedy akurat Zee była w niej sama. Dlatego kiedy mężczyzna przyszedł do niej i oznajmił jej, że zabiera ją na kolację do restauracji, bez wahania się zgodziła, zadowolona z faktu, że Rouge zaprasza ją na randkę.
Oczywiście, jak nietrudno się domyślić, wystroiła się i wymalowała, żeby zrobić na starszym niemałe wrażenie. Nawet jeśli poniekąd już go miała dla siebie, nie zmieniało to faktu, że chciała dla niego wyglądać jak najlepiej. Restauracja, którą Lavigne wybrał na ich randkę wyjątkowo przypadła jej do gustu. Czuć było, że to był jeden z tych lepszych i droższych lokali. Na początku czuła się nieco przytłoczona, ale kiedy na stole pojawiło się wino i nieco go wypiła, dość szybko się rozluźniła. Przez to, że była na randce z Deshawnem, czuła się na tyle komfortowo w jego towarzystwie, że pozwoliła sobie na to, aby wypić nieco więcej wina, co zdarzało się naprawdę rzadko. Nawet kiedy piła sama w domu, to raczej się ograniczała. Tutaj jednak, zarówno jedzenie jak i alkohol były naprawdę smaczne. W dodatku naprawdę miło i przyjemnie spędzało jej się czas w towarzystwie Deshawna, dlatego nawet nie przywiązywała wagi do tego, jak w jej kieliszku co jakiś czas pojawiało się nieco więcej wina, które było jej dolewane. Po zjedzeniu deseru, podjęli decyzję o tym, że pora się zbierać. Wcześniej ustalili, że po kolacji Zee pojedzie do niego, gdzie zostanie na noc, więc po wyjściu z restauracji udali się do Deshawna.
Po dotarciu na miejsce, ruszyli do odpowiedniego mieszkania. Gdy mężczyzna przepuścił ją w drzwiach, weszła do środka i praktyczne od razu ściągnęła ze stóp szpilki, po czym odetchnęła głęboko, odczuwając ulgę. Pomimo tego, że często chodziła w takich butach, wciąż po jakimś czasie jej nogi na tym cierpiały i za każdym razem, kiedy w końcu je zdejmowała, odczuwała niemałą ulgę. Zdjęła również płaszcz, który odwiesiła na wieszak i zanim w ogóle zdążyła wejść w głąb mieszkania, Deshawn ją chwycił i do siebie przyciągnął. Nie protestowała i z uśmiechem na ustach zarzuciła ramiona na jego szyję. — Tak, było cudownie. Chociaż trochę mi głupio, że aż tak się wykosztowałeś — powiedziała i westchnęła cicho. — Jak najbardziej była. Naprawdę świetnie się bawiłam — odparła, chcąc, żeby Deshawn nie miał co do tego żadnych wątpliwości.
Uśmiechnęła się na tego buziaka, którego od niego dostała. Ruszyła za nim w kierunku kanapy, kiedy ją za sobą pociągnął. Spojrzała na niego z góry, gdy mężczyzna usiadł. Zaraz sama usiadła mu na kolanach, tak jak jej to zasugerował i ponownie objęła ramionami jego szyję. Podobało jej się to, że starszy tak się do niej przymilał i najwyraźniej nie potrafił utrzymać rąk przy sobie. — Tak, mówiłeś. Co najmniej jakieś kilkanaście razy — odparła rozbawiona i przewróciła oczami. — Z ciebie też dzisiaj jest niezły przystojniak — powiedziała i zagryzła delikatnie swoją dolną wargę. Co prawda, na co dzień Deshawn również ubierał się oficjalnie i bardzo dobrze wyglądał, ale dzisiaj zdecydowanie był bardziej ekstra.

