maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
— W takim razie cieszę się, że też jestem dla ciebie jakimś urozmaiceniem — stwierdził i uniósł kąciki ust w delikatnym uśmiechu. Podobało mu się to, że odkąd pojawił się w życiu Astora, to ten też nie mógł narzekać na nudę. Miło było mu to słyszeć. Mężczyzna był dla niego jak powiew świeżości i wiadomo, że poniekąd liczył na to, że sam również tym dla niego był. Zapewne kiedy Astor zdecydował się do niego zagadać i próbować namówić go na to, aby zaczął jeździć dla niego, żaden z nich nawet nie zakładał scenariusza, w którym ich relacja zacznie rozwijać się w takim kierunku. Wyglądało jednak na to, że żaden z nich nie miał powodów do narzekania.
— Nie, nie chciałbym. To nie w moim stylu — powiedział i pokręcił głową na boki. Za bardzo cenił sobie swoją prywatność i święty spokój. Nawet teraz irytowało go, kiedy dziennikarze próbowali wchodzić z buciorami do jego życia i koniecznie chcieli wiedzieć o nim dosłownie wszystko. Czasami miał wrażenie, że niewiele brakuje, aż zaczną go pytać o to jak dużego ma kutasa, zwłaszcza kiedy poruszany był temat jego życia miłosnego. Niektórzy naprawdę nie znali granic. Nie potrafił pojąć, dlaczego ludziom tak ciężko było zrozumieć fakt, że jak ktoś był popularny w jakikolwiek sposób, nie oznaczało to od razu, że nie miał prawa do prywatności i każdy nagle musiał wszystko o nim wiedzieć. To tak nie działało.
— To dobrze — odparł rozbawiony i pokręcił delikatnie głową na boki. — Tak, to na pewno — przyznał i pokiwał lekko głową. Będą też musieli się pilnować publicznie, bo lepiej dla nich obojga, jeśli nikt ich nie przyłapie w jednoznacznych sytuacjach. — Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że to nie jest coś, co będę w stanie ukrywać w nieskończoność. Nawet jak sam im nie powiem, to kiedyś ktoś mnie przyłapie z mężczyzną w jednoznacznej sytuacji, a wszystko i tak się wyda. Na pewno kiedyś im o tym oznajmię, ale muszę być na to gotów — powiedział. — Jeśli rzeczywiście będę miał pewność, że spędzę resztę swojego życia u boku drugiego mężczyzny, to i tak będzie nie do uniknięcia — dodał jeszcze. Tak naprawdę tego nie mógł wiedzieć. Równie dobrze, ostatecznie rzeczywiście może skończyć w związku z kobietą i to ją poślubić, tak jak jego rodzice tego oczekiwali. Nie mógł wiedzieć jak jego życie będzie wyglądać za pięć, dziesięć czy piętnaście lat. W takich okolicznościach raczej nie będzie czuł potrzeby, aby cokolwiek mówić rodzicom. Jeśli jednak to na mężczyznę padnie i to z kimś tej samej płci zdecyduje się spędzić resztę swojego życia, po prostu nie będzie miał wyjścia jak tylko powiedzieć rodzicom co było na rzeczy.
— Jeszcze stałaby mi się jakaś krzywda i co wtedy? — zapytał i westchnął cicho. — Musisz. Zaprosiłeś mnie do siebie, więc musisz zadbać o moje bezpieczeństwo — pokiwał głową. — Tak, zdecydowanie. Nie ma innego wyjścia. Poza tym, ciężko mi usnąć w nowych miejscach, w których jeszcze nigdy nie nocowałem. Na pewno będzie mi raźniej, kiedy będę miał u swojego boku kogoś innego — zgodził się z nim, zaraz unosząc kąciki ust w figlarnym uśmiechu. Cóż, na pewno nie było to coś, co planował od początku, ale w międzyczasie chyba uznał, że nie było najmniejszego sensu, aby wracał do domu w środku nocy, jak mógł po prostu zostać tutaj.
Astor
— Nie, nie chciałbym. To nie w moim stylu — powiedział i pokręcił głową na boki. Za bardzo cenił sobie swoją prywatność i święty spokój. Nawet teraz irytowało go, kiedy dziennikarze próbowali wchodzić z buciorami do jego życia i koniecznie chcieli wiedzieć o nim dosłownie wszystko. Czasami miał wrażenie, że niewiele brakuje, aż zaczną go pytać o to jak dużego ma kutasa, zwłaszcza kiedy poruszany był temat jego życia miłosnego. Niektórzy naprawdę nie znali granic. Nie potrafił pojąć, dlaczego ludziom tak ciężko było zrozumieć fakt, że jak ktoś był popularny w jakikolwiek sposób, nie oznaczało to od razu, że nie miał prawa do prywatności i każdy nagle musiał wszystko o nim wiedzieć. To tak nie działało.
