Zablokowany
23 lat/a, 195 cm
uliczny tancerz
Awatar użytkownika
Dancers don’t need wings to fly.
Whispers of life
Elijah Nguyen-Lynskey
Cheng Chang Fan
Obrazek
Boston, USA | 28.07.2002
Goodridge Apartments
tancerz
ulica
on/jego
panseksualna
samowystarczalny
lew
Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
Od momentu przeprowadzki cztery lata temu. Nie uważa tego miasta za idealne, ale on przecież też nie jest.
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
Niech każdy wierzy sobie, w co chce. Dla niego to tylko historyjki, by straszyć dzieci, ale stara się być wyrozumiały.
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
Trochę edgy grupa, ale każdy lubi bawić się inaczej.
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
Podobnie jak z voodoo i magią - jeśli ktoś w to wierzy i sprawia mu frajdę, to czemu by się nie połączyć w grupę i nie czarować razem?
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
Był maluchem żyjącym w Bostonie, więc żaden.
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
Lepszym pytaniem byłoby - a czy czuje się bezpiecznie gdziekolwiek w Stanach Zjednoczonych? Dyplomatycznie - Nowy Orlean nie jest jeszcze taki zły.
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
Nie zna tej kuchni, ale chętnie pozna.
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
Zupełnie nie jego gatunek muzyczny. Nie krwawią mu jednak uszy, słuchając jazzu.
Elijah przyszedł na świat w mieszanej, żydowsko-wietnamskiej rodzinie. Choć charakterem, ocenami czy zachowaniem był dzieckiem, które nigdy szczególnie nie wyróżniało się ponad rówieśników, to jednak jego wygląd i dane osobowe często stawały się tematem rozmów. Nie jako coś złego, lecz jako coś innego, budzącego ciekawość wśród dzieci. Nie wyglądał w końcu jak typowy Wietnamczyk, a trudne do wymówienia nazwisko sprawiało, że od najmłodszych lat wyróżniał się na tle innych dzieci dorastających w Bostonie.

Już jako nastolatek przewyższał rówieśników wzrostem. Ojciec, dostrzegając w tym szansę, próbował pchnąć go w stronę koszykówki. Początkowo Elijah uległ tej wizji – uczęszczał na treningi, zdobywał punkty, a nawet poprowadził szkolną drużynę do kilku zwycięstw. Jednak dla niego sport nigdy nie był marzeniem, a raczej środkiem do celu. Łatwym i przyjemnym sposobem na zdobycie znajomych, popularności czy poprawienie ocen. Koszykówka była elementem szkolnego życia i niczym więcej. Ojciec pozostawał jednak nieustępliwy – co rusz sprowadzał do domu trenerów, ludzi z nazwiskami, którzy widząc wyniki chłopaka, planowali już dla niego kontrakty i przyszłość na boisku. Elijah jednak nigdy nie dał się na to złapać. Nie tak wyobrażał sobie swoją przyszłość.

Po lekcjach znikał z kolegami na ulice Bostonu, gdzie zamiast piłki wybierał muzykę. Tańczył, skakał, gubił oddech przy intensywnych choreografiach. W tańcu czuł się wolny, bardziej niż kiedykolwiek na sportowym parkiecie. Wiedział jednak, że ojciec nigdy nie zaakceptowałby wyboru tak niepoważnego w jego oczach. Jego rodzicielka nie próbowała narzucać mu drogi, lecz to ojciec miał decydujący głos w sprawach jego wykształcenia. Dlatego Elijah utrzymywał swoją pasję w tajemnicy – pozostawała więc ukryta przed domowym autorytetem.

W końcu nadszedł czas ukończenia high school. Dom, zdominowany przez obsesję ojca na punkcie koszykówki, nie był już dla niego miejscem, w którym mógł swobodnie oddychać. Postanowił więc wyjechać – daleko, na tyle, by wizyty w obie strony wymagały czasu i wysiłku. Padło na Luizjanę i Nowy Orlean. Miasto pełne barw, muzyki i tańca, ale przede wszystkim – nowe miejsce, w którym mógł zacząć od początku. Oficjalnym powodem była chęć studiowania w akademii tańca, ale tak naprawdę Elijah planował pozostać na ulicy, doskonalić umiejętności i przy okazji znaleźć jakąś dorywczą pracę.

Plan jednak udało mu się zrealizować tylko częściowo. O ile taniec dawał mu to, czego pragnął – wolność i radość – o tyle życie zawodowe, okazało się trudniejszym wyzwaniem. Brak wykształcenia zamykało mu drogę do lepiej płatnych zajęć, a on sam nie chciał spędzać całych dni w pracy, która odbierałaby mu czas i energię na taniec. Rodzice nadal wspierali go finansowo, przesyłając co miesiąc sporą sumę, ale nie była to kwota pozwalająca na pełny komfort. Elijah łapał więc różne zlecenia – tańczył na eventach, czasem nawet w klubach. Wiedział jednak, że gdy pasja staje się jedynie źródłem dochodu, łatwo można ją wypalić. Dlatego unikał wiązania tańca wyłącznie z zarobkiem, zwłaszcza gdy wymagało to tańczenia w stylach, których nie lubił.

Później los okazał się jeszcze mniej przychylny. Nieco ponad dwa lata temu sytuacja zmusiła go do wejścia w ciemniejsze zaułki – został chłopcem od brudnej roboty w lokalnym gangu. Młody mężczyzna trzymał się jednak z dala od narkotyków czy najcięższych przestępstw. Pobierał haracze od drobnych biznesów, czasem przemawiał komuś do rozsądku, a w skrajnych sytuacjach posuwał się do brutalniejszych kroków, jak wybicie komuś palca, czy podbicie oka. Wiedział, że nie były to wykroczenia, które posłałyby go na całe życie za kratki, ale nie zamierzał tkwić w tym półświatku dłużej, niż musiał. Gang był dla niego raczej koniecznością niż wyborem. W najbliższych latach planował z tym skończyć.

Co ciekawe, na przekór tym wydarzeniom, Elijah nigdy nie zatracił swojej empatii i miękkiego serca. Jakiś czas temu pomógł młodej kobiecie, niemal rówieśniczce, która ugrzęzła w długach. Zamiast odwrócić wzrok, został obserwatorem jej zobowiązań. W zamian za jego pomoc – czasem w postaci obiadu, innym razem opatrzenia ran – on sam pomagał jej spłacać długi. Ich relacja przypominała trudną przyjaźń, bliższą kłótliwemu rodzeństwu niż dwójce ludzi, którzy świadomie wybrali skrzyżowanie się ich dróg. Potrafili się sprzeczać i ranić słowami, lecz wiedzieli, że w razie potrzeby mogą na siebie liczyć. Nic więcej ich nie łączyło, a oboje zdawali sobie sprawę, że prędzej czy później ich drogi się rozejdą – bez żalu, bez wspomnień, po prostu z dnia na dzień znikając z życia drugiej osoby.

Mimo że chłopak doskonale odnajdywał się w Nowym Orleanie, w głębi serca nosił marzenie, które wykraczało daleko poza uliczne tańce. Asfalt i beton, na których regularnie ćwiczył z ekipą, nie były miejscem, w którym chciałby pozostać do końca swoich dni. Czasem, kiedy późną nocą wracał do mieszkania, wyobrażał sobie reflektory sceny, rzędy siedzeń i publiczność, która biła brawo nie tylko aktorom, czy głównej gwieździe, ale też jemu. Jego ukrytym pragnieniem było pewnego dnia wyrwać się z bruku i rozpocząć karierę w teatrze albo zatańczyć u boku znanej gwiazdy podczas światowej trasy koncertowej. Nie dla samej sławy, lecz po to, by jego pasja nabrała w końcu formy, która byłaby w pełni wystarczalna – bez konieczności ukrywania się przed ojcem, bez kompromisów i bez konieczności łapania się nie do końca legalnych prac, by żyć na poziomie.

ciekawostki
Zawsze powtarza, że jest gangusem z Temu. Pasuje do tej roli jak pięść do nosa.
Prawdopodobnie ma kumpla tasiemca, bo potrafi pochłaniać ogromne ilości jedzenia, nie tyjąc, nawet jeśli nie tańczy przez kilka tygodni.
Nie lubi dzieci i zwierząt. Nie żywi do nich awersji, ale nie chciałby się nimi opiekować.
Nie zna biegle języka wietnamskiego. Nigdy nie przykładał się do jego nauk, nieco na przekór ojcu.
Jest hańbą swojej rodziny, bo preferuje kuchnię tajską od wietnamskiej. Nad życie kocha tajską herbatę.
Uwielbia kawę, ale nigdy nie wypije czarnej bez cukru.
Nosi kolczyki oraz sporo biżuterii, ale nie posiada żadnych tatuaży.
Łatwo się rozprasza i trudno mu się na czymś skupić.
Chciałby kiedyś podróżować po świecie.
Jest mu wiecznie zimno.
Mrukliwy i szorstki, ale tylko z pozoru. Po lepszym poznaniu potrafi się otworzyć i nawet można go nazwać sympatycznym. Poza jego współlokatorką Colette.
Ma stosunkowo dobry kontakt z rodzicami, nawet jeśli karygodnie sprzeciwił się ojcu.
Choć nie jest bałaganiarzem, to nie lubi sprzątać.
Jego znajomi nazywają go bezpruderyjnym, a on po prostu uważa, że nie ma czego się w życiu wstydzić, bo wszystko jest dla ludzi.
twój nick
imię postaci
twoje zaimki
on/jego
narracja
trzecia osoba w przeszłym
kontakt
PW
nie lubię gdy
Porzucanie sesji, metagamingu, czy skrajnie różnej długości postów.
moje posty mogą zawierać
Piszę niemal o wszystkim i moje posty mogą zawierać przemoc, seks i inne tematy tabu.
zgadzasz się na powielanie imienia i pseudonimu postaci?
nie
Ostatnio zmieniony ndz 07 wrz 2025, 15:52 przez Elijah Nguyen-Lynskey, łącznie zmieniany 1 raz.
200 lat/a, 250 cm
administrator w Nowy Orlean
Awatar użytkownika
You’ll never know what heaven means until you’ve been down to New Orleans.
Whispers of life
witaj w NOLA,
Elijah Nguyen-Lynskey
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy do założenia wszystkich istotnych tematów, zapoznania się z fabułą Crescent Dream oraz zajrzenia do tematu kto zagra? Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum. Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja
Zablokowany

Wróć do „Mężczyźni”