I alternate between ❛maybe I'm smarter than I give myself credit for❜ and ❛maybe I'm dumber than I realized.❜
Whispers of life
Default
⠍⠁⠝⠊⠏⠥⠇⠁⠞⠊⠕⠝⠀⠉⠁⠝⠀⠍⠊⠍⠊⠉⠀⠇⠕⠧⠑
Pierwszy raz w życiu żałował, że zamiast własnym samochodem przyjechał taksówką.
Allegro stał przed największą kolekcją kaktusów jaką kiedykolwiek widział na oczy i zastanawiał się, czy to jakaś jednorazowa okazja, czy może stały asortyment kwiaciarni, do której dał się zaciągnąć tak dla odmiany. Większość własnych ogrodniczych zbiorów upolował na targu, gdzie można było wyłapać doświadczonych hodowców z najbardziej egzotycznymi odmianami fikusów, albo - jak miało się szczęście - zdarzało się trafiać na amatorów, którzy porządkując mieszkanie po niedawno zmarłej babci, postanowili pozbyć się roślinności. Najczęściej widywał zabiedzone beniaminki lub zmizerniałe pelargonie, ale raz czy dwa udało mu się cudem wyłowić coś mniej typowego.
— To jest... prawie półmetrowa Copiapoa haseltoniana — stwierdził mrużąc oczy i kończąc bodaj ósme lub dziewiąte okrążenie wokół ceramicznej donicy. — Za bezcen. Dwieście dolarów, a na aukcjach chodzą powyżej tysiąca. Czemu przyjechałem tą piekielną taksówką?!
Gdyby nie chwilowa fiksacja na punkcie rzadkiego sukulenta, Oliver przypomniałby sobie, że nie przyjechał tu uzupełniać własnych zbiorów. Może nawet zakojarzyłby, że przed wyjściem obiecał sobie, że nie wróci nawet z najlichszą zaszczepką, jednak w tej sytuacji należało dać mu parę minut by kazus rozchodzić i dojść do jedynego sensownego wniosku; dożyć nadzieją do jutra i sprawdzić, czy kaktus nadal będzie na niego czekał.
Zacmokał z niezadowolenie raz, drugi - umarszczył brwi, nawet zaparł się oburącz o biodra i lekko wychylił w tył. Ewidentnie nie było mu w smak testować swojego szczęścia, zwłaszcza, że ostatnimi czasy miał go jak na lekarstwo. Wreszcie westchnął, zgrzytnął zębami i obrócił się plecami do swojego kolczastego nemezis.
— No dobrze, pomińmy proszę te moje osobiste tragedie i zajmijmy się tobą. Zajm... Pers? Och, no nie, te nie nadają się do doniczki, no chyba, że chcesz to potem wysadzić w grunt. Podoba ci się wiciokrzew?
Dołączył do niej zaraz po tym, jak przedarł się przez przepierzenie w postaci olbrzymiej areki i figowca, a słodko-mdławy zapach uderzył go w nos, który przez parę sekund marszczył w taki sposób, jakby próbował się od niego odgonić.
— Tak naprawdę to nawet nie wiem gdzie ty to chcesz postawić. Jakim dostępem do słońca dysponujemy? — podpytał, chcąc na wstępie uszczuplić zakres poszukiwań. — Tylko błagam, z daleka od storczyków.
Warunki panujące w lokalu, zwłaszcza w obliczu popołudniowego upału przypominały jedną wielką szklarnię, przez co już po kwadransie ich botanicznego rekonesansu Allegro co raz musiał poprawiać zsuwające mu się z nosa okulary. Najchętniej pozbyłby się ich całkiem, ale wciąż czekał na dostawę swoich soczewek.
Znów zagapił się na coś - jak sroka zapatrzył się na pospolite niezapominajki do rozsady na klomb - i kolejny raz musiał nadganiać, chwytać Persephone za łokieć i mamrotać gapowate przeprosiny pod nosem.
— Myślałaś o jakiejś konkretnej kolorystyce?
Jego własny ogród w tym sezonie tonął w pomarańczach i żółciach, taki miał wiosną kaprys i mógł co najwyżej zaczekać do jesieni aż część roślin przekwitnie, inne podeschną na złoty brąz, a jeszcze inne wybarwią się na czerwono-rudo.
persephone m. lorbiecki
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
But perhaps no parent can truly see their child. When we look we see only the mirror of our own faults.
Whispers of life
aneczka
Siedziała na kanapie w salonie i z podekscytowaniem zerkała na zegarek. Nie mogła się doczekać chwili, w której podejmie samodzielną decyzję i kupi kwiaty, którymi udekoruje dotychczas surowy salon.
Persephone lubiła rośliny; każdorazowo, gdy przechadzała się po mieście lub oglądała inspiracje wystroju wnętrz podziwiała okazy pielęgnowane przez innych.
Nigdy jednak (do dziś) nie odważyła się zająć nimi osobiście; przez wiele lat słuchała, że matka i tak będzie musiała po niej poprawiać i wreszcie w to uwierzyła.
Bo przecież jej m a m a zawsze miała rację; przecież była położną, więc kwestie związane z rodzicielstwem były dla niej chlebem powszednim.
Parędziesiąt minut przed umówioną godziną, wsiadła w auto i ruszyła do kwiaciarni, w której umówiła się z Allegro. Wierzyła, że przyjaciel pomoże jej w wyborze i powstrzyma ją od podjęcia decyzji, której mogłaby żałować.
Znalazłszy się na miejscu, w ciszy przemierzała alejki i skoncentrowała swoją uwagę na Allegro dopiero w momencie, w którym usłyszała o rzadkim sukulencie. 一 Mogę cię podwieść 一 zaoferowała, unosząc lekko kąciki ust.
Jej zapał osłabł, gdy usłyszała, że wiciokrzew nie nadaje się do doniczki; przeprocesowawszy uwagę, poczerwieniała, a po chwili potrząsnęła przecząco głową. 一 Niee, tak tylko patrzyłam 一 zapewniła, bo nie miała warunków do zasadzenia rośliny w gruncie.
Stojąc przed ogromną strelicją czuła, że wiedziała naprawdę niewiele (a raczej tyle, co nic). Matka od zawsze wyręczała ją we wszystkim, przez co Persephone nigdy nie kupowała kwiatów doniczkowych i dopiero powoli 一 mimo dwudziestu pięciu lat 一 uczyła się samodzielności.
一 Nie wiem 一 przyznała nieśmiało, zaczesując blond kosmyk za ucho. 一 Szukam czegoś... 一 urwała, rozglądając się po kwiaciarni. Liczyła, że w miejscu, w którym będzie pełno kwiatów wybór stanie się oczywisty, ale wychodziło na to, że się pomyliła, bo etykiety przy donicach były dla niej niczym niemożliwe do rozszyfrowania hieroglify. 一 Właściwie to nie mam pojęcia, o których kwiatkach mówisz. Wiem tylko, jak wyglądają storczyki, ale od nich mamy trzymać się z daleka 一 wyjaśniła, po czym podeszła do małej, chińskiej pomarańczy.
一 Chciałabym... Widziałam taki kwiatek, który miał białe plamki na liściach. Może coś takiego? 一 zaproponowała, zdając się na przyjaciela. Poprosiła go o pomoc właśnie z tego powodu; wiedziała, że wiedza Allegro znacznie przewyższa tę jej i nie wstydziła się do tego przyznać. 一 Albo po prostu taki, którego nie ususzę w tydzień. 一 Była niepewna swoich umiejętności i wielokrotnie poddawała się zbyt szybko (co także wynikało z zachowania matki, która na każdym kroku powtarzała jej, że Pers powinna zostawić wykonanie zadania jej).
Oliver Allegro Lovejoy
Persephone lubiła rośliny; każdorazowo, gdy przechadzała się po mieście lub oglądała inspiracje wystroju wnętrz podziwiała okazy pielęgnowane przez innych.
Nigdy jednak (do dziś) nie odważyła się zająć nimi osobiście; przez wiele lat słuchała, że matka i tak będzie musiała po niej poprawiać i wreszcie w to uwierzyła.
Bo przecież jej m a m a zawsze miała rację; przecież była położną, więc kwestie związane z rodzicielstwem były dla niej chlebem powszednim.