— To dobrze — odparł rozbawiony i pokręcił delikatnie głową na boki. — Tak, to na pewno — przyznał i pokiwał lekko głową. Będą też musieli się pilnować publicznie, bo lepiej dla nich obojga, jeśli nikt ich nie przyłapie w jednoznacznych sytuacjach. — Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że to nie jest coś, co będę w stanie ukrywać w nieskończoność. Nawet jak sam im nie powiem, to kiedyś ktoś mnie przyłapie z mężczyzną w jednoznacznej sytuacji, a wszystko i tak się wyda. Na pewno kiedyś im o tym oznajmię, ale muszę być na to gotów — powiedział. — Jeśli rzeczywiście będę miał pewność, że spędzę resztę swojego życia u boku drugiego mężczyzny, to i tak będzie nie do uniknięcia — dodał jeszcze. Tak naprawdę tego nie mógł wiedzieć. Równie dobrze, ostatecznie rzeczywiście może skończyć w związku z kobietą i to ją poślubić, tak jak jego rodzice tego oczekiwali. Nie mógł wiedzieć jak jego życie będzie wyglądać za pięć, dziesięć czy piętnaście lat. W takich okolicznościach raczej nie będzie czuł potrzeby, aby cokolwiek mówić rodzicom. Jeśli jednak to na mężczyznę padnie i to z kimś tej samej płci zdecyduje się spędzić resztę swojego życia, po prostu nie będzie miał wyjścia jak tylko powiedzieć rodzicom co było na rzeczy.
— Jeszcze stałaby mi się jakaś krzywda i co wtedy? — zapytał i westchnął cicho. — Musisz. Zaprosiłeś mnie do siebie, więc musisz zadbać o moje bezpieczeństwo — pokiwał głową. — Tak, zdecydowanie. Nie ma innego wyjścia. Poza tym, ciężko mi usnąć w nowych miejscach, w których jeszcze nigdy nie nocowałem. Na pewno będzie mi raźniej, kiedy będę miał u swojego boku kogoś innego — zgodził się z nim, zaraz unosząc kąciki ust w figlarnym uśmiechu. Cóż, na pewno nie było to coś, co planował od początku, ale w międzyczasie chyba uznał, że nie było najmniejszego sensu, aby wracał do domu w środku nocy, jak mógł po prostu zostać tutaj.
kosmiczny ogier
— Tak, zdecydowanie powinieneś być na to gotowy. To nie jest coś, o czym powinno się tak po prostu powiedzieć rodzicom, zwłaszcza jeśli nie należą do zbyt tolerancyjnych — powiedział. Na pewno nie miał zamiaru namawiać Heliosa do tego, żeby już teraz otworzył się w tej kwestii przed swoimi rodzicami, zwłaszcza że odnosił wrażenie, że chłopak niekoniecznie się z nimi dogadywał. Coś czuł pod skórą, że było w tym coś więcej i że chodziło o coś grubszego. Nie chciał jednak na niego naciskać, żeby go do siebie nie zniechęcić. Wychodził z założenia, że jak Helios będzie chciał, to go wtajemniczy. — No tak, jak zdecydujesz się związać na poważnie z drugim mężczyzną, to siłą rzeczy w końcu to wyjdzie na jaw. Nie da się wiecznie udawać przed bliskimi, że jest się samemu, kiedy tak naprawdę z kimś jesteś — dodał i wzruszył lekko ramionami. Sam jakby był z kimś w poważnym związku, to nie chciałby być sekretem przed rodziną swojej drugiej połówki. Byłoby mu po prostu przykro i czułby się tak, jakby ktoś się go wstydził.
— Wtedy nigdy bym sobie tego nie wybaczył — westchnął ciężko i pokręcił lekko głową na boki. Nie mógł przecież pozwolić na to, żeby ktoś go okradł albo porwał, prawda? Nigdy nie wiadomo, kto może się o tak później porze szwendać po okolicy. — Masz rację, jestem za to odpowiedzialny — odparł poważnym tonem. — W takim razie mamy wszystko ustalone — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Na pewno miło będzie zasnąć u boku drugiej osoby, bo od dawna nie miał ku temu okazji, nie wspominając o tym, że liczył, że dojdzie między nimi do czegoś więcej. — A teraz muszę cię przeprosić, bo zaraz zaczną schodzić się pierwsi goście — powiedział i poklepał go lekko po udzie. Kiedy Helios wstał z jego kolan, sam podniósł się z fotela. Zdążył mu sprzedać krótkiego buziaka, kiedy w tym samym czasie rozległ się dzwonek do drzwi, zwiastujący przybycie pierwszych gości.
Ludzie zaczęli się schodzić w szybkim tempie, jakby każdemu zależało na tym, żeby być na czas. Trochę go to zaskoczyło, bo zazwyczaj niektórzy kazali na siebie czekać. Obsługa się uwijała, chodząc z tacami z szampanem oraz przekąskami. W domu zapanował niemały gwar. Astor co chwilę musiał rozmawiać z coraz to kolejnymi osobami i rzeczywiście nie miał czasu, żeby zainteresować się chłopakiem. Czasami tylko na niego zerkał, sprawdzając, co porabiał i niemal zawsze ten z kimś rozmawiał. Nic dziwnego, skoro był znany w tym gronie. Gdy już wszyscy się zebrali, prowadzący licytację mężczyzna, zabrał się do roboty. Kolejne przedmioty sprzedawały się za przyjemne kwoty, a gdy dotarli do końca, to okazało się, że w sumie zebrali naprawdę ładną kwotę, która w całości zostanie przekazana na cele charytatywne.
