'Cause I got no choice in it
And I'm not so cold
I could look you in the eye
And not recall
And I'm not so cold
I could look you in the eye
And not recall
Whispers of life
eze
Kilian Mamode
Rome Flynn

Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
Od zawsze czuł, że Nowy Orlean to jego dom. Jest bardzo związany z kulturą tego miasta, a jego rodzina mieszka tutaj od czasów niewolnictwa.
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
Jego babcia jest mambo, więc ten temat jest mu bardzo bliski. Często ją odwiedza i zdarza mu się korzystać z zaklęć oraz rytuałów.
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
Miał kiedyś okazję spotykać się z dziewczyną, która była członkinią NOVA i z tego powodu z nią zerwał. Uważa, że osoby należące do tej organizacji nie są do końca normalne.
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
Słyszał o tym wielokrotnie od swojej babci i trochę się tym interesował. Nigdy jednak nie planował do nich dołączyć.
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
Dom jego rodziców nie uległ sporym zniszczeniom. Pamięta, że był przerażony tym, jaką potęgą jest natura.
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
Stara się nie zapuszczać w miejsca, gdzie ktoś mógłby go okraść albo na niego napaść. Jest świadom tego, jak dużym problemem jest przestępczość w mieście.
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
Ciężko byłoby mu wybrać jedno konkretne, ale gdyby ktoś przykładał mu broń do skroni, to wybrałby gumbo.
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
Jest ogromnym fanem lokalnej muzyki. Szczególne miejsce w jego sercu ma blues.
Już od najmłodszych lat wpajano mi miłość do książek. Moja mama jest poczytną autorką kobiecych powieści kryminalnych. Skupia się w nich przede wszystkim na silnych postaciach kobiecych i przemyca feministyczne poglądy. Mój ojciec natomiast był właścicielem wydawnictwa. Był, ponieważ w 2022 roku przeszedł na emeryturę, a firmę przekazał mnie. Wydawnictwo zaliczyłbym do tych średnich. Zakres książek, które są przez nie wydawane, jest szeroki. Od powieści fabularnych, przez biografie i książki historyczne, aż po zbiory czarów lokalnych kapłanek. Pomijamy chyba tylko literaturę dziecięcą i młodzieżową.
Większość dzieciństwa spędziłem z nosem w książkach. Nauka czytania poszła mi szybko, bo dla moich rodziców ten aspekt mojego rozwoju zdawał się być najważniejszy. Ważniejszy, niż ich bliskość i uwaga. Chyba uważali, że wciskanie mi w ręce kolejnych książek zastąpi mi ich samych. Niestety, tak nie było, a ja wołałem o ich uwagę na przeróżne sposoby. Na nic zdawał się mój dziecięcy płacz, nastoletni bunt w liceum albo niezwykle imprezowy styl życia na studiach. Ojciec był niezmiennie zabiegany, a matka pisała kolejne książki, karmiąc swoją wenę alkoholem. Nie liczyło się dla nich to, jakim człowiekiem byłem, czy miałem problemy, czy piłem za dużo albo, czy miałem okres, kiedy zażywałem narkotyki. Tak długo jak planowałem skończyć studia i przejąć biznes po ojcu było im to wszystko obojętne.
Pomimo małych potknięć w liceum dostałem się na studia literackie w Nowym Orleanie. Nie musiałem martwić się o opłaty, ponieważ wydawnictwo ojca przynosiło spore zyski. Pierwszy semestr był dla mnie jak jeden wielki chaos. Zamiast się uczyć, chodziłem na imprezy i domówki. Dopiero pod koniec pierwszego semestru cudem wszystko nadrobiłem i udało mi się zdać. Od tamtego czasu imprezy zdarzały mi się rzadziej, a pożegnałem się z nimi niemal całkowicie, kiedy na jednej z domówek poznałem chłopaka, który w późniejszych latach został moim narzeczonym. Na samym początku był wyjątkowo ostrożny i bałem się, że nic z tego nie będzie. Postanowiłem zaryzykować i zaprosiłem go na randkę w Walentynki. Okazało się, że to był dobry pomysł, ponieważ od tamtego czasu wszystko zaczęło zmierzać w kierunku, w którym chciałem, żeby zmierzało. Co prawda, podczas studiów nie mieliśmy dla siebie zbyt wiele czasu, ale i tak układało nam się całkiem dobrze. Jasne, mieliśmy gorsze momenty, ale jakoś sobie radziliśmy. Po studiach zacząłem staż w wydawnictwie mojego ojca, a kiedy po roku zostałem pełnoprawnym pracownikiem, to w ramach uczczenia tego postanowiłem oświadczyć się swojemu ukochanemu. Byłem szczęśliwy, kiedy przyjął moje oświadczyny. Szybko zaczęliśmy planować ślub i wierzyłem w to, że będziemy ze sobą do końca życia. Nie wiedziałem, jak bardzo się wtedy myliłem.
Z okazji wydania jego książki, zorganizowaliśmy imprezę. Dobrze się bawiliśmy, ale w pewnym momencie zaczęliśmy się kłócić. Już nawet dokładnie nie pamiętam o co. Za to dokładnie pamiętam to, co było później. Kiedy dowiedziałem się o wypadku Osirisa, od razu pojechałem do szpitala. Podobno jego stan był ciężki, więc błagałem przodków i świętych, żeby pozwolili mu przeżyć. Byłem przy nim, kiedy się obudził i przeżyłem szok, kiedy okazało się, że mnie nie pamiętał. Miałem nadzieję, że ta amnezja będzie tylko chwilowa, ale z każdym kolejnym tygodniem docierało do mnie, że to nie minie. Nie czułem się przez niego kochany i powoli przestawałem mieć siłę, żeby kochać jego. Nie chciałem męczyć się dalej w takim związku, więc postanowiłem to zakończyć. On odszedł, a ja zostałem sam. Sądziłem, że nasze drogi już nigdy się nie skrzyżują.
Od czasu naszego rozstania, wdawałem się w przelotne romanse, ale nie spotkałem nikogo, kto byłby w stanie zapełnić pustkę po nim. Po ponad roku zacząłem umawiać się z naszą wspólną przyjaciółką. Może znalazłem w niej nasz wspólny mianownik? Lubiłem ją i pociągała mnie, ale nigdy jej nie pokochałem. Byłem zły na siebie i na nią, kiedy oznajmiła mi, że jest w ciąży. Chciałem zostawić ją z tym problemem samą, ale moi rodzice naciskali, żebyśmy wzięli ślub. Gdyby nie to, że ojciec zagroził mi, że nie przepisze na mnie wydawnictwa, jeśli nie wezmę odpowiedzialności za dziecko, to nie zdecydowałbym się na spędzenie z nią reszty życia. Oświadczyłem się jej, ale od tamtego czasu szukam wymówek, które tylko oddalają nas od ślubu.
Jeśli myślicie, że oświadczyny z przymusu są podłe, to pewnie za znacznie gorsze uznacie to, co zrobiłem niedawno. Ostatnio natrafiłem na stary plik z książką, który przesłał mi swego czasu mój były. Zupełnie o tym zapomniałem. Przeczytałem to z czystej ciekawości, ale szybko dotarło do mnie, że to mogłoby się dobrze sprzedać. Postanowiłem dopracować książkę i wydałem ją pod swoim nazwiskiem. Być może nie powinienem tego robić, ale skoro on tego nie wydał, to dlaczego taki dobry materiał miałby się zmarnować? Książka odniosła dość spory sukces, a ja stałem się pisarzem, który pojawił się znikąd z bestsellerem.
Większość dzieciństwa spędziłem z nosem w książkach. Nauka czytania poszła mi szybko, bo dla moich rodziców ten aspekt mojego rozwoju zdawał się być najważniejszy. Ważniejszy, niż ich bliskość i uwaga. Chyba uważali, że wciskanie mi w ręce kolejnych książek zastąpi mi ich samych. Niestety, tak nie było, a ja wołałem o ich uwagę na przeróżne sposoby. Na nic zdawał się mój dziecięcy płacz, nastoletni bunt w liceum albo niezwykle imprezowy styl życia na studiach. Ojciec był niezmiennie zabiegany, a matka pisała kolejne książki, karmiąc swoją wenę alkoholem. Nie liczyło się dla nich to, jakim człowiekiem byłem, czy miałem problemy, czy piłem za dużo albo, czy miałem okres, kiedy zażywałem narkotyki. Tak długo jak planowałem skończyć studia i przejąć biznes po ojcu było im to wszystko obojętne.
Pomimo małych potknięć w liceum dostałem się na studia literackie w Nowym Orleanie. Nie musiałem martwić się o opłaty, ponieważ wydawnictwo ojca przynosiło spore zyski. Pierwszy semestr był dla mnie jak jeden wielki chaos. Zamiast się uczyć, chodziłem na imprezy i domówki. Dopiero pod koniec pierwszego semestru cudem wszystko nadrobiłem i udało mi się zdać. Od tamtego czasu imprezy zdarzały mi się rzadziej, a pożegnałem się z nimi niemal całkowicie, kiedy na jednej z domówek poznałem chłopaka, który w późniejszych latach został moim narzeczonym. Na samym początku był wyjątkowo ostrożny i bałem się, że nic z tego nie będzie. Postanowiłem zaryzykować i zaprosiłem go na randkę w Walentynki. Okazało się, że to był dobry pomysł, ponieważ od tamtego czasu wszystko zaczęło zmierzać w kierunku, w którym chciałem, żeby zmierzało. Co prawda, podczas studiów nie mieliśmy dla siebie zbyt wiele czasu, ale i tak układało nam się całkiem dobrze. Jasne, mieliśmy gorsze momenty, ale jakoś sobie radziliśmy. Po studiach zacząłem staż w wydawnictwie mojego ojca, a kiedy po roku zostałem pełnoprawnym pracownikiem, to w ramach uczczenia tego postanowiłem oświadczyć się swojemu ukochanemu. Byłem szczęśliwy, kiedy przyjął moje oświadczyny. Szybko zaczęliśmy planować ślub i wierzyłem w to, że będziemy ze sobą do końca życia. Nie wiedziałem, jak bardzo się wtedy myliłem.
Z okazji wydania jego książki, zorganizowaliśmy imprezę. Dobrze się bawiliśmy, ale w pewnym momencie zaczęliśmy się kłócić. Już nawet dokładnie nie pamiętam o co. Za to dokładnie pamiętam to, co było później. Kiedy dowiedziałem się o wypadku Osirisa, od razu pojechałem do szpitala. Podobno jego stan był ciężki, więc błagałem przodków i świętych, żeby pozwolili mu przeżyć. Byłem przy nim, kiedy się obudził i przeżyłem szok, kiedy okazało się, że mnie nie pamiętał. Miałem nadzieję, że ta amnezja będzie tylko chwilowa, ale z każdym kolejnym tygodniem docierało do mnie, że to nie minie. Nie czułem się przez niego kochany i powoli przestawałem mieć siłę, żeby kochać jego. Nie chciałem męczyć się dalej w takim związku, więc postanowiłem to zakończyć. On odszedł, a ja zostałem sam. Sądziłem, że nasze drogi już nigdy się nie skrzyżują.
Od czasu naszego rozstania, wdawałem się w przelotne romanse, ale nie spotkałem nikogo, kto byłby w stanie zapełnić pustkę po nim. Po ponad roku zacząłem umawiać się z naszą wspólną przyjaciółką. Może znalazłem w niej nasz wspólny mianownik? Lubiłem ją i pociągała mnie, ale nigdy jej nie pokochałem. Byłem zły na siebie i na nią, kiedy oznajmiła mi, że jest w ciąży. Chciałem zostawić ją z tym problemem samą, ale moi rodzice naciskali, żebyśmy wzięli ślub. Gdyby nie to, że ojciec zagroził mi, że nie przepisze na mnie wydawnictwa, jeśli nie wezmę odpowiedzialności za dziecko, to nie zdecydowałbym się na spędzenie z nią reszty życia. Oświadczyłem się jej, ale od tamtego czasu szukam wymówek, które tylko oddalają nas od ślubu.
Jeśli myślicie, że oświadczyny z przymusu są podłe, to pewnie za znacznie gorsze uznacie to, co zrobiłem niedawno. Ostatnio natrafiłem na stary plik z książką, który przesłał mi swego czasu mój były. Zupełnie o tym zapomniałem. Przeczytałem to z czystej ciekawości, ale szybko dotarło do mnie, że to mogłoby się dobrze sprzedać. Postanowiłem dopracować książkę i wydałem ją pod swoim nazwiskiem. Być może nie powinienem tego robić, ale skoro on tego nie wydał, to dlaczego taki dobry materiał miałby się zmarnować? Książka odniosła dość spory sukces, a ja stałem się pisarzem, który pojawił się znikąd z bestsellerem.
ciekawostki
Jego babcia od strony ojca jest mambo.
Od dziecka interesuje się odkryciami geograficznymi i starym okrętami. Ma ogromną słabość do starych map i rafandynek.
Świetnie radzi sobie z gotowaniem. Jest ogromnym fanem lokalnej kuchni. Zazwyczaj to on zajmuje się przygotowywaniem obiadów i robieniem kolacji.
Jest fanem futbolu amerykańskiego i chodzi na praktycznie każdy mecz Świętych.
Jego ulubione zwierzę to mrówkojad. Córka Kiliana ma niezliczoną ilość zabawek z tym zwierzakiem.
twój nick
Eze
twoje zaimki
dowolone
narracja
trzecia osoba, czas przeszły
kontakt
pw lub dc (porcelanowydzyndzel)
nie lubię gdy
ktoś decyduje za moją postać; ktoś szkodzi mojej postaci bez mojej zgody; ktoś stosuje metagaming
moje posty mogą zawierać
przekleństwa, przemoc, wątki erotyczne
zgadzasz się na powielanie imienia postaci?
nie
po mieście błąka się tylko jedna dusza
crescent city
witaj w NOLA,
Kilian Mamode
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy do założenia wszystkich istotnych tematów, zapoznania się z fabułą Crescent Dream oraz zajrzenia do tematu kto zagra?
Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum.
Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja