one
W zależności od sytuacji, pożądano innego podejścia do upływu czasu: zakochani pragnęli, by czas zatrzymał się w miejscu i ich wspólne chwile trwały jak najdłużej. Z kolei pracownicy marzyli o tym, by płynął jak najszybciej, dzięki czemu mogliby opuścić pracę i wrócić do domu. Niezależnym od pożądania wyznacznikiem upływu czasu były zmiany w przyrodzie — wraz z nadejściem zimy słońce chowało się za horyzontem już po szesnastej, a długie, chłodne wieczory stwarzały idealną okazję do rozmyślania o życiu.
Był też on. Xander Kensington. Nigdy wcześniej nie czuł czegoś podobnego, ale od tamtego pamiętnego dnia oddałby wszystko, by cofnąć się w czasie i nie krzyknąć na Cassie. Od kłótni, po której Parker uciekła z jego domu czuł się źle. Nigdy wcześniej nie znalazł się w podobnej sytuacji; nigdy wcześniej nie pokłócił się z dziewczyną, dlatego nie wiedział, że jedynym słusznym rozwiązaniem było jak najszybsze skontaktowanie się z kobietą i wyjaśnienie sytuacji. Nie ulegało wątpliwości, że tamtego dnia zachował się jak skończony frajer; nie powinien krzyczeć, ale niestety, chcąc chronić siebie, nie mógł zareagować inaczej.
Dni mijały, a on tkwił w domku nad jeziorem, który nie był już bezpieczną przystanią, a więzieniem. Bez Cassie i Kai przestrzeń stała się pusta i depresyjna; nieco ponad pół roku temu, bynajmniej by mu to nie przeszkadzało, lecz teraz czuł, że atmosfera była dusząca. Dodatkowo dobijały go wizyty u ojca; Senior raz za razem dopytywał o kobietę, która odwiedzała go podczas rekonwalescencji Xandera, a jemu brakowało wymówek, którymi mógł zbywać tatę.
Aż wreszcie postanowił zareagować. Nie mógł dłużej tkwić w impasie — cokolwiek miała przynieść konfrontacja, wyszykował się, wsiadł w auto i ruszył do Cassie. Czy nadal mógł tytułować ją swoją dziewczyną? Cholera, wszystko spieprzył do tego stopnia, że nie wiedział niczego.
Wspiąwszy się po schodach, wypuścił głośno powietrze i zapukał do drzwi. Wlepił spojrzenie w punkt, w którym miała pojawić się Parker i
Wszak wystarczająco, że zwlekał tak długo i tym popsuł wszystko. Bo przecież niepowiedziane, że ona chciała widzieć jego, prawda?
no hej, piękna



