caduszek 🐰
SEVENTEEN
Minęło już trochę czasu od wypadku Daire. Mężczyzna powoli i stopniowo dochodził do siebie, odzyskując siły. Nie potrzebował już jej pomocy przy wszystkim, bo z większością rzeczy radził sobie sam. Zdjęli mu gips i zaczął rehabilitację, której początki były dla mężczyzny dość ciężkie, ale z czasem widać było efekty. Nie można jednak było powiedzieć, żeby ten w pełni wyzdrowiał i miał jeszcze przed sobą trochę rekonwalescencji. Pomimo tego, że z mężczyzną było już lepiej, dalej razem mieszkali, bo najwyraźniej ani jednemu, ani drugiemu nie spieszyło się do tego, żeby Bunnie się wyprowadziła i wróciła z powrotem do siebie. Szczerze powiedziawszy, zadomowiła się w mieszkaniu Daire. Przyzwyczaiła się do jego obecności i do tego, że codziennie spędzają ze sobą czas. Lubiła mieć go dzień w dzień na wyciągnięcie ręki. Zapewne kiedy już rzeczywiście będzie musiała wrócić do siebie, nie będzie to dla niej łatwe i na początku będzie tęsknić za mężczyzną jak szalona. Nic jednak dziwnego, bo jak niby miałaby się przestawić na samotne mieszkanie po tym, jak dzień w dzień miała swojego chłopaka przy sobie. Na pewno nie będzie to dla niej łatwe. No, ale na razie nie było co tego roztrząsać, bo wciąż mieszkali razem i żadne z nich nie poruszało tematu jej wyprowadzki.Dzisiaj ruch w cukierni był dość spory, więc miała ręce pełne roboty. Cieszyła się jednak tym, że lokal miał takie wzięcie i mieli tylu klientów, bo naprawdę lubiła swoją pracę. Z niektórymi stałymi bywalcami była już na ty, a oni zaglądali do cukierni praktycznie codziennie. Przez to, że musieli się tak urabiać, czas na to, aby zrobić sobie przerwę i coś zjeść znalazła dość późno. Kiedy w końcu zasiadała w pokoju socjalnym do stołu i dorwała się do swojego telefonu, zobaczyła, że ma od Daire wiadomość. Mężczyzna napisał, że kupił jej coś w prezencie i dostanie to, jak wróci do domu. Oczywiście, ten miły gest wywołał u niej szeroki uśmiech na ustach. Kto nie lubił być rozpieszczany? Teraz tym bardziej nie mogła doczekać się tego, aż wróci do domu. Wymieniła jeszcze ze starszym parę wiadomości, ale w końcu skończyła jeść i musiała wrócić do pracy, co też zrobiła.
Przez to, że był większy ruch, czas do zamknięcia cukierni zleciał jej naprawdę szybko. Nim się obejrzała, mogła już wracać do domu. Dała jeszcze znać Daire, że już się zbiera i niedługo będzie, po czym skierowała swoje kroki na parking, gdzie wsiadła do auta. Dojazd do domu o tej porze zajął jej trochę czasu, bo były dość spore korki, ale w końcu dojechała na miejsce. Jako, że miała swój zestaw kluczy, po prostu weszła do mieszkania, używając właśnie nich.
— Jestem! — oznajmiła, po czym zdjęła buty. Odwiesiła torebkę i weszła w głąb mieszkania, szukając Daire. Kiedy zastała mężczyznę na kanapie w salonie, uśmiechnęła się delikatnie i podeszła do niego. Nachyliła się i sprzedała mu buziaka na przywitanie, a potem po prostu usiadła mu na kolanach, obejmując rękami jego szyję. — Jestem zmęczona — stwierdziła i wydęła swoją dolną wargę. — Ale tartaletki z mango i marakują zrobiły dzisiaj furorę. Momentalnie się wyprzedały — oznajmiła, dumna z siebie. — Muszę już zacząć planować jakieś jesienne desery, bo kończy się sezon letni i zaraz wszyscy będą mieli ochotę na te wszystkie dyniowe słodkości i inne takie — westchnęła cicho. — A ty co dzisiaj porabiałeś? — zapytała, ciekawa tego, jak starszemu minął dzień.
słodki pamperek 🍩
23
Wszystko powoli wracało do normy. Ściągnęli mu gips, był w stanie przemieszczać się o własnych siłach i w większości spraw radził sobie sam. Jedyne, co go drażniło to ta rehabilitacja, na którą musiał regularnie chodzić. Nie było to przyjemne doznanie, ale wiedział, że jeśli chciał wrócić do pełnej sprawności, to nie miał innego wyjścia, jak tylko się za to wziąć. To, że wracał do pełni sił, nie znaczyło jednak, że Bunnie się wyniosła. Nie miał serca kazać jej wracać do siebie, bo najzwyczajniej w świecie dobrze mu się z nią mieszkało. Lubił to, że codziennie budził się i zasypiał przy jej boku. Poza tym dobrze było mieć codziennie towarzystwo, zwłaszcza osoby, którą się kochało. Z tego powodu nie poruszał tematu jej wyprowadzki i miał wrażenie, że dziewczyna również celowo go unika. Mimo wszystko nie zdecydował się na to, żeby zaproponować jej, że może się do niego przenieść na stałe, bo nie miał pewności, czy młodsza rzeczywiście by tego chciała i czy by się nie ośmieszył.Tego dnia udało mu się podjechać do firmy. W końcu ponownie zajął się sprawami firmowymi. Na szczęście, bo jak nie mógł się tym zajmować, to trochę dostawał na łeb. Nie spędził tam jednak wiele czasu, bo jeszcze nie czuł się na tyle dobrze. Postanowił jednak, że w drodze powrotnej zajedzie do sklepu z gadżetami dla dorosłych, bo po głowie chodziła mu jedna rzecz, a że akurat tamtędy przejeżdżał, to nie mógł sobie darować. Szybko załatwił te zakupy, a gdy już kupił to, co miał kupić, napisał do Bunnie, że miał dla niej prezent. Miał nadzieję, że jego pomysł przypadnie jej do gustu, bo sam był tym podekscytowany.
