Zablokowany
Miejscow*
29 lat/a, 191 cm
ten chory zjeb twoich koszmarach sennych
Awatar użytkownika
Whispers of life
Here am I, take me to the pearly gates. So I can look you in the eye when I spit in your face.
budka tel.
<
   Zjarał się, jakby go pojebało. Spotkał się ze swoim ziomalkiem na chacie i zbakali się we dwóch do tego stopnia, że wymyślili wspólnie przezabawny (tylko dla nich) plan, mający motywować dłużnika kolegi Messa do spłacenia jego długu na czas. Kiedy już wszystko było skrzętnie obmyślone, założyli na siebie bluzy z kapturem i wyszli na zewnątrz, aby zatrzymać się w starej budce telefonicznej, znajdującej się na rogu ulicy, przy której mieszkał kumpel Micah. Dajmy mu wyszukaną ksywę Boom.
   Micah odważnie uznał, że to on będzie mówić, a Boom wrzuci monety. Czuł się jak w jakimś starym, czarno-białym filmie, chociaż aż mu się nie chciało wierzyć, że ktoś kiedyś używał takich telefonów na poważnie. Wykręcił numer i czekał, słuchając sygnału i śmiejąc się, gdy tylko spojrzał na debilną twarz kumpla. Kiedy w słuchawce odezwał się głos Holdena, parsknął śmiechem i szeptem uciszył Booma, który też nie mógł się powstrzymać od chichotów.
   一 Co słychać, ziomek? 一 zapytał i jebnął Booma otwartą dłonią w potylicę, aby ten się w końcu uspokoił. Niestety bardziej ich to rozbawiło, przynosząc odwrotny efekt. Nasłuchiwał przez chwilę i niezależnie od odpowiedzi konytnuował:
   一 Jak bardzo cenisz sobie swoje palce? 一 mruknął i odchrząknął krótko, opierając się dłonią o szklaną ścianę budki, czarną słuchawkę przyciskając do ucha, przykrytego częścią materiału kaptura.

holden kane
Myre
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
27 lat/a, 179 cm
konserwator | diler the pontchartrain hotel | uptown
Awatar użytkownika
Whispers of life
don't forget to eat your lunch and make some trouble
holden
<
Dzisiaj był dzień zjarusa, czyli najlepszy dzień, a w sumie to tydzień, bo tak właściwie to Holden dopiero co miał urodziny, a urodziny należało czcić tak długo jak kongres wiedeński. Albo jednak trochę krócej. I tak nie miał pojęcia nic o historii, więc mógł se gadać jak chciał.
Siedział akurat na chacie z niedobitkiem imprezowym, Mordą (nie wiedział jak ma na imię, ale był teraz jego najlepszym przyjacielem) i kończyli walić wiaderko, kiedy agresywne wibracje wstrząsnęły gwałtownie jego telefonem, aż zakrztusił się lekko dymem jak pizda. Dopiero zakończyli z Mordą intensywną dyskusję o stanach skupienia wody i o tym, że lawa to właściwie powinien być osobny stan skupienia, bo co to niby, kurwa, jest?
Tak czy inaczej, pokaszlał chwilę i w końcu odebrał, nie zwracając nawet uwagi na to, kto dzwonił, co z pewnością było nierozważne – mógł to w końcu być jego kurator albo Siobhan i obie te wizje były równie niebezpieczne. Na szczęście (?) jednak najwyraźniej dzwonił do niego jakiś [i[ziomek[/i], a on w tym swoim stanie niemal lotnym nawet nie skojarzył głosu z konkretną osobą, która ziomkiem wcale nie była.
Hej, ziomek – odpowiedział, zerkając kątem oka na Mordę, który się rozjebał na kanapie i puścił jakiś filmik o eksperymentach chemicznych na youtubie. Dostrzegł po drugiej stronie śmiechy i z jakiegoś powodu uznał to za całkiem zabawne, więc sam zaśmiał się krótko. Chyba wszystkie ziomki w okolicy miały dzień zjarusa.
Słysząc pytanie o palce, zmarszczył brwi, a potem przytrzymał telefon policzkiem do ramienia, żeby wyciągnąć przez twarz obie dłonie.
Jakby dziesięć wziąć za każdy, to by było sto. I jeszcze stopy mają też – odparł elokwentnie. – Ziomek, kurwa, a jaki stan skupienia ma lawa? Bo się z Mordą kłócę – zmienił natychmiast temat, bo stany skupienia frapowały go dużo bardziej niż wartość rynkowa własnych palców.
Micah Rizzo
żmijka
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 191 cm
ten chory zjeb twoich koszmarach sennych
Awatar użytkownika
Whispers of life
Here am I, take me to the pearly gates. So I can look you in the eye when I spit in your face.
budka tel.
<
   Dziwne gdyby ziomek skojarzył głos, którego nigdy wcześniej nie słyszał na własne uszy. No i dobrze, że jednak w ogóle ten telefon odebrał, bo inaczej Micah wkurwiłby się nieziemsko, a w tym stanie kto wie do czego by to doprowadziło. Może do niczego, chyba że Boom miałby adres tego kolesia od długu. To jednak nie było narazie potrzebne, bo w słuchawce odezwał się kaszel, a potem głos.
   Zgubił wątek, kiedy usłyszał, że ten frajer by wziął tylko po dziesięć za palca u rąk, a u stóp to nawet nie wiedział. Co to za żenująca cena. Za palce się bierze zdecydowanie więcej, a on się na tym znał, bo czasami handlował takimi częściami ciała różnymi.
   一 Weź, nie pierdol. Takie palce to się opycha nawet dziesięć koła za jeden albo więcej nawet, człowieku… 一 powiedział wyraźnie oburzony, a potem zerknął na Booma, który przyciskał nos do szyby, a potem patrzył na tłusty odcisk, który tam zostawił.
   一 Lawa? Ona ma stan skupienia, kurwa, jak Boom. Czyli chujowy 一 mruknął i zarechotał, po czym uniósł nogę w ciężkim, czarnym bucie i zajebał Boomowi kopa prosto w kość ogonową. 一 Ty. Znasz jakąś Mordę? Nie? 一 szepnął do niego, kiedy ten złapał się za tyłek, pokręcił głową, a potem zaśmiał się przez łzy.
   一 Ziomek, ty się nie kłóć ze swoją mordą, tylko lepiej się z palcami pokłóć, bo niedługo może ci ich zabraknąć, wiesz? 一 zapytał, przypominając sobie jak przez mgłę o co mu w ogóle chodziło.

holden kane
Myre
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
27 lat/a, 179 cm
konserwator | diler the pontchartrain hotel | uptown
Awatar użytkownika
Whispers of life
don't forget to eat your lunch and make some trouble
holden
<
Właściwie to jego nowy Ziomek brzmiał całkiem spoko. Holden pomyślał, że powinien go zaprosić na wspólne ziułko któregoś dnia, bo tak właśnie doceniał przyjaciół swoich, że czasem nawet sam na siebie brał koszta (ale rzadko). Trochę niby próbował zgadnąć, kto do niego dzwoni, ale trochę miał wyjebane jednak, ważne, że rozmowa była owocna i się dowiadywał nowych rzeczy, ciekawych całkiem. Ostatnio w jego życiu dużo mówiło się o palcach i tym, co z nimi można było zrobić i jakoś sprzedaż fajniej brzmiała niż ucięcie na okup, nawet jeśli do sprzedaży też by trzeba było uciąć, ale to mniejsza.
No dziesięć to ja mówię może właśnie, że koła, skąd ty wiesz niby – miał zamiar udawać głupa, że niby wiedział od początku, jakie tam stawki są na czarnym rynku, bo w sumie to faktycznie dziesięć dolców za palca, to może i mało trochę było. Też zależy za jakiego pewnie, bo taki kciuk to przydatny jednak, ale serdeczny po chuj? Ewolucja nie przemyślała.
Boom? – powtórzył i nawet nie zauważył, jak Morda się poruszył nagle z tego stanu letargu i chyba nawet próbował zapauzować filmik, ale coś nie mógł trafić w ikonkę. – Ka-Boom? – zaczął się śmiać z tego jeszcze zanim wypowiedział te słowa, także ledwie pewnie dało się zrozumieć, o co mu chodziło. Trzeba pamiętać, że Holden był ojcem, to czasem mu się załączały dad jokes i jakoś niespecjalnie nawet przed tym uciekał.
Wiesz – powtórzył, chociaż tak naprawdę nic nie wiedział. – Jak idą gdzieś, to by mogły powiedzieć, bo ja się nie chcę kłócić. Ja to bym chciał, żeby każdy czuł pozytywne wibracje i przyznawał rastamanom zawsze racje. I żeby nie mówili źle o reagge, że jak ktoś go słucha to rucha kolegę. Może tak często się zdarza, ale to każdego indywidualna sprawa – oznajmił, przechodząc na tematy światopoglądowe, bo jak widać łapanie aluzji szło mu dość topornie.
Micah Rizzo
żmijka
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 191 cm
ten chory zjeb twoich koszmarach sennych
Awatar użytkownika
Whispers of life
Here am I, take me to the pearly gates. So I can look you in the eye when I spit in your face.
budka tel.
<
   一 Nie.
   Taka była jego odpowiedź na jakieś zbędne kręcenie i prawdy nie mówienie. On już się znał na takich cwaniaczkach i dlatego odpowiadał im często z kropka nienawiści, żeby wiedzieli, że ich nienawidzi.
   一 Kurwa, ja ci powiem coś. Wiesz na czym polega życia sens? Na jednym szczególe. I to ten szczegół jest nam dobrze znany. Musimy palić więcej marihuany 一 powiedział do słuchawki tonem rasowego rzeczoznawcy i uniósł wolną dłoń do ust, jakby chciał się zaciągnąć skrętem, którego okazało się, że nie ma. Spojrzał na Booma z mordem w oczach, a ten zarechotał, spoważniał, znowu zarechotał, a potem zerwał się jak poparzony i zaczął skręcać potężną faję. Chwile później wnętrze budki telefonicznej wypełniło się mlecznym dymem.
   一 Nawet kiedy twoje życie jest jak słaby żart. Inni mają lepiej, ale ty masz bardzo źle. Takie jest już życie, bo życie jest złe. Życie jest ulotne jak z papierosa dym. Nie martw się chłopaku. Kiedyś i tak wszyscy skończymy w piachu 一 powiedział do słuchawki i uderzył nią w szklaną ścianę, a potem zaśmiał się, przyciągnął Booma bliżej i przyciągnął słuchawkę bliżej ich uszu.
   一 Powiedz mu, Boom.
   一 Kurator, dilerka dla sportu, nie po to, by przetrwać. Oddawaj palca.
   一 No. Słyszałeś?


holden kane
Myre
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
27 lat/a, 179 cm
konserwator | diler the pontchartrain hotel | uptown
Awatar użytkownika
Whispers of life
don't forget to eat your lunch and make some trouble
holden
<
Czemu on zaprzeczał jemu? Holden nie wiedział nic i nie rozumiał, ale w sumie pokiwał głową, co tylko Morda mógł zobaczyć, gdyby chciał, ale najwyraźniej nie chciał. Zresztą, zaraz Ziomek zaczął mówić do rzeczy, więc Kane nadal kiwał tą głową, rozjebany jak żaba na liściu, tylko że na fotelu, bo wszystko się tutaj zgadzało i kleiło, i w ogóle wydawało mu się, że z Ziomkiem naprawdę dobrze się dogadują, jak prawdziwi przyjaciele. Morda miał tu konkurencję.
Chciałbym nie wiedzieć, nie wiedzieć w ogóle... Ale wiem. Marihuana leczy żywi nas i ubiera – oznajmił z przekonaniem, czując, że ma do czynienia z człowiekiem, co się zna na rzeczy. Po chwili jego wyczulone ucho wyłapało odgłos skręcanej bibuły, więc szturchnął nogą Mordę, kiwając głową na resztki baki, które walały się na stole, bo pozazdrościł towarzystwu zza słuchawki.
Jebać policję, jebać, jebać policję – podsumował wywód kolegi, mając nadzieję, że podsłuch nadal był w tym kraju nielegalny i pały jeszcze nie miały go na głośnikach. A zresztą – wywalone. On tutaj miał teraz zajęcie wybitne i prowadził fascynujące rozmowy.
Zaraz jednak powrócił temat palca, a Holden zmrużył oczy jeszcze bardziej, spoglądając na Mordę, który znowu wykazał się pobudzeniem.
– Ej, na głośnik to daj.
Morda tam – rzucił, próbując zażarcie skupić się na dialogu. – A po co ja mam palca dać? Może ja go chcę mieć sobie.
– Na głośnik, Holden. BOOOOM?
Sory, Morda się... się spizgał jak – znowu zaczął się śmiać, widząc durną Mordy mordę – jak świnia się spizgał. I co z tym palcem? A ty mi dasz też swojego?
Micah Rizzo
żmijka
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 191 cm
ten chory zjeb twoich koszmarach sennych
Awatar użytkownika
Whispers of life
Here am I, take me to the pearly gates. So I can look you in the eye when I spit in your face.
budka tel.
<
  Usłyszał o policji i już wiedział, że gdyby to nie był jakiś zjeb zadłużony z tego zjebanego gangu innego, to byłby może swój ziom.
   一 Jebać. Mogę być skuty, ale tylko przez buchy 一 odparł i zaśmiał się złowieszczym śmiechem, głośno zaraz wydmuchując dym, a mgła wewnątrz budki stawała się tak gęsta, że można ją było już kataną ciąć.
  一 Tak się bawi, tak się bawi familia Ganja Mafii.
  一 Piłka leci, hen, wysoko.
  一 Co ty pierdolisz, Boom? Boom! Zostaw słuchawkę, bo ci zajebię… 一 warknął Micah, a potem można było usłyszeć hulanki, przepychanki, stęknięcie i jęki. Mess zaciągnął się głęboko dymem, a po chwili trzasków w słuchawce można było usłyszeć głos Booma.
  一 Mordo! Jesteś tam, Morda? Nic ci nie dam za te paluchy, bo to nie jest partnerski związek, kolego 一 rzucił i zakrztusił się, a Mess wykorzystał to, żeby zamienić się nim słuchawką na skręta, bo teraz ewidentnie jego kolej. Dobrze mu się gadało z tym zbakanym dłużnikiem Booma, ale przedkładał interesy nad koleżeństwo, tym bardziej że to przecież był zdrajca miasta, a nawet świata, bo wiadomo, że się trzymał ogólnie nie z tymi lepszymi, tak jak robił do Micah.
  一 Zapalmy papieroska. Niech butelka nie ma końca. Ze mną będzie zachód słońca. A wiesz co potem? Potem do piachu, tak zajdzie właśnie ci. A ty w ogóle to czemu te dwa typy nasze się znają, rozkmiń to 一 powiedział, łapiąc Booma za ramię, jakby miał co do niego podejrzenia, że coś z nim może nie tak. Kto to ta Morda w ogóle? Słyszał go w słuchawce, więc to nie chodziło o mordę ziomka, że niby sam ze sobą gada, tylko Morda to jakiś chłopczyk, co ryczał, że do Booma chce. Boom był jego i na pewno nie prowadzał się z jakąś hołotą.
  一 Pozdrawiam serdecznie dziś każdą mordkę. Ale nie Mordę.



holden kane
Myre
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
27 lat/a, 179 cm
konserwator | diler the pontchartrain hotel | uptown
Awatar użytkownika
Whispers of life
don't forget to eat your lunch and make some trouble
holden
<
Po drugiej stronie słuchawki rozgrywała się najwyraźniej walka na śmierć i życie, więc on wykorzystał ten moment, żeby przełożyć telefon przed twarz jak emerytka i sprawdzić, z kim on w ogóle do chuja rozmawiał. Numer zastrzeżony. Aha. No nieważne. Skoro już odsunął komórkę od ucha, to faktycznie dał rozmowę na głośnik, bo Morda wyglądał jakby miał się zesrał na rzadko, gdyby tego nie zrobił. Zaraz też z telefonu dobiegł ich głos drugiego z typów, a ten kretyn jebany, jego najdroższy kolega, aż się zerwał z pozycji leżącej w siedzącą i prawie mu wyrwał ten telefon z ręki.
– Boom, mordo, ale jaja! – zapiał głośno. – Jaki związek, ja chciałbym cię tylko namalować jak walisz wiadro.
Holden, którego cała ta sytuacja bawiła, choć nie powinna, nie podejrzewał nawet, że się właśnie bratał z wrogiem jak dziwka najtańsza, o dziwnych relacjach Mordy już nawet nie wspominając. Przynajmniej blant się w końcu skręcił (sam), także mogli dojarać to, co im zostało, żeby dalej uczestniczyć w rozmowie na najwyższym poziomie świadomości. Kane zaciągnął się dymem i podał skręta zdrajcy
Nie wiem, skąd znają. Może ten. Morda? A jednak chuj – zrezygnował z dochodzenia, bo tutaj się większe dramaty działy i niedość, że kończyła się baka, to inne składniki perfekcyjnego blanta też. Nawet lufa już nie nadawała się do zupełnie niczego. – Ty, kurwa, kończy nam się jaranie. W sensie... części jego. Więc ja może se pójdę, co nie? Pójdę do Żabki, nie ma tam kolejki. Może daleko, ale dają te naklejki i za 500 dostajesz maskotkę. Bynajmniej dla mnie są one mega słodkie – podzielił się z Ziomkiem swoim planem, oczekując na aprobatę.
Micah Rizzo
żmijka
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 191 cm
ten chory zjeb twoich koszmarach sennych
Awatar użytkownika
Whispers of life
Here am I, take me to the pearly gates. So I can look you in the eye when I spit in your face.
budka tel.
<
  Boom na słowa Mordy zareagował entuzjastycznym rykiem, przypominającym śmiech albo wycie zranionego bawoła. Micah przyglądał się tej scenie z rozbawieniem, ale też zniesmaczeniem, bo może i był zjarany, ale jednak jego pojebana część przebijała się przez warstwy dymu. Zaparowana buda telefoniczna na pewno skupiała na sobie uwagę przechodniów, ale póki co nikt się tutaj nie zapuścił, bo to jakieś totalnie zadupie było.
  一 Dobra, jebać 一 ostatecznie zasądził, bo chyba nawet nie chciał wiedzieć tak naprawdę, bo jeszcze by musiał Booma zapierdolić za zdradę gangu swego jedynego, a typ załatwiał naprawdę dobry towar, a poza tym całkiem ważny był w dziale finansowym.
  Kiedy usłyszał, że ziomek chce się zwinąć, zmarszczył brwi i pochyli się, mówiąc do słuchawki, ciasno przyciśniętej do policzka. Chyba przy okazji okręcił się kablem, bo chyba czuł, jak go oplata. Co prawda im się też kończyło jaranie, ale nie tak ogólnie, tylko tu, w tej budzie. To chyba był czas na powrót na chatę, ale zaraz, czy on nie miał coś robić. Prosić? Grozić?
  一 Czekaj, czekaj. Nie ma przebacz, bracie, jeśli chodzi o kasę. Jestem dobroduszny, ale tylko czasem. Musisz spłacić dług, bo jutro termin minie. Więc nie ściemniaj nic, bo po prostu zginiesz 一 powiedział całkowicie poważnie, ale kiedy skończył wyszczerzył się do Booma i kiwnął do niego głowa, a potem przybili sobie żółwika. 一 Nie zapłacisz, to Boom ci ujebie palca, a potem kolejnego i kolejnego za każdy tydzień zwłoki. Zapamiętaj to sobie, sobie.



holden kane
Ostatnio zmieniony wt 26 lis 2024, 01:54 przez Micah Rizzo, łącznie zmieniany 2 razy.
Myre
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
27 lat/a, 179 cm
konserwator | diler the pontchartrain hotel | uptown
Awatar użytkownika
Whispers of life
don't forget to eat your lunch and make some trouble
holden
<
On to już się gubił trochę (bardzo) w tej rozmowie, ale to tak naprawdę od samego początku stan ten trwał, teraz tylko mocniej, bo nie dość, że Ziomek coś tam pod nosem mamrotał, to też jakiś jego sidekick, z którym Morda miał najwyraźniej jakieś podejrzane koneksje, czasem także się odzywał i mu się w głowie pierdoliło, kiedy który mówi. Jemu w głowie żadne zdrady gangu akurat nie świtały, bo nawet nie przypuszczał, że ktoś z Byrd by do niego skuty dzwonił, żeby mieć z nim ubaw życia, także był święcie przekonany, że Ziomek był faktycznie ziomkiem – może jakimś z pierdla, chuj wie tak naprawdę, ale zdecydowanie nie podejrzewałby go o takie niecne zamiary.
Nawet biorąc pod uwagę liczbę żartów (no bo oczywiście, że to były żarty, tylko jakoś dziwnie powiązane z jego bieżącą sytuacją) o odcinaniu palców, którymi ten raczył go bardzo łaskawie. Coś tam słuchał o terminie, długi i palcach właśnie, i niby coś w tej głowie mu świtało całkiem sensownie, ale Morda zaczął dłubać w nosie, co było cholernie zabawne, więc zaraz wszystkie troski odeszły w niepamięć.
Dobra tam – machnął ręką; naprawdę, Morda prawie dostał w tej swój głupi, zjarany łeb. – Wakacyjne pierdolenie twojej starej na basenie – podsumował te groźby karalne, które to ziomek do niego wystosowywał. On tutaj miał misję ważniejszą: pójście do sklepy po bletki. – To nara już, bo ja kończyć muszę, bo masę mam obowiązków. Kiedyś się zgadać musimy na bata u mnie na chacie. Postawiłbym nawet, ale mam taki dług, że też mi grożą palców odcięciem, to nie wiem. Tak czy siak, adios – pożegnał się kulturalnie, czekając na odpowiedź z drugiej strony, po czym rozłączył się. To była naprawdę owocna rozmowa, a po te blety cholernie mu się nie chciało iść, więc koniec końców wysłał po nie i tak Mordę, wkurwiony nagle na to, że jednak zdecydował się rozłączyć, zamiast kontynuować rozmowę z nowym kolegą.
Micah Rizzo
żmijka
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 191 cm
ten chory zjeb twoich koszmarach sennych
Awatar użytkownika
Whispers of life
Here am I, take me to the pearly gates. So I can look you in the eye when I spit in your face.
budka tel.
<
  Spojrzał na Booma, który miał oczy czerwone, jakby ktoś mu zajebał gazem prosto w ryj. Zaśmiał się z tego, bo właściwie czasami miał ochotę tak pierdolnąć czymś mocniejszym w twarz jego, nieskalaną obecnie myślą. Znowu trochę zgubił wątek, ale z jakiegoś powodu uznał, że jego groźby się udały i ziomek srał już po gaciach ze strachu. Teraz musiał tylko dopilnować, żeby ten debil obok niego zapamiętał później, że ma tamtemu te palce obcinać regularnie, bo inaczej będzie siara.
  一 Morda jak kopara! 一 zawył Boom do słuchawki i zaczął dopingować swojego kolegę po drugiej stronie, żeby też mu powiedział może jakiś komplement. Micah odepchnął go z całej siły, a ten przyjebał szczęką w szklaną ścianę budki, co wywołało kolejną salwę śmiechu i to u nich obu. Słyszał jakieś fragmenty wypowiedzi, coś o spotkaniu i uznał, że no kurwa jasne, że się spotkają. W końcu trudno opierdolić komuś palca zdalnie.
  一 Jestem tego pewny, że gdzieś na szczycie góry wszyscy razem spotkamy się 一 powiedział na zakończenie, po czym zamiast odłożyć słuchawkę jak człowiek, to urwał ją razem z kablem i rzucił nią w Booma. Kiedy z budki wylatywał dym, oni też się ulotnili gdzieś na chatę, bo zioło wzywało. Był tym samym nieznajomym, który dostarczył ziomkowi masę wrażeń.



holden kane
Myre
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Zablokowany

Wróć do „Personalne”