Parędziesiąt minut przed umówioną godziną, wsiadła w auto i ruszyła do kwiaciarni, w której umówiła się z Allegro. Wierzyła, że przyjaciel pomoże jej w wyborze i powstrzyma ją od podjęcia decyzji, której mogłaby żałować.
Znalazłszy się na miejscu, w ciszy przemierzała alejki i skoncentrowała swoją uwagę na Allegro dopiero w momencie, w którym usłyszała o rzadkim sukulencie. 一 Mogę cię podwieść 一 zaoferowała, unosząc lekko kąciki ust.
Jej zapał osłabł, gdy usłyszała, że wiciokrzew nie nadaje się do doniczki; przeprocesowawszy uwagę, poczerwieniała, a po chwili potrząsnęła przecząco głową. 一 Niee, tak tylko patrzyłam 一 zapewniła, bo nie miała warunków do zasadzenia rośliny w gruncie.
Stojąc przed ogromną strelicją czuła, że wiedziała naprawdę niewiele (a raczej tyle, co nic). Matka od zawsze wyręczała ją we wszystkim, przez co Persephone nigdy nie kupowała kwiatów doniczkowych i dopiero powoli 一 mimo dwudziestu pięciu lat 一 uczyła się samodzielności.
一 Nie wiem 一 przyznała nieśmiało, zaczesując blond kosmyk za ucho. 一 Szukam czegoś... 一 urwała, rozglądając się po kwiaciarni. Liczyła, że w miejscu, w którym będzie pełno kwiatów wybór stanie się oczywisty, ale wychodziło na to, że się pomyliła, bo etykiety przy donicach były dla niej niczym niemożliwe do rozszyfrowania hieroglify. 一 Właściwie to nie mam pojęcia, o których kwiatkach mówisz. Wiem tylko, jak wyglądają storczyki, ale od nich mamy trzymać się z daleka 一 wyjaśniła, po czym podeszła do małej, chińskiej pomarańczy.
一 Chciałabym... Widziałam taki kwiatek, który miał białe plamki na liściach. Może coś takiego? 一 zaproponowała, zdając się na przyjaciela. Poprosiła go o pomoc właśnie z tego powodu; wiedziała, że wiedza Allegro znacznie przewyższa tę jej i nie wstydziła się do tego przyznać. 一 Albo po prostu taki, którego nie ususzę w tydzień. 一 Była niepewna swoich umiejętności i wielokrotnie poddawała się zbyt szybko (co także wynikało z zachowania matki, która na każdym kroku powtarzała jej, że Pers powinna zostawić wykonanie zadania jej).
Oliver Allegro Lovejoy
po mieście błąka się tylko jedna dusza
I alternate between ❛maybe I'm smarter than I give myself credit for❜ and ❛maybe I'm dumber than I realized.❜
Whispers of life
Default
Allegro uniósł jedną brew zdawkowo, spojrzeniem przez moment - niby nic - błądził po wystawce, i być może to złudne wrażenie, jakoby propozycję transportu przyjął w konwencji zwyczajnej uprzejmości, zadziałałoby na kogoś, kto miewał z nim styczność od niedzieli do niedzieli, ale nie na Persephone, która potrafiła rozpoznać w sztucznej pozie faktyczną chęć skorzystania z okazji. Podobnie jak on, na wyczucie, raz na jakiś czas był w stanie wyłapać w jej braku decyzyjności i wycofaniu coś więcej ponad zwyczajową nieśmiałość.
Nie znosił jej matki, choć nigdy jej nie spotkał.
一 Masz na myśli begonię 一 podsunął, na ten moment odkładając temat jego własnej zdobyczy na później. 一 Albo sonerilę. Monsterę? Jest jedna odmiana, droga jak fiks, kolekcjonerska, ale może zacznijmy od czegoś prostszego. Co powiesz na to?
Allegro pominął kilka bliżej wypchniętych doniczek (paskudne żółtawe przebarwienia sugerowały znaczący niedobór azotu) i wybrał jeden z dalszych okazów, nieco mniejszy od pozostałych, za to w widocznie lepszej kondycji.
一 Powinna kwitnąć na różowo. No, może na fioletowo, głowy nie dam, ale wydaje mi się, że na parapet w kuchni będzie w sam raz, bo nie potrzebuje za dużo światła. Ciężko zabić sonerilę, uwierz mi.
Niemal identyczna, może co najwyżej odrobinę większa, stała na pianinie u jego rodziców, a skoro przeżyła ponad dwa lata przy niewidomym ojcu i niezbyt zaangażowanej w pielęgnację roślin matce, Oliver założył, że ten gatunek wybaczy wiele błędów.
Oddał jej sadzonkę z doniczką wielkości przeciętnego kubka po czym podwinął rękawy koszuli nad łokcie i rozejrzał się wstępnie za sekcją z ziołami.
一 Pomyślałem, że może zainteresuje cię coś użytkowego. Coś, co nie tylko kwitnie, hmm? Bazylia zdecydowanie odpada, umiera zaraz po wyniesieniu ze sklepu bez względu na to jak byś się nad nią nie rozmodliła, ale mięta? Albo... 一 Allegro zawiesił głos na parę sekund i konspiracyjnie przychylił się ku Persephone, tak, by informacja jaką zamierzał jej przekazać sięgnęła wyłącznie jej ucha. 一 Majeranek? Wiedziałaś, że starożytni Grecy uważali go za afrodyzjak?
Osobiście miał co do tej teorii pewne zastrzeżenia; na rabacie za domem, zaraz obok goździków i barwinka, a tuż pod błękitnym ostróżkiem, majeranek rozplenił mu się jak chwast i powoli zaczynał wkraczać na grządkę niezapominajek. Pomimo tej ekspansji, Allegro nie zauważył by jego obecność w jakikolwiek sposób wpłynęła na jego własne życie erotyczne. Gdyby nie przeczytał tego w leksykonie pomyślałby, że sam coś przekręcił i zamiast potencjalnego afrodyzjaka rozsadził sobie po ogródku repelent.
一 Okay, rozważ to sobie, a ja tylko zaproponuję po cichu heliotrop. Mam go trochę koło szklarni i polecam postawić go na balkonie, bo niesamowicie wabi motyle.
persephone m. lorbiecki
Nie znosił jej matki, choć nigdy jej nie spotkał.
一 Masz na myśli begonię 一 podsunął, na ten moment odkładając temat jego własnej zdobyczy na później. 一 Albo sonerilę. Monsterę? Jest jedna odmiana, droga jak fiks, kolekcjonerska, ale może zacznijmy od czegoś prostszego. Co powiesz na to?
Allegro pominął kilka bliżej wypchniętych doniczek (paskudne żółtawe przebarwienia sugerowały znaczący niedobór azotu) i wybrał jeden z dalszych okazów, nieco mniejszy od pozostałych, za to w widocznie lepszej kondycji.
一 Powinna kwitnąć na różowo. No, może na fioletowo, głowy nie dam, ale wydaje mi się, że na parapet w kuchni będzie w sam raz, bo nie potrzebuje za dużo światła. Ciężko zabić sonerilę, uwierz mi.
Niemal identyczna, może co najwyżej odrobinę większa, stała na pianinie u jego rodziców, a skoro przeżyła ponad dwa lata przy niewidomym ojcu i niezbyt zaangażowanej w pielęgnację roślin matce, Oliver założył, że ten gatunek wybaczy wiele błędów.
Oddał jej sadzonkę z doniczką wielkości przeciętnego kubka po czym podwinął rękawy koszuli nad łokcie i rozejrzał się wstępnie za sekcją z ziołami.
一 Pomyślałem, że może zainteresuje cię coś użytkowego. Coś, co nie tylko kwitnie, hmm? Bazylia zdecydowanie odpada, umiera zaraz po wyniesieniu ze sklepu bez względu na to jak byś się nad nią nie rozmodliła, ale mięta? Albo... 一 Allegro zawiesił głos na parę sekund i konspiracyjnie przychylił się ku Persephone, tak, by informacja jaką zamierzał jej przekazać sięgnęła wyłącznie jej ucha. 一 Majeranek? Wiedziałaś, że starożytni Grecy uważali go za afrodyzjak?
Osobiście miał co do tej teorii pewne zastrzeżenia; na rabacie za domem, zaraz obok goździków i barwinka, a tuż pod błękitnym ostróżkiem, majeranek rozplenił mu się jak chwast i powoli zaczynał wkraczać na grządkę niezapominajek. Pomimo tej ekspansji, Allegro nie zauważył by jego obecność w jakikolwiek sposób wpłynęła na jego własne życie erotyczne. Gdyby nie przeczytał tego w leksykonie pomyślałby, że sam coś przekręcił i zamiast potencjalnego afrodyzjaka rozsadził sobie po ogródku repelent.
一 Okay, rozważ to sobie, a ja tylko zaproponuję po cichu heliotrop. Mam go trochę koło szklarni i polecam postawić go na balkonie, bo niesamowicie wabi motyle.
persephone m. lorbiecki
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
But perhaps no parent can truly see their child. When we look we see only the mirror of our own faults.
Whispers of life
aneczka
一 Allegro 一 zachichotała, potrząsając lekko głową. 一 Może to któryś z tych, ale ja wciąż nie wiem, jak one wyglądają 一 wyjaśniła. Nazwy mówiły jej niewiele i wciąż w żaden sposób nie mogła dopasować ich do kwiatka, który miała w głowie.
Słysząc, że rośliny były trudne w pielęgnacji, pośpiesznie porzuciła pomysł choćby ich obejrzenia i skoncentrowała się na propozycji przyjaciela. Z uwagą patrzyła na ruchy Allegro i podziwiała, z jaką precyzją odrzucał kolejne doniczki.
Widząc tę jedną, wybraną przez Lovejoy'a uśmiechnęła się radośnie. 一 Sonerila 一 powtórzyła, by zapamiętać skomplikowanie brzmiącą nazwę. 一 Wygląda ślicznie 一 przyznała, biorąc od niego sadzonkę. 一 Allegro? 一 rzuciła nagle. 一 Dużo czasu zajęło ci opanowanie tych wszyskich nazw i wymagań pielęgnacyjnych? 一 zapytała nieśmiało. Jej matka wyrobiła w niej przeświadczenie, że jeśli nauka trwała dłużej niż parę dób, należało się poddać i zostawić kwestię rodzicielce.
Na samo wspomnienie o afrodyzjaku, zarumieniła się i uciekła spojrzeniem. Nie miała dużego doświadczenia w relacjach międzyludzkich; od chwili, w której jej matka przyłapała ją na zbliżeniu (do którego nie doszło) i podała jej tabletkę poronną 一 należało podkreślić, że od wydarzeń minęło już sześć lat 一 nie myślała o związkach.
Jeśli miała być szczera, b a ł a się ich, bo kojarzyły się jej z ogromnym bólem i strachem. 一 Nie wiedziałam 一 rzuciła nerwowo, podchodząc do pierwszej lepszej rośliny. Bojąc się, że mogłaby ją uszkodzić, finalnie odsunęła się i przymknęła powieki, by złapać parę głębszych oddechów. 一 Wolałabym miętę 一 Manifestowała całą sobą, by Allegro nie ciągnął tematu, który wprawiał ją w tak ogromne zakłopotanie.
Całe szczęście wkrótce jej uwaga skoncentrowała się na heliotropie; usłyszawszy o motylach, uśmiechnęła się szeroko i pokiwała twierdząco głową. 一 Tak! 一 rzuciła radośnie. 一 To byłoby super, więc proszę, weźmy ten heliotrop, bo chciałabym oglądać motyle 一 poprosiła.
Znów nie miała pojęcia, jak wygląda roślina, dlatego posłała błagalne spojrzenie przyjacielowi, czym chciała mu zasugerować, że musiał wskazać jej właściwy kwiat.
一 I chyba na pierwszy raz mi wystarczy? Boję się, że i tak w którymś momencie o nich zapomnę 一 przyznała nieśmiało. Żałowała, że matka nie odwiedzała jej rzadziej, by w razie czego nie zauważyć małej katastrofy; Persephone już teraz myślała o komentarzach rodzicielki i drżała na samą myśl o tym, że znów będzie rozczarowaniem.
一 Chyba chciałabym je przesadzić. Myślisz, że możemy kupić pasujące doniczki? Podobają mi się tamte 一 powiedziała, po czym wskazała na duże, białe donice w regularne wzory.