Oczywiście nie omieszkał jej napisać, że ma dla niej prezent. Chciał w niej wzbudzić ciekawość. Sądząc jednak po tym, że odpisała mu dopiero po dłuższym czasie, wywnioskował sobie, że musiał być spory ruch. W końcu młodsza napisała mu, że wracała do domu, na co uśmiechnął się do siebie pod nosem. Trochę musiał się naczekać, ale domyślał się, że to była kwestia korków, bo o tej godzinie to było normalne. W końcu jednak drzwi do mieszkania się otworzyły i stanęła w nich Bunnie. — Hej! — rzucił w jej kierunku. Gdy dziewczyna zaraz pojawiła się w salonie i sprzedała mu buziaka, mruknął krótko zadowolony. Objął ją obiema rękoma w pasie, kiedy usiadła mu na kolanach. — Domyślam się. Wnioskuję, że skoro nie odpisałaś mi przez taki długi czas, to pewnie było urwanie głowy — odparł. — Musiały być pyszne, jak zresztą wszystko, co opracujesz — uśmiechnął się do niej zaczepnie. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby jakiś jej pomysł nie wypalił. — Ano tak, zaraz zacznie się sezon dyniowy. Zrobisz mi serniczek dyniowy? O i cynamonki — spojrzał na nią szczenięcym wzrokiem. Skoro miał dziewczynę cukierniczkę, to musiał korzystać. — Byłem w firmie, żeby zobaczyć, czy wszystko jest w porządku — odparł. — Mój zastępca naprawdę dobrze się spisał, bo wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być — powiedział. — Niepotrzebnie się zamartwiałem — pokręcił lekko głową na boki. Zdecydowanie nie mógł na niego narzekać.
caduszek 🐰
Kiedy mężczyzna stwierdził, że musieli mieć urwanie głowy, wydęła delikatnie swoją dolną wargę i pokiwała twierdząco głową na jego słowa. — Żebyś wiedział, że mieliśmy — potwierdziła i westchnęła bezgłośnie. Z reguły przez ich cukiernię przewijało się sporo osób i chyba nigdy nie było w trakcie dnia momentu, kiedy mieliby chwilę na to, żeby odsapnąć, ale czasami, tak jak dzisiaj, z jakiegoś niewyjaśnionego powodu ruch był znacznie większy niż zwykle, a wtedy to już w ogóle nie mieli czasu na cokolwiek. Nic więc dziwnego, że mężczyzna tak długo musiał czekać na to, aż dostanie od niej odpowiedź. I tak ledwo znalazła czas na tę chwilę przerwy, żeby chociaż cokolwiek na szybko zjeść i dać starszemu znak życia. — No nie mogę zaprzeczyć, że były dość smaczne — stwierdziła. Logiczne, że zawsze próbowała swoich deserów, bo musiała mieć pewność co do tego, że nie dawała do sprzedaży czegoś, co nie smakowało tak jak powinno. Nad dopracowaniem niektórych deserów spędzała naprawdę dużo czasu, ale nie potrafiła sobie odpuścić, jeśli coś nie smakowało dokładnie tak, jak sobie to wyobrażała i oczekiwała. — Mogę zrobić — powiedział. — W ogóle, w tym sezonie jesiennym podobno popularne mają być cynamonki w różnych smakach. Ostatnio gdzieś w internecie widziałam takie z ciasteczkami lotus, ktoś inny zrobił cynamonki tiramisu… Będzie trzeba pomyśleć nad jakimiś ciekawymi, jesiennymi smakami na ten sezon — stwierdziła i westchnęła cicho. W końcu nie mogli wypaść z obiegu. Jak jakieś desery czy smaki były popularne w danym sezonie, to zawsze pilnowała, żeby być na czasie i aby w ich cukiernii również były dostępne desery w tych smakach. — No tak. Nie jestem jakoś zaskoczona — stwierdziła i pokręciła głową na boki. Co prawda, uważała, że Daire mógł sobie jeszcze darować, ale z drugiej strony to nie mogła mu niczego zabronić. Tym bardziej, że była świadoma tego, że pewnie jak siedział sam w domu, kiedy ona była w pracy, to mężczyzna dostawał na łeb. — No widzisz? Mówiłam, że nie masz powodu do tego, żeby się martwić. Jakby coś było nie tak, to na pewno sami by ci dali znać — stwierdziła i przewróciła oczami. Od samego początku wiedziała, że mężczyzna niepotrzebnie zaprzątał sobie tym głowę i się zamartwiał.
— A, właśnie — odparła i spojrzała na niego, unosząc kąciki ust w delikatnym uśmiechu. — Pisałeś, że coś dla mnie masz… — dodała i zacisnęła wargi w wąską linię. Nie to, żeby się dopraszała, ale skłamałby, gdyby powiedziała, że nie była ciekawa co to takiego było. Nie miałaby nic przeciwko, gdyby starszy zbytnio nie zwlekał z podarowaniem jej tego prezentu, bo chciałaby wiedzieć co takiego tym razem jej sprezentował.
— A, właśnie — odparła i spojrzała na niego, unosząc kąciki ust w delikatnym uśmiechu. — Pisałeś, że coś dla mnie masz… — dodała i zacisnęła wargi w wąską linię. Nie to, żeby się dopraszała, ale skłamałby, gdyby powiedziała, że nie była ciekawa co to takiego było. Nie miałaby nic przeciwko, gdyby starszy zbytnio nie zwlekał z podarowaniem jej tego prezentu, bo chciałaby wiedzieć co takiego tym razem jej sprezentował.
słodki pamperek 🍩
— Mój biedny zapracowany króliczek — powiedział i sięgnął do jej twarzy, żeby zaczesać jej włosy za ucho. Dobrze wiedział, jaki ruch był w cukierni. Był pod wrażeniem tego, że w takim małym lokalu przewijało się codziennie tak wiele osób, ale chyba nie było się czemu dziwić, skoro młodsza tak świetnie sobie radziła z wypiekami. Mieli oryginalne receptury i to zapewne właśnie to tak bardzo przyciągało klientów. Nie żałował, że kupił ten biznes. To miała być tylko odskocznia, a okazało się, że stało się to wszystko czymś znacznie więcej. No i poznał dzięki temu miłość swojego życia. — I nic mi się nie skapnęło? — zapytał, wzdychając ciężko. Czasami przynosiła mu coś do domu, jeśli coś zostawało, ale nie było to codziennie. Bardzo często było tak, że pod koniec dnia absolutnie wszystko było wyprzedane. Zawsze jak tak się działo, to był pod wielkim wrażeniem, bo to chyba nie zdarzało się w każdej cukierni albo piekarni. To tylko pokazywało, jak bardzo młodsza była utalentowana. — Byłoby cudownie — uśmiechnął się do niej pięknie. Wysłuchał tego, co miała do powiedzenia o cynamonkach, żeby na sam koniec skinąć delikatnie głową. — Masz moje pozwolenie na wszystko, co uważasz, że się będzie sprzedawać. Ale rzeczywiście mi się też pokazały te różne cynamonki i też sobie pomyślałem, że to nie byłoby wcale takie głupie — odparł. Był pewien, że Bunnie na pewno wymyśli jakąś recepturę, która będzie odpowiadać ich klientom. Mógł się założyć, że te ich cynamonki będą się sprzedawać na pniu, niezależnie od tego, jaką narzucą cenę. — Sorki, ale jestem rasowym pracoholikiem. Odliczałem dni do ściągnięcia gipsu i zrośnięcia żeber, żeby w końcu móc tam pojechać i sprawdzić na własne oczy, jak się sprawy mają — rozbawiony pokręcił lekko głową na boki. Nic dziwnego, że chciał jak najszybciej doglądać biznesu, biorąc pod uwagę to, że zależało mu na tym, żeby jego firma prężnie się rozwijała i zarabiała jeszcze więcej, niż do tej pory. — Miałaś rację, nie mogę powiedzieć, że nie — przyznał. Nie ma co, Bunnie dobrze przewidziała. I bardzo dobrze, bo gdyby coś się spierdoliło pod jego nieobecność w firmie, to byłby naprawdę zły i rozczarowany swoim zastępcą i ludźmi z zarządu.
— Jesteś łasa na prezenty, mylę się? — uśmiechnął się do niej zaczepnie. — To musisz ze mnie zejść i przejść się ze mną do sypialni — powiedział i poklepał ją lekko po udzie. Kiedy młodsza wstała z jego kolan, ruszył w stronę pokoju, pociągając ją za sobą za dłoń. Zaraz znaleźli się na miejscu. Na łóżku stała elegancka torebka prezentowa, po którą zaraz sięgnął i podał ją dziewczynie. — Rozmawialiśmy jeszcze przed wypadkiem o tym, że moglibyśmy czegoś spróbować — uśmiechnął się do niej najbardziej niewinnym uśmiechem, na jaki było go stać. Oczywiście, że tym gadżetem chciał jej zasugerować to, że miał ochotę na konkretne zabawy. Miał nadzieję, że się zgodzi.
— Jesteś łasa na prezenty, mylę się? — uśmiechnął się do niej zaczepnie. — To musisz ze mnie zejść i przejść się ze mną do sypialni — powiedział i poklepał ją lekko po udzie. Kiedy młodsza wstała z jego kolan, ruszył w stronę pokoju, pociągając ją za sobą za dłoń. Zaraz znaleźli się na miejscu. Na łóżku stała elegancka torebka prezentowa, po którą zaraz sięgnął i podał ją dziewczynie. — Rozmawialiśmy jeszcze przed wypadkiem o tym, że moglibyśmy czegoś spróbować — uśmiechnął się do niej najbardziej niewinnym uśmiechem, na jaki było go stać. Oczywiście, że tym gadżetem chciał jej zasugerować to, że miał ochotę na konkretne zabawy. Miał nadzieję, że się zgodzi.
caduszek 🐰
— Totalnie — odparła i pokiwała głową, wydymając lekko swoją dolną wargę, jakby w ten sposób chciała podkreślić, jak bardzo biedna była. Na szczęście, teraz już wróciła do domu i mogła odpocząć w towarzystwie swojego przystojnego chłopaka. Dalej wydawało jej się to trochę nierealne, że teraz oficjalnie byli parą. Zwłaszcza kiedy przypominała sobie o tym, jak wielką niechęcią pałała do mężczyzny na początku ich znajomości. Tutaj zdecydowanie musiała zadziać się jakaś tajemnicza magia, skoro ostatecznie skończyli razem, a ona szczerze powiedziawszy nie mogła chyba być szczęśliwsza z tego powodu. Bardzo długo unikała związków, bo jej były narzeczony naprawdę ją skrzywdził. Miała opory przed zaufaniem ponownie jakiemuś mężczyźnie, dlatego kilka ostatnich lat była singlem i nie randkowała. Potem jednak na jej drodze pojawił się Daire i skończyło się tak, jak widać było na załączonym obrazku. — No nie, niestety dzisiaj nic nie zostało. Wyprzedało się wszystko, co do ostatniej sztuki — odpowiedziała i pokręciła lekko głową. Jeśli coś im zostawało to zawsze się tym dzielili i Bunnie czasami przynosiła do domu swoje wypieki, żeby poczęstować nimi Daire. Niestety, przez to, że mieli duże wzięcie i sporą grupę stałych klientów, nie zdarzało się to zbyt często. Dzisiaj był jeden z tych dni, gdzie nic się im nie ostało. Na jego kolejne słowa uśmiechnęła się delikatnie i pokręciła głową na boki. Nie potrafiła mu odmówić, poza tym lubiła piec dla Daire, bo mężczyzna zawsze bardzo to doceniał i zajadał się jej ciastami oraz deserami. — Będę musiała się solidnie zastanowić nad jakimiś ciekawymi smakami, których nie znajdą w innych cukierniach, ale które jednocześnie będą krzyczały jesień — stwierdziła. Cóż, wyglądało na to, że miała przed sobą nie lada wyzwanie. — No nie da się nie zauważyć — stwierdziła i spojrzała na niego z politowaniem, zaraz kręcąc głową na boki i wzdychając ze zrezygnowaniem.
— Oj tam, od razu, że łasa… Po prostu wzbudziłeś moją ciekawość — stwierdziła i wzruszyła ramionami. Skoro dał jej znać, że coś dla niej ma, to logiczne, że była ciekawa co to takiego było i chciałaby się dowiedzieć. — Okeeeeej — odparła i ściągnęła lekko brwi. Tak jak Daire powiedział, wstała z jego kolan, a kiedy ten poszedł w jej ślady i również się podniósł, chwytając jej dłoń, ruszyła za nim w kierunku sypialni. Chwilę później znaleźli się w pokoju, a starszy podszedł do łóżka, żeby zgarnąć z niego torebkę i jej ją podać. Zanim w ogóle zdążyła zajrzeć do środka, O’Fionnain się odezwał, a ona zaczęła łączyć kropki. — Och. To chyba się domyślam co takiego to może być — odparła, po czym zajrzała do torebki. Wyglądało na to, że wiele się nie pomyliła. Zacisnęła wargi w wąską linię i spojrzała na swojego chłopaka. — Mam wrażenie, że ten prezent jest bardziej dla ciebie, a nie dla mnie — odparła rozbawiona i pokręciła głową na boki. — I zakładam, że pewnie jak najszybciej chciałbyś, żeby tego użyć? — zapytała, żeby się upewnić, chociaż odpowiedź była dość oczywista.
— Oj tam, od razu, że łasa… Po prostu wzbudziłeś moją ciekawość — stwierdziła i wzruszyła ramionami. Skoro dał jej znać, że coś dla niej ma, to logiczne, że była ciekawa co to takiego było i chciałaby się dowiedzieć. — Okeeeeej — odparła i ściągnęła lekko brwi. Tak jak Daire powiedział, wstała z jego kolan, a kiedy ten poszedł w jej ślady i również się podniósł, chwytając jej dłoń, ruszyła za nim w kierunku sypialni. Chwilę później znaleźli się w pokoju, a starszy podszedł do łóżka, żeby zgarnąć z niego torebkę i jej ją podać. Zanim w ogóle zdążyła zajrzeć do środka, O’Fionnain się odezwał, a ona zaczęła łączyć kropki. — Och. To chyba się domyślam co takiego to może być — odparła, po czym zajrzała do torebki. Wyglądało na to, że wiele się nie pomyliła. Zacisnęła wargi w wąską linię i spojrzała na swojego chłopaka. — Mam wrażenie, że ten prezent jest bardziej dla ciebie, a nie dla mnie — odparła rozbawiona i pokręciła głową na boki. — I zakładam, że pewnie jak najszybciej chciałbyś, żeby tego użyć? — zapytała, żeby się upewnić, chociaż odpowiedź była dość oczywista.
słodki pamperek 🍩
— Mogłaby zostać chociaż jedna, żebym mógł sobie pojeść coś słodkiego — westchnął wielce rozczarowany. Z drugiej strony, jak miał na coś ochotę, to zawsze mógł ją poprosić, żeby mu po prostu coś odłożyła i potem przyniosła do domu. Ostatnio zdecydowanie jadł za dużego słodkiego, ale co miał poradzić na to, że jego dziewczyna była taką świetną cukierniczką? Najważniejsze, że potrafił opanować się na tyle, że nie miało to wpływu na jego sylwetkę. — Oj tak, zdecydowanie. To musi być coś, co będzie się mocno wyróżniać na tle innych cukierni, ale tego chyba nie muszę ci mówić. Już nie raz pokazałaś, że znasz się na rzeczy i że wiesz, co robisz. Nie bez powodu jesteś teraz panią menadżer — puścił jej oczko. Cieszył się, że ta ruda pizda wyleciała i że teraz to Bunnie pełniła tę funkcję. Radziła sobie w tym świetnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że to był pierwszy raz, kiedy była na takim stanowisku. Nic jednak dziwnego, skoro miała do tej pracy takie serce i skoro traktowała to miejsce jak swoje własne. — Będziesz musiała w końcu do tego przywyknąć. Kiedy ma się krajową sieciówkę na swojej głowie, to nie zostaje za wiele czasu dla siebie — westchnął. Jeszcze do tego dochodziły sprawy gangu, więc tym bardziej był zalatany. Nie powie jej jednak przecież, że dużą część jego życia zajmowały nielegalne interesy. Co jak co, ale chciał to trzymać w tajemnicy najdłużej, jak się dało. Trochę martwiło go to, że kiedyś to pewnie wyjdzie na jaw, bo przecież nie mógł tego ukrywać w nieskończoność, ale będzie się tym przejmował później. Na razie nie chciał, żeby się go bała albo chciała go z tego powodu zostawić.
— I bardzo dobrze, bo dokładnie na tym mi zależało — odparł. Chciał, żeby myślała w pracy o tym, że coś na nią w domu czekało. Był jednak pewien, że w ogóle nie spodziewała się tego, co to mogło być. Pewnie myślała, że to jakaś biżuteria albo coś podobnego. Cóż, nie tym razem. Tym razem kupił coś bardziej dla nich, a nie tylko dla niej. Miał tylko nadzieję, że się o to na niego nie wkurzy. — No wiesz? Liczyłem na większy suspens — zaśmiał się. Cóż, skoro tak do tego podszedł, to nic dziwnego, że zaczęła sobie łączyć kropki i że szybko domyśliła się, co to mogło być. Wywrócił oczami, kiedy stwierdziła, że to był prezent dla niego. — Też, ale przecież tobie to również sprawi przyjemność — powiedział i wyszczerzył się do niej wyraźnie z siebie zadowolony. Miał nadzieję, że Bunnie zgodzi się na to, żeby wypróbować zaraz ten gadżet. — Jak ty mnie dobrze znasz — odparł. Oczywiście, że chciał się od razu do niej dobrać i spróbować czegoś nowego. Podszedł do niej, chwycił ją dłońmi w talii i przyciągnął bliżej siebie, żeby przeciągle ją pocałować. — Bardzo ładnie proszę — powiedział między kolejnymi pocałunkami. — Byłem przecież grzecznym chłopcem — dodał, kiedy oderwał się od jej ust i wbił w nią szczenięce spojrzenie, chcąc zrobić na niej większe wrażenie.
— I bardzo dobrze, bo dokładnie na tym mi zależało — odparł. Chciał, żeby myślała w pracy o tym, że coś na nią w domu czekało. Był jednak pewien, że w ogóle nie spodziewała się tego, co to mogło być. Pewnie myślała, że to jakaś biżuteria albo coś podobnego. Cóż, nie tym razem. Tym razem kupił coś bardziej dla nich, a nie tylko dla niej. Miał tylko nadzieję, że się o to na niego nie wkurzy. — No wiesz? Liczyłem na większy suspens — zaśmiał się. Cóż, skoro tak do tego podszedł, to nic dziwnego, że zaczęła sobie łączyć kropki i że szybko domyśliła się, co to mogło być. Wywrócił oczami, kiedy stwierdziła, że to był prezent dla niego. — Też, ale przecież tobie to również sprawi przyjemność — powiedział i wyszczerzył się do niej wyraźnie z siebie zadowolony. Miał nadzieję, że Bunnie zgodzi się na to, żeby wypróbować zaraz ten gadżet. — Jak ty mnie dobrze znasz — odparł. Oczywiście, że chciał się od razu do niej dobrać i spróbować czegoś nowego. Podszedł do niej, chwycił ją dłońmi w talii i przyciągnął bliżej siebie, żeby przeciągle ją pocałować. — Bardzo ładnie proszę — powiedział między kolejnymi pocałunkami. — Byłem przecież grzecznym chłopcem — dodał, kiedy oderwał się od jej ust i wbił w nią szczenięce spojrzenie, chcąc zrobić na niej większe wrażenie.
caduszek 🐰
— Jak ładnie poprosisz, to może ci je upiekę, żebyś mógł spróbować — powiedział. W sumie, mogła sama pomyśleć o tym, żeby chociaż odłożyć z jedną tartaletkę dla Daire, aby mógł spróbować. No, ale to też nie był wielki problem, bo rzeczywiście, jeśli mężczyzna miał na nie ochotę, to po prostu mogła je upiec w domu, jak będzie miała wolny dzień i tyle. — Na pewno coś wymyślę. O to nie musisz się martwić — powiedziała i uśmiechnęła się delikatnie do Daire. Zawsze była w stanie wpaść na jakieś pomysły jeśli chodziło o sezonowe nowości i zawsze sprzedawały się w mgnieniu oka, więc nie inaczej powinno być tym razem. Zwłaszcza, że sezon jesienny był chyba najbardziej intensywny pod względem wszelakich wypieków, więc musieli mieć w swojej ofercie coś, co jeszcze bardziej przyciągnie do nich klientów. — No tak, wiem, ale mimo wszystko… — powiedziała i westchnęła ciężko. Tak, zdawała sobie sprawę z tego, że Daire miał na swojej głowie dość solidny i spory biznes, a w dodatku jeszcze miał ich cukiernię, więc to normalne, że miał na głowie dużo pracy i chciał wszystkiego dopilnować, ale mimo wszystko wolałaby, żeby ten nie był aż takim pracoholikiem, bo to nigdy nie było zdrowe ani dobre. Nie chciała, żeby mężczyzna tak się zaharowywał.
Na jego słowa przewróciła oczami i rozbawiona pokręciła na boki głową. Nie mogła zaprzeczyć temu, że rzeczywiście udało mu się wzbudzić jej ciekawość, bo aż do momentu aż wróciła do domu zastanawiała się nad tym co takiego mężczyzna dla niej przygotował. — No nie wyszło — skwitowała i uśmiechnęła się do niego figlarnie. Cóż, nie mogła powiedzieć, żeby spodziewała się takiego prezentu i w ogóle przez myśl nie przeszło jej, że mężczyzna mógł kupić dla niej coś takiego. — No… O tym się jeszcze przekonamy jak już przyjdzie co do czego. Mówiłam ci, że nigdy jeszcze takich rzeczy nie próbowałam — wzruszyła ramionami, ponownie zaglądając do torebki. To nie tak, że miała coś przeciwko temu, ale nie wiedziała też jak na to zareaguje i czy rzeczywiście coś takiego będzie dla niej satysfakcjonujące i przyjemne. Nie chciała jednak od razu skreślać tego pomysłu, tym bardziej, że już wcześniej dała mężczyźnie do zrozumienia, że rzeczywiście mogli tego spróbować. Na szczęście, jeśli chodziło o kwestie łóżkowe, Bunnie była dość otwarta i nie miała nic przeciwko eksperymentowaniu. Nie można było zaprzeczyć temu, że po tym względem mężczyźnie się poszczęściło. — No widzisz? Jesteś taaaaki przewidywalny — odparła rozbawiona i pokręciła głową na boki. Gdy Daire do niej podszedł i ją objął, zarzuciła mu ramię na szyję i odwzajemniła chętnie jego pocałunek. Musiała przyznać, że kiedy starszy tak ją prosił, nie potrafiła się oprzeć i mu odmówić. — Hmmm… — wymruczała, chcąc go jeszcze chwilę przetrzymać. — Tylko będziesz musiał dać mi chwilę na to, żebym wskoczyła pod prysznic. Jestem po całym dniu w pracy — odparła. W końcu ledwo co weszli do domu. Jeśli Daire chciał się z nią zabawić, to musiała się najpierw odpowiednio do tego przygotować.
Na jego słowa przewróciła oczami i rozbawiona pokręciła na boki głową. Nie mogła zaprzeczyć temu, że rzeczywiście udało mu się wzbudzić jej ciekawość, bo aż do momentu aż wróciła do domu zastanawiała się nad tym co takiego mężczyzna dla niej przygotował. — No nie wyszło — skwitowała i uśmiechnęła się do niego figlarnie. Cóż, nie mogła powiedzieć, żeby spodziewała się takiego prezentu i w ogóle przez myśl nie przeszło jej, że mężczyzna mógł kupić dla niej coś takiego. — No… O tym się jeszcze przekonamy jak już przyjdzie co do czego. Mówiłam ci, że nigdy jeszcze takich rzeczy nie próbowałam — wzruszyła ramionami, ponownie zaglądając do torebki. To nie tak, że miała coś przeciwko temu, ale nie wiedziała też jak na to zareaguje i czy rzeczywiście coś takiego będzie dla niej satysfakcjonujące i przyjemne. Nie chciała jednak od razu skreślać tego pomysłu, tym bardziej, że już wcześniej dała mężczyźnie do zrozumienia, że rzeczywiście mogli tego spróbować. Na szczęście, jeśli chodziło o kwestie łóżkowe, Bunnie była dość otwarta i nie miała nic przeciwko eksperymentowaniu. Nie można było zaprzeczyć temu, że po tym względem mężczyźnie się poszczęściło. — No widzisz? Jesteś taaaaki przewidywalny — odparła rozbawiona i pokręciła głową na boki. Gdy Daire do niej podszedł i ją objął, zarzuciła mu ramię na szyję i odwzajemniła chętnie jego pocałunek. Musiała przyznać, że kiedy starszy tak ją prosił, nie potrafiła się oprzeć i mu odmówić. — Hmmm… — wymruczała, chcąc go jeszcze chwilę przetrzymać. — Tylko będziesz musiał dać mi chwilę na to, żebym wskoczyła pod prysznic. Jestem po całym dniu w pracy — odparła. W końcu ledwo co weszli do domu. Jeśli Daire chciał się z nią zabawić, to musiała się najpierw odpowiednio do tego przygotować.
słodki pamperek 🍩
— W takim razie nie mam innego wyjścia, jak tylko rzeczywiście bardzo ładnie poprosić — powiedział i wbił w nią szczenięce spojrzenie. Dobrze wiedział, że wystarczyłoby tylko, żeby ją poprosił, żeby mu coś upiekła i młodsza zrobiłaby to bez mrugnięcia okiem. To był spory plus tego, że umawiał się z dziewczyną, która tak dobrze znała się na pieczeniu. Nie musiał narzekać na to, że w jego życiu brakowało słodkości. — Nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby się tym martwić — zaśmiał się i rozbawiony pokręcił głową na boki. — Świetnie sobie zdaję sprawę z tego, że coś wymyślisz. Musiałbym cię nie znać, żeby nie wiedzieć, że jesteś bardzo kreatywna, kiedy przychodzi do wypieków — dodał. Cieszył się jak cholera, że miał w swojej firmie kogoś, kto tak świetnie znał się na rzeczy. Czasami był pod naprawdę ogromnym wrażeniem tego, że młodsza miała taki talent. W ogóle się nie dziwił, że cukiernia tak świetnie prosperowała i że poprzednia właścicielka postawiła warunek, że nie ma wyrzucać Bunnie z pracy. No, jak tylko pierwszy raz ją zobaczył, to już był pewien, że na pewno jej nie zwolni, choćby przez to, jak wyglądała. Na pewno jednak nie spodziewał się tego, że się w niej zakocha na zabój. — Postaram się trochę odpuszczać, okej? — westchnął bezgłośnie. Nie będzie to łatwe, ale skoro teraz z kimś był, to wypadałoby, żeby tej osobie poświęcał w ciągu dnia trochę czasu. Nie chciałby, żeby ich związek ucierpiał przez to, że był pracoholikiem.
— Ja też nigdy nie robiłem takich rzeczy, ale skoro ludzie robią to w taki sposób i to wcale nie tak rzadko, to chyba musi to być przyjemne — uśmiechnął się do niej zaczepnie. Zapewne dla obu stron, to będzie miłe doznanie, a przynajmniej taką miał nadzieję, bo nie chciałby robić czegoś, co tylko dla niego było frajdą. Trochę o tym jednak poczytał i wiele kobiet wypowiadała się pochlebnie o tego typu zabawach, więc miał nadzieję, że Bunnie będzie jedną z nich. Byłby trochę rozczarowany, gdyby jej się nie spodobało, bo zdążył się na to napalić, ale wiadomo, że nie miał zamiaru jej do niczego zmuszać. — No właśnie widzę, że czytasz we mnie jak w otwartej księdze i tak do końca nie wiem, czy mi się to podoba — wywrócił oczami. Nie dało się jednak zaprzeczyć temu, że pod tymi konkretnymi względami był naprawdę przewidywalny i że pewnych rzeczy można było się po nim po prostu spodziewać. Przekrzywił delikatnie głowę, wpatrując się w jej twarz, kiedy wydała się z siebie ten pomruk zastanowienia. Cóż, jej następne słowa chyba świadczyły o tym, że się zgadzała, co bardzo mu się spodobało. — Jasne, poczekam na ciebie — uśmiechnął się do niej zaczepnie, po czym pocałował ją przeciągle i wypuścił ją ze swoich objęć. — No, chyba że chcesz, żebym ci towarzyszył — puścił jej oczko. Nie miałby nic przeciwko temu, żeby razem z nią wskoczyć pod prysznic.
— Ja też nigdy nie robiłem takich rzeczy, ale skoro ludzie robią to w taki sposób i to wcale nie tak rzadko, to chyba musi to być przyjemne — uśmiechnął się do niej zaczepnie. Zapewne dla obu stron, to będzie miłe doznanie, a przynajmniej taką miał nadzieję, bo nie chciałby robić czegoś, co tylko dla niego było frajdą. Trochę o tym jednak poczytał i wiele kobiet wypowiadała się pochlebnie o tego typu zabawach, więc miał nadzieję, że Bunnie będzie jedną z nich. Byłby trochę rozczarowany, gdyby jej się nie spodobało, bo zdążył się na to napalić, ale wiadomo, że nie miał zamiaru jej do niczego zmuszać. — No właśnie widzę, że czytasz we mnie jak w otwartej księdze i tak do końca nie wiem, czy mi się to podoba — wywrócił oczami. Nie dało się jednak zaprzeczyć temu, że pod tymi konkretnymi względami był naprawdę przewidywalny i że pewnych rzeczy można było się po nim po prostu spodziewać. Przekrzywił delikatnie głowę, wpatrując się w jej twarz, kiedy wydała się z siebie ten pomruk zastanowienia. Cóż, jej następne słowa chyba świadczyły o tym, że się zgadzała, co bardzo mu się spodobało. — Jasne, poczekam na ciebie — uśmiechnął się do niej zaczepnie, po czym pocałował ją przeciągle i wypuścił ją ze swoich objęć. — No, chyba że chcesz, żebym ci towarzyszył — puścił jej oczko. Nie miałby nic przeciwko temu, żeby razem z nią wskoczyć pod prysznic.
caduszek 🐰
— Zobaczę, co da się zrobić — powiedziała i puściła mu oczko. Wyglądało na to, że teraz nie miała wyjścia jak tylko rzeczywiście upiec mu te tartaletki, żeby mężczyzna miał okazję ich skosztować. Szczerze powiedziawszy, sama też chętnie by zjadła chociaż jedną, więc wyglądało na to, że już było wiadomo na czym spędzi najbliższy wolny weekend. — Cieszę się, że aż tak mi ufasz — stwierdziła i uśmiechnęła się delikatnie. Jasne, była menadżerką i główną cukierniczką, ale mimo wszystko to wciąż Daire był właścicielem. Była mu wdzięczna za to, że miał do niej takie zaufanie i poniekąd dał jej wolną rękę w kwestii decydowania o tym, jakie wypieki będą przygotowywać i sprzedawać w konkretnych sezonach, pozwalając jej samej zaplanować wszystko od A do Z. Potem na koniec sam tylko wszystko przyklepywał, a Bunnie mogła brać się do roboty. — Byłabym naprawdę wdzięczna — stwierdziła. Logiczne, że nie chciałaby, aby w ich związku zaczęło się cokolwiek sypać jedynie z powodu tego, że mężczyzna nie miałby dla niej wystarczająco dużo czasu. Zwłaszcza, że przecież ledwo co tak oficjalnie się określili i zostali parą. Dlatego liczyła na to, że pomimo tego, jak bardzo zapracowany był Daire, jednak będzie w stanie znaleźć dla niej trochę czasu. Na pewno wszystko by ułatwiał fakt, gdyby tak jak teraz, mieszkali ze sobą już na stałe, bo wtedy mogliby się widywać codziennie. Nie była jednak pewna, czy przy tak krótkim stażu związku byłoby to coś, na co powinni się decydować. Nie wiedziała, czy Daire chciałby się już aż tak zaangażować. Jakby nie było, wspólne mieszkanie jako para to był dość poważny krok.
— No na pewno nikt by tego nie robił, jakby nie było — zgodziła się z nim i kiwnęła lekko głową. Pozostało jej mieć tylko nadzieję na to, że rzeczywiście coś takiego przypadnie jej do gustu. Wiadomo, że nie chciałaby, aby mężczyzna był rozczarowany, zwłaszcza kiedy wiedziała jak bardzo mu na tym zależało. O’Fionnain miał szczęście, że Bunnie była otwarta na wszelkie eksperymentowanie w łóżku i ostatecznie nie miała nic przeciwko temu, żeby spróbowali czegoś takiego. Tak jak starszy wspomniał, pary robiły ze sobą takie rzeczy i nie było to nic aż tak nadzwyczajnego, więc musiało w tym być coś przyjemnego. — Akurat pod tym względem nietrudno cię rozszyfrować — przewróciła oczami, po czym posłała mu figlarny uśmiech. Już zdążyła się przekonać o tym, że Daire miał jakąś małą obsesję na punkcie seksu i pewnie gdyby była taka możliwość, to nawet nie wypuszczałby jej z łóżka. — Mhm — wymruczała i odwzajemniła jego pocałunek, wydając przy tym cichy pomruk wprost do jego ust. — W sumie… — urwała. — Możesz pójść ze mną, to przy okazji się rozgrzejemy, żebym potem była gotowa — powiedziała i puściła mu oczko. Cóż, nie widziała żadnych przeciwskazań do tego, żeby odmawiać Daire. Mogli już pod prysznicem zacząć od rozgrzewki, a potem po wyjściu przejść do głównej części programu.
— No na pewno nikt by tego nie robił, jakby nie było — zgodziła się z nim i kiwnęła lekko głową. Pozostało jej mieć tylko nadzieję na to, że rzeczywiście coś takiego przypadnie jej do gustu. Wiadomo, że nie chciałaby, aby mężczyzna był rozczarowany, zwłaszcza kiedy wiedziała jak bardzo mu na tym zależało. O’Fionnain miał szczęście, że Bunnie była otwarta na wszelkie eksperymentowanie w łóżku i ostatecznie nie miała nic przeciwko temu, żeby spróbowali czegoś takiego. Tak jak starszy wspomniał, pary robiły ze sobą takie rzeczy i nie było to nic aż tak nadzwyczajnego, więc musiało w tym być coś przyjemnego. — Akurat pod tym względem nietrudno cię rozszyfrować — przewróciła oczami, po czym posłała mu figlarny uśmiech. Już zdążyła się przekonać o tym, że Daire miał jakąś małą obsesję na punkcie seksu i pewnie gdyby była taka możliwość, to nawet nie wypuszczałby jej z łóżka. — Mhm — wymruczała i odwzajemniła jego pocałunek, wydając przy tym cichy pomruk wprost do jego ust. — W sumie… — urwała. — Możesz pójść ze mną, to przy okazji się rozgrzejemy, żebym potem była gotowa — powiedziała i puściła mu oczko. Cóż, nie widziała żadnych przeciwskazań do tego, żeby odmawiać Daire. Mogli już pod prysznicem zacząć od rozgrzewki, a potem po wyjściu przejść do głównej części programu.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
słodki pamperek 🍩
— Otóż to — podsumował i uśmiechnął się do niej pięknie. Najważniejsze, że dziewczyna była otwarta na próbowanie nowych rzeczy i że nie musiał jej jakoś bardzo namawiać na to, żeby spróbowali tego, co sugerował. I dobrze, bo zdążył się na to napalić i na pewno trudno byłoby mu się pogodzić z tym, gdyby mu odmówiła. — No nic nie poradzę na to, że jestem trochę uzależniony od seksu — wywrócił oczami. — Ale kto by nie był, mając taką seksowną dziewczynę? — dodał i posłał jej zaczepny uśmiech. Nie dało się zaprzeczyć temu, że Bunnie była cholernie atrakcyjna. Nigdy w swoim życiu nie trafił na kobietę, która aż tak bardzo by mu się podobała. Nie było się jednak co mu dziwić, bo nie dość, że była w jego typie, to jeszcze miała charakterek, a to Daire bardzo lubił u kobiet. Nie przepadał za dziewczynami, które były szarymi myszkami albo za tymi, które od razu na wszystko się godziły. Lubił wyzwania, a młodsza była gigantycznym wyzywaniem. — Tak coś czułem, że nie będziesz miała nic przeciwko mojemu towarzystwu — odparł. Zdecydowanie podobał mu się pomysł, żeby zaczęli pod prysznicem, a potem przenieśli się do sypialni. Wiadomo, że seks dwa razy z rzędu był o wiele atrakcyjniejszy niż jeden raz.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description
caduszek 🐰
— Trochę — spojrzała na niego z politowaniem. Trochę to w przypadku Daire zdecydowanie było za mało powiedziane. Mężczyzna najchętniej robiłby to dwadzieścia cztery godziny na dobę, trzysta sześćdziesiąt pięć dni w roku. Poświęciłby całe swoje życie na to, żeby uprawiać seks, gdyby tylko istniała taka możliwość. Z drugiej strony, schlebiało jej to, że działała na starszego w taki sposób i ten nie potrafił się przy niej opanować. Podobało jej się to, że tak bardzo był na nią wiecznie napalony. — No nikt — odparła rozbawiona i pokręciła głową na boki. Ten komplement jak najbardziej przypadł jej do gustu. Uwielbiała to, że Daire tak szalał na jej punkcie. Nie musiała nawet się starać. W dodatku wystarczyło jedno kiwnięcie palcem, a mężczyzna był na jej zawołanie. Chyba jeszcze nigdy w życiu nie umawiała się z kimś, kto adorowałby ją tak bardzo jak robił to O’Fionnain. — Oczywiście. Trzeba przecież oszczędzać wodę — posłała mu figlarny uśmiech. Poza tym, praktycznie zawsze brali razem prysznice i kąpiele, więc dlaczego tym razem miałaby odmówić? Zwłaszcza, że mogli przy okazji na tym skorzystać i już tam się trochę zabawić.
- Ukrywanie treści: włączone
- Hidebb Message Hidden Description