Eze 👽
Soren Deville
Jesse Williams

Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
Lubi to miasto i czuje się tutaj jak w domu. Podoba mu się atmosfera w nim panująca i uważa, że żadne inne amerykańskie miasto nie może się równać z Nowym Orleanem.
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
Podchodzi do wszystkiego, co związane z "magią" sceptycznie, więc uważa, że to tylko sposób na wyciąganie pieniędzy od naiwnych ludzi i chwyt na turystów.
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
Uważa, że powinni jak najszybciej udać się na badania, żeby sprawdzić, czy nie mają przypadkiem anemii.
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
Według niego, sekty służą dokładnie temu samemu, co wszelkie religie - żeby ktoś mógł spełnić swój mokry sen o rządzeniu i kontrolowaniu innych.
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
Jego dom rodzinny uległ sporym zniszczeniom, ale na szczęście ani on, ani jego rodzice nie doznali żadnych większych obrażeń.
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
Niekoniecznie się tym przejmuje, bo wie, że w każdym mieście działa jakiś gang. Wie, że jeśli nie będzie wtykał nosa w nieswoje sprawy, to będzie bezpieczny.
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
Sprzedałby nerkę za porządne Soul Food.
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
Ma słabość do jazzu i bluesa, zwłaszcza do tych z dawnych lat. Jego ulubioną piosenką jest See You Later, Alligator. Przepada też za muzyką z lat 50-tych oraz 60-tych i uważa, że kiedyś to było, a teraz to nie ma dobrej muzyki.
Wychowałem się w rodzinie, którą bez żadnych wątpliwości można nazwać normalną. Klasa średnia, rodzice, którzy o mnie dbali i mnie kochali. Nie licząc huraganu, nie spotkała mnie żadna większa tragedia, a i on nie miał aż tak wielkiego wpływu na moje życie jak na życie niektórych mieszkańców. Byłem planowanym dzieckiem i nigdy nie mogłem narzekać na brak uwagi. Rodzice potrafili zachować złoty środek pomiędzy trzymaniem mnie pod kloszem, a nie poświęcaniem mi uwagi. Mój ojciec jest z wykształcenia fizykiem, który jest emerytowanym wykładowcą uniwersyteckim. Moja mama z kolei jest pielęgniarką. Nie mam rodzeństwa, choć moi rodzice podobno starali się o kolejne dziecko. Już od najmłodszych lat mój tata próbował zaszczepić we mnie zainteresowanie nauką i mu się to udało. Chętnie słuchałem, kiedy opowiadał mi o fizyce i bacznie się przyglądałem, kiedy pokazywał mi najróżniejsze eksperymenty. Wpajał mi też, że uczenie się i dobre stopnie były bardzo ważne, więc do końca liceum uczyłem się pilnie. Przyklejono mi przez to łatkę kujona. Nie miałem zbyt wielu znajomych i zadawałem się z innymi wyrzutkami. Nie robiłem sobie z tego wiele, bo najważniejsze dla mnie było to, że rodzice byli ze mnie dumni. Już w szkole podstawowej wiedziałem, że chciałbym pójść w ślady mojego taty i zostać nauczycielem albo wykładowcą.
Liceum skończyłem z wyróżnieniem, więc nie miałem problemów, żeby dostać się na studia. Mogłem sobie na to pozwolić dzięki stypendium i pomocy rodziców, którzy od lat odkładali pieniądze na moją dalszą edukację. Wybrałem uczelnie w Nowym Orleanie, ale już na pierwszym roku wyprowadziłem się od rodziców. Co prawda, w wynajmowanym mieszkaniu miałem współlokatorów, ale i tak się cieszyłem, bo dzięki temu czułem się trochę bardziej dorosły. Dość szybko zaprzyjaźniłem się z moimi współlokatorami. Okazało się, że było to imprezowe towarzystwo, więc zacząłem imprezować z nimi. Wtedy po raz pierwszy miałem okazję próbować alkoholu i odwiedzać kluby. Na szczęście udało mi się zachować odpowiednią równowagę pomiędzy imprezowaniem i nauką, dzięki czemu nie miałem problemów, żeby zdawać egzaminy. Po roku studiów zdecydowałem się znaleźć sobie dorywczą pracę. Zatrudniłem się w markecie spożywczym. Nie zarabiałem tam wiele, ale przynajmniej miałem pieniądze na swoje wydatki.
W tamtym czasie zaczęło docierać do mnie, że nie jestem hetero. Przerażało mnie to i na przekór sobie zacząłem umawiać się z dziewczynami. Zmieniałem je jak rękawiczki, licząc na to, że to kwestia tego, że nie trafiłem na odpowiednią. Nie byłem pod tym względem zbyt odpowiedzialny, więc mogłem winić tylko siebie, kiedy dowiedziałem się, że moja dziewczyna zaszła w ciążę. Nie byłem z tego powodu zachwycony, bo to była spora odpowiedzialność. Niestety nasi rodzice naciskali na to, żebyśmy wzięli ślub i tak też się stało. Pomagali nam finansowo, żebym mógł skupić się na nauce. Nietrudno się domyślić, że przez cały okres trwania tego śmiesznego małżeństwa byłem sfrustrowany. Już od samego początku zdarzało mi się ją zdradzać i traktować w wątpliwy sposób.
Po ukończeniu studiów udało mi się dostać pracę w miejscowym liceum. Miałem w sobie wiele zapału i chęci. Praca nauczyciela nie należała do najłatwiejszych, ale najważniejsze dla mnie było to, że udało mi się spełnić marzenie. Wkupienie się w łaski nastolatków nie było łatwe. Nie ułatwiało tego to, że uczyłem niezbyt lubianego przedmiotu. Na początku chciałem być tym fajnym nauczycielem, który zarażał swoją pasją dzieciaki. Wiecie, jak w tych wszystkich filmach. Rzeczywistość była jednak trochę inna i z czasem skupiłem się bardziej na tym, żeby uczniowie mieli dobre oceny, a nie na tym, żeby mnie lubili.
W pewnym momencie mojej kariery moją szczególną uwagę przykuł jeden z uczniów. Wiedziałem, że nie powinienem interesować się nim w taki sposób, ale nie potrafiłem sobie darować i niedługo potem pojawiło się między nami coś więcej. Zdawałem sobie sprawę z tego, że było to bardzo ryzykowne i miałem wiele obaw z tym związanych, dlatego w końcu postanowiłem zakończyć tę relację. Niedługo później chłopak skończył szkołę, a ja dalej męczyłem się w małżeństwie. Ta sytuacja wywarła na mnie spory wpływ i odbiła się na moich relacjach z żoną i synem. Nie to, żeby wcześniej były one rewelacyjne. Zacząłem zapijać tę frustrację. Wkręciłem się też w hazard i przegrałem sporo oszczędności. Zachowywałem się tak, jakbym starał się być najgorszym mężem, aż w końcu żona oznajmiła mi, że chce rozwodu. Ulżyło mi, bo dokładnie tego chciałem. Mimo wszystko było mi trochę dziwnie, kiedy wyprowadziła się ode mnie, zabierając ze sobą syna. Myślałem, że od teraz będzie lepiej, ale niewiele się zmieniło. Postanowiłem skupić się na pracy i tak też zrobiłem. Można by się pokusić o stwierdzenie, że stałem się pracoholikiem. Tyle z tego wszystkiego dobrego, że te wszystkie lata ciężkiej pracy opłaciły się i trzy lata temu objąłem posadę wicedyrektora.
Liceum skończyłem z wyróżnieniem, więc nie miałem problemów, żeby dostać się na studia. Mogłem sobie na to pozwolić dzięki stypendium i pomocy rodziców, którzy od lat odkładali pieniądze na moją dalszą edukację. Wybrałem uczelnie w Nowym Orleanie, ale już na pierwszym roku wyprowadziłem się od rodziców. Co prawda, w wynajmowanym mieszkaniu miałem współlokatorów, ale i tak się cieszyłem, bo dzięki temu czułem się trochę bardziej dorosły. Dość szybko zaprzyjaźniłem się z moimi współlokatorami. Okazało się, że było to imprezowe towarzystwo, więc zacząłem imprezować z nimi. Wtedy po raz pierwszy miałem okazję próbować alkoholu i odwiedzać kluby. Na szczęście udało mi się zachować odpowiednią równowagę pomiędzy imprezowaniem i nauką, dzięki czemu nie miałem problemów, żeby zdawać egzaminy. Po roku studiów zdecydowałem się znaleźć sobie dorywczą pracę. Zatrudniłem się w markecie spożywczym. Nie zarabiałem tam wiele, ale przynajmniej miałem pieniądze na swoje wydatki.
W tamtym czasie zaczęło docierać do mnie, że nie jestem hetero. Przerażało mnie to i na przekór sobie zacząłem umawiać się z dziewczynami. Zmieniałem je jak rękawiczki, licząc na to, że to kwestia tego, że nie trafiłem na odpowiednią. Nie byłem pod tym względem zbyt odpowiedzialny, więc mogłem winić tylko siebie, kiedy dowiedziałem się, że moja dziewczyna zaszła w ciążę. Nie byłem z tego powodu zachwycony, bo to była spora odpowiedzialność. Niestety nasi rodzice naciskali na to, żebyśmy wzięli ślub i tak też się stało. Pomagali nam finansowo, żebym mógł skupić się na nauce. Nietrudno się domyślić, że przez cały okres trwania tego śmiesznego małżeństwa byłem sfrustrowany. Już od samego początku zdarzało mi się ją zdradzać i traktować w wątpliwy sposób.
Po ukończeniu studiów udało mi się dostać pracę w miejscowym liceum. Miałem w sobie wiele zapału i chęci. Praca nauczyciela nie należała do najłatwiejszych, ale najważniejsze dla mnie było to, że udało mi się spełnić marzenie. Wkupienie się w łaski nastolatków nie było łatwe. Nie ułatwiało tego to, że uczyłem niezbyt lubianego przedmiotu. Na początku chciałem być tym fajnym nauczycielem, który zarażał swoją pasją dzieciaki. Wiecie, jak w tych wszystkich filmach. Rzeczywistość była jednak trochę inna i z czasem skupiłem się bardziej na tym, żeby uczniowie mieli dobre oceny, a nie na tym, żeby mnie lubili.
W pewnym momencie mojej kariery moją szczególną uwagę przykuł jeden z uczniów. Wiedziałem, że nie powinienem interesować się nim w taki sposób, ale nie potrafiłem sobie darować i niedługo potem pojawiło się między nami coś więcej. Zdawałem sobie sprawę z tego, że było to bardzo ryzykowne i miałem wiele obaw z tym związanych, dlatego w końcu postanowiłem zakończyć tę relację. Niedługo później chłopak skończył szkołę, a ja dalej męczyłem się w małżeństwie. Ta sytuacja wywarła na mnie spory wpływ i odbiła się na moich relacjach z żoną i synem. Nie to, żeby wcześniej były one rewelacyjne. Zacząłem zapijać tę frustrację. Wkręciłem się też w hazard i przegrałem sporo oszczędności. Zachowywałem się tak, jakbym starał się być najgorszym mężem, aż w końcu żona oznajmiła mi, że chce rozwodu. Ulżyło mi, bo dokładnie tego chciałem. Mimo wszystko było mi trochę dziwnie, kiedy wyprowadziła się ode mnie, zabierając ze sobą syna. Myślałem, że od teraz będzie lepiej, ale niewiele się zmieniło. Postanowiłem skupić się na pracy i tak też zrobiłem. Można by się pokusić o stwierdzenie, że stałem się pracoholikiem. Tyle z tego wszystkiego dobrego, że te wszystkie lata ciężkiej pracy opłaciły się i trzy lata temu objąłem posadę wicedyrektora.
ciekawostki
Uwielbia filmy o Bondzie, zwłaszcza te z Pierce’em Brosnanem. Lubi też stare westerny do tego stopnia, że nauczył się jeździć konno.
Interesuje się motoryzacją. Niestety, pensja nauczyciela nie pozwala mu na wożenie się takimi autami, jakimi chciałby się wozić. Jest ogromnym fanem Clarksona. Niektóre odcinki Top Gear i The Grand Tour oglądał tyle razy, że zna je niemal na pamięć.
Kiedyś wygrał w pokera podniszczonego, zabytkowego Forda Mustanga, przy którym dłubał razem ze swoim znajomym mechanikiem. Co prawda, startować w konkursie na najlepiej zadbane i odnowione retro auto nie powinien, ale liczy się dla niego to, że działa i się nie rozlatuje.
Pomimo tego, że skończył z hazardem, to i tak marzy o tym, żeby polecieć do Las Vegas i spróbować swoich siły w tamtejszych kasynach. Kto wie, może udałoby mu się tam zdobyć fortunę?
twój nick
Eze
twoje zaimki
dowolne
narracja
trzecia osoba, czas przeszły
kontakt
pw lub dc (porcelanowydzyndzel)
nie lubię gdy
ktoś decyduje za moją postać; ktoś szkodzi mojej postaci bez mojej zgody; ktoś stosuje metagaming
moje posty mogą zawierać
przekleństwa, przemoc, wątki erotyczne
zgadzasz się na powielanie imienia i pseudonimu postaci?
nie
crescent city
witaj w NOLA,
Soren Deville
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy do założenia wszystkich istotnych tematów, zapoznania się z fabułą Crescent Dream oraz zajrzenia do tematu kto zagra?
Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum.
Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja