Zablokowany
Miejscow*
24 lat/a, 190 cm
haker w home office
Awatar użytkownika
Whispers of life
when i said i was normal, i might have exaggerated slightly.
Raven Maynard
Ryan Manick
Obrazek
Nowy Orlean, 09.01.2001
Four Winds
haker
freelancer/pracuje dla policji
on/jego
biseksualny
kawaler
koziorożec
Od kiedy czujesz, że Nowy Orlean to twoje miejsce na ziemi?
Odkąd jestem uziemiony. Dosłownie.
Jakie jest twoje podejście do voodoo i magii?
Jedni zbierają znaczki, a innych fascynują ręcznej roboty igielniki w kształcie lalek. We listen and we don't judge.
Co sądzisz o „New Orleans Vampire Association”?
Doceniam ludzi z poczuciem humoru. Mówisz, że traktujesz to poważnie? Gdy wyobrażam sobie grupę dorosłych ludzi, którzy po ponad stuleciu i w dobie popkultury, ostrzą sobie zęby pilnikiem i wciąż decydują się bawić w królowe i baronów, nie potrafię powstrzymać uśmiechu.
Jakie jest twoje zdanie na temat “The Shadow Enclave”?
Świry na dark webie na pewno chętnie zapłaciłyby za materiał z prawdziwej czarnej mszy. Próbowałem rozeznać się w temacie. Chciałbym wierzyć, że jedyną składaną przez nich ofiarą jest kurczak przed rytualnym rosołem albo w to, że chodzi tylko o lecznicze parzenie ziółek, ale nie oszukujmy się – ludzie są pojebani. Ludzie w sektach jeszcze bardziej.
Jaki wpływ miał na ciebie huragan Katrina?
Miałem cztery lata. To zawsze jedna katastrofa mniej do zapamiętywania.
Czy czujesz się bezpiecznie żyjąc w Nowym Orleanie?
Całkiem. Nawet nie wiesz, jakie cuda potrafi zdziałać to ustrojstwo na kostce. Jedni obawiają się tego, co już zrobiłeś, a inni policji, która może zjawić się na miejscu, gdy tylko oddalisz się o kilka kroków za daleko. To prawdziwa magia, a nie jakieś tam voodoo.
Jakie jest twoje ulubione danie kreolskie bądź cajun?
Dobre gumbo nie jest złe. Poza tym jestem mistrzem jego przyrządzania. Serio.
Jakie jest twoje podejście do jazzu? Masz jakąś ulubioną piosenkę lub klub?
Ilekroć go słyszę, mam wrażenie, że zaraz mnie pojebie. Nigdy nie przyzwyczaję się do tego rzępolenia. A może po prostu mój gust muzyczny nie jest tak wysublimowany.
Trigger Warning
zabójstwo, samobójstwo, nawiązanie do morderstw
Huk wystrzału. Czas spowalnia. Krzyk więźnie w gardle i boleśnie uwiera. Nie zdążył wydobyć się przed pociskiem; otwarte usta pozostają bezgłośne. Nabój z impetem przeszywa ciało, którym jednocześnie szarpie nagły spazm bólu. Ofiara przyciska rękę do świeżej rany; zaskoczone spojrzenie wskazuje na to, że jeszcze nie dociera do niej, jak do tego doszło. Mężczyzna z palcem na spuście płacze; ciężar podjętej decyzji jest nie do zniesienia. Nie opuszcza drżącej ręki gotów strzelić kolejny raz, nawet jeśli to zabija też jego. Postrzelony zatacza się i upada, na przemian zanosząc się kaszlem i desperacko zaciągając się powietrzem. Krew zbiera się w jego ustach; wygląda żałośnie, gdy błagalnie spogląda w zionącą pustką lufę i w załzawione oczy. Jeszcze oddycha. Jeszcze nie jest za późno. Trzeci bohater wciąż przygląda się temu z otwartymi ustami. Nie może się poruszyć – nie jest częścią niemego dialogu, który toczy się pomiędzy dwójką mężczyzn. Zaraz rozmowa na spojrzenia dobiegnie końca, a on już nigdy nie dowie się, czy mógłby coś zmienić.
Drugi huk. Pocisk przebija czaszkę, jakby był to akt litości dla konającego zwierzęcia, a paskudny kaszel i ciężkie oddechy cichną. W pokoju słuchać jedynie płacz i nerwowe pociągnięcia nosem. Mężczyzna próbuje z nim walczyć, ale szloch wstrząsa całym jego ciałem; równie dobrze mógłby się rozpaść. Spogląda na swoje ręce i ciążącą w jednej z nich broń. Nie zastanawia się długo nad przystawieniem jej sobie do skroni. „Nie!” jest ostatnim, co słyszy przed podjęciem kolejnej decyzji.
Trzeci huk kończy scenę. Paskudny widok.


Myślisz, że już widziałeś ten film.
Ale to nie film.
I na szczęście nie jest o tobie.

---------------------------

Co zrobił, czego nie musiał zrobić? — mężczyzna powtórzył pytanie, unosząc brwi. Wpatrując się w rozmówcę naprzeciwko, zastukał końcem długopisu o podkładkę na kartki; ni to w zniecierpliwieniu, ni w zamyśleniu. Celowo unikał zerkania na stół, na którym bezładnie rozrzucono kiepskiej jakości zdjęcia; nie ujmowało to jednak makabrze, którą przedstawiały. Nowa fascynacja podopiecznego była niepokojąca, ale dopóki przyjmowała formę nie tak nietypowego zaciekawienia true crime, musiał to przełknąć.
Ciemnowłosy westchnął zmęczony – robił to za każdym razem, gdy musiał tłumaczyć coś oczywistego. Osunął się wygodniej w fotelu, krzyżując ręce na klatce piersiowej – robił to bardziej dla własnej wygody niż z potrzeby udowodnienia kuratorowi, że nie ma ochoty na rozmowę.
Chcę wiedzieć, co chciał udowodnić. Co sprawiło, że krzywdził je w ten konkretny sposób i dlaczego wcześniej tego nie zauważyłem — wyjaśnił i wzruszył ramionami. Komentarz był zbędny i doskonale rozumiał, co oznaczało to znaczące milczenie. Żadna wiedza nie cofnie czasu i nie zwróci życia wszystkim poszkodowanym, ale jej brak nie dawał mu spokoju. — Musiał mieć jakiś motyw. Nie chcę zakładać, że był jakimś jebanym potworem i robił to dla własnej przyjemności — stwierdził, niedbałym gestem ręki wskazując na zdjęcia.
Mężczyzna całą siłą woli zmusił się do tego, by nie ulec niemalże zachęcającemu gestowi.
— Czy twoim zdaniem motyw go usprawiedliwi? — dając mu czas na odpowiedź, zanotował coś na kartce.
Nie jestem aż tak empatyczny, panie Thompson — rzucił z przekąsem i wypuszczając powietrze przez lekko rozchylone usta. — Nie bawię się w detektywa, bo szukam ukojenia i powodu, dla którego miałbym nie mieć ochoty na splunięcie na grób własnego brata. Może pan spotykać na swojej drodze setki ludzi i wysłuchiwać ich, mając na uwadze to, co zrobili albo co im się przytrafiło, ale nie znajdzie się pan na ich miejscu. Oczywiście nie życzę, żeby znalazł się pan w sytuacji, gdy na żadne z pytań nie ma pan odpowiedzi. Czy rodzina zrobiła coś nie tak? Czy ja zrobiłem coś nie tak? Kto był za to odpowiedzialny? Kto namieszał mu w głowie do tego stopnia, że bez mrugnięcia okiem pokroił cztery dziewczyny? A może więcej? Wie pan jak to jest – nie wszyscy zostają odnalezieni. Ile innych osób brało w tym udział?
— Panie Maynard, dobrze wiemy, dokąd zaprowadziła pana ta dociekliwość — przypomniał mu spokojnie. Nawet jeśli miał całkowitą rację, Thompson musiał sprowadzić go na ziemię. Gdy skierował jego myśli na właściwy tor, niewielki ciężar opaski elektronicznej znów stał się wyczuwalny. — Więc co pan zrobił, czego nie musiał pan zrobić?
Raven zmrużył oczy. W tej subtelnej zmianie na jego twarzy nie było złości, raczej rozbawienie. To, co miał na końcu języka, było kiepskim żartem w towarzystwie kuratora, więc zachował go dla siebie.
Wolę skupiać się na tym, co zyskałem, ale niech będzie. Nie musiałem podpalać budynku — przyznał. Mężczyzna ledwo zdążył przytaknąć, gdy Maynard uzupełnił swoją wypowiedź: — Choć to oczywiście ułatwiło sprawę.
— Nie musiał pan też działać na własną rękę.
Parsknął; tą jedną reakcją zdradzając swój stosunek do tego komentarza. Thompson był w porządku, nie licząc jego ślepej wiary w zaangażowanie policji. Rozumiał, że na tym polegała jego praca, ale raz jeszcze – nie wiedział, jak to było, gdy oceniano cię miarą czynów bliskich.
A nie próbowałem? Już panu mówiłem – nikt mnie nie słuchał — dziwił się, że musiał o tym przypominać. Zerknął na zegarek. — Zostały trzy minuty.


Obrazek

ciekawostki
Jest poddany dozorowi elektronicznemu. Z powodu opaski na kostce nie może oddalać się dalej niż kilometr od miejsca zamieszkania i może przebywać poza nim maksymalnie do ósmej wieczorem. Do końca odbywania kary zostały mu jeszcze dwa lata.
Pomoc w walce z cyberprzestępczością traktuje, jak swoje prace społeczne. Lepsze to niż sprzątanie śmieci po godzinach, nawet jeśli to nadal sprzątanie śmieci. Nie widzi różnicy. Cyfrowo panoszy się tam, gdzie nie powinien z jedyną korzyścią w postaci pozyskiwania cennych informacji. Robi za internetową przynętę, śledzi aktywność podejrzanych, zapobiega nielegalnym włamaniom do systemów i pomaga łatać luki bezpieczeństwa. Czasami zapuszcza się w ciemniejsze strony Internetu – widział naprawdę wiele różnego gówna.
Moralnie znajduje się pomiędzy hakerem a crackerem. Czasami zdarza mu się włamywać gdzieś ku własnej uciesze, ale na niegroźną skalę. Głupi nie skorzystałby z robienia innym pranków albo z możliwości przeglądania miejskiego monitoringu.
Jego starszy brat, Alex Maynard, zamordował cztery osoby – przynajmniej tak głosi oficjalna informacja. Nigdy nie doszło do wymierzenia sprawiedliwości, a sądu dokonał na nim ich własny ojciec. Zaraz po tym popełnił samobójstwo.
Cierpi na PTSD objawiające się przede wszystkim obrazowymi koszmarami sennymi. W chwilach większej słabości doświadcza ciężkich ataków paniki wywołanych wspomnieniami.
Zna się na broni palnej. Przez kilka dobrych lat rodzinną tradycją było wybieranie się z ojcem na strzelnicę. Gdyby był zmuszony jej użyć, na pewno wiedziałby, co powinien robić. Aktualnie – co całkiem zrozumiałe – nie jest największym fanem pistoletów. O ile ich widok na ekranie nie robi na nim wrażenia, tak nie zaleca się przebywania z nimi w jego towarzystwie.
Jak na ironię, jego matka obraca się w świecie polityki, więc można tylko się domyślać, że nie jest dumna z tego, w jakim kierunku potoczyło się życie jej synów. Częściowo to za jej wstawiennictwem otrzymał niższy wymiar kary. Obecnie jej częste wyjazdy i nowe obowiązki sprawiają, że ich kontakty są mocno ograniczone. Ułożyła sobie życie z innym mężczyzną już lata temu – jeszcze zanim doszło do wielkiej tragedii – a owocem ich miłości stała się jego młodsza o 12 lat przyszywana siostra. Po rozwodzie ojca i matki prawa rodzicielskie zostały podzielone po równo. Samo rozstanie nie było wynikiem burzliwego sporu osób po czasie odkrywających swoją najgorszą naturę – oboje zgodzili się co do tego, że się nie zgadzają i rozeszli się w pokoju. Od tej pory on i jego brat mieli dwa domy.
Mieszkanie w Four Winds zawdzięcza przede wszystkim matce, ale jego umiejętności pozwalają mu na utrzymanie godnych warunków życia. Jego mieszkanie jest istnym centrum dowodzenia i nawet za dnia panuje tam półmrok – nie ma nic bardziej wkurwiającego od słońca świecącego prosto w monitory.
Ma trzyletniego dobermana, który wabi się Ghost. Pies jest odpowiednio wytresowany i wyjątkowo przyjazny (dopóki nic nie zagraża jego właścicielowi).
twój nick
youalreadyknowme.
twoje zaimki
try/me
narracja
3 os. czas przeszły
kontakt
PW
nie lubię gdy
decyduje się za moją postać i narzuca się jej konkretne odczucia; przesadnego nadmiaru akcji, do którego trzeba się odnieść; brania do siebie rzeczy dziejących się fabularnie, tj. identyfikowania podejścia postaci z podejściem użytkownika; zabawy we wszechwiedzącego i wykorzystywania informacji, których pozyskanie nie miało fabularnego uzasadnienia.
moje posty mogą zawierać
wszystko. Używki, przemoc, wulgaryzmy, sceny erotyczne, a w tym wypadku obrazowe opisy morderstw i różnych dziwnych i niepokojących rzeczy rodem z darkwebu. You've been warned.
zgadzasz się na powielanie imienia i pseudonimu postaci?
nie
Administrator
200 lat/a, 250 cm
administrator w Nowy Orlean
Awatar użytkownika
Whispers of life
You’ll never know what heaven means until you’ve been down to New Orleans.
welcome to new orleans!
Twoja karta postaci została zaakceptowana i możesz rozpocząć fabularną podróż po Nowym Orleanie! Zachęcamy również do założenia relacji, instagrama i threads postaci oraz zajrzenia do tematu kto zagra?
Przypominamy, że założenie tematu z dziennikiem jest obowiązkowe, jeżeli chcesz brać udział w fabule forum.
Na rozpoczęcie rozgrywki masz 5 dni!
administracja
Zablokowany

Wróć do „Mężczyźni”