W końcu goście zaczęli się przerzedzać. Zrobiło się naprawdę późno, zanim wyszli ostatni z nich. Gdy w końcu wszyscy wyszli, odetchnął głośno. Podszedł do mężczyzny, który niósł tacę z kilkoma kieliszkami i wziął dwa. Podszedł z nimi do Heliosa i podał mu jeden z nich. — Męczące to życie towarzyskie — powiedział i pokręcił lekko głową na boki. Upił spory łyk szampana i odetchnął. — Możecie iść. Posprzątacie jutro przed południem, jak było umówione — rzucił w stronę ludzi z obsługi. Chciał zostać z Heliosem całkiem sam. Ci rzeczywiście zaraz się zwinęli i zostali z chłopakiem w domu całkiem sami.
Helios
— Wtedy nigdy bym sobie tego nie wybaczył — westchnął ciężko i pokręcił lekko głową na boki. Nie mógł przecież pozwolić na to, żeby ktoś go okradł albo porwał, prawda? Nigdy nie wiadomo, kto może się o tak później porze szwendać po okolicy. — Masz rację, jestem za to odpowiedzialny — odparł poważnym tonem. — W takim razie mamy wszystko ustalone — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Na pewno miło będzie zasnąć u boku drugiej osoby, bo od dawna nie miał ku temu okazji, nie wspominając o tym, że liczył, że dojdzie między nimi do czegoś więcej. — A teraz muszę cię przeprosić, bo zaraz zaczną schodzić się pierwsi goście — powiedział i poklepał go lekko po udzie. Kiedy Helios wstał z jego kolan, sam podniósł się z fotela. Zdążył mu sprzedać krótkiego buziaka, kiedy w tym samym czasie rozległ się dzwonek do drzwi, zwiastujący przybycie pierwszych gości.
Ludzie zaczęli się schodzić w szybkim tempie, jakby każdemu zależało na tym, żeby być na czas. Trochę go to zaskoczyło, bo zazwyczaj niektórzy kazali na siebie czekać. Obsługa się uwijała, chodząc z tacami z szampanem oraz przekąskami. W domu zapanował niemały gwar. Astor co chwilę musiał rozmawiać z coraz to kolejnymi osobami i rzeczywiście nie miał czasu, żeby zainteresować się chłopakiem. Czasami tylko na niego zerkał, sprawdzając, co porabiał i niemal zawsze ten z kimś rozmawiał. Nic dziwnego, skoro był znany w tym gronie. Gdy już wszyscy się zebrali, prowadzący licytację mężczyzna, zabrał się do roboty. Kolejne przedmioty sprzedawały się za przyjemne kwoty, a gdy dotarli do końca, to okazało się, że w sumie zebrali naprawdę ładną kwotę, która w całości zostanie przekazana na cele charytatywne.
W końcu goście zaczęli się przerzedzać. Zrobiło się naprawdę późno, zanim wyszli ostatni z nich. Gdy w końcu wszyscy wyszli, odetchnął głośno. Podszedł do mężczyzny, który niósł tacę z kilkoma kieliszkami i wziął dwa. Podszedł z nimi do Heliosa i podał mu jeden z nich. — Męczące to życie towarzyskie — powiedział i pokręcił lekko głową na boki. Upił spory łyk szampana i odetchnął. — Możecie iść. Posprzątacie jutro przed południem, jak było umówione — rzucił w stronę ludzi z obsługi. Chciał zostać z Heliosem całkiem sam. Ci rzeczywiście zaraz się zwinęli i zostali z chłopakiem w domu całkiem sami.
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
— Na to wygląda — powiedział i skinął lekko głową. Musiał przyznać, że wizja pozostania do rana w domu Astora i spędzenia z nim nocy w jednym łóżku była dla niego ekscytująca. Gdy tylko myślał o tym, co będzie jak już zostaną całkiem sami, czuł przyjemne motylki w brzuchu. No, ale najpierw czekał ich dość intensywny wieczór, bo godzina, o której miała zacząć się impreza charytatywna Astora zbliżała się wielkimi krokami. — Już? Tak szybko? — odparł niepocieszony i wydął dolną wargę. Zaraz jednak wstał z jego kolan. Na tego buziaka uśmiechnął się delikatnie, a kiedy rozległ się dzwonek do drzwi, westchnął ciężko. Sięgnął po szklankę ze swoim whisky, żeby dopić jej zawartość do końca. Odstawił ją z powrotem na blat stolika, po czym udał się za Astorem do domu, samemu jednak przechodząc do części, w której miała odbywać się impreza. W końcu miało to wyglądać tak, jakby sam dopiero co tutaj przybył, również będąc zaproszonym na licytację.
Tak jak można było się spodziewać, większość osób, które przybyły na imprezę go kojarzyła. Byli też tacy, których znał. Nie mógł więc powiedzieć, żeby się nudził w trakcie tego wieczoru. Co chwilę ktoś do niego podchodził i go zagadywał, więc nie miał chwili wytchnienia. Co jakiś czas spoglądał tylko w stronę Astora, który najwyraźniej również był zajęty zabawianiem swoich gości. Ostatecznie, pozwolił sobie na to, żeby pić alkohol, więc kiedy co jakiś czas ktoś z obsługi akurat przechodził obok niego z tacą, zgarniał z niej kieliszek za kieliszkiem. W końcu nadeszła pora na główną część wieczoru, czyli licytację. Tak jak się spodziewał, większość przebijała cenę dla samego przebijania, byleby tylko pochwalić się tym, na co to było go stać. Oznaczało to jednak, że tak jak Astor miał nadzieję, ostatecznie uzbierała się naprawdę spora kwota za wszystkie rzeczy, które trafiły na licytację. Chyba wyglądało na to, że mężczyzna będzie mógł uznać dzisiejszy wieczór za jak najbardziej udany.
