ezeludek 👽
Cielo Amoretti
Giaro Giarratana

Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
Pomimo tego, że lubi to miasto i czuje się tutaj jak w domu, to za każdym razem, kiedy wyjeżdża odwiedzić rodzinę we Włoszech, ciężko mu się wraca.
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
Zupełnie w to nie wierzy.
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
Historie na ich temat mrożą mu krew w żyłach.
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
Wolałby nie wiedzieć o ich istnieniu i spać spokojnie.
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
Żaden. Przeprowadził się do Stanów rok po huraganie.
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
Odkąd jego żona zginęła od postrzału nie za bardzo.
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
Pomimo tego, że mieszka tutaj już wiele lat, to nigdy nie mógł przekonać się do miejscowej kuchni i pozostaje wierny tej włoskiej.
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
Italo disco na zawsze w sercu.
Do dziś pamiętam ostatnie cyfry numeru telefonu, który wtedy do mnie dzwonił te pięć lat temu. Numer lokalnego posterunku policji. Dzwonili, żeby powiedzieć mi, że moja żona nie żyje. Moja piękna, ukochana żona została zamordowana. Myślałem, że to żart. Nie mogłem w to uwierzyć. Miałem taką okropną nadzieję, że to był tylko ktoś do niej podobny i gdy zajadę na miejsce, to okaże się, że na stole leży inna kobieta. Niestety, kiedy pokazali mi jej zwłoki, od razu zrozumiałem, że to ona. Nie wiedziałem, co wtedy do mnie mówili, bo wszystko brzmiało tak, jakby mówili do mnie przez grube szkło. Próbowałem ją dotknąć, przytulić, ale powstrzymali mnie, nie mogąc pozwolić mi wziąć ją w ramiona ten ostatni raz. Musieli siłą wyprowadzić mnie z pomieszczenia, bo nie chciałem jej tam zostawić. Krzyczałem do niej, prosiłem, żeby się obudziła, ale leżała tam zimna i niewzruszona.
Nie wiem, ile czasu siedziałem przy biurku policjanta, nie odzywając się i wpatrując się w kolorowy długopis z napisem Piknik charytatywny 2008. Zastanawiałem się, jakim cudem jeszcze pisze. Docierały do mnie tylko niektóre słowa. Postrzał. Złodziej. Przykro mi, Słyszy mnie pan? Ciąża. Ciąża... Dopiero wtedy się odezwałem, a z moich ust padło jedno pytanie.
Jaka ciąża?
Wzięliśmy ślub trzy lata wcześniej i niecały rok po ślubie zaczęliśmy starać się o dziecko. Za każdym razem, gdy robiła test, wychodził negatywny. Wiele nocy wspólnie przepłakaliśmy, bo tak bardzo pragnęliśmy dziecka. Okazało się, że moja żona miała problemy zdrowotne, które utrudniały jej zajście w ciąże. Lekarz mówił, że szanse są małe, ale nie są zerowe i radził, żebyśmy się nie poddawali. Nic jednak przez te lata się nie zmieniało, a nasze marzenie o dziecku wydawało się być niemożliwe do spełnienia.
Okazało się, że tego dnia wracała późnym popołudniem od ginekologa. Była zima, więc na dworze było już ciemno. W swojej torebce miała zdjęcia z USG, gdzie widać było zalążek małego człowieczka. Po drodze chciała zajść jeszcze do naszej ulubionej cukierni, żeby jeszcze bardziej osłodzić mi tę niesamowitą nowinę. Pech chciał, że znalazła się w złym miejscu o złym czasie. Podobno już płaciła, kiedy do cukierni wpadł uzbrojony złodziej. Zawsze była odważna, zawsze stawała w obronie innych. Próbowała wyszarpnąć pistolet z rąk przestępcy, a ten ją postrzelił. Zmarła kilka minut później. Dlaczego musiała być taka dzielna i waleczna? Dlaczego ten raz nie mogła stchórzyć i po prostu uciec, zostawiając kasjerkę na pastwę losu?
Tego dnia straciłem kogoś, kogo kochałem ponad swoje życie. Byliśmy razem jeszcze od czasów liceum. Nie wiedziałem, jak ułożę sobie życie bez niej. Czy to w ogóle było możliwe? Od czasu jej śmierci do pogrzebu wylałem hektolitry łez. Nie wiedziałem, który był dzień. Prawie nie jadłem, a na ten czas zamknąłem restaurację. Gdyby nie wsparcie mojej mamy i rodziców, to nie byłbym w stanie nic zorganizować. Ani pogrzebu, ani skromnego pożegnania, które wraz z bliskimi zrobiliśmy w rodzinnej restauracji. Pamiętam dokładnie słowa mojej teściowej, która po stypie pomagała mi zmywać.
Żyj, ciesz się tym życiem. Nie zmarnuj nawet sekundy i przekuj tę utraconą miłość na coś pięknego. Ona by tego chciała.
Miała rację. Moja ukochana nie chciałaby, żebym resztę życia przeżył w żałobie. Nawet jeżeli ciężko było mi się pozbierać, to starałem się. Cały czas chodziły mi po głowie słowa mojej teściowej. Te o mojej miłości. Z początku nie wiedziałem, co mogły znaczyć. Zrozumiałem je dopiero kilka miesięcy później, kiedy zorientowałam się, że każdą randkę, rocznicę albo zaręczyny, na które ktoś wybierał moją restaurację, obsługiwałem z taką pasją, jakbym to ja był jej uczestnikiem. Z czasem zaraz obok opinii o przepysznym i tanim jedzeniu, zaczęły pojawiać się takie, w których ludzie zarzekali się, że to najlepsze miejsce na romantyczną kolację, bo właściciel wie, co to jest miłość.
Nie wiem, ile czasu siedziałem przy biurku policjanta, nie odzywając się i wpatrując się w kolorowy długopis z napisem Piknik charytatywny 2008. Zastanawiałem się, jakim cudem jeszcze pisze. Docierały do mnie tylko niektóre słowa. Postrzał. Złodziej. Przykro mi, Słyszy mnie pan? Ciąża. Ciąża... Dopiero wtedy się odezwałem, a z moich ust padło jedno pytanie.
Wzięliśmy ślub trzy lata wcześniej i niecały rok po ślubie zaczęliśmy starać się o dziecko. Za każdym razem, gdy robiła test, wychodził negatywny. Wiele nocy wspólnie przepłakaliśmy, bo tak bardzo pragnęliśmy dziecka. Okazało się, że moja żona miała problemy zdrowotne, które utrudniały jej zajście w ciąże. Lekarz mówił, że szanse są małe, ale nie są zerowe i radził, żebyśmy się nie poddawali. Nic jednak przez te lata się nie zmieniało, a nasze marzenie o dziecku wydawało się być niemożliwe do spełnienia.
Okazało się, że tego dnia wracała późnym popołudniem od ginekologa. Była zima, więc na dworze było już ciemno. W swojej torebce miała zdjęcia z USG, gdzie widać było zalążek małego człowieczka. Po drodze chciała zajść jeszcze do naszej ulubionej cukierni, żeby jeszcze bardziej osłodzić mi tę niesamowitą nowinę. Pech chciał, że znalazła się w złym miejscu o złym czasie. Podobno już płaciła, kiedy do cukierni wpadł uzbrojony złodziej. Zawsze była odważna, zawsze stawała w obronie innych. Próbowała wyszarpnąć pistolet z rąk przestępcy, a ten ją postrzelił. Zmarła kilka minut później. Dlaczego musiała być taka dzielna i waleczna? Dlaczego ten raz nie mogła stchórzyć i po prostu uciec, zostawiając kasjerkę na pastwę losu?
Tego dnia straciłem kogoś, kogo kochałem ponad swoje życie. Byliśmy razem jeszcze od czasów liceum. Nie wiedziałem, jak ułożę sobie życie bez niej. Czy to w ogóle było możliwe? Od czasu jej śmierci do pogrzebu wylałem hektolitry łez. Nie wiedziałem, który był dzień. Prawie nie jadłem, a na ten czas zamknąłem restaurację. Gdyby nie wsparcie mojej mamy i rodziców, to nie byłbym w stanie nic zorganizować. Ani pogrzebu, ani skromnego pożegnania, które wraz z bliskimi zrobiliśmy w rodzinnej restauracji. Pamiętam dokładnie słowa mojej teściowej, która po stypie pomagała mi zmywać.
Miała rację. Moja ukochana nie chciałaby, żebym resztę życia przeżył w żałobie. Nawet jeżeli ciężko było mi się pozbierać, to starałem się. Cały czas chodziły mi po głowie słowa mojej teściowej. Te o mojej miłości. Z początku nie wiedziałem, co mogły znaczyć. Zrozumiałem je dopiero kilka miesięcy później, kiedy zorientowałam się, że każdą randkę, rocznicę albo zaręczyny, na które ktoś wybierał moją restaurację, obsługiwałem z taką pasją, jakbym to ja był jej uczestnikiem. Z czasem zaraz obok opinii o przepysznym i tanim jedzeniu, zaczęły pojawiać się takie, w których ludzie zarzekali się, że to najlepsze miejsce na romantyczną kolację, bo właściciel wie, co to jest miłość.
ciekawostki
Do Stanów przeprowadził się, kiedy miał trzynaście lat. Wujek jego ojca wyemigrował za miłością swojego życia, otworzył tutaj swój lokal, który dość szybko zyskał popularność, dzięki pysznemu jedzeniu i niskim cenom. Nie dorobił się dzieci, a w swoim testamencie lokal zapisał jego ojcu. Gdy jego tata zmarł, lokal przepadł Cielo. Od dziecka uwielbiał gotować i zaraz po liceum zaczął pracę w rodzinnym biznesie, więc przejęcie go nie stanowiło dla niego problemu. Problem stanowi to, że nie zna się na papierkowej robocie i ze wszystkim polega na starej księgowej, która pracowała jeszcze za czasów jego wujka.
Niedługo po śmierci żony kupił psa rasy lagotto romagnolo, bo potrzebował czyjegoś towarzystwa. Tuptanie po panelach, zimny nosek na przywitanie, zapach psich stópek i ciepło sierści w nocy pomogło mu się uporać ze stratą żony. Nazwał suczkę Orietta, bo tak chcieli nazwać dziecko, gdyby urodziła im się córka.
Pomimo tego, że jego lokal jest popularny, to nie przynosi zysków, a czasami musi dokładać. Bierze się to stąd, że podaje duże porcje, zrobione z wysokiej jakości składników za zaniżone ceny. Ważniejsze od zarobków jest dla niego gotowanie dla ludzi. Zdarza mu się spóźniać z pensjami dla pracowników, przez co zawsze ma ogromne wyrzuty sumienia.
Pomimo tego, że nadal ciężko mu po stracie żony, to stara się tego po sobie nie pokazywać. Zawsze jest pogodny i radosny, maskując w ten sposób swoje problemy z depresją. Bierze leki, które pozwalają mu zachować stabilność.
Uwielbia stare dobre italo disco.
Jest rasowym kawoszem i zna się na temacie. Kawę do swojej restauracji sprowadza prosto z Włoch.
twój nick
Eze
twoje zaimki
dowolne
narracja
trzecia osoba, czas przeszły
kontakt
pw lub dc (porcelanowydzyndzel)
nie lubię gdy
ktoś decyduje za moją postać; ktoś szkodzi mojej postaci bez mojej zgody; ktoś stosuje metagaming
moje posty mogą zawierać
przekleństwa, przemoc, wątki erotyczne
zgadzasz się na powielanie imienia i pseudonimu postaci?
nie
Deimos MunSoren DevilleAlaric ThierryJoichiro PembrokeMonty BonneyCedar MoseleyPeregrine ChamberlainDante RamosFloris VandermeerAlistair MallowanEamon ValloisCornelius PrzybylskiCobalt ChauvinCaden VolpeDaire O’FionnainEphrem VigneronMarigold JardinJace KwonEmmeline MartelDeshawn LavigneAstor Saint-Vire
crescent city
witaj w NOLA,
Cielo Amoretti
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy do założenia wszystkich istotnych tematów, zapoznania się z fabułą Crescent Dream oraz zajrzenia do tematu kto zagra?
Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum.
Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja