ODPOWIEDZ
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
33
W końcu przyszedł sierpień, a co za tym szło — zbliżało się wesele znajomego Deimosa. To miał być pierwszy raz, kiedy pokaże się wśród przyjaciół z Zhao przy swoim boku. Co prawda, wszyscy już z mediów zdążyli dowiedzieć się o tym, że ma chłopaka, ale nikt jeszcze nie miał okazji go poznać. Trochę się tym stresował, bo mimo wszystko Nova był trochę specyficzny, a chciał, żeby każdy go polubił. Wierzył jednak w to, że młodszy nie będzie miał powodu do tego, żeby pokazać charakterek.
Zgodnie zdecydowali, że na tę okazję powinni zamówić sobie szyte na miarę garnitury. Na szczęście mieli tyle czasu, żeby krawiec był w stanie się z tym uporać. Spisał się świetnie, bo oboje w dniu wesela prezentowali się jak milion dolarów. Sam ślub odbył się w kościele, a impreza miała być w jednym z lokali w Nowym Orleanie. Wszystko zaczynało się dopiero popołudniem, więc mieli od rana sporo czasu, żeby się wyszykować. Gdy przyszła odpowiednia pora, zamówili Ubera i zeszli przed budynek. Nie musieli długo czekać na to, aż samochód po nich podjechał.
Po dojechaniu pod kościół, przedstawił chłopaka swoim najbliższym znajomym. Chwilę ze sobą porozmawiali, ale w końcu pojawiła się młoda para, więc wszyscy weszli do środka. Usiedli nieco dalej, bo żadne z nich nie miało potrzeby, żeby siedzieć blisko księdza. Sam nawet nie pamiętał, kiedy ostatni był w kościele, ale musiało to być lata temu. Z religią nie było mu po drodze jako prawdziwy ateista. Nie mógł jednak zaprzeczyć temu, że cała ceremonia była naprawdę ładna i aż się wzruszył. Zawsze na takich uroczystościach coś w nim pękało i po prostu miękł.
Po wszystkim wszyscy pojechali do lokalu, w którym miało się odbyć wesele. Kolega Deimosa wraz ze swoją żoną zaoferował im podwózkę, bo akurat mieli wolne miejsca w samochodzie, więc chętnie na to przystali. Trasa nie zajęła im wiele czasu i nim się obejrzeli byli na miejscu. Ustawili się w kolejce do składania życzeń, a gdy już mieli to za sobą, to skierowali się na przydzielone im miejsca. Na szczęście posadzono ich obok dobrych znajomych, więc nie musieli się martwić, że narażą się na kontakt z rodziną pary młodej. To zawsze było trochę niezręczne.
W pierwszej kolejności podano jedzenie i alkohol. Dopiero później para młoda odbębniła pierwszy taniec i kolejne pary zaczęły wychodzić na parkiet. Jako że trochę już zdążył wypić, nabrał trochę pewności siebie. Wstał więc z krzesła, chwycił młodszego za rękę i pociągnął za sobą na bok parkietu. Przyciągnął go do siebie, objął go ramieniem w pasie i chwycił oraz uniósł nieco jego rękę. — Mam nadzieję, że nie przytłacza cię to, że ludzie podchodzą do ciebie z taką ciekawością. Pewnie każdy chciałby wiedzieć, jak to się stało, że facet, który zawsze obracał się z dziewczynami, zakochał się w drugim facecie — powiedział, bujając się w rytm muzyki. — Co w ogóle myślisz o samej ceremonii? I o jedzeniu? — zapytał, po czym niespodziewanie sprzedał mu krótkiego buziaka w usta.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
THIRTY ONE
Nim się obejrzał, przyszedł sierpień. Co za tym szło, zbliżało się również wesele znajomego Deimosa, na które mieli się wspólnie wybrać. To chyba była pierwsza taka okazja, gdzie mieli się pokazać razem jako para, po tym jak ich związek wyszedł publicznie na jaw. Był to też pierwszy raz, kiedy pozna znajomych Muna, czym oczywiście się stresował. Zdawał sobie sprawę z tego, że był z niego dość specyficzny gość i zapewne nie każdemu mógłby przypaść do gustu, ale mimo to starał się być dobrej myśli i liczył na to, że jak już będą na tym weselu i chłopak zapozna go ze swoimi znajomymi, to ci go mimo wszystko polubią.
Ostatecznie zdecydowali się na to, żeby zamówić garnitury szyte na miarę. Było ich stać, mieli na to czas, więc czemu mieliby nie zaszaleć. Poza tym, szli na to wesele jako para i chcieli do siebie pasować, a to był jeden z najlepszych sposób na to, żeby to osiągnąć. Efekt końcowy przewyższył ich oczekiwania, bo kiedy już wskoczyli w te garnitury w dniu wesela, to wyglądali naprawdę fenomenalnie. Nie dało się zaprzeczyć temu, że prezentowali się świetnie i było na czym zawiesić oko. Pewnie niejedna dziewczyna widząc ich miałaby ból dupy, gdyby dowiedziała się, że byli parą. Ze względu na to, że impreza odbywała się po południu, a wszystko miało miejsce w Nowym Orleanie, mieli wystarczająco czasu na to, żeby się przygotować. W końcu gdy obaj byli gotowi, wyszli z mieszkania i zamówili Ubera, aby udać się do kościoła, w którym odbywał się ślub.
Na miejsce dojechali chwilę przed czasem. Było też już paru innych znajomych Deimosa, którym chłopak go przedstawił. W końcu też przyjechała sama para młoda, aż wreszcie nadeszła pora, żeby wejść do kościoła. Zajęli miejsce bardziej na uboczu, bo żaden z nich nie był wierzący i nie było potrzeby, żeby pchali się bardziej do przodu. Musiał przyznać, że sama ceremonia była naprawdę ładna. Co prawda, był trochę zaskoczony tym, że Deimos się wzruszył, bo nigdy jeszcze nie widział go od tej strony, ale nie mógł zaprzeczyć temu, że naprawdę go to rozczuliło.
Po ceremonii w kościele, wszyscy musieli przetransportować się do lokalu, w którym odbywało się wesele. Na szczęście, znajomy Deimosa wraz z żoną zaoferowali im podwózkę, z czego oczywiście skorzystali. Po dotarciu na miejsce, od razu ustawili się w kolejce, aby złożyć życzenia parze młodej, a potem weszli do lokalu i zajęli odpowiednie miejsca. Na szczęście, siedzieli przy jednym stoliku ze znajomymi Deimosa.
Nie musieli długo czekać na to, aż na stoły wjechało jedzenie oraz alkohol. Po pierwszym posiłku i toastach, para młoda odbębniła pierwszy taniec, a potem impreza zaczęła się na całego. Inne pary również zaczęły wychodzić na parkiet i tańczyć, ale na pewno nie zakładał scenariusza, w którym sam znajdzie się wśród nich. Był zaskoczony, kiedy starszy go chwycił, a potem wyciągnął ze sobą na parkiet. Nie protestował jednak, bo kiedy jeszcze będzie miał okazję do tego, żeby zatańczyć na takiej imprezie ze swoim chłopakiem? — Nie, nie przeszkadza mi to. Na szczęście, mam wrażenie, że chyba nikt nic do mnie nie ma… — odparł z ulgą i uśmiechnął się delikatnie. Zanim zdążył odpowiedzieć na jego pytania, Deimos sprzedał mu buziaka, co skwitował delikatnym kręceniem głowy. — Była naprawdę ładna, chociaż ja na pewno nie chciałbym brać ślubu kościelnego — stwierdził. No, jeszcze nie tak dawno twierdził, że w ogóle żadnego nie chciał brać, więc jak widać, wersja się nieco zmieniła. — A jedzenie jest bardzo dobre. Alkohol zresztą jest. Coś czuję, że porządnie się tutaj wybawimy — odparł rozbawiony.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
— Bo nikt nie ma powodu do tego, żeby mieć coś przeciwko tobie. Pewnie wychodzą z założenia, że nie byłbym z byle kim albo kimś problematycznym — powiedział. — Nikt nie wie, jaki z ciebie diabełek — dodał, przybliżając twarz do jego ucha. Nie dało się zaprzeczyć temu, że Nova rzeczywiście czasami potrafił pokazać różki. Nie bał się jednak, że coś takiego będzie miało dzisiaj miejsce, bo nie sądził, żeby ktoś zaszedł mu za skórę. Siedzieli akurat z takimi znajomymi, którzy byli bardzo otwarci i nie szukali zaczepki. Ściągnął lekko brwi, kiedy Zhao powiedział to w taki sposób, bo trochę zabrzmiało to tak, że jakby jednak byłby w stanie zdecydować się na ślub. Zaraz jednak odrzucił tę myśl, bo dobrze pamiętał, jak pokłócili się o to, czy w przyszłości się pobiorą. Nadal było mu z tego powodu przykro, ale zdążył się z tym jako tako pogodzić. Postanowił jednak pociągnąć temat, w czym zapewne pomógł mu wypity już alkohol. Nie miał mocnej głowy, a pili jednego za drugim na rozkręcenie imprezy. — A jaki chciałbyś brać? W urzędzie? Gdzieś na świeżym powietrzu? — zapytał, wbijając wzrok w jego twarz. Sam jakby miał brać ślub, to pewnie chciałby to zrobić w jakichś ładnych okolicznościach przyrody. To na pewno byłoby o wiele przyjemniejsze, niż tłoczenie się w sali w budynku, do której pewnie wszyscy goście by się nie zmieścili. — Też tak uważam. Nie można powiedzieć, że na tym szczędzili, ale nie można się temu dziwić, bo oboje pochodzą z zamożnych rodzin — odparł. Niczego innego nie spodziewał się po parze młodej jak tego, że zorganizują wszystko z przytupem.
Chwycił go mocniej w talii i przyciągnął bliżej siebie, bo jedna z par znalazła się nieco za blisko i ryzykowali wpadnięciem na siebie. Zaraz też obrócił się z nim o sto osiemdziesiąt stopni i sprzedał mu kolejnego buziaka. — Zauważyłem, że niektórzy z rodziny państwa młodych krzywo na nas patrzą — zaśmiał się cicho pod nosem. — Zapewne musi uwierać ich to, że przyszliśmy tutaj jako para — pokręcił głową na boki. — Na szczęście moi znajomi są tolerancyjni i wygląda na to, że nikt nie ma z tym żadnego problemu — dodał. Trochę się stresował tym, że ktoś będzie ich zaczepiał albo rzucał jakieś uszczypliwości, ale na razie wszystko szło gładko i oby tak już zostało. Nie chciałby niepotrzebnych kwasów, bo zepsuliby zabawę i sobie i zapewne parze młodej. — Swoją drogą jestem bardzo ciekaw, na jaki tort postawili. Jak już mam dzisiaj dyspensę od diety, to chcę mieć pewność, że było warto. Czułbym się zawiedziony, gdyby zjadł coś niewartego grzechu — stwierdził. Na co dzień bardzo pilnował diety, bo nie mógł pozwolić na skoki wagi, zwłaszcza kiedy był przed walką. Jak już robił sobie od tego wolne, to stawiał na same pyszności. Jak na razie nie mógł się skarżyć na jedzenie, bo zarówno zupa, jak i główne dania były przepyszne. Widać, że to nie był byle jaki lokal i że znali się w kuchni na tym, co robili.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
— Całkiem możliwe — zgodził się z nim i skinął lekko głową. Kiedy Deimos nazwał go w taki sposób, przewrócił oczami. — Oj tam, od razu diabełkiem… — burknął urażony i posłał mu nieprzychylne spojrzenie. Jasne, potrafił być problematyczny, ale nie nazwałby się od razu w taki sposób jak zrobił to starszy. Nikt nie był idealny. Poza tym, skoro Mun z nim był i go kochał, to najwyraźniej jakoś specjalnie mu to nie przeszkadzało. Na szczęście, szybko złapał wspólny język ze znajomymi chłopaka i nie wyglądało na to, żeby coś miało pójść nie tak. Dogadywali się ze sobą, miło im się rozmawiało i najwyraźniej nic nikt do niego nie miał. No, a przynajmniej otwarcie, bo nie mógł mieć pewności co do tego, że za plecami nikt nie obrabiał mu dupy. Trzeba też było mieć na uwadze to, że Nova sam się pilnował, żeby nie powiedzieć i nie zrobić czegoś nie tak, bo zależało mu na zrobieniu dobrego wrażenie. — Hmmm… Chyba na świeżym powietrzu? W urzędzie brzmi trochę zbyt oficjalnie jak dla mnie — stwierdził. No, swojego czasu bardzo dosadnie dał do zrozumienia Deimosowi, że ślub nie był mu w głowie. Wtedy jednak to był sam początek ich związku i Nova miał całkiem inne zdanie na ten temat. Teraz najwyraźniej chyba zaczął zmieniać swoje podejście, zwłaszcza po dzisiejszej ceremonii. Musiał przyznać, że było coś naprawdę przyjemnego i satysfakcjonującego w celebrowaniu czyjejś miłości i szczęścia. Czy w ich przypadku, ich bliscy również by się cieszyli? — No i dobrze. Jak mogą sobie pozwolić, to nie widzę sensu, żeby mieli sobie czegokolwiek odmawiać — wzruszył ramionami. Gdyby miał sam organizować imprezę weselną, to również by na tym nie szczędził. W końcu w założeniu, ślub powinno się brać tylko raz w życiu.
Kiedy chłopak chwycił go mocniej i do siebie przyciągnął, nawet nie protestował. Nie zauważył pary, która znalazła się niebezpiecznie blisko nich i prawie na siebie wpadli. Obrócił się z nim, a kiedy Deimos sprzedał mu tego buziaka, rozbawiony pokręcił głową na boki. — Dziwisz się? Ja niczego innego nie spodziewam się po starszych ludziach — wzruszył ramionami. To, że znajomi Deimosa byli wyrozumiali, to nie znaczy, że wszyscy inni też będą. — Zapewne tak — zgodził się z nim i kiwnął lekko głową. Nie miał jednak zamiaru się przejmować, bo nie przyszli tutaj dla rodziny i gości, tylko dla państwa młodych. Skoro oni ich zaprosili i nie mieli problem z tym, że przyszli tutaj jako para, to tym bardziej go nie obchodziło to, co sobie pomyśli ich rodzina. — Na pewno będzie smaczny — stwierdził. — Do tej pory wszystko czego spróbowaliśmy bardzo nam smakowało, więc obstawiam, że w tym przypadku nie będzie inaczej — stwierdził i wzruszył ramionami, uśmiechając się. Jedzenie było naprawdę dobrej jakości i widać było, że zamówili porządny catering. No, na alkohol też nie mógł narzekać, bo zdecydowanie nie był z najniższej półki.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
Nie spodziewał się takiej odpowiedzi. Bardziej zakładał, że Nova powie mu coś w stylu, że nigdzie, bo nie ma zamiaru brać ślubu. Oczywiście Deimos od razu zaczął myśleć o tym, że była szansa na to, że Nova jednak zmienił swoje podejście do tego, czy chciał kiedyś za niego wyjść. Deimosowi bardzo na tym zależało, bo chciał sformalizować ten związek. Być w świetle prawa ze sobą legalnie. To ułatwiłoby wiele rzeczy. — Też wolałbym to zrobić na świeżym powietrzu. Najlepiej w jakichś bardzo przyjemnych okolicznościach, gdzieś za miastem — odparł. Miał nadzieję, że kiedyś to jego małe marzenie się spełni i że rzeczywiście będą mogli sobie na to pozwolić. Wyobrażał sobie nieraz ich wesele i to zawsze były bardzo przyjemne wyobrażenia. Nawet jeśli był przekonany, że nigdy do tego nie dojdzie, to mógł sobie marzyć. — To prawda — przyznał. — My pewnie też byśmy zrobili to z pompą, skoro nas na to stać. Samo najlepsze jedzenie, piękna sala, dużo osób... — powiedział i nieco się rozmarzył. Fajnie by było zaprosić wszystkich znajomych i rodzinę na takie wydarzenie. Co prawda, od strony Deimosa nie byłoby tego wiele, bo miał w Stanach zaledwie ciotkę i wujka oraz kuzyna, ale to zawsze coś. No, był też jego ojciec, ale jego nawet nie raczyłby powiadomić o tym, że wychodzi za mąż. Nie chciał mieć z nim do czynienia i miał nadzieję, że poprzednim razem dał mu dosadnie do zrozumienia, że nie chciał go już nigdy widzieć na oczy.
— No tak, starsi ludzie to muszą być naprawdę zniesmaczeni tym, że dwóch facetów przyszło razem. Jeszcze na początku mogliby pomyśleć, że po prostu wziąłem ze sobą kolegę, ale po naszym pierwszym pocałunku chyba już przestali mieć jakiekolwiek złudzenia — rozbawiony pokręcił głową na boki. Miał wywalone w to, że jakiś stary dziad albo jakaś tam ciotka nie byli zadowoleni z tego, że byli razem. Chciał trzymać się swoich znajomych i pary młodej, a nie ich rodziny, z którymi nie miał kompletnie nic wspólnego. — Też mam takie przeczucie — skinął lekko głową. — Nie mogę zaprzeczyć, że rzeczywiście wszystko jest smaczne — przyznał mu rację. Nic dziwnego, skoro para młoda była z kasiastych rodzin. Zapewne nieprzypadkowo wybrali akurat taki catering.
Gdy muzyka się skończyła, sprzedał młodszemu krótkiego buziaka, po czym odsunął się od niego. Chwycił go za dłoń i pociągnął za sobą w stronę stolika, przy którym siedzieli. Ten był pusty, bo towarzystwo się rozproszyło. Sięgnął przez stół po butelkę wina i dolał go chłopakowi oraz sobie. Przy okazji nałożył sobie jeszcze trochę jedzenia i zabrał się za jedzenie. — Chyba przez kilka dni będę się bał stanąć na wadze po takim obżarstwie — zażartował. Na szczęście nie miał na tym punkcie aż takiego fioła i nie będzie rozpaczał nad tym, że na kilka dni jego waga wzrośnie, bo się nażarł jak świnia przy korycie.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
— Ja to bym chciał gdzieś na plaży. Najlepiej na jakichś Hawajach czy coś takiego. A co się będę — odparł rozbawiony i pokręcił głową. No, chociaż musiał przyznać, że taka wizja rzeczywiście brzmiała bardzo przekonująco i gdyby przyszło już co do czego, to prawdopodobnie rozważałby taką opcję. W końcu to nie tak, że nie było ich stać na to, żeby zaszaleć. No i na pewno byłoby wtedy co wspominać. — Oczywiście, że tak. Wszyscy by się tak bawili, że nigdy nie byliby na lepszym weselu — odparł rozbawiony. — I koniecznie garnitury szyte na miarę, tak jak te. Tylko oba białe? Biały i czarny? Tylko wtedy kto miałby który? — zaczął się zastanawiać na głos. Zupełnie, jakby już musieli planować ślub. Przecież jeszcze nie tak dawno, w ogóle taka opcja nie wchodziła nawet w grę. Zdawał sobie sprawę z tego, że teraz brzmiał trochę absurdalnie w porównaniu do tego, co mówił w przeszłości i jakie miał zdanie na temat ślubów. Był ciekaw, czy Deimos jakoś to tego nawiąże, czy będzie udawał, że tamta rozmowa i kłótnia nie miały miejsca albo o nich nie pamiętał. W sumie, musiał przyznać, że było mu strasznie głupio przez to jak wtedy się zachował. Zwłaszcza, że teraz po upływie czasu jednak trochę mu się pozmieniało.
— Pewnie tak — pokiwał lekko głową. — Chociaż, nie oszukujmy się… Jaki facet przychodzi z kolegą na ślub i wesele? Raczej od samego początku było wiadomo co jest na rzeczy, a potem tylko wszystkich w tym utwierdziliśmy — stwierdził. Nie miał zamiaru kryć się ze swoim związkiem i udawać, że nie byli parą, bo komuś mogło to nie pasować. Zapewne państwo młodzi zakładali, że nie wszyscy w ich rodzinie będą przychylnie patrzeć na ich związek, a mimo to zdecydowali się zaprosić Deimosa ze swoim chłopakiem na wesele, więc też musieli mieć gdzieś to, co sobie ludzie pomyślą. No i to nie tak, że robili komukolwiek krzywdę. Miło spędzali ze sobą czas i się dobrze bawili, to wszystko. — Mhm. I jest spory wybór, każdy znajdzie coś dla siebie. Dobrze wiesz, jaki jestem wybredny, a jak na razie wszystko czego spróbowałem bardzo mi smakowało — stwierdził i uniósł kąciki ust w delikatnym uśmiechu.
W końcu piosenka dobiegła końca i na chwilę zapanowała cisza. Na kolejnego buziaka od Deimosa uśmiechnął się pod nosem. Nie mógł zaprzeczyć temu, że chłopak był dzisiaj wyjątkowo całuśny i dotykalski, ale możliwe, że była to zasługa szybko wypitego alkoholu. Oczywiście, nie miał nic przeciwko temu, bo lubił, kiedy starszy był wobec niego taki przymilny. Zacisnął palce na jego dłoni i ruszył za nim w stolika, po czym zajął z powrotem swoje miejsce. Poczekał, aż chłopak doleje im alkoholu, po czym chwycił za kieliszek i upił łyk wina. — A tam. Od czasu do czasu możesz sobie pozwolić. Nie można całe życie być na diecie — stwierdził i wzruszył ramionami. Gdy starszy jadł, oparł głowę na jego ramieniu i omiótł wzrokiem salę. — Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłem na jakimś weselu. Chyba jak jeszcze byłem dzieckiem — stwierdził i uśmiechnął się delikatnie. — Jak się jest dorosłym to doświadczenie jest o wiele fajniejsze — dodał jeszcze i wyprostował się. Zawiesił na krótką chwilę wzrok na parze młodej, która tańczyła wciąż na parkiecie. — Może ślub to wcale nie jest taka zła opcja — odparł nagle, najwyraźniej znowu myśląc na głos.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
— To brzmi naprawdę dobrze — przyznał. Chyba mało było tak malowniczych miejsc, jak Hawaje. Problem tylko by się zaczął, jak zorganizować to wszystko, żeby nikt nie miał problemu z dostaniem się na miejsce, a potem z noclegiem. To trzeba by było logistycznie dokładnie przemyśleć. Na razie jednak nie było takiej potrzeby, bo to nie tak, że rzeczywiście teraz planowali ślub. Ot, po prostu luźno sobie gdybali. Oczywiście z tego powodu Deimos był zachwycony, bo wszystko wskazywało na to, że Nova jednak trochę zmienił swoje podejście. — Biały i czarny brzmi naprawdę dobrze — zaczął. — Chyba ciebie widziałbym w bieli — dodał i uśmiechnął się do niego zaczepnie. Nie od dziś było wiadomo, że to on nosił spodnie w tym związku, więc jeśli ktoś miał być panną młodą, to raczej byłby to Zhao. Poza tym miał okazję się w dość pikantny sposób przekonać o tym, że chłopak świetnie prezentował się w takim kolorze.
— W sumie racja. Jak się z kimś idzie na wesele, to zazwyczaj coś cię łączy z tą osobą — przyznał mu rację. — Ale skoro dostałem zaproszenie z osobą towarzyszącą, a każdy już wie, że mam chłopaka, to młoda para nie mogła mieć nic przeciwko temu, a to jest chyba w tym wszystkim najważniejsze — dodał. Cieszył się, że większość jego znajomych nie miała żadnego problemu z tym, że umawiał się z drugim mężczyzną. Szczerze powiedziawszy, to trochę się o to martwił, kiedy wszystko wyszło na jaw, ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie, bo mało było osób, które przez to zerwały z nim kontakt. — A to szok, że wszystko ci smakowało — zaśmiał się. — Ale to dobrze, bo przynajmniej nie siedzisz głodny. Twoje królewskie podniebienie zostało zaspokojone — dodał rozbawiony. Za dobrze wiedział, jaki chłopak był wybredny i że czasami zachowywał się pod względem jedzenia jak francuski piesek. Niczego innego nie spodziewał się po kimś, kto miał tyle pieniędzy i kto jadał tylko w najlepszych restauracjach. Na szczęście jeszcze się nie zdarzyło, że młodszemu nie posmakowało coś, co sam dla niego zrobił.
— Akurat w moim przypadku można, bo to część mojej pracy. Muszę pilnować wagi — wzruszył lekko ramionami. Niestety, ale jeśli chciał móc walczyć, to były pewne zasady, którymi musiał się kierować. Miał wyznaczoną konkretną wagę i to ją musiał utrzymać. Uśmiechnął się do siebie delikatnie, kiedy Nova tak się o niego wsparł. — Ja też nie pamiętam, ale to chyba było kilka lat temu — stwierdził. — Oj to na pewno. Przede wszystkim możesz pić alkohol — odparł. Zerknął kątem oka na chłopaka, kiedy ten się wyprostował. Gdy usłyszał jego słowa, to zamarł z widelcem w pół drogi do ust. Zamrugał kilkukrotnie wyraźnie zaskoczony tym, co powiedział. Dopiero po dłuższej chwili odłożył widelec i sięgnął do twarzy chłopaka, żeby pogłaskać go czule po policzku. — Czyli co? Mogę szukać dla ciebie jakiegoś ładnego pierścionka? — zapytał, będąc w tym całkiem poważnym. Wystarczyło tylko jedno słowo, a już kupowałby pierścionek, by oświadczyć mu się w ekspresowym tempie.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
— Owszem. Wyobraź sobie taki ślub na plaży… Brzmi naprawdę romantycznie — stwierdził i uśmiechnął się delikatnie pod nosem. Brzmiało to jak coś, co było totalnie w jego stylu. W dodatku, akurat ich było stać na to, a nawet i na więcej, bo bez problemu mogliby sobie na taki ślub pozwolić. — Mhm. Tak tradycyjnie — przyznał. Co prawda, oni tradycyjną parą na pewno nie byli, ale to już tam bez znaczenia. — Aha. Czyli mam rozumieć, że to ja jestem babą w tym związku? — zapytał żartobliwie i uśmiechnął się do niego zaczepnie. Tak naprawdę, nawet nie mógł temu zaprzeczyć, bo patrząc na dynamikę między nimi, dokładnie tak było. Oczywiście, nie przeszkadzało mu to, bo sam chętnie pełnił rolę rozpieszczonej i wygodnickiej księżniczki, kiedy Deimos był męskim samcem alfa. Pod tym względem również dopasowali się bez zarzutu. — Czy w takim razie pod spód powinienem też włożyć seksowną, białą bieliznę, żeby być w gotowości na noc poślubną? Jak na pannę młodą przystało — dodał jeszcze, zagryzając delikatnie swoją dolną wargę. Tak, powiedział to celowo, bo dobrze wiedział, co Deimos lubił.
— No właśnie. Nawet jak nie jesteście razem, to chociaż się przyjaźnicie. Co nie zmienia faktu, że mało jaki facet zabiera na wesele swojego kumpla jako osobę towarzyszącą — stwierdził. — No tak. To było logiczne, że przyjdziesz tutaj ze mną i co do tego nie mogli mieć wątpliwości. Skoro nie mieli nic przeciwko, to im to musi nie przeszkadzać — powiedział i wzruszył ramionami. Poza tym, halo, był dwa tysiące dwudziesty szósty rok. Takie związki w tych czasach nie były niczym nadzwyczajnym. — Co nie? — odparł rozbawiony i pokręcił głową na boki. — Tak. Chociaż… Wiadomo, lepiej by było, jakby był homar i kawior, czy coś — zaśmiał się krótko, oczywiście żartując. Nie dało się jednak zaprzeczyć, że rzeczywiście podniebienie Novy również było dość rozpieszczone.
— No tak… — powiedział. Dla niego to wciąż brzmiało jak bardzo smutne życie. Nie wyobrażał sobie, że nie mógłby tak po prostu jeść tego na co tylko miał ochotę. A, że Nova bardzo lubił śmieciowe żarcie i przekąski, dla niego życie na ciągłej diecie i pilnowanie kilogramów to byłaby największa udręka, jaka mogłaby go spotkać. Na szczęście, był obibokiem na utrzymaniu rodziców, także nie musiał się przejmować takimi rzeczami. — Większość moich znajomych jest raczej w wieku podobnym do mnie, więc jeszcze nie spieszy im się do ślubów, a w rodzinie już chyba wszyscy którzy mogli to są po ślubie. Właściwie, to chyba ja jestem następny w kolejce — odparł i wydał z siebie cichy pomruk, chwilę się nad tym zastanawiając. — No tak, chociażby to — odparł i kiwnął lekko głową. — Nikt też cię nie pilnuje i masz więcej swobody — powiedział. Nie to, żeby Nova w ogóle kiedykolwiek robił sobie coś z tego, czego rodzice mu zabraniali. Od zawsze był dość krnąbrny. Uniósł brwi, kiedy Deimos zareagował w taki sposób na jego słowa. Gdy zbliżył swoją dłoń do jego twarzy i pogładził go po policzku, Nova uśmiechnął się delikatnie. Nie od razu odpowiedział jednak na jego pytanie, zupełnie jakby musiał się nad tym chwilkę zastanowić. — Hmmm… Chyba tak — odparł w końcu i zagryzł jeden z policzków od środka. Wizja wzięcia ślubu, zwłaszcza z Deimosem, jakoś go nie odstraszała. Wcześniej bał się aż tak dużego zobowiązania i zaangażowania, ale im dłużej byli razem, tym bardziej chciał pewności, że będzie miał już zawsze chłopaka przy sobie.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
— Oj tak, zdecydowanie to brzmi jak piękny scenariusz. Jeszcze przy zachodzie słońca — uśmiechnął się do siebie pod nosem. Musiał przyznać, że taki ślub byłby bardzo w jego stylu. No i to nie tak, że to było poza ich zasięgiem, bo jak najbardziej byłoby ich stać na to, żeby zorganizować to w taki sposób. Jedyną przeszkodzą na drodze do tego, było tylko to, że Nova nie był przekonany co do sensu brania ślubu. Cóż, wyglądało jednak na to, że trochę mu się pozmieniało. — Mhm. Tradycyjny styl to coś, co kompletnie do mnie pasuje — zażartował. Nie dało się zaprzeczyć temu, że pod wieloma względami był tradycjonalistą i że nie lubił jakichś dziwnych nowinek. — Może nie babą, ale powiedziałbym, że może... delikatniejszą stroną? — posłał mu zaczepny uśmiech. Jak najbardziej uważał, że to on nosił w tym związku spodnie i że Nova był jego księżniczką. Biorąc jednak pod uwagę to, jak chłopak się nieraz zachowywał, to chyba nie miał nic przeciwko temu, że postrzegał go w taki sposób. Jakoś nie wyobrażał sobie, żeby Zhao chciał pełnić tę bardziej odpowiedzialną funkcję w związku. Zamrugał kilkukrotnie, słysząc jego kolejne słowa. Momentalnie nieco się zakłopotał i odchrząknął, bo od razu w jego głowie pojawił się konkretny obraz. — Myślę, że to rozumie się samo przez się — powiedział w końcu, z powrotem na niego spoglądając. Oczywiście, że nie miałby nic przeciwko temu.
— I całe szczęście, bo bardzo bym nie chciał, żeby okazało się, że ktoś z moich najbliższych znajomych ma jakiś problem do nas — wzruszył lekko ramionami. Nie chciałby się otaczać ludźmi, którzy nie byli tolerancyjni, ale na szczęście okazało się, że nie musiał się tym martwić, bo jego znajomi i przyjaciele zaakceptowali to, że teraz umawiał się z drugim facetem. Musiał jednak przyznać, że zanim to wyszło na jaw, to trochę stresowało go to, czy nikt się o to do nich nie dowali. — Kawior i homar — wywrócił oczami, uśmiechając się do siebie pod nosem. — To są chyba zbyt prości ludzie na takie eleganckie jedzenie — dodał rozbawiony. Wiedział, że chłopak tak tylko żartował, a przynajmniej miał taką nadzieję. Sam zdecydowanie nie narzekał na to, co serwowali, bo wszystko mu smakowało.
— To skoro jesteś następny w kolejce, to chyba nie możesz nikogo rozczarować — rzucił żartobliwym tonem. — Twoja rodzina nie dostałaby zawału, gdyby się okazało, że bierzesz ślub z drugim facetem? — zapytał. Nie do końca wiedział, jakie mieli do tego podejście, bo nigdy ich nie poznał, ani też nigdy nie rozmawiali na ich temat. Znał tylko ojca chłopaka i jego matkę i to tyle. — Chociaż patrząc na niektórych, to tak sobie myślę, że przydałoby się czasami kogoś upilnować po tym względem — powiedział i wskazał ruchem głowy na jakiegoś wuja, który przysypiał na stole. Chyba nie chciał być w jego skórze, kiedy jego żona się na niego o to zezłości.
Poczuł przyjemne motylki w brzuchu, kiedy Nova odpowiedział mu w taki sposób. Oczywiście bardzo mu się to spodobało, bo to znaczyło tylko tyle, że chłopak zmienił swoje podejście do tematu ślubu o sto osiemdziesiąt stopni. — Pomyślę o tym — uśmiechnął się do niego delikatnie, po czym nachylił się w jego stronę i pocałował go czule w usta.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
— Totalnie — przyznał mu rację i pokiwał lekko głową. Najlepsze było w tym wszystkim to, że jeśli rzeczywiście zdecydują się na ślub, to jak najbardziej byłoby to dla nich osiągalne. Jasne, logistycznie byłoby to dość skomplikowane, ale przecież ludzie potrafili brać śluby w całkiem innych krajach, na całkiem innych kontynentach, więc wybranie na to innego stanu nie brzmiało wcale jak aż tak trudne przedsięwzięcie. Tym bardziej, że teraz jak o tym rozmawiali, to rzeczywiście chciałby, żeby tak to wyglądało. — Nawet nie mogę zaprzeczyć, bo rzeczywiście tak jest — odparł rozbawiony. Nie dało się zaprzeczyć temu, że Deimos był dość prostym człowiekiem. Ekstrawagancja w ogóle do niego nie pasowała. Z ich dwojga to zdecydowanie Nova był tym, który lubił robić wokół siebie zamieszanie, być w centrum uwagi i się wyróżniać. — Jasne, jasne. Nie musisz próbować ubierać tego w ładne słowa — powiedział i spojrzał na niego z politowaniem, zaraz jednak uśmiechając się delikatnie. Nie przeszkadzało mu to, że Deimos myślał w taki sposób, bo ich dynamika rzeczywiście taka była. Zarówno na co dzień, jak i w łóżku. Temu również nie mógł zaprzeczyć. Widząc jak zareagował na jego słowa starszy, musiał przyznać, że totalnie go to rozczuliło. Nie zdarzało się to zbyt rzadko, więc za każdym razem jak widział, że ten się tak kłopocze, to uważał, że to było naprawdę urocze. — Tak też myślałem — odparł rozbawiony. Cóż, nie było to coś, czego rzeczywiście nie mógłby zrobić jakby już przyszło co do czego.
— No, byłoby to trochę słabe, nie powiem, że nie — przyznał i pokiwał lekko głową. Na szczęście, nic takiego nie miało miejsca i wszyscy znajomi Deimosa, którzy byli tutaj obecni najwyraźniej nie mieli problemu z tym, że byli parą. A nawet jeśli mieli, to na pewno nie dawali tego po sobie w żaden sposób poznać. Wyglądało też na to, że polubili Novę, na co odczuwał ulgę, bo nie wiedział jak go odbiorą. — Mhm — mruknął i uśmiechnął się delikatnie. — Mówisz? — zaśmiał się krótko i pokręcił lekko głową na boki. Oczywiście, że żartował i tak naprawdę wcale nie oczekiwał, że ktoś będzie serwował takie wykwintne rzeczy na swoim własnym weselu.
— Skoro tak mówisz — skwitował i zacisnął wargi w wąską linię. Doskonale wiedział co takiego Deimos mu insynuuował. — Nie mam pojęcia — odpowiedział zgodnie z prawdą. Nie miał pojęcia jak jego rodzina by zareagowała. Jego rodzice chyba już się pogodzili z tym, że był w związku z mężczyzną, ale nie miał pojęcia co z dalszą rodziną. Z drugiej strony, to nie tak, że w ogóle go to interesowało. Jak komuś coś by nie pasowało, to po prostu nie musiał brać udziału w ich ślubie i weselu. Nie był to dla niego jakiś wielki problem. Nie potrzebował w swoim życiu osób, które nie były w stanie zaakceptować tego, że kochał i chciał spędzić resztę swojego życia u boku kogoś, kto był tej samej płci co on. — Zdecydowanie — pokiwał głową, spoglądając w kierunku mężczyzny, którego wskazał mu Deimos.
Uśmiechnął się delikatnie, słysząc jego odpowiedź. Doskonale wiedział, że Deimos wcale o tym nie pomyśli, tylko tak naprawdę już zdecydował, że po prostu to zrobi. Chętnie odwzajemnił jego pocałunek, wydając przy tym z siebie cichy pomruk wprost do jego ust. — Mówisz, że zastanowisz się nad tym, czy chcesz zrobić ze mnie panicza Mun? — zapytał, posyłając mu zaczepny uśmiech.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
— Mhm, mówię — odparł rozbawiony. — Mam wrażenie, że mało kto byłby łasy na takie jedzenie na weselu. Mimo wszystko na takich imprezach podaje się trochę inne rzeczy — zaśmiał się. Jakoś nie potrafił sobie wyobrazić tego, że rzeczywiście podano by takie rarytasy jak homar albo kawior. Z drugiej strony na pewno ktoś z bogatych ludzi na swoim weselu mógł pokusić się właśnie o takie potrawy. Sam nie za bardzo by tak chciał, ale on nigdy nie przepadał za tego typu smakołykami. W przeciwieństwie do Novy miał prostackie kubki smakowe.
— No wiesz, skoro jest jakaś kolejka, to głupio by było się z niej wyłamać — puścił mu oczko. — Mój ojciec to pewnie by dostał apopleksji, gdyby się dowiedział, że biorę ślub z drugim facetem. Już i tak nie mógł przeżyć tego, że jesteśmy razem po prostu w związku — skrzywił się. — Mam nadzieję, że rzeczywiście tym razem już na dobre zniknie z mojego życia i że dałem mu jasno i klarownie do zrozumienia, że nie chcę go znać — dodał z krótkim westchnięciem. Nienawidził swojego ojca i jak tylko go widział, to miał ochotę mu przyjebać. Nic nie mógł poradzić na to, że facet wzbudzał w nim takie emocje, skoro tak chujowo traktował swojego syna i żonę. Był zdania, że powinien skończyć kompletnie bez niczego, bo na nic nie zasługiwał. — Jakby mi tak padły baterie, to weź mnie zaprowadź do łóżka, żebym nie musiał spać między sałatką a kurczakiem — zaśmiał się. Na szczęście Nova nie musiał się martwić tym, że coś takiego się stanie, bo Deimos dobrze wiedział, ile mógł wypić, żeby mu się film nie urwał. Znał umiar, jeśli chodziło o picie alkoholu. Prędzej posądziłby Zhao o to, że ten wypije za dużo, bo wiedział, jak ten lubił poimprezować.
— Muszę przemyśleć to, czy jestem w stanie być dobrym mężem dla kogoś z taką szlachetną krwią — uśmiechnął się do niego zaczepnie. — Dobrze wiesz, że nie muszę się nad tym nawet dwa razy zastanawiać. Już przecież dałem ci do zrozumienia, że chciałbym zostać twoim mężem. Nigdy się z tym nie kryłem — wzruszył lekko ramionami. — Wszystko tylko i wyłącznie zależało od ciebie i od tego, czy zmienisz zdanie, ale to chyba właśnie się zadziało — podsumował. Oczywiście, że był bardzo szczęśliwy na myśl o tym, że jak mu się oświadczy, to Nova te oświadczyny przyjmie. Jeszcze dzisiaj rano było mu trochę przykro, że idą na ślub i wesele, bo wiedział, że będzie mu smutno, że jego to nie czeka, ale najwyraźniej niepotrzebnie się tym tak martwił.
Sięgnął po kieliszek, dopił jego zawartość, po czym sięgnął po butelkę wina, która stała na stole, żeby dolać alkoholu sobie i chłopakowi. — Jak myślisz? Ile panna młoda dała za kieckę? — zapytał konspiracyjnym tonem, zerkając na dziewczynę. — Nie byłbym zaskoczony, gdyby była szyta na miarę. O ile dobrze ją znam, to nie chciałaby mieć na sobie czegoś, co miałby też ktoś inny — dodał.

panicz Zhao
23 lat/a, 184 cm
student zarządzania biznesem na dillard university
Awatar użytkownika
nothin' like them other motherfuckers, i can make you rich
i can make you this, baby, i can make you that
i can take you there, but baby, you won't make it back
Whispers of life
— Nie no, wiadomo. Na takie okazje nie można myśleć jedynie o sobie, tylko trzeba też brać pod uwagę innych. Nie każdy lubi ryby i owoce morza, wiadomo — powiedział. Już pomijając to, że Nova miał takie luksusowe podniebienie, to rzeczywiście nie każdy lubił jeść takie rzeczy i byłby to naprawdę ryzykowny wybór. Logiczne, że nie zdecydowałby się na to, żeby coś takiego serwować na swoim własnym weselu.
— Coś w tym jest — stwierdził rozbawiony i uśmiechnął się delikatnie. — Twój ojciec to może się jebać na ryj i chuj mu w dupę — stwierdził. Wiedział, że mógł wyrażać się na jego temat w taki sposób, bo Deimos również miał paskudne zdanie o swoim własnym ojcu i po prostu faceta nienawidził – oczywiście, ten jak najbardziej sobie na to zasłużył. — Też mam taką nadzieję. Oby rzeczywiście zrozumiał, że nie ma czego u ciebie szukać i przyjął do wiadomości, że nie chcesz go znać — stwierdził. Jeśli będą mieli brać ślub, to zapewne ojciec Deimosa dowie się o tym prędzej czy później, chociażby z internetu. Miał nadzieję, że wtedy nie zacznie mu się naprzykrzać i nie będzie się znowu do niego sadzić, bo wtedy już nie ręczyłby za chłopaka. Nie zdziwiłby się, gdyby ten porządnie znokautował swojego ojca, więc lepiej będzie dla niego, jeśli nie będzie się pokazywał swojemu synowi na oczy. — Wydaje mi się, że w twoim przypadku to nie jest zbyt prawdopodobny scenariusz, ale jeśli zajdzie taka potrzeba to to zrobię — odparł i zaśmiał się krótko. Z ich dwojga, to prędzej Nova skończy w podobnym stanie co wujaszek ze stolika obok, bo to on bardziej miał ciągoty do alkoholu i imprezowania.
— Już bez przesady — powiedział i przewrócił oczami, po czym spojrzał na niego z politowaniem. — Wiem, ale kto wie. Może z jakiegoś powodu w międzyczasie się rozmyśliłeś? — stwierdził i wzruszył lekko ramionami. Niczego nie mógł być pewien. Nawet jeśli przypuszczał, że Deimos wciąż chętnie go poślubi, jeśli będzie skłonny się na to zgodzić, to nie mógł mieć mimo wszystko sto procent pewności. — Na to wygląda — stwierdził i skinął lekko głową, chcąc potwierdzić, że rzeczywiście odmieniło mu się w tej kwestii. Domyślał się, że chłopak musiał być z tego powodu naprawdę szczęśliwy.
Zerknął na Deimosa, kiedy ten sięgnął po butelkę, by zaraz dolać im wina. Gdy starszy to zrobił, chwycił swój kieliszek i upił z niego dość spory łyk, rozglądając się pobieżnie dookoła. Kiedy chłopak zadał mu takie pytanie, ściągnął lekko brwi i przeniósł spojrzenie na pannę młodą. — Nie mam pojęcia — stwierdził zgodnie z prawdą. — No… Trzeba przyznać, że wygląda na naprawdę drogą. Na pewno nie była tania — odparł. — Swoją drogą, to trochę nie fair, że kobiety mają do wyboru takie piękne suknie, w których wyglądają naprawdę spektakularnie, niczym księżniczki, a my jako faceci możemy co najwyżej wybrać sobie kolor garnituru i koszuli — powiedział i przewrócił oczami, po czym upił kolejny łyk ze swojego kieliszka.

Moonie
30 lat/a, 180 cm
zawodnik MMA w Alphagator MMA
Awatar użytkownika
It feels like I've been silent running
Through the infinite pages, I've scrolled out
Searching for a new world
Waits on the sunrise
Whispers of life
— Owszem, może się jebać — przyznał mu rację. Nie miał nic przeciwko temu, że Nova wyrażał się w taki sposób na temat jego ojca, bo sam miał takie samo zdanie. Dokładnie tak samo uważał i nie miałby nic przeciwko temu, żeby już nigdy więcej nie mieć z nim do czynienia. To nie tak, że miał wobec niego jakieś zobowiązania, bo odciął się od niego już dawno temu. A to, że mężczyzna czasami sobie o nim przypominał, kiedy akurat brakowało mu kasy, miał akurat w dupie, bo to nie tak, że choćby rozważy pomoc mu. — Cóż, jeśli jeszcze kiedykolwiek pojawi się w moim życiu z jakiegoś powodu, to może być pewien, że tym razem nie ręczę za siebie i mu po prostu przyłożę. Moja cierpliwość do niego skończyła się poprzednim razem, kiedy przyszedł do klubu tylko po to, żeby mnie wyzywać od najgorszych — powiedział. Nic dziwnego, że miał o swoim ojcu takie fatalne zdanie, skoro on i jego matka musieli przez niego przejść przez piekło. Po śmierci mamy Deimosa było tylko gorzej i kiedy był na niego zdany, to odliczał dni to do tego, żeby skończyć osiemnaście lat i móc się wynieść z domu rodzinnego bez konsekwencji. — Mówisz, że pokładasz we mnie nadzieję i wątpisz w to, żeby się porobił? — pokręcił lekko głową na boki. — Wiesz, różnie to może być — zaśmiał się. Sam też wątpił w to, że by się tak nawalił, że chłopak musiałby go ogarniać, ale przecież nie był to niemożliwy scenariusz, zwłaszcza że dzisiaj nie żałował sobie ani jedzenia, ani picia. Najwyraźniej miał zamiar konkretnie zaszaleć, skoro dał sobie dyspensę od diety.
— Gdybym się z jakiegoś powodu rozmyślił, to po prostu bym z tobą zerwał, bo nie chciałbym być z kimś, co do kogo mam jakieś wątpliwości. Kocham cię najbardziej na świecie, a co za tym idzie, chciałbym stworzyć z tobą rodzinę — powiedział i wzruszył lekko ramionami. Nigdy nawet przez myśl mu nie przeszło, że chciałby z nim zerwać. Miał wobec niego poważne plany i nie wyobrażał sobie, żeby kiedykolwiek mieli się rozstać. Właśnie z tego powodu tak bardzo zależało mu na tym, żeby wzięli ślub, bo chciał czuć się stabilnie.
— Nie byłbym zaskoczony, gdyby przeznaczyli na to sporą część budżetu. No, ale trzeba przyznać, że panna młoda prezentuje się pięknie i że jest na co popatrzeć — odparł. Nie dość, że dziewczyna była atrakcyjna sama w sobie, to jeszcze była pięknie umalowana, uczesana i ubrana. Nie dało się nie zauważyć, że wybitnie wyróżniała się na tle innych kobiet, które były na weselu. I bardzo dobrze, bo dokładnie tak powinno być. — To rzeczywiście jest trochę nie fair — westchnął. — Z drugiej strony, można zawsze spróbować coś przemycić, żeby było bardziej ekstrawagancko — dodał. — Ty na pewno nie chciałbyś takiego super klasycznego kroju, który niczym nie różniłby się od garniturów, które masz w szafie — wzruszył ramionami. Dobrze wiedział, że Nova lubił się wyróżnić i dobrze wyglądać, więc nie byłby zaskoczony, gdyby na swoim ślubie postawił na coś wyjątkowego.

panicz Zhao
ODPOWIEDZ

Wróć do „Czasoprzestrzeń”