Rouge
35 lat/a, 188 cm
właściciel w Fleur de Tease
Awatar użytkownika
Blue moon
You saw me standin' alone
Without a dream in my heart
Without a love of my own
Whispers of life
— Naprawdę nie musi ci być głupio — wywrócił oczami, uśmiechając się do siebie pod nosem. — Gdyby nie byłoby mnie na to stać albo gdybym wydał na tę kolację ostatnie pieniądze, to bym cię tam nie zabrał. Skoro zaprosiłem cię w takie miejsce, to znaczy to tylko tyle, że mogłem sobie na to pozwolić — dodał. Naprawdę to nie był dla niego kłopot, żeby postawić jej taką drogą kolację. Co prawda, nie mógł o sobie powiedzieć, że był bogaty, bo nie był, ale z całą pewnością zarabiał więcej, niż przecięty Amerykanin. Jakby nie było, miał swój własny klub, który był popularny, a co za tym szło, zarabiał na siebie, na wypłaty pracowników i na swoją. Poza tym na co dzień nie był zbyt rozrzutny i starał się żyć oszczędnie, więc jak od czasu do czasu pozwoli sobie na trochę luksusu w swoim życiu, to nikomu krzywda się nie stanie.
Poczuł przyjemne motylki w brzuchu, kiedy Zee zarzuciła mu ramiona wokół szyi. Podobało mu się to, że tak do niego lgnęła i że nie był jedynym, któremu zależało na bliskości. Cieszył się, że po tylu latach było mu dane znajdować się z nią w takiej sytuacji i móc sobie pozwalać na te różne czułe gesty. To było dla niego jak spełnienie jakiegoś pięknego snu. — W takim razie powiem raz jeszcze — wyglądasz pięknie i cholernie mi się podobasz — powiedział i uśmiechnął się do niej zaczepnie. Uważał, że młodsza sama w sobie było piękną kobietą, a kiedy tak się wystroiła, to tym bardziej bił od niej blask. Świata poza nią nie widział i w jego oczach żadna inna kobieta nie mogła się z nią równać. — Dziękuję. Miło mi to słyszeć — odparł. — Musiałem się przecież dobrze prezentować. Dobrze wiedziałem, że się wystroisz, więc nie mogłem odstawać — dodał i pokręcił lekko głową na boki. Dbał o swój wizerunek na co dzień, bo zależało mu na tym, żeby być zadbanym i dobrze się prezentować, ale dzisiaj wyjątkowo przyłożył się do tego, jak wyglądał.
Przeniósł jedną z dłoni na jej udo, by po chwili przesunąć ją wyżej, podwijając nieco jej sukienkę. Zawiesił spojrzenie na jej twarzy, po czym pocałował ją czule. Skłamałby, gdyby powiedział, że nie liczył na to, że młodsza wprawi się w nastrój na konkretne przyjemności. Jeszcze do niczego więcej między nimi nie doszło, więc bardzo liczył na to, że to się wkrótce zmieni. — Gdybym mógł, to codziennie zabierałbym cię do innej restauracji, żebyś mogła jeść same pyszności — zaczął. — Nie dość, że na to zasługujesz, to jeszcze mamy naprawdę wiele do nadrobienia. Trochę mi szkoda tego czasu, który moglibyśmy razem spędzić, a tego nie robiliśmy, bo żadne z nas nie było w stanie zebrać się na odwagę i przyznać do swoich uczuć — dodał. No, czasu nie cofnie, więc mógł tylko patrzeć w przyszłość i cieszyć się tym, że jednak udało im się ze sobą spiknąć. Równie dobrze mogłoby się okazać, że do końca życia żadne z nich nie odważyłoby się podjąć żadnych kroków i nigdy by się nie dowiedzieli o tym, że mają do siebie słabość.

Zee
24 lat/a, 166 cm
tancerka w fleur de tease
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
— No niby tak, ale też niekoniecznie mam nad tym kontrolę… — stwierdziła i wzruszyła ramionami. Było jej głupio i nic nie mogła na tym poradzić. Z drugiej strony, nie mogła zaprzeczyć temu, że Deshawn sprawił jej sporą przyjemność, zapraszając ją na taką kolację. Nie miała na co narzekać. — Tylko nie możesz mnie tak rozpieszczać zbyt często, bo się rozbestwię i tyle z tego będzie — odparła rozbawiona i zaśmiała się cicho. Oczywiście, tylko tak żartowała, bo wiadomo, że nigdy w życiu nie nadużywałaby tego, że Lavigne ma pieniądze. Nie była kobietą, która leciała na pieniądze. Tak naprawdę, nie miało dla niej znaczenia to ile kasy miał Deshawn. Równie dobrze mógłby ledwo wiązać koniec z końcem – dopóki był dobrym człowiekiem, to było dla niej najważniejsze.
— Dziękuję. To naprawdę miłe — stwierdziła i uśmiechnęła się delikatnie. Bardzo przyjemnie słuchało jej się takich rzeczy, ale chyba nic dziwnego, skoro mówił je Deshawn, którego kochała i do którego wzdychała od lat. Dalej nie mogła uwierzyć w to, że ich relacja teraz wyglądała w taki sposób. Chodzili na randki, okazywali sobie te wszystkie czułe gesty i spędzali ze sobą znacznie więcej czasu. — Nie mogę zaprzeczyć, że ci się udało — powiedziała. Musiała przyznać, że Deshawn rzeczywiście świetnie wyglądał. Co prawda, na co dzień też dobrze się prezentował, ale wiadomo, randka to randka. Tak jak ona, również się odstrzelił i jak najbardziej było to widać.
Gdy dłoń starszego zawędrowała na jej udo, by zaraz przesunąć się jeszcze wyżej, poczuła przyjemne ukłucie w podbrzuszu. Chętnie też odwzajemniła jego pocałunek, wydając przy tym z siebie cichy pomruk. Nie mogła zaprzeczyć temu, że przez to, że trochę sobie popiła, była w nastroju na pewne przyjemności. Może to w końcu nadeszła najwyższa pora, żeby mogli pozwolić sobie na więcej? Minęło trochę czasu odkąd zaczęli się ze sobą spotykać i chyba nie było sensu, żeby dłużej z tym zwlekać. Poza tym, to nie tak, że nie ufała starszemu. Dobrze wiedziała, że ten nie chciał jej wykorzystać i nie zależało mu jedynie na tym, żeby zaciągnąć ją do łóżka i zaliczyć. — Chyba musiałbyś się najpierw zwolnić z pracy, żeby mieć na to czas. A potem zapewne byś zbankrutował — odparła rozbawiona i pokręciła delikatnie głową na boki. Raczej nie byłoby to możliwe, chociaż na pewno miło jej się zrobiło, że starszy chciał ją w taki sposób rozpieszczać. — Mi również szkoda tego czasu, ale najważniejsze, że teraz wszystko jest dokładnie takie, jak powinno być. Jeszcze bez problemu to wszystko nadrobimy — stwierdziła i posłała mu delikatny uśmiechu. Przez chwilę w milczeniu wpatrywała się w jego twarzy, ale zaraz sama go pocałowała, robiąc to w zachłanny sposób. Odruchowo też nieco ciaśniej objęła przy tym jego szyję swoimi ramionami. Nie mogła nacieszyć się jego bliskością i tym, że mogli teraz robić ze sobą takie rzeczy bez oporów.

Rouge
35 lat/a, 188 cm
właściciel w Fleur de Tease
Awatar użytkownika
Blue moon
You saw me standin' alone
Without a dream in my heart
Without a love of my own
Whispers of life
— Już ci kiedyś mówiłem, że właśnie zależy mi na tym, żeby cię rozpieszczać — uśmiechnął się do niej zaczepnie. — Jesteś moją księżniczką, więc dokładnie tak chcę cię traktować — dodał. Był w nią wpatrzony jak w obrazek i rzeczywiście w jego oczach była jak taka księżniczka. Wystarczyło jedno jej skinienie, a zrobiłby dla niej absolutnie wszystko, czego tylko by sobie zażyczyła. Nie ma co, takiej miłości, jaką Deshawn darzył Zee, można było tylko pozazdrościć. Rzadko się zdarzało, żeby jedna osoba była aż tak oddana drugiej. Dla niego jej dobro było ponad jego.
— Czyli jednak mam jakieś poczucie stylu — zaśmiał się. Dobrze wiedział, że miał, bo trochę się interesował męską modą, zwłaszcza tą elegancką. Chciał dobrze wyglądać i prezentować się tak, jak wypadało właścicielowi klubu. Może czasami podchodził do tego aż nazbyt poważnie, ale nic nie mógł poradzić na to, że po prostu lubił czuć się atrakcyjny. No i jak widać, Zee też nie miała na co narzekać, skoro zdarzało jej się sypnąć mu komplementem.
