A.
Kyra Darwood
Christina Nadin

New Orleans, 17.02.1994
The Julia Apartments
(współ)właścicielka + grafik freelancer
Hoodoo House
ona/jej
heteroseksualna
panna
wodnik
Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
Prawdopodobnie od niedawna. Jako nastolatka była pewna, że kiedyś się stąd wyprowadzi i rzeczywiście w ostatnich latach mieszkała w kilku miejscach poza Luizjaną. Do Nowego Orleanu wróciła pół roku temu i chyba dopiero zaczyna rozumieć, że tu jest jej dom.
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
Magia, zwłaszcza wierzenia hoodoo od zawsze były obecne w jej życiu i domu rodzinnym. Wychowała się na tym, a jednak w okresie dojrzewania zaczęła wykazywać się dużym sceptyzmem wobec tych zagadnień. Po dziś dzień nie jest w stanie dokładnie określić swojego podejścia, choć odkąd prowadzi rodzinny interes, budzi się w niej większa ciekawość i fascynacja tego rodzaju tematami.
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
Społeczność orleańskich wampirów wydaje jej się ekscentryczna, żeby nie powiedzieć dziwaczna i choć wychowała się w rodzinie z silnymi wierzeniami w magię, wampiry to dla niej za dużo. Nie kupuje tego.
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
Kyra słyszała pogłoski, jakoby wśród członków jej rodziny, głównie tych dalszych, byli tacy, którzy należą do tego stowarzyszenia. W jej domu niewiele się o tym mówiło, głównie dlatego, że z powodów nieznanych Kyrze, jej babcia, mimo praktykowania hoodoo, jest zagorzałą przeciwniczką The Shadow Enclave.
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
Kyra miała jedenaście lat, gdy te wydarzenia miały miejsce, ale jest to trudny fragment jej przeszłości, ponieważ jedną z ofiar huraganu - pośrednio - była jej matka.
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
Na tyle, na ile może czuć się bezpiecznie kobieta w mieście z tak dużą przestępczością. Od lat co jakiś czas powtarza kurs samoobrony, choć dobrze wie, że w starciu z bronią niewiele jej to da.
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
W jej domu rodzinnym w kuchni rządziła babcia, która chętnie mieszała kuchnię kreolską i Cajun. Obecnie Kyra samodzielnie przyrządza po'boy czy gumbo.
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
Im jest starsza, tym częściej słucha jazzu. Niekiedy w weekendy można ją spotkać w Fritzel's European Jazz Pub.
there were four.
Odkąd tylko pamięta, wszystkim rządziła babcia. Może nie twardą ręką, bo raczej twardym spojrzeniem, w którym kryły się troski minionych lat, ale też zapowiedź nadchodzących wydarzeń. Pewnie dlatego było tak dużo chętnych, gotowych zapłacić wiele, by usłyszeć od niej o swojej przyszłości.
Mama skupiała się na teraźniejszości. Wstawała codziennie rano, na długo przed pozostałymi, by nakładać na swoją i tak już ładną twarz kremy i inne kolorowe mazidła, które ciekawiły Kyrę, choć wiedziała, że mama surowo zabrania się tym bawić. Potem wychodziła, śmiejąc się zawsze, że ktoś w tym domu musi mieć normalną pracę.
Larissa, najmłodsza siostra mamy, zawsze pachniała mieszanką cytrusowych perfum i ziół, które trzymała w pokoju. Kolorowy ptak, o którym Kyra zawsze była przekonana, że któregoś dnia musi odfrunąć. Ale tak się nigdy nie stało.
Pochód trzech pokoleń zamykała ona - wybuchowa mieszanka kobiet, z którymi mieszkała i mężczyzny, o którym w jej domu się nie wspominało. W przeciwieństwie do krewnych, była raczej kiepska w zjednywaniu sobie ludzi, poniekąd pewnie za zasługą gróźb rzucania klątw na innych ludzi, ilekroć ktoś jej podpadł.
then there were three.
Huragan Katrina zabrał jej wszystko. Mieszkanie w Uptown było niewielką stratą w porównaniu do tej, która miała nadejść, gdy pewnego dnia, podczas gdy jeszcze dla żadnej z kobiet Darwood nie było pewności, jak będą wyglądały najbliższe dni, przyszła wiadomość o śmierci mamy Kyry. Paradoksalnie nie była kolejną ofiarą żywiołu, nie bezpośrednio. Znalazła się w złym miejscu i czasie, gdy jeden z odłamków podłożonego ładunku pod budynek trafił prosto w nią.
Nie mając innego wyjścia - już we trzy - zbierały swoje życie do kupy, choć wszystkie boleśnie świadome, że już nic nie będzie jak dawniej. Babcia z Larissą postanowiły otworzyć Hoodoo House, i tylko Kyra dystansowała się i zamykała w swoim świecie, nie odnajdując pocieszenia w wierzeniach swoich przodków. Im więcej czasu mijało, tym bardziej czuła, jakby się tu dusiła. Zawierała przyjaźnie, ale nie potrafiła ich utrzymać na dłuższą metę. Wchodziła w relacje, te jednak zawsze kończyły się tak samo, bo prędzej czy później Kyra zaczynała mieć poczucie zamknięcia, a wtedy uciekała.
Nie było dla niej innej możliwości, dlatego po skończeniu szkoły przeniosła się do Oklahomy, rozpoczynając na tamtejszym uniwersytecie stanowym studia z projektowania graficznego. Od dziecka była uzdolniona plastycznie, co okazało się pomocne w trakcie nauki i późniejszego zdobycia zawodu. Już w trakcie studiów udało jej się dostać na staż do agencji reklamowej.
and then there were two.
Zorientowała się za późno. Minęły miesiące, odkąd ostatni raz rozmawiała z Larissą, dzwoniąc do domu z swojego nowego mieszkania w Atlancie, aż w końcu zaczęło ją to niepokoić. Dopiero kiedy przycisnęła babcię do muru, ta przyznała, że Larissa zapadła się pod ziemię i z nikim się nie kontaktowała już od dłuższego czasu. Nikt jednak nie zamierzał zgłaszać zaginięcia - Kyra jak mantrę słyszała, że Larissa najwyraźniej miała powód, by zniknąć i sama się odezwie, jak będzie chciała.
Nie zamierzała słuchać dalej tych bzdur, a może potrzebowała wymówki, by wrócić do domu, bo życie z dala od niego nie było tak idealne, jak sądziła, że będzie. Nowy Orlean przyjął ją z otwartymi ramionami. Początkowo miała być to krótka wizyta, Kyra chciała tylko przekonać rodzinę, by zaangażowali się w poszukiwania Larissy.
Po miesiącu wysłała wypowiedzenie do wydawnictwa w Atlancie, gdzie była zatrudniona.
Po dwóch miesiącach zaczęła prowadzić rodzinny biznes, który był na głowie babci od zniknięcia Larissy.
Po pół roku wciąż niczego nie żałuje.
one little girl living all alone.
Odkąd tylko pamięta, wszystkim rządziła babcia. Może nie twardą ręką, bo raczej twardym spojrzeniem, w którym kryły się troski minionych lat, ale też zapowiedź nadchodzących wydarzeń. Pewnie dlatego było tak dużo chętnych, gotowych zapłacić wiele, by usłyszeć od niej o swojej przyszłości.
Mama skupiała się na teraźniejszości. Wstawała codziennie rano, na długo przed pozostałymi, by nakładać na swoją i tak już ładną twarz kremy i inne kolorowe mazidła, które ciekawiły Kyrę, choć wiedziała, że mama surowo zabrania się tym bawić. Potem wychodziła, śmiejąc się zawsze, że ktoś w tym domu musi mieć normalną pracę.
Larissa, najmłodsza siostra mamy, zawsze pachniała mieszanką cytrusowych perfum i ziół, które trzymała w pokoju. Kolorowy ptak, o którym Kyra zawsze była przekonana, że któregoś dnia musi odfrunąć. Ale tak się nigdy nie stało.
Pochód trzech pokoleń zamykała ona - wybuchowa mieszanka kobiet, z którymi mieszkała i mężczyzny, o którym w jej domu się nie wspominało. W przeciwieństwie do krewnych, była raczej kiepska w zjednywaniu sobie ludzi, poniekąd pewnie za zasługą gróźb rzucania klątw na innych ludzi, ilekroć ktoś jej podpadł.
then there were three.
Huragan Katrina zabrał jej wszystko. Mieszkanie w Uptown było niewielką stratą w porównaniu do tej, która miała nadejść, gdy pewnego dnia, podczas gdy jeszcze dla żadnej z kobiet Darwood nie było pewności, jak będą wyglądały najbliższe dni, przyszła wiadomość o śmierci mamy Kyry. Paradoksalnie nie była kolejną ofiarą żywiołu, nie bezpośrednio. Znalazła się w złym miejscu i czasie, gdy jeden z odłamków podłożonego ładunku pod budynek trafił prosto w nią.
Nie mając innego wyjścia - już we trzy - zbierały swoje życie do kupy, choć wszystkie boleśnie świadome, że już nic nie będzie jak dawniej. Babcia z Larissą postanowiły otworzyć Hoodoo House, i tylko Kyra dystansowała się i zamykała w swoim świecie, nie odnajdując pocieszenia w wierzeniach swoich przodków. Im więcej czasu mijało, tym bardziej czuła, jakby się tu dusiła. Zawierała przyjaźnie, ale nie potrafiła ich utrzymać na dłuższą metę. Wchodziła w relacje, te jednak zawsze kończyły się tak samo, bo prędzej czy później Kyra zaczynała mieć poczucie zamknięcia, a wtedy uciekała.
Nie było dla niej innej możliwości, dlatego po skończeniu szkoły przeniosła się do Oklahomy, rozpoczynając na tamtejszym uniwersytecie stanowym studia z projektowania graficznego. Od dziecka była uzdolniona plastycznie, co okazało się pomocne w trakcie nauki i późniejszego zdobycia zawodu. Już w trakcie studiów udało jej się dostać na staż do agencji reklamowej.
and then there were two.
Zorientowała się za późno. Minęły miesiące, odkąd ostatni raz rozmawiała z Larissą, dzwoniąc do domu z swojego nowego mieszkania w Atlancie, aż w końcu zaczęło ją to niepokoić. Dopiero kiedy przycisnęła babcię do muru, ta przyznała, że Larissa zapadła się pod ziemię i z nikim się nie kontaktowała już od dłuższego czasu. Nikt jednak nie zamierzał zgłaszać zaginięcia - Kyra jak mantrę słyszała, że Larissa najwyraźniej miała powód, by zniknąć i sama się odezwie, jak będzie chciała.
Nie zamierzała słuchać dalej tych bzdur, a może potrzebowała wymówki, by wrócić do domu, bo życie z dala od niego nie było tak idealne, jak sądziła, że będzie. Nowy Orlean przyjął ją z otwartymi ramionami. Początkowo miała być to krótka wizyta, Kyra chciała tylko przekonać rodzinę, by zaangażowali się w poszukiwania Larissy.
Po miesiącu wysłała wypowiedzenie do wydawnictwa w Atlancie, gdzie była zatrudniona.
Po dwóch miesiącach zaczęła prowadzić rodzinny biznes, który był na głowie babci od zniknięcia Larissy.
Po pół roku wciąż niczego nie żałuje.
one little girl living all alone.
ciekawostki
Nie zrezygnowała całkiem z pracy grafika. Dorabia jako freelancer. Pozostaje w stałym kontakcie z kilkoma firmami, wykonując dla nich zlecenia.
Kobieta, którą Kyra od początku nazywa babcią, jest tak naprawdę ciotką dla Larissy i matki Kyry. Przejęła opiekę nad dziećmi swojej siostry, gdy tamta zmarła podczas trudnego porodu Larissy.
Nigdy nie poznała swojego ojca. Wielokrotnie o niego pytała, gdy była dzieckiem, ale zacięte miny jej rodziny sprawiły, że w pewnym momencie po prostu przestała. Teraz chyba nie zależy jej już na tej wiedzy.
Przez pewien czas po powrocie tylko pomagała babci w prowadzeniu Hoodoo House, ale wkrótce została do wszystkiego upoważniona, stając się jedną z właścicielek biznesu.
Od wyjazdu na studia mieszkała w kilku miejscach - z Oklahomy przeniosła się, gdy tylko zakończyła edukację, do Saint Louis, a po dwóch latach do Atlanty, gdzie mieszkała do czasu powrotu do Nowego Orleanu.
Mówi biegle po angielsku i francusku, dzięki temu, że jej babcia w domu posługiwała się oboma tymi językami.
Od wielu lat ma prawo jazdy. Obecnie jeździ kilkuletnim fordem focusem.
Pomimo zaangażowania w prowadzenie rodzinnego interesu, nie pozbyła się całkiem sceptyzmu wobec zagadnień magii. Bez wątpienia jednak bardziej otworzyła się na nauki babci i spuściznę własnej rodziny.
twój nick
icarusgirl
twoje zaimki
ona/jej
narracja
trzecioosobowa czasu przeszłego
kontakt
pw i discord
nie lubię gdy
Nie lubię ciągnięcia wątku tylko przez jednego z graczy, ani przesadnego narzucania, w jaki sposób moja postać powinna się zachować w określonej sytuacji. Lubię za to wątki, które nie trwają miesiącami, chyba że są tak super, że nie chcemy ich kończyć.
moje posty mogą zawierać
Może przekleństwa i przemoc, choć z zasady staram się informować o ewentualnych triggerach.
zgadzasz się na powielanie imienia i pseudonimu postaci?
nie
crescent city
witaj w NOLA,
Kyra Darwood
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy do założenia wszystkich istotnych tematów, zapoznania się z fabułą Crescent Dream oraz zajrzenia do tematu kto zagra?
Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum.
Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja