Zablokowany
35 lat/a, 188 cm
Awatar użytkownika
You wanna keep me as forever
But it was just all a game
Whispers of life
Cedar Moseley
Elias Black
Obrazek
Independence, 26.05.1990
Mirabeau Ave
policjant
Criminal Justice Square
on/jego
homoseksualny
kawaler
bliźnięta
Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
Nigdy nie poczuł, że jest częścią tego miasta.
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
Uważa, że to bzdury i pułapka na turystów.
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
Gdy tylko o nich słyszy, to puka się w czoło.
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
Sekta jak sekta, trzeba by ją rozbić. Tak w razie czego.
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
Mieszkał wtedy w Independence, więc żaden.
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
Jako policjant dobrze wie, że miasto nie jest bezpieczne, ale nie zaprząta sobie tym głowy.
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
Bez dwóch zdań Po'boy
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
Nie są to jego klimaty.
Przyszedłem na świat i wychowywałem się w mieścinie zwanej Independence w stanie Luizjana. Niecała godzina drogi od Nowego Orleanu, a dziura jakich mało. Psy szczekające dupami, barman, znający wszystkie smutki mieszkańców i świadomość, że nic nie przejdzie bez echa. Mój dziadek był tam szeryfem i mój tata również jest szeryfem. Nie zdziwicie jeśli powiem, że mój pradziadek również był w policji. Nic więc dziwnego, że tego samego oczekiwano ode mnie i od mojego jedenaście lat starszego brata. Tyle tylko, że mój brat był tym zajarany i podobno od dziecka powtarzał, że chce być taki jak tata. W rzeczywistości jest lepszy, niż on, bo piastuje wysokie stanowisko w DEA, o które musiał przepychać się łokciami. Ja natomiast nigdy nie kryłem swojej niechęci do tego, żeby zostać stróżem prawa. Miałem przeróżne pomysły na przyszłość, ale żaden z nich nie pokrywał się z tym, czego chciał ode mnie mój ojciec. Chciałem być mechanikiem, sprzedawcą przyczep kempingowych, mieć swój własny sklep monopolowy, a nawet zostać nauczycielem wychowania fizycznego. Wszystko to było w zasięgu, bo nie były to wygórowane marzenia. Niestety, każde moje próby buntu i zmiany planów ojca na moją przyszłość pełzły na niczym i koniec końców skończyłem jako policjant. Tyle dobrego, że w Nowym Orleanie, w którym da się normalnie żyć i w którym coś się dzieje. Nie chciałbym gnić do końca życia w tej dziurze, gdzie każdy każdego zna.

Jako dziecko byłem rozrabiaką. Wszędzie było mnie pełno i trzeba było pilnować mnie na każdym kroku. Im byłem starszy, tym stawałem się większym łobuzem. W liceum byłem z tych popularnych gości, którzy grali w drużynie futbolowej. I choć wiedziałem, że nie dana mi była kariera profesjonalnego sportowca, bo byłem na to za leniwy i za mało ambitny, to starałem się, żeby za każdym razem grać z drużyną i odnosić nawet te małe sukcesy. Nie uczyłem się wybitnie dobrze, ale na tyle dobrze, żeby bez problemu zdawać do następnej klasy i nie zostać przy tym nazwanym debilem. Starałem się oscylować gdzieś pośrodku rankingu uczniów. Swój wolny czas spędzałem z kolegą i jego starszym bratem w ich rodzinnym warsztacie samochodowym. Od razu zainteresowałem się naprawianiem aut, ale niestety mój ojciec wyśmiał ten pomysł i zadecydował za mnie, że po liceum mam skupić się na tym, żeby zostać policjantem. No i zostałem. Nie zrobiłbym tego, gdyby nie fakt, że grozili mi, że wyrzucą mnie z domu i będę musiał mieszkać na ulicy. Nie powinno się w taki sposób grozić swojemu dziecku. Przez moment przeszło mi przez myśl, że powinienem to pierdolić i jakoś sobie poradzę, ale wtedy mój starszy brat urządził mi pogadankę o tym, że powinienem być wdzięczny rodzicom za wszystko, co dla nas robili i inne takie pierdoły. Dla świętego spokoju się zgodziłem, ale postawiłem warunek, że będę próbował swoich sił w Nowym Orleanie.

Na samym początku czułem się zagubiony w tak dużym mieście, ale stosunkowo szybko udało mi się przywyknąć. W pracy nie wyróżniałem się za bardzo i zawsze raczej starałem się być szarym policjantem. Nie miałem i nie mam ambicji, żeby zajść wyżej. Wystarczy mi bycie zwykłym pionkiem, byle tylko dostawać pensję. Okazało się, że ta praca wcale nie była taka prosta, jak mi się niegdyś wydawało. A może była prosta w takim mieście jak Independence, gdzie nic się nie działo, a szczytem przestępczości była kradzież whisky z lokalnego monopolowego? Przecież mój tata nie wydawał się być zestresowany. Dość szybko zacząłem szukać jakiejś odskoczni i w końcu zacząłem chodzić ze znajomymi na imprezy. Na jednej z nich ktoś poczęstował mnie skrętem, a na jeszcze innej magicznym białym proszkiem. Niewiele było trzeba, żebym się uzależnił. Wychodzi na to, że jestem bardzo podatny na uzależnienia. Na sugestie zresztą też, skoro mój brat tak łatwo mnie urobił. Nim się obejrzałem, ćpałem przy każdej możliwej okazji, starając się, żeby nikt się nie zorientował.

Żeby móc kupować porządne narkotyki, musiałem znaleźć porządnego dilera. Na szczęście wiedziałem co nieco jako policjant i nie było to dla mnie większym problemem. Znalazłem gościa, który sprzedawał dobry towar i do tego w dobrej cenie, więc to u niego się zaopatrywałem. Często gdy przyjeżdżałem do niego, żeby dokonać transakcji w jego mieszkaniu, kręcił się tam drugi chłopak. Od razu wpadł mi w oko, ale nie do końca wiedziałem, jak powinienem go zagadać. Na początku myślałem, że byli parą, ale kiedy pewnego dnia mój diler wspomniał coś o swojej dziewczynie, uznałem, że warto spróbować zagadać i niedługo później byliśmy na drinku. Nie minęło wiele czasu, a zaczęliśmy ze sobą regularnie sypiać. Nie chciałem niczego więcej, bo związki nigdy nie były dla mnie. Unikałem tego typu zobowiązań, więc gdy po jakimś czasie oznajmił mi, że coś do mnie czuje i chciałby ze mną być, to postanowiłem, że muszę coś z tym zrobić. Chciałem w jakiś sposób pozbyć się go ze swojego życia, ale żeby jednocześnie nie robić tego w taki oczywisty sposób. Poza tym cholernie się bałem, że to się wyda, bo na pewno wpłynęłoby to na moją reputację. Znał się z moim dilerem, co jego również mogło czynić podejrzanym. Nie chciałem też, żeby ktokolwiek wiedział, że spotykam się z drugim mężczyzną, a do tego sporo młodszym od siebie. Mimo wszystko nie chciałem zrywać tej znajomości, mówiąc mu o tym prosto w twarz. Zamiast tego wymyśliłem, że jeśli trafiłby do więzienia, to ta relacja umarłaby śmiercią naturalną i nie musiałbym się przejmować tym, że ktoś zorientuje się, że coś było na rzeczy. Zacząłem knuć, planować, zbierać dowody i w końcu pewnego razu udało mi się zaaranżować obławę, podczas której Indigo został złapany z narkotykami. Udawałem, że nie wiedziałem, o co chodziło i kłamałem, że spróbuje coś z tym zrobić, kiedy tak naprawdę to była moja zasługa.

Kiedy go zamknęli, nie czułem wyrzutów sumienia, a ulgę, że nie musiałem już się przejmować drugą osobą, która tak uparcie chciała mnie przekonać do związku. Wydawało mi się, że o tym zapomniałem, ale wtedy natknąłem się na dokumenty w tej sprawie, gdy sprzątałem szafkę z aktami w pracy. Zrobiło mi się dziwnie, a tej samej nocy nie mogłem usnąć. W końcu zaczęły zjadać mnie wyrzuty sumienia i zaczynałem czuć się fatalnie, że zrobiłem coś takiego i zniszczyłem mu życie za taką pierdołę. Jakiś czas nosiłem się z zamiarem odezwania się do niego. Podjąłem decyzję i napisałem list, żeby w ten sposób odnowić kontakt. W końcu ponad dwa lata później odwiedziłem go w Boże Narodzenie w więzieniu. Nie wiedziałem, czemu po raz drugi angażowałem się w tę relację, skoro zrobiłem tak wiele, żeby go posadzić, ale nie ukrywałem tego, że nie mogłem doczekać się, aż wyjdzie na wolność. Obiecałem mu, że po wyjściu będzie mógł zatrzymać się u mnie i że nie musi martwić się o to, czy skończy na ulicy. Chociaż tyle mogłem dla niego zrobić. Nie byłem tylko pewien, w jaką stronę chciałbym, żeby ta znajomość dalej się potoczyła. Im bliżej było jego wyjścia, tym bardziej się stresowałem. Zrobiłem tak, jak mówiłem i przyjąłem go do siebie, zapewniając mu dach nad głową. Obiecałem też pomóc znaleźć jakąś pracę, żeby mógł stanąć na nogi.

ciekawostki
Zdarza mu się brać łapówki i przymyka oko na niektóre przestępstwa, zwłaszcza jeśli chodzi o handel narkotykami. Nie doniósłby przecież na swojego własnego dilera.
Od liceum interesuje się futbolem amerykańskim. Odkąd zamieszkał w Nowym Orleanie, stara się chodzić na każdy mecz miejscowej drużyny.
Nie może przeżyć dnia bez kawy. Jeśli nie wypije jej do śniadania lub jako śniadanie, to chodzi rozdrażniony.
Lubi klasyczny rock z lat 70-tych i 80-tych. Często zdarza mu się słuchać muzyki za głośno, zwłaszcza gdy jedzie autem.
Bardzo źle czuje się w tłumach i unika dużych skupisk ludzi. Jak ma być obstawą na większej imprezie, to robi wszystko, żeby się wykręcić.
twój nick
Eze
twoje zaimki
dowolone
narracja
trzecia osoba, czas przeszły
kontakt
pw lub dc (porcelanowydzyndzel)
nie lubię gdy
ktoś decyduje za moją postać; ktoś szkodzi mojej postaci bez mojej zgody; ktoś stosuje metagaming
moje posty mogą zawierać
przekleństwa, przemoc, wątki erotyczne
zgadzasz się na powielanie imienia i pseudonimu postaci?
nie
200 lat/a, 250 cm
administrator w Nowy Orlean
Awatar użytkownika
You’ll never know what heaven means until you’ve been down to New Orleans.
Whispers of life
witaj w NOLA,
Cedar Moseley
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy do założenia wszystkich istotnych tematów, zapoznania się z fabułą Crescent Dream oraz zajrzenia do tematu kto zagra? Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum. Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja
Zablokowany

Wróć do „Mężczyźni”