Zablokowany
Przyjezdn*
28 lat/a, 180 cm
właściciel w Rampart Treehouse
Awatar użytkownika
Whispers of life
Nieokiełznane bydle
¯\_(- > -)_/¯
Montague "Monty" Bonney
@charlieedwardz (Charlie Edwards)
Obrazek
Spokane, 26.10.1997
Mossy Alligator
właściciel
Rampart Treehouse
on/jego
homoseksualny
kawaler
skorpion
Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
Dopiero co tutaj przyjechał, więc nie czuje, że to jego miejsce na ziemi.
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
Jedyne nadprzyrodzone i niecodzienne zjawisko, w jakie jest w stanie uwierzyć to Wielka Stopa.
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
Tego nie zna.
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
Tego też nie zna.
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
Mieszkał wtedy na drugim końcu Stanów, więc żaden. Nawet nie wiedział wtedy, że coś takiego się działo, bo nie za bardzo interesowało go to, co go nie dotyczyło.
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
Nie czuje się nigdzie bezpiecznie, bo każdego dnia boi się, że dopadnie go policja.
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
Nie jest wybredny, więc pewnie posmakuje mu każde, którego spróbuje.
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
To nie jest muzyka dla niego.
Wychowując się w domu dziecka, raczej nie nastawiasz się na to, że w życiu będzie Ci się układało. Raczej zdajesz sobie sprawę z tego, że nie osiągniesz nic wielkiego. A przynajmniej tak było w moim przypadku, ale może to po prostu mi brakowało ambicji? W domu dziecka wylądowałem już jako bobas. Moja matka oddała mnie niedługo po tym, jak mnie urodziła. Nie znam szczegółów i nie chciałbym ich poznać. Nienawidziłem jej od kiedy tylko uświadomiłem sobie, że mnie porzuciła. Nie wiem, kim jest, jak wygląda i gdzie żyje, a i tak nadal jej nienawidzę. Z drugiej strony, gdyby mnie nie porzuciła, to nigdy nie poznałbym Toto. Trzymaliśmy się ze sobą od najmłodszych lat. Podobno od samego początku, jak tylko zamieszkał w domu dziecka, staliśmy się papużkami nierozłączkami. Mieliśmy wtedy po trzy lata. Dorastaliśmy razem i byliśmy sobie bardzo bliscy. Nie wyobrażałem sobie, że kiedykolwiek mogłoby go zabraknąć w moim życiu. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, wszystko robiliśmy razem. Nie potrafiłem zrozumieć, kiedy jakaś rodzina zastępcza wzięła mnie do siebie, a biedny Toto musiał zostać w sierocińcu całkiem sam. Przecież opiekunowie musieli wiedzieć, że nie możemy bez siebie żyć. Pewnie niejedno dziecko na moim miejscu byłoby zachwycone. Rodzice zastępczy dali mi swój własny pokój i moje własne zabawki. Byli bogaci i przez tę chwilę, kiedy u nich byłem, niczego mi nie żałowali. Tyle tylko, że ja nie chciałem tam być. Ciągle powtarzałem im, że chcę wrócić do domu dziecka, do swojego przyjaciela. Niestety, to nie działało, więc musiałem spróbować rozegrać to inaczej i pomogła mi w tym moja frustracja oraz rosnący we mnie gniew na to wszystko. Zacząłem rozrabiać i stałem się dzieckiem niemal z koszmarów. Trzy miesiące później byłem z powrotem w domu dziecku i byłem z tego powodu przeszczęśliwy, choć może się to wydawać niezbyt normalne. Cholernie mi ulżyło, kiedy znów zobaczyłem jego twarz. Ta rozłąka nie trwała długo, ale dla mnie to była wieczność.

Byliśmy sobie bliscy, ale nie spodziewałem się, że wszystko przybierze taki obrót. Kiedy mieliśmy po piętnaście lat, doszło do sytuacji, która zaważyła na całej naszej relacji. Pocałowaliśmy się pod wpływem alkoholu i oglądanych wcześniej filmów dla dorosłych. Podobało mi się i chciałem znacznie więcej, ale na drugi dzień zrobiło się między nami bardzo niezręcznie. Minęło sporo czasu, zanim wszystko wróciło do normy i jeszcze trochę, zanim wyznaliśmy sobie swoje uczucia i zaczęliśmy się spotykać. To był skrzętnie skrywany przez nas sekret. Nikt nie mógł się o tym dowiedzieć, bo mielibyśmy przechlapane. Nie przeszkadzało mi to, a raczej ekscytowało, bo mieliśmy coś tylko swojego. W domu dziecka to było niespotykane, mieć coś tylko dla siebie.

On z bidula wyszedł pierwszy, ja musiałem jeszcze jakiś czas poczekać. Pomimo tego, że się widywaliśmy, to dostawałem na łeb, bo nie miałem go przy sobie cały czas, jak to było wcześniej. Ten czas ciągnął mi się w nieskończoność, ale kiedy w końcu nadszedł, to wprowadziłem się do mieszkania, które Toto dla nas przygotował. Nie mogłem uwierzyć w to, że zaczynaliśmy razem wspólne życie i że teraz nie będziemy musieli już dłużej ukrywać tego, że się kochaliśmy. Dość szybko się jednak okazało, że dorosłe życie wcale nie było takie kolorowe. Nigdy nie uczyłem się dobrze i cudem skończyłem liceum. Nie miałem nic, co mógłbym zaoferować pracodawcy, więc łapałem się podłych prac, z których szybko wylatywałem. Toto pracował na dwie zmiany i urabiał się po łokcie, byle tylko żyło nam się w miarę dobrze. Okłamywałem go, że chodziłem na rozmowy o pracę, a tak naprawdę spotykałem się z moimi nowymi kolegami, żeby ćpać i pić. Szybko wpadłem w nałóg i niemal wszystkie zarobione przez mojego chłopaka pieniądze wydawałem na narkotyki i alkohol. Wracałem do domu późno albo nad ranem. Zazwyczaj cały poobijany, bo wdawanie się w bójki okazało się dobrym sposobem na wyładowanie frustracji. Przez moje zachowanie bardzo szybko straciliśmy dach nad głową i wylądowaliśmy na ulicy.

Życie jako bezdomny nie jest czymś, czego komukolwiek życzę. Człowiek docenia wtedy to, jak cudownie jest mieć co włożyć do ust albo na czym spać. Wiedziałem, że Toto mnie o to obwiniał i czułem, że się od siebie oddalamy. To wszystko się potwierdziło, kiedy ze mną zerwał. Nie mogłem się z tym pogodzić i próbowałem wszystkiego, byle tylko go przy sobie zatrzymać. Moje błagania, prośby i obietnice na nic się nie zdawały, a on niedługo potem wprowadził się do jakiegoś gościa, którego niby pokochał. Czułem się porzucony na pastwę losu. Musiałem coś zrobić, żeby go odzyskać. Obiecałem mu, że jeśli tylko da mi szansę, to naprawię to wszystko. Znajdę nam mieszkanie, pracę i przestanę ćpać. Mieszkanie znalazłem, ale nie w taki sposób, w jaki powinienem. Pracę też, choć była ona wątpliwa. A ćpać nie przestałem, ale robiłem to rzadziej i w ukryciu.

Już wcześniej poznałem gości, którzy należeli do lokalnego gangu. Czasami wspominali mi o tym, że jeśli do nich dołączę, to zacznie mi się wieść lepiej. Traktowałem to jako ostatnią deskę ratunku i w końcu musiałem z niej skorzystać. W zamian za dołączenie do gangu dostałem klucze do niewielkiego mieszkania. Nie były to luksusy, ale było zadbane. Dzięki temu Toto postanowił do mnie wrócić. Byłem z tego powodu przeszczęśliwy. Na samym początku nie mówiłem mu, że byłem teraz w gangu, ale dość szybko domyślił się, że coś musiało być na rzeczy. W końcu przyznałem mu się do tego, a po jakimś czasie Toto poszedł w moje ślady i razem działaliśmy w grupie przestępczej. Czułem się tam jak ryba w wodzie i dość szybko zyskiwałem aprobatę wyżej postawionych członków. On pozostawał w moim cieniu, zyskując przezwisko ten od Monty’ego. W końcu miałem jakieś ambicje. Chciałem być kimś i trząść całym miastem. Miałem wtedy wrażenie, że mogę wszystko. Toto próbował mnie namówić, żebyśmy z tym skończyli, ale nie mogliśmy. Mieliśmy swoje zobowiązania, a gang tak po prostu nie wypuszczał ze swoich szponów członków. Zaczęliśmy się często kłócić i między nami zrobiło się źle, ale nie sądziłem, że dojdzie przez to do tragedii.

Powiedziano mi tylko, że popełnił samobójstwo i że mogę się z nim pożegnać dopiero na pogrzebie. Nigdy nie widziałem jego zwłok, bo został skremowany. Nie mogłem uwierzyć w to, że wszystko skończyło się tak tragicznie. Nawet jeżeli bywało źle, to kochałem go. Nie wiedziałem, jak teraz będę żył bez niego. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że on umarł. Jeszcze przez długi czas po jego śmierci wypisywałem do niego wiadomości, w których przepraszałem go za wszystko; w których pytałem, jak minął mu dzień, opowiadając przy tym o swoim i proponowałem mu wspólne wyjścia, które nigdy nie miały się odbyć. W końcu musiałem pójść naprzód. Pozbierać się i zacząć żyć. Skupiłem się przede wszystkim na tym, żeby osiągnąć coś więcej w swojej gangsterskiej karierze i kiedy rok temu zaczęło mi się to udawać, grupa została rozbita. Zamknęli szefa gangu i jego najważniejszych członków. Tylko garstka z nas zdołała uciec. Wziąłem tylko najpotrzebniejsze rzeczy, wsiadłem do auta i po prostu pojechałem przed siebie. Spałem w podłych motelach z bronią pod poduszką. Każdy dźwięk syreny policyjnej sprawiał, że czułem zimny pot na plecach. W końcu zatrzymałem się w Lakeside w stanie Nebraska. Nie był to celowy postój. Popsuł mi się samochód i gdyby nie życzliwość starego farmera, to miałbym spory kłopot, bo miejsce było praktycznie pustkowiem. Miał w sobie coś, co sprawiło, że zwierzyłem mu się z części swoich problemów. Nie wspomniałem o gangu, a tylko napomknąłem, że uciekam od przeszłości. Zaproponował mi prace u siebie na farmie, a je się zgodziłem, bo nie miałem planu na dalsze życie.

Każdy dzień był praktycznie taki sam, ale ta rutyna sprawiła, że zaczęło mi się żyć jakoś lepiej. Sądziłem, że będę żył tak jeszcze długi czas, ale się pomyliłem. Natknąłem się na zdjęcie, które wstawił na swój Instagram tatuażysta, do którego od dłuższego czasu jeździłem i z którym się zakumplowałem. Nie mogłem uwierzyć w to, że był na nim Toto. Nie mogłem się mylić, musiałem mieć rację. Z jednej strony czułem ekscytację, a z drugiej złość, że mnie tak oszukał. Nie miałem innego wyjścia, jak tylko spakować się i wyjechać do Nowego Orleanu, by odnaleźć kogoś, o kim myślałem jak o trupie.


ciekawostki
Kiedy był dzieckiem, zapałał miłością do sztuki origami. Zaczęło się od tego, że w szkolnej bibliotece znalazł książkę na ten temat. Od tamtego momentu żadna kartka papieru nie mogła czuć się przy nim bezpiecznie. Nadal zdarza mu się coś złożyć, kiedy jest bardzo zestresowany, ale zapomniał tych bardziej skomplikowanych wzorów.
Przez te lata, kiedy działał w gangu, udało mu się odłożyć trochę pieniędzy. Wydał wszystko na przeprowadzkę do Nowego Orleanu i zakup używanej łodzi po okazyjnej cenie. Przecież nie będzie spał jak jakiś nudziarz w hotelu, skoro może mieć dom na wodzie. No i jakby policja go znalazła, to może uciec z całym swoim dobytkiem.
Jest zdecydowanie za bardzo dotykalski. To ten typ, który ciąglę Cię trąca, kiedy coś Ci opowiada.
Ma tendencję do urządzania dramatycznych przemów. Czasami można odnieść wrażenie, że ma się do czynienia z aktorem teatralnym, występującym w melodramacie, a nie z gościem, który spędził wiele lat w gangu.
twój nick
Eze
twoje zaimki
dowolne
narracja
trzecia osoba, czas przeszły
kontakt
pw lub dc (porcelanowydzyndzel)
nie lubię gdy
ktoś decyduje za moją postać; ktoś szkodzi mojej postaci bez mojej zgody; ktoś stosuje metagaming
moje posty mogą zawierać
przekleństwa, przemoc, wątki erotyczne
zgadzasz się na powielanie imienia i pseudonimu postaci?
nie
Administrator
200 lat/a, 250 cm
administrator w Nowy Orlean
Awatar użytkownika
Whispers of life
You’ll never know what heaven means until you’ve been down to New Orleans.
welcome to new orleans!
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy również do założenia relacji, instagrama i threads postaci oraz zajrzenia do tematu kto zagra?
Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum.
Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja
Zablokowany

Wróć do „Mężczyźni”