Czas mijał, aż w końcu zrobiło się na tyle późno, że goście zaczęli się zbierać. Duża część wyszła praktycznie w tym samym czasie, ale wciąż ostały się jakieś niedobitki, które najwyraźniej miały ochotę jeszcze chwilę poimprezować. W końcu jednak na nich również przyszła pora i zostali w domu jedynie z obsługą, która co nieco starała się ogarnąć bałagan, który pozostał po imprezie. Sam trzymał się nieco na uboczu, nie chcąc nikomu w niczym przeszkadzać i po prostu czekał na Astora. Nie trwało to długo, bo zaraz mężczyzna pojawił się w zasięgu jego wzroku, zmierzając w jego kierunku z kieliszkami w dłoniach. Gdy Astor znalazł się przy nim, wziął od niego jeden z kieliszków. — Na szczęście wszystko się udało — powiedział, upijając łyk szampana. Zerknął w stronę obsługi, do której zwrócił się mężczyzna. Poczekał, aż wszyscy wyjdą i zostaną w domu kompletnie sami. Gdy tak się stało, podszedł znacznie bliżej niego i zarzucił rękę na jego szyję, w drugiej wciąż trzymając kieliszek z niedopitym szampanem.
— W końcu mam cię tylko dla siebie — stwierdził, po czym wpił się agresywnie i zachłannie w jego usta. Naparł przy tym swoim ciałem na to mężczyzny, wydając z siebie przeciągły pomruk wprost do jego ust. Był wstawiony, a co za tym szło, nabrał ochoty na trochę czułości. W końcu mógł sobie na to pozwolić, bez obawy przed tym, że przyuważy ich ktoś nieproszony. Było późno i był dość zmęczony, ale zdecydowanie nie chciał jeszcze iść spać, bo chciał spędzić trochę czasu z Astorem, skoro znowu zostali ze sobą sam na sam.
Astor
Tak jak można było się spodziewać, większość osób, które przybyły na imprezę go kojarzyła. Byli też tacy, których znał. Nie mógł więc powiedzieć, żeby się nudził w trakcie tego wieczoru. Co chwilę ktoś do niego podchodził i go zagadywał, więc nie miał chwili wytchnienia. Co jakiś czas spoglądał tylko w stronę Astora, który najwyraźniej również był zajęty zabawianiem swoich gości. Ostatecznie, pozwolił sobie na to, żeby pić alkohol, więc kiedy co jakiś czas ktoś z obsługi akurat przechodził obok niego z tacą, zgarniał z niej kieliszek za kieliszkiem. W końcu nadeszła pora na główną część wieczoru, czyli licytację. Tak jak się spodziewał, większość przebijała cenę dla samego przebijania, byleby tylko pochwalić się tym, na co to było go stać. Oznaczało to jednak, że tak jak Astor miał nadzieję, ostatecznie uzbierała się naprawdę spora kwota za wszystkie rzeczy, które trafiły na licytację. Chyba wyglądało na to, że mężczyzna będzie mógł uznać dzisiejszy wieczór za jak najbardziej udany.
Czas mijał, aż w końcu zrobiło się na tyle późno, że goście zaczęli się zbierać. Duża część wyszła praktycznie w tym samym czasie, ale wciąż ostały się jakieś niedobitki, które najwyraźniej miały ochotę jeszcze chwilę poimprezować. W końcu jednak na nich również przyszła pora i zostali w domu jedynie z obsługą, która co nieco starała się ogarnąć bałagan, który pozostał po imprezie. Sam trzymał się nieco na uboczu, nie chcąc nikomu w niczym przeszkadzać i po prostu czekał na Astora. Nie trwało to długo, bo zaraz mężczyzna pojawił się w zasięgu jego wzroku, zmierzając w jego kierunku z kieliszkami w dłoniach. Gdy Astor znalazł się przy nim, wziął od niego jeden z kieliszków. — Na szczęście wszystko się udało — powiedział, upijając łyk szampana. Zerknął w stronę obsługi, do której zwrócił się mężczyzna. Poczekał, aż wszyscy wyjdą i zostaną w domu kompletnie sami. Gdy tak się stało, podszedł znacznie bliżej niego i zarzucił rękę na jego szyję, w drugiej wciąż trzymając kieliszek z niedopitym szampanem.