— Coś bym wymyślił — stwierdził. — Jakby było trzeba, to obrabowałbym bank, żebyś miała na wszystko pieniądze — zażartował i rozbawiony pokręcił lekko głową na boki. No, może by tego nie zrobił, ale prawda była taka, że byłby w stanie wydać na nią swoje największe oszczędności. Gdyby zażyczyła sobie jakiegoś absurdalnie drogiego prezentu, to zrobiłby wszystko, żeby go dostała. Na szczęście nie należała do tych dziewczyn, które chciałyby to wykorzystać i na nim żerować. — Też wychodzę z tego samego założenia — odparł. Wolał nie zastanawiać się nad tym, ile czasu stracili, a wolał myśleć o tym, ile go jeszcze mieli przed sobą.
Kiedy młodsza sama go pocałowała, chętnie oddał ten gest. Tym razem to on wydał z siebie krótki pomruk. Odruchowo zacisnął mocniej dłoń na jej udzie i powiódł nią zaraz jeszcze wyżej. Nic dziwnego, że jak trochę wypił, to nabrał na dziewczynę ochoty. Nie można mu się było jednak dziwić, skoro tak na nią leciał. Oderwał się od jej ust, chwycił jej podbródek w dłoń, żeby delikatnie odchylić jej głowę do tyłu. Zaczął składać czule pocałunki na jej szyi. — Nie chcę na ciebie naciskać. Wiem, że to jest dla ciebie trudne, ale... — urwał na moment, bo nie był pewien, czy sugerowanie tego teraz było na miejscu. — Chciałbym się z tobą teraz kochać — dodał i odsunął się nieco, by spojrzeć jej w twarz. — Oczywiście tylko wtedy, jeśli ty też masz na to ochotę — powiedział zaraz. Ułożył dłoń na jej policzku i pogłaskał ją po nim czule kciukiem. Uśmiechnął się do niej delikatnie, po czym złożył krótki pocałunek na jej wargach. Nie chciał na nią naciskać albo bardziej się do niej dobierać, bo nie chciał dostać kosza, kiedy już się bardzo nakręci. Szanował też to, że mogła odczuwać niechęć do seksu, bo dziwne by było, gdyby jej nie miała, skoro przez tyle lat była zmuszona pracować jako prostytutka.

Zee
24 lat/a, 166 cm
tancerka w fleur de tease
Awatar użytkownika
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Whispers of life
— No mówiłeś, ale co, jak rzeczywiście będziesz mnie tak rozpieszczał, a ja przez to zrobię się nieznośna? — zapytała. Co prawda, był to naprawdę mało prawdopodobny scenariusz, bo pewnie gdyby starszy rzeczywiście ją rozpieszczał, to byłaby mu za to bardzo wdzięczna i na pewno nie nadużywałaby tego, że mężczyzna chciał jej sprawić przyjemność. Na jego kolejne słowa poczuła przyjemne motylki w brzuchu, bo wyjątkowo jej się spodobały. — Oj, do księżniczki to mi bardzo daleko — stwierdziła i uśmiechnęła się delikatnie, kręcąc głową na boki.
— Na to by wyglądało — stwierdziła. Pomimo tego, że Deshawn ubierał się w elegancki sposób i dbał o to, żeby zawsze dobrze wyglądać, to nie dało się zaprzeczyć temu, że robił to ze stylem i wyczuciem. To też był jeden z powodów, dla których tak świetnie zawsze wyglądał.
— Może aż tak to nie. Poszedłbyś potem do więzienia i co ja bym biedna zrobiła bez ciebie? Chyba uschnęłabym z tęsknoty. Rabunek banku nie wchodzi w grę — stwierdziła i pokręciła głową na boki. Wiadomo, że starszy żartował, ale gdyby kiedykolwiek przyszło mu do głowy, żeby rzeczywiście próbować robić coś nielegalnego, to lepiej, żeby się przed tym wstrzymał i pomyślał o tym, jakie może ponieść konsekwencje. — I dobrze — skwitowała i skinęła delikatnie głową.
Gdy dłoń Deshawna zawędrowała tylko jeszcze wyżej, ponownie poczuła przyjemne mrowienie w okolicach swojego podbrzusza. Wyglądało na to, że nie potrafił utrzymać rąk przy sobie, ale sama nie pozostawała mu dłużna. Najchętniej to cały czas byłaby do niego przyklejona i się z nim nie rozstawała. Kiedy mężczyzna oderwał się od jej ust, odetchnęła cicho i zawiesiła spojrzenie na jego twarzy. Uśmiechnęła się do niego delikatnie, kiedy chwycił jej podbródek w swoje palce. Gdy się odezwał, od razu domyśliła się co takiego chciał powiedzieć, bo nietrudno było na to wpaść. Dlatego kiedy Deshawn dokończył, nie była zaskoczona. Chwilę zwlekała z odpowiedzią, jakby musiała się nad tym poważnie zastanowić. Zaraz jednak uśmiechnęła się delikatnie i kiwnęła delikatnie głową. — Okej. Chodźmy do sypialni — powiedziała po prostu, po czym oddała jego pocałunek.
Wstała z jego kolan i wyciągnęła do niego rękę, aby ten chwycił jej dłoń. Gdy mężczyzna to zrobił i również wstał, ruszyła w kierunku jego sypialni, ciągnąc go za sobą. Musiała przyznać, że czuła niemałą ekscytację na myśl, że w końcu to zrobią. Jakby nie było, przez ten cały czas sama również miała na to ochotę, nawet jeśli nie chciała się spieszyć i robić takich rzeczy od razu. Nie mogła się jednak doczekać, aż w końcu dojdzie między nimi do zbliżenia i dobiją już do ostatniej bazy, która im jeszcze pozostała.

Rouge
35 lat/a, 188 cm
właściciel w Fleur de Tease
Awatar użytkownika
Blue moon
You saw me standin' alone
Without a dream in my heart
Without a love of my own
Whispers of life
— Wtedy nie będę miał innego wyjścia tylko cię znosić, kiedy jesteś nieznośna — powiedział i się zaśmiał. Bardzo wątpił w to, żeby Zee kiedykolwiek miała się zrobić nieznośna, a już na pewno nie do tego stopnia, że miałby jej dość. Znał ją bardzo dobrze i wiedział, że nie była typem dziewczyny, która by rzeczywiście się tak zmieniła pod wpływem dobrego traktowania. — Dla mnie nie — odparł. — Jeśli o mnie chodzi, to zdecydowanie jesteś moją księżniczką. Pokusiłbym się nawet o powiedzenie, że królową — uśmiechnął się do niej zaczepnie. Miał o niej wysokie mniemanie, bo cholernie ją kochał. Zapewne o wiele wyższe niż ona sama o sobie. Zdążył się już przekonać, że miała dość niską samoocenę i że nie potrafiła się docenić. Było mu z tego powodu naprawdę przykro i obiecał sobie, że pewnego dnia uda mu się sprawić, że młodsza będzie na siebie patrzeć przychylniej.
— Dobrze, to w takim razie bez rabunku — powiedział poważnym tonem. — Nie mogę cię przecież zostawić samej — dodał zaraz. Musiał o nią dbać i mieć pewność, że była bezpieczna i że niczego jej nie brakowało. Nie wybaczyłby sobie, gdyby coś jej się stało. Poczułby się wtedy jak największy przegryw. Był tym typem faceta, dla którego jego kobieta była najważniejsza i nic innego się nie liczyło.
Nie wiedział, jakiej odpowiedzi powinien się spodziewać, więc gdy zgodziła się na to, żeby przenieśli się do sypialni, to poczuł niemałą ekscytację. Momentalnie poczuł też przyjemny ucisk w podbrzuszu. — Dobrze — odparł i uśmiechnął się do niej delikatnie. Poczekał, aż wstanie, a gdy chwyciła go za dłoń i za sobą pociągnęła, to ruszył za nią. Gdy już się znaleźli na miejscu, przyciągnął ją do siebie. Jego dłonie od razu znalazły się na jej pośladkach. Pocałował ją zachłannie, napierając na nią całym ciałem, jednocześnie przyciskając ją do siebie.
Ukrywanie treści: włączone
Hidebb Message Hidden Description

Zee
ODPOWIEDZ

Wróć do „434”