Zablokowany
38 lat/a, 189 cm
Prokurator Generalny Criminal Justice Square
Awatar użytkownika
Win a no-win situation by rewriting the rules.
Whispers of life
Winston "Win" Palmer
Ben Barnes
Obrazek
Chicago, 22 sierpnia 1986 r.
The Julia Apartments, Mid-City
Prokurator generalny
Criminal Justice Square
On/jego
Heteroseksualne
Rozwodnik
Lew
Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
Winston mieszka w Nowym Orleanie od ośmiu lat, choć zapewne gdyby nie to, że wygodna posada i pewne powiązania trzymają go na miejscu, równie łatwo odnalazłby się w jakimkolwiek innym, dużym mieście.
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
Słysząc o tym, z wielką dozą prawdopodobieństwa wywróci kpiąco oczami.
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
Zagłębiał się nad tym zagadnieniem jedynie wtedy, kiedy pewien z członków NOVA miał powiązanie ze sprawą, w której był prokuratorem.
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
Kilkukrotnie umówił się z Ambrosią, więc początkowo był [nią] zainteresowany, na szczęście szybko mu przeszło, kiedy zorientował się, że ma odrobinę nierówno (subiektywnie, jego zdaniem) pod sufitem. A szkoda, wizualnie była niczego sobie.
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
Nie miał dużego wpływu, poza śledzeniem skutków w mediach i prasie; zamieszkiwał wtedy w Chicago.
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
Od czasu do czasu dostaje pogróżki, które wpisał w ryzyko zawodowe.
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
Zdarza mu się usiąść przy sazerac cocktail i zamówić po'boy.
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
Lubi, aczkolwiek nie gustuje w żadnym konkretnym klubie ani nie ma ulubionej piosenki.
Let me tell you something.
I'm from Chicago; I don't break.

Wietrzne miasto pachniało omletami przygotowywanymi w niedzielne poranki i czwartkowymi tostami serwowanymi na kolację. Brzmiało dźwięczną melodią bluesa, płynnie łącząc się ze szmerem unoszonych przez rześki wiatr liści. Życie płynęło tu powoli, a jego bieg można było obserwować na równej tafli Jeziora Michigan. Dom kojarzył się z ciepłem, zrozumieniem i spokojem; mały, lecz wystarczający dla osób zamieszkujących te wymagające remontu wnętrza. Młoda matka samotnie wychowująca syna, pragnęła, by kreowana przez nią rzeczywistość nie odcisnęła piętna na chłopcu; pomimo niedociągnięć, braku funduszy, mogących zapewnić dostatni byt. Mimo licznych burz, paru huraganów i rutyny, objawiającej się za sprawą systematycznych odwiedzin pracowników socjalnych, których zadaniem było sprawdzenie dwudziestoparoletniej Claire i kilkuletniego Winstona.

Malowany drobną, matczyną dłonią pejzaż, w dużych, ciemnych oczach — z biegiem czasu — nastolatka, przedstawiał się inaczej. South Side pachniało lepką krwią i chmurą czarnego prochu drażniącego nozdrza. Dudniło charakterystycznymi dźwiękami wydawanymi przez nadjeżdżający pociąg. Jeden, drugi, kolejny; niezliczone ilości pędzących machin, których szum doprowadzał do bólu głowy i budził o świcie. Mroziło do kości, kiedy ogrzewanie zostawało — nagle, bez ostrzeżenia — odłączone, bowiem w ferworze obowiązków, nieproporcjonalnie wysokich opłat względem przynoszonej przez matkę gotówki; między jednym etatem a następnym, pomiędzy snem a opieką nad chłopcem — nawet rzeczy tak istotne umykały. Chicago było jego synonimem próby charakteru. Zawziętości, ambicji, uporu i sprytu.

The law is the law, the truth is subjective.

Grzmiało, a rzęsisty deszcz całą swoją mocą odbijał się od dużych okien nowego gabinetu prokuratora Winstona Palmera. W rześkim, choć nasączonym milionem przeróżnych emocji powietrzu, ciemnowłosy potrafił doszukać się woni nowej, zaskakującej swoją świeżością, ale i dobrze znanej, bowiem towarzyszącej mu przez niemalże ćwierćwiecze. Podobny wyrok zapadł tego popołudnia, a dumna Claire — wraz z mężem; maklerem, którego poślubiła piętnaście lat temu — czekała na powrót nieco ponad trzydziestoletniego mężczyzny, tak pewnie przed kilkoma kwadransami domagającego się najwyższego wymiaru kary, jaką miał ponieść oskarżony.

Jego Nowy Orlean pachniał wówczas skórzanymi obiciami eleganckich foteli, lśnił bursztynową karafką, ustawioną w rogu przestronnego, jasnego pomieszczenia. Brzmiał połączeniem jazzu oraz dźwięcznego śmiechu kobiety, która całkiem niedawno zawróciła mu w głowie; swoją energią, podejściem do życia, charyzmą i elokwencją.

I’m against having emotions, not against using them.

Szorstkie, kpiące prychnięcie mimowolnie wymsknęło się spomiędzy męskich warg, kiedy jedynym co wyczuł — poza chłodnym spojrzeniem, posyłanym przez żonę — był papierosowy dym. Oznaka słabości; niezrozumiałej dla niego chęci wypuszczenia przed siebie, gdzieś daleko w eter, problemów, z którymi prości ludzie nie potrafili sobie poradzić. Nim kolejna rysa zdążyłaby pokryć ten nieskazitelny obraz rodziny Palmer, uniósł dłoń; w niemym, uciszającym geście sugerując, że i po minionej kłótni słowa są niepotrzebne. Nie potrafił nawet precyzyjnie określić, kiedy między nimi zaczęło się psuć; przed tym, nim po lakonicznym: wychodzę, lądował w zmiętej pościeli innej kobiety, czy właśnie to było efektem długotrwałych nieporozumień. Różnych pragnień, innych planów na przyszłość, tajemnic i wybuchowych charakterów, jakie lubiły o sobie przypominać. To wszystko sprawiło, że rozprawa rozwodowa nie należała do najłatwiejszych i najprzyjemniejszych i bez cienia wątpliwości była przy okazji najtrudniejszą dla niego sprawą.

Winston Palmer pachniał sekretami schowanymi między karty grubych ksiąg, egoistycznie wyeksponowaną dumą, wystającą z butonierki idealnie skrojonej marynarki. Drogimi perfumami, mającymi zamaskować zapach tej drugiej i — paradoksalnie — szczęściem, jakie zagubił gdzieś między wkroczeniem na salę sądową a powrotem do pustego domu.

Win a no-win situation by rewriting the rules.


ciekawostki
Od kilku miesięcy jest rozwodnikiem i choć nie uważa, by jego życie zmieniło się diametralnie od czasu małżeństwa, tak przeklina pod nosem za każdym razem, kiedy musi coś sobie sam wyprasować.
Relaksuje go gra w kręgle, bilard i karty. Dodatkowo całkiem nieźle udaje mu się utrzymać pokerową twarz, co pomaga podczas stosunkowo częstych wypadów do kasyna.
Unika pająków od czasu podróży poślubnej, kiedy to po ukąszeniu skończył w szpitalu, co pamięta jak przez mgłę. Podobnie miał po bliższym spotkaniu z meduzą. Poparzenie wywołało nadzwyczaj dużą reakcję alergiczną.
Gdyby nie to, że został prokuratorem, jest duże prawdopodobieństwo, że zostałby muzykiem, choć na trzeźwo nikomu się nie pochwali, że potrafi grać na m.in. fortepianie.
Kontakt z biologicznym ojcem nawiązał dopiero przed dekadą, w tajemnicy przed matką, pamiętał bowiem, że nie miała o mężczyźnie najlepszego zdania ze względu na jego kryminalną przeszłość — o czym zresztą Winston dowiedział się przypadkiem.
Utrzymuje całkiem dobrą formę za sprawą porannych, bądź wieczornych joggingów, podczas których słucha — zazwyczaj — podcastów o różnej tematyce (tych kryminalnych również). Odtwarzanie muzyki preferuje zaś na płytach winylowych, przy okazji je kolekcjonując.
Hedonista, który lubi czerpać z życia jak najwięcej, a stan konta mu na to pozwala. Z drugiej jednak strony dobrze pamięta, jak ciężką sytuację finansową miał jako dziecko i nastolatek, więc stara się racjonalnie zarządzać budżetem.
Często bierze udział w akcjach dobroczynnych, licytacjach, co jakiś czas wysyła pewną sumę na szczytny cel wybranej fundacji, co jest i motywowane przeszłością, ale również teraźniejszością, gdzie nie zawsze, wbrew pozorom, zachowuje się praworządnie i jak należy, a dobry uczynek (tak lubi myśleć) potrafi na jakiś czas uciszyć myśli o tych złych.
twój nick
:roll:
narracja
3 os. czasu przeszłego
kontakt
pw
nie lubię gdy
Nie przepadam, kiedy postać współautora jest wszechwiedząca, czerpiąc informacje z wiedzy jej twórcy, zakładając przy tym, że zna moją postać lepiej, niż ja. Nie mam chyba też na tyle cierpliwości, by tygodniami czekać na odpis w grze, którą sam/sama proponujesz, a później regularnie odpisujesz w ośmiu innych fabułach. Jeśli taki masz plan — to lepiej odpuśćmy sobie wątek, bo prawdopodobnie po dwóch tygodniach czekania nie będzie mi się chciało wracać do przypominania sobie, co było w początkowych postach i czy pili wino, a może herbatę.
Lubię, kiedy historia relacji jest spójna, kreatywna i niesztampowa, bez sztywnych scenariuszy, zakładających, np. szczęśliwe i bezproblemowe zakończenie i nie ma w tym miejsca na żadne ustępstwa. Wspólne tworzenie jest super, więc cenię dobre pomysły drugiej strony i zaangażowanie.
moje posty mogą zawierać
Notorycznie zdarza mi się wstawiać dywizy zamiast myślinka w dialogach, przyznaję się do winy. Poza tym — wszystkie inne, niestosowne rzeczy, zapewne będą w hide, albo po dogadaniu na pw ewentualnych, możliwych kontrowersji.
zgadzasz się na powielanie imienia i pseudonimu postaci?
nie
200 lat/a, 250 cm
administrator w Nowy Orlean
Awatar użytkownika
You’ll never know what heaven means until you’ve been down to New Orleans.
Whispers of life
witaj w NOLA,
Winston Palmer
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy do założenia wszystkich istotnych tematów, zapoznania się z fabułą Crescent Dream oraz zajrzenia do tematu kto zagra? Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum. Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja
Zablokowany

Wróć do „Karty Postaci”