— Cudownie! — odparł pracownik trochę zbyt entuzjastycznie. Odchrząknął krótko, chcąc chyba zachować profesjonalizm. — W takim razie przejdziemy z nim do biura, gdzie dokonacie wszystkich formalności — dodał już nieco mniej entuzjastycznie, tym razem próbując zachować profesjonalizm. Widać było, że chłopak naprawdę podekscytował się tym, że ktoś w końcu zaadoptował tego konkretnego psa. Tak, jak powiedział, zaprowadził ich do biura. Musieli przejść z powrotem tę samą trasę do budynku, a w środku przeszli między boksami do odpowiedniego pomieszczenia, które okazało się biurem. Po pani, która siedziała za biurkiem, też było widać, że była zachwycona tym, że ktoś w końcu chciał adoptować tego konkretnego psa. Nie omieszkała go wychwalać i mówić, że to wspaniały pies i że gdyby nie miała już czterech innych w mieszkaniu, to sama by go przygarnęła. Trochę im zeszło na papierkowe sprawy, ale w końcu wszystko załatwili. Zdecydowali, że to na Cedara zapiszą psa, jako że to jemu bardziej zależało na akurat takim wielkim psie. Jasne, nie zakładał, że ich drogi miałyby się rozejść, ale gdyby, to nie chciałby zostawiać mu takiego wielkiego zwierzęcia na głowie.
Po tym, jak już podpisali wszystkie dokumenty, udali się do samochodu. Okazało się, że ten był trochę za wysoki, żeby psiak był w stanie sam wskoczyć na tylne siedzenia, więc Cedar musiał mu w tym trochę pomóc. Na szczęście był silnym facetem, który regularnie chadzał na siłownię, więc to nie był dla niego problem. Gorzej, jakby to Indigo musiał to zrobić, wtedy byłoby gorzej. Jak już wszyscy byli zapakowani do auta, ustalili, że podjadą jeszcze do marketu zoologicznego. Co prawda, najpotrzebniejsze rzeczy już zamówił i przetrzymywał je u sąsiada, ale wciąż było parę pierdół, które trzeba było dokupić. No i widział, że chłopak po prostu miał ochotę, żeby się tam przejechać i wydać trochę kasy na ich nowego członka rodziny. Musiał przyznać, że dawno nie miał takiej radochy. Naprawdę się cieszył, że adoptowali tego psa i miał nadzieję, że poprawi to też nastrój samemu chłopakowi, który ostatnimi czasy chodził w złym humorze przez to postrzelenie.
koniec