— W końcu mam cię tylko dla siebie — stwierdził, po czym wpił się agresywnie i zachłannie w jego usta. Naparł przy tym swoim ciałem na to mężczyzny, wydając z siebie przeciągły pomruk wprost do jego ust. Był wstawiony, a co za tym szło, nabrał ochoty na trochę czułości. W końcu mógł sobie na to pozwolić, bez obawy przed tym, że przyuważy ich ktoś nieproszony. Było późno i był dość zmęczony, ale zdecydowanie nie chciał jeszcze iść spać, bo chciał spędzić trochę czasu z Astorem, skoro znowu zostali ze sobą sam na sam.
kosmiczny ogier
Od razu chwycił go w talii wolną ręką, kiedy chłopak tak się do niego przytulił. — Dzisiaj już jestem cały twój — odpowiedział i oddał jego pocałunek, robiąc to równie agresywnie. Przesunął swoją dłoń niżej na jego pośladki i chwycił w dłoń jego pupę. Oboje byli wstawieni, więc nic dziwnego, że tak do siebie lgnęli. — Cały wieczór nie mogłem się doczekać, aż będę mógł z tobą zostać sam na sam — powiedział. — Nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jakie brzydkie rzeczy przychodziły mi na myśl w trakcie tego wieczoru. Nie było mi łatwo skupiać się na rozmowach z gośćmi, kiedy to ty zaprzątałeś moje myśli — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Nie miał zamiaru kryć się z tym, że miał ochotę na konkretne przyjemności. Miał nadzieję, że skoro Helios też był najwyraźniej wstawiony, to sam będzie chętny na to, żeby zaraz przenieść się do sypialni, a potem skończyć w łóżku. — Może przenieśmy się do sypialni? Nie ma sensu tutaj stać jak te kołki — zadecydował. Poklepał go lekko po pośladku, pocałował go przeciągle, po czym odsunął się od niego. Dopił zawartość swojego kieliszka na raz i odstawił go na pobliski stół. Poczekał, aż Helios pójdzie w jego ślady, a gdy tak się stało, chwycił jego dłoń w swoją i pociągnął go za sobą w stronę swojej sypialni.
Gdy znaleźli się na miejscu, najwyraźniej nie miał zamiaru tracić czasu, bo od razu go do siebie przyciągnął. Tym razem obie jego dłonie znalazły się na jego pośladkach. Naparł na niego całym ciałem, łącząc ich wargi w zachłannym pocałunku. Wyglądało na to, że rzeczywiście miał wobec niego konkretne plany i założył sobie, że młodszy miał je takie same. Co prawda, nie był pewien, czy pójdą dzisiaj na całość, czy zostaną tylko przy pieszczotach, ale nie miałby nic przeciwko jednemu ani drugiemu. W końcu oderwał się od jego warg i cofnął jedną z dłoni, żeby chwycić jego podbródek między palce. — Robiłeś to kiedyś z mężczyzną? — zapytał wprost. Chłopak był młody, do tego nie za bardzo miał czas na randkowanie, skoro ciągle był w rozjazdach albo na treningach, więc istniała szansa na to, że był trochę do tyłu, jeśli chodziło o sprawy łóżkowe. — Bo skłamałbym, gdyby powiedział, że nie mam na ciebie cholernej ochoty — dodał, po czym odchylił jego głowę do tyłu, żeby zacząć składać krótkie pocałunki na jego szyi. Naparł przy tym kroczem na to jego, żeby Helios nie miał żadnych złudzeń co do tego, że rzeczywiście najchętniej by go przeleciał tu i teraz. Nie można mu się jednak było dziwić, bo nie dość, że był wypity, to jeszcze młodszy bardzo mu się podobał i od dawna fantazjował na jego temat. Jeśli teraz miał szansę na to, żeby którąś z tych fantazji spełnić, to nie miał zamiaru z tym zwlekać. Gorzej, jeśli Helios nigdy wcześniej nie skończył w takiej sytuacji z drugim mężczyzną, bo wiedział, że wtedy na pewno będzie miał jakieś obiekcje, zwłaszcza że dynamika między nimi była dość oczywista.
Helios
Gdy znaleźli się na miejscu, najwyraźniej nie miał zamiaru tracić czasu, bo od razu go do siebie przyciągnął. Tym razem obie jego dłonie znalazły się na jego pośladkach. Naparł na niego całym ciałem, łącząc ich wargi w zachłannym pocałunku. Wyglądało na to, że rzeczywiście miał wobec niego konkretne plany i założył sobie, że młodszy miał je takie same. Co prawda, nie był pewien, czy pójdą dzisiaj na całość, czy zostaną tylko przy pieszczotach, ale nie miałby nic przeciwko jednemu ani drugiemu. W końcu oderwał się od jego warg i cofnął jedną z dłoni, żeby chwycić jego podbródek między palce. — Robiłeś to kiedyś z mężczyzną? — zapytał wprost. Chłopak był młody, do tego nie za bardzo miał czas na randkowanie, skoro ciągle był w rozjazdach albo na treningach, więc istniała szansa na to, że był trochę do tyłu, jeśli chodziło o sprawy łóżkowe. — Bo skłamałbym, gdyby powiedział, że nie mam na ciebie cholernej ochoty — dodał, po czym odchylił jego głowę do tyłu, żeby zacząć składać krótkie pocałunki na jego szyi. Naparł przy tym kroczem na to jego, żeby Helios nie miał żadnych złudzeń co do tego, że rzeczywiście najchętniej by go przeleciał tu i teraz. Nie można mu się jednak było dziwić, bo nie dość, że był wypity, to jeszcze młodszy bardzo mu się podobał i od dawna fantazjował na jego temat. Jeśli teraz miał szansę na to, żeby którąś z tych fantazji spełnić, to nie miał zamiaru z tym zwlekać. Gorzej, jeśli Helios nigdy wcześniej nie skończył w takiej sytuacji z drugim mężczyzną, bo wiedział, że wtedy na pewno będzie miał jakieś obiekcje, zwłaszcza że dynamika między nimi była dość oczywista.
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
Gdy dłonie mężczyzny znalazły się na jego pośladkach, momentalnie poczuł przyjemne ukłucie w podbrzuszu. Nie mógł zaprzeczyć temu, że ten gest ze strony Astora wyjątkowo mu się spodobał. Poniekąd wiedział, do czego mężczyzna chciał zmierzać i nie był tak do końca pewien, czy był na to gotów. Z drugiej strony, nie musieli przecież od razu iść na całość, bo przecież mogli się zabawić na nieco inne sposoby. Skłamałby też, gdyby powiedział, że sam również nie miał na to ochoty. — Ja też tylko na to czekałem — stwierdził. Również chciał, żeby goście sobie poszli, aby móc zostać sam na sam z Saint-Vire i ponownie spędzić z nim trochę czasu na osobności. — Hmmm… Brzydkie? Chętnie posłuchał, co takiego sobie wyobrażałeś — stwierdził, zagryzając delikatnie swoją dolną wargę. Był ciekaw, jakie scenariusze z jego udziałem pojawiały się w głowie mężczyzny. Coś czuł, że nie były zbyt grzeczne. — Nie brzmi to jak zły pomysł — odpowiedział. Kiedy starszy tak poklepał jego pośladek, ponownie poczuł skurcz w podbrzuszu. Oddał jego pocałunek, a gdy Astor się odsunął, również dopił do końca swojego szampana, po czym odstawił pusty kieliszek. Zacisnął palce na jego dłoni, po czym ruszył za nim w kierunku jego sypialni.
Nie był zaskoczony, że gdy tylko przekroczyli próg pokoju, mężczyzna od razu go do siebie przyciągnął. Ponownie zarzucił ramiona na jego szyję. I tym razem mężczyzna nie mógł sobie darować, zaraz zaciskając dłonie na jego pośladkach. Mimowolnie naparł przy tym swoim ciałem na to Astora, wydając z siebie ciche mruknięcie. Odwzajemnił chętnie jego pocałunek, wydając przy tym z siebie kolejny przeciągły pomruk, tym razem wprost w jego usta. Gdy starszy się od niego oderwał i zadał mu takie pytanie, momentalnie się speszył, co dało się zauważyć. Uciekł wzrokiem na bok, chwilę się wahając nad odpowiedzią. Skłamanie byłoby idiotyzmem, poza tym nie chciał go oszukiwać. — Nie… Nie robiłem… — odpowiedział zgodnie z prawdą i pokręcił delikatnie głową na boki. Było mu trochę wstyd z tego powodu, ale nic nie mógł poradzić na to, że nigdy wcześniej nie miał do tego okazji. — J-ja… Ja nie wiem, czy jestem gotów, żeby pójść na całość — odparł szczerze, mimowolnie odchylając nieco głowę, kiedy starszy zaczął całować go po szyi. Momentalnie dostał przyjemnych dreszczy z tego powodu. Gdy mężczyzna tak na niego naparł i poczuł, że ten był gotów do działania, nieco się zestresował. — Ale nie chcę całkowicie z tego zrezygnować. Może… Może moglibyśmy na początek zacząć od czegoś lżejszego... — zaproponował. To nie tak, że kompletnie nie chciał robić niczego z Astorem, bo sam też miał na to ochotę. Tyle tylko, że nie spotykali się na tyle długo, aby był gotów na to, żeby po prostu się z nim przespać. Miał nadzieję, że mężczyzna nie poczuje się rozczarowany albo nie uzna, że nie chce dalej się w to bawić, bo nie był w stanie dać mu tego, na co ten miał ochotę, kiedy akurat tego chciał. Liczył na to, że Astor będzie wyrozumiały.
Astor
Nie był zaskoczony, że gdy tylko przekroczyli próg pokoju, mężczyzna od razu go do siebie przyciągnął. Ponownie zarzucił ramiona na jego szyję. I tym razem mężczyzna nie mógł sobie darować, zaraz zaciskając dłonie na jego pośladkach. Mimowolnie naparł przy tym swoim ciałem na to Astora, wydając z siebie ciche mruknięcie. Odwzajemnił chętnie jego pocałunek, wydając przy tym z siebie kolejny przeciągły pomruk, tym razem wprost w jego usta. Gdy starszy się od niego oderwał i zadał mu takie pytanie, momentalnie się speszył, co dało się zauważyć. Uciekł wzrokiem na bok, chwilę się wahając nad odpowiedzią. Skłamanie byłoby idiotyzmem, poza tym nie chciał go oszukiwać. — Nie… Nie robiłem… — odpowiedział zgodnie z prawdą i pokręcił delikatnie głową na boki. Było mu trochę wstyd z tego powodu, ale nic nie mógł poradzić na to, że nigdy wcześniej nie miał do tego okazji. — J-ja… Ja nie wiem, czy jestem gotów, żeby pójść na całość — odparł szczerze, mimowolnie odchylając nieco głowę, kiedy starszy zaczął całować go po szyi. Momentalnie dostał przyjemnych dreszczy z tego powodu. Gdy mężczyzna tak na niego naparł i poczuł, że ten był gotów do działania, nieco się zestresował. — Ale nie chcę całkowicie z tego zrezygnować. Może… Może moglibyśmy na początek zacząć od czegoś lżejszego... — zaproponował. To nie tak, że kompletnie nie chciał robić niczego z Astorem, bo sam też miał na to ochotę. Tyle tylko, że nie spotykali się na tyle długo, aby był gotów na to, żeby po prostu się z nim przespać. Miał nadzieję, że mężczyzna nie poczuje się rozczarowany albo nie uzna, że nie chce dalej się w to bawić, bo nie był w stanie dać mu tego, na co ten miał ochotę, kiedy akurat tego chciał. Liczył na to, że Astor będzie wyrozumiały.
kosmiczny ogier
— Miło mi to słyszeć, że aż tak bardzo nie mogłeś doczekać się mojego towarzystwa — uśmiechnął się do niego zaczepnie. Bardzo schlebiało mu to, że chłopak tak jasno dawało mu do zrozumienia, że lubił spędzać z nim czas. Biorąc pod uwagę to, jak wyglądało ich pierwsze spotkanie, to można tutaj było mówić o cudzie. Najwyraźniej wyglądało na to, że Astor zyskiwał dopiero przy bliższym poznaniu. — Co, chciałbyś słuchać o tym, jak chętnie bym cię przeleciał, kiedy będziesz się przede mną grzecznie wypinał? — powiedział wprost. Nie widział przeszkód, żeby powiedzieć coś takiego na głos, zwłaszcza że chłopak sam pytał, a do tego był wypity. Chciał też być bezpośredni w tych tematach, żeby Helios wiedział, na co tak naprawdę miał ochotę. Co prawda, nie miał żadnej pewności, czy młodszy miał ochotę na to samo, ale sam pytał. — Nie, nie brzmi — pokręcił lekko głową na boki.
Nie był zaskoczony tym, że Helios zakłopotał się na te słowa. Tak podejrzewał, że chłopak nie miał okazji robić takich rzeczy z drugim mężczyzną. Jakoś tak... po prostu miał takie przeczucie. Skłamałby, gdyby powiedział, że to nie sprawiło, że się jeszcze bardziej nakręcił. Na myśl o tym, że mógłby być jego pierwszym, czuł niemałą ekscytację. — Taki jesteś słodki i niewinny — powiedział po prostu. Biorąc pod uwagę to, że nigdy wcześniej nie robił nic z innym facetem, to nie był zaskoczony tym, że miał obiekcje co do tego, żeby pójść na całość. Jakby nie było, to chłopak będzie w gorszym położeniu i zapewne bardzo by się stresował, gdyby mieli to zrobić tak z rozpędu. Sam też nie miał zamiaru go na to jakoś specjalnie namawiać, bo aż tak mu nie zależało. Wiadomo, chętnie by go przeleciał, ale wychodził z założenia, że na to jeszcze przyjdzie czas. — Nie ma problemu. Nie musimy — powiedział. Nie chciał, żeby chłopak pomyślał sobie, że poczuł się nim rozczarowany albo że miał mu to za złe. Obejdzie się smakiem, jeśli będzie trzeba. Był dorosłym mężczyzną, a nie rozpieszczonym dzieckiem, które będzie płakać, bo czegoś nie dostało. Na szczęście zaraz się okazało, że to nie tak, że absolutnie do niczego między nimi nie dojdzie. Na jego słowa poczuł przyjemne ukłucie w podbrzuszu, bo bardzo mu się to spodobało. — Możemy — powiedział i skinął lekko głową, po czym zachłannie go pocałował, ponownie się o niego ocierając.
Helios
Nie był zaskoczony tym, że Helios zakłopotał się na te słowa. Tak podejrzewał, że chłopak nie miał okazji robić takich rzeczy z drugim mężczyzną. Jakoś tak... po prostu miał takie przeczucie. Skłamałby, gdyby powiedział, że to nie sprawiło, że się jeszcze bardziej nakręcił. Na myśl o tym, że mógłby być jego pierwszym, czuł niemałą ekscytację. — Taki jesteś słodki i niewinny — powiedział po prostu. Biorąc pod uwagę to, że nigdy wcześniej nie robił nic z innym facetem, to nie był zaskoczony tym, że miał obiekcje co do tego, żeby pójść na całość. Jakby nie było, to chłopak będzie w gorszym położeniu i zapewne bardzo by się stresował, gdyby mieli to zrobić tak z rozpędu. Sam też nie miał zamiaru go na to jakoś specjalnie namawiać, bo aż tak mu nie zależało. Wiadomo, chętnie by go przeleciał, ale wychodził z założenia, że na to jeszcze przyjdzie czas. — Nie ma problemu. Nie musimy — powiedział. Nie chciał, żeby chłopak pomyślał sobie, że poczuł się nim rozczarowany albo że miał mu to za złe. Obejdzie się smakiem, jeśli będzie trzeba. Był dorosłym mężczyzną, a nie rozpieszczonym dzieckiem, które będzie płakać, bo czegoś nie dostało. Na szczęście zaraz się okazało, że to nie tak, że absolutnie do niczego między nimi nie dojdzie. Na jego słowa poczuł przyjemne ukłucie w podbrzuszu, bo bardzo mu się to spodobało. — Możemy — powiedział i skinął lekko głową, po czym zachłannie go pocałował, ponownie się o niego ocierając.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
maybe happiness is really not a place i can get
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
and when i'm feeling close, i'm probably on the brink of a slip
Whispers of life
galaktyczny jeździec
Gdy Astor powiedział coś takiego, momentalnie poczuł przyjemne ukłucie w podbrzuszu. Nie spodziewał się, że ten rzeczywiście będzie taki bezpośredni, ale z drugiej strony… Skoro pytał, to dostał odpowiedź. — A co, jakbym chciał? — zapytał i uniósł kąciki ust w figlarnym uśmiechu. Chyba rzeczywiście nie miałby problemu z tym, żeby o tym słuchać, bo nie mógł zaprzeczyć temu, że brzmiało to naprawdę przyjemnie.
Gdy mężczyzna określił go w taki sposób, ściągnął brwi, najwyraźniej oburzony tym, że ten się tak do niego zwrócił. Był dorosłym facetem, a dorośli faceci nie byli niewinni i słodcy. To, że się zakłopotał nie oznaczało od razu, że taki był. I to też nie była jego wina, że jak do tej pory nie trafił w swoim życiu na żadnego innego mężczyznę poza Astorem, który wpadłby mu wystarczająco w oko i zawrócił mu w głowie tak jak Saint-Vire. Domyślał się, że zapewne dla starszego to musiało być ekscytujące, że nigdy nie robił podobnych rzeczy z facetem i ten będzie jego pierwszym. Gdy mężczyzna odpowiedział, że nie musieli iść na całość, odczuł ulgę. Nie sprawiał również wrażenia, jakby był zawiedziony albo jego odmowa miałaby negatywnie wpłynąć na ich relację. Poza tym, to nie tak, że absolutnie nic nie chciał z nim robić, bo mimo wszystko zaproponował jakąś alternatywę na to, jak mogliby sobie umilić czas. — Tak czułem, że nie odmówisz — stwierdził i uśmiechnął się do niego delikatnie. Odwzajemnił jego pocałunek, od razu wydając przy tym z siebie przeciągły pomruk wprost do jego ust.
Astor
Gdy mężczyzna określił go w taki sposób, ściągnął brwi, najwyraźniej oburzony tym, że ten się tak do niego zwrócił. Był dorosłym facetem, a dorośli faceci nie byli niewinni i słodcy. To, że się zakłopotał nie oznaczało od razu, że taki był. I to też nie była jego wina, że jak do tej pory nie trafił w swoim życiu na żadnego innego mężczyznę poza Astorem, który wpadłby mu wystarczająco w oko i zawrócił mu w głowie tak jak Saint-Vire. Domyślał się, że zapewne dla starszego to musiało być ekscytujące, że nigdy nie robił podobnych rzeczy z facetem i ten będzie jego pierwszym. Gdy mężczyzna odpowiedział, że nie musieli iść na całość, odczuł ulgę. Nie sprawiał również wrażenia, jakby był zawiedziony albo jego odmowa miałaby negatywnie wpłynąć na ich relację. Poza tym, to nie tak, że absolutnie nic nie chciał z nim robić, bo mimo wszystko zaproponował jakąś alternatywę na to, jak mogliby sobie umilić czas. — Tak czułem, że nie odmówisz — stwierdził i uśmiechnął się do niego delikatnie. Odwzajemnił jego pocałunek, od razu wydając przy tym z siebie przeciągły pomruk wprost do jego ust.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
kosmiczny ogier
— To w takiej sytuacji nie miałbym innego wyjścia, jak tylko opowiadać ci takie sprośne rzeczy — powiedział. — Teraz możesz mieć pewność, że regularnie będziesz ode mnie dostawał niewybredne wiadomości — dodał i pokręcił lekko głową na boki. Helios zdecydowanie powinien spodziewać się tego, że będzie do niego wypisywał brzydkie rzeczy, licząc na to, że w ten sposób będzie rozbudzać jego wyobraźnie. Młodszy będzie miał okazję się przekonać, że był naprawdę zboczony i że takie teksty przychodziły mu z ogromną łatwością.
— Byłbym idiotą, jakbym odmówił — stwierdził i wywrócił oczami. Skoro chłopak miał ochotę na jakieś przyjemności, to nie mógłby mu tego odmówić. Nawet jeśli miał ochotę na to, żeby pójść na całość, to nie miał zamiaru na niego naciskać, tym bardziej że to miał być jego pierwszy raz. Wychodził z założenia, że jak nie teraz, to kiedy indziej. To przecież nie tak, że po tym wszystkim każdy z nich pójdzie w swoją stronę. Raczej oboje byli nastawieni na to, że ta relacja to będzie coś więcej.
Helios
— Byłbym idiotą, jakbym odmówił — stwierdził i wywrócił oczami. Skoro chłopak miał ochotę na jakieś przyjemności, to nie mógłby mu tego odmówić. Nawet jeśli miał ochotę na to, żeby pójść na całość, to nie miał zamiaru na niego naciskać, tym bardziej że to miał być jego pierwszy raz. Wychodził z założenia, że jak nie teraz, to kiedy indziej. To przecież nie tak, że po tym wszystkim każdy z nich pójdzie w swoją stronę. Raczej oboje byli nastawieni na to, że ta relacja to będzie coś więcej.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description