Oliver Allegro Lovejoy
Słysząc, że rośliny były trudne w pielęgnacji, pośpiesznie porzuciła pomysł choćby ich obejrzenia i skoncentrowała się na propozycji przyjaciela. Z uwagą patrzyła na ruchy Allegro i podziwiała, z jaką precyzją odrzucał kolejne doniczki.
Widząc tę jedną, wybraną przez Lovejoy'a uśmiechnęła się radośnie. 一 Sonerila 一 powtórzyła, by zapamiętać skomplikowanie brzmiącą nazwę. 一 Wygląda ślicznie 一 przyznała, biorąc od niego sadzonkę. 一 Allegro? 一 rzuciła nagle. 一 Dużo czasu zajęło ci opanowanie tych wszyskich nazw i wymagań pielęgnacyjnych? 一 zapytała nieśmiało. Jej matka wyrobiła w niej przeświadczenie, że jeśli nauka trwała dłużej niż parę dób, należało się poddać i zostawić kwestię rodzicielce.
Na samo wspomnienie o afrodyzjaku, zarumieniła się i uciekła spojrzeniem. Nie miała dużego doświadczenia w relacjach międzyludzkich; od chwili, w której jej matka przyłapała ją na zbliżeniu (do którego nie doszło) i podała jej tabletkę poronną 一 należało podkreślić, że od wydarzeń minęło już sześć lat 一 nie myślała o związkach.
Jeśli miała być szczera, b a ł a się ich, bo kojarzyły się jej z ogromnym bólem i strachem. 一 Nie wiedziałam 一 rzuciła nerwowo, podchodząc do pierwszej lepszej rośliny. Bojąc się, że mogłaby ją uszkodzić, finalnie odsunęła się i przymknęła powieki, by złapać parę głębszych oddechów. 一 Wolałabym miętę 一 Manifestowała całą sobą, by Allegro nie ciągnął tematu, który wprawiał ją w tak ogromne zakłopotanie.
Całe szczęście wkrótce jej uwaga skoncentrowała się na heliotropie; usłyszawszy o motylach, uśmiechnęła się szeroko i pokiwała twierdząco głową. 一 Tak! 一 rzuciła radośnie. 一 To byłoby super, więc proszę, weźmy ten heliotrop, bo chciałabym oglądać motyle 一 poprosiła.
Znów nie miała pojęcia, jak wygląda roślina, dlatego posłała błagalne spojrzenie przyjacielowi, czym chciała mu zasugerować, że musiał wskazać jej właściwy kwiat.
一 I chyba na pierwszy raz mi wystarczy? Boję się, że i tak w którymś momencie o nich zapomnę 一 przyznała nieśmiało. Żałowała, że matka nie odwiedzała jej rzadziej, by w razie czego nie zauważyć małej katastrofy; Persephone już teraz myślała o komentarzach rodzicielki i drżała na samą myśl o tym, że znów będzie rozczarowaniem.
一 Chyba chciałabym je przesadzić. Myślisz, że możemy kupić pasujące doniczki? Podobają mi się tamte 一 powiedziała, po czym wskazała na duże, białe donice w regularne wzory.
Oliver Allegro Lovejoy
po mieście błąka się tylko jedna dusza
I alternate between ❛maybe I'm smarter than I give myself credit for❜ and ❛maybe I'm dumber than I realized.❜
Whispers of life
Default
Dwa różne domy, dwa odmienne modele wychowawcze i dwa rezultaty, tak w jej jak i jego przypadku. Ona - kompletnie opiłowana z własnego zdania, dopiero ucząca się wyrabiania i walki o samodzielność, on na drugim biegunie - pchany w stronę radzenia sobie samotnie i po cichu, tak, by nie sprawiać problemu. Ich wybitny duet w teorii nie miał prawa współistnieć ani w zgodzie ani zrozumieniu, a jednak w praktyce właśnie kompletowali balkonowy kwietnik.
一 Begonia. 一 Poczuł się w obowiązku poszerzyć odrobinę jej horyzont i manewrując nią cierpliwie by zwróciła się w kierunku dwutonowo wybarwionych, przysadzistych kwiatków, na chwilę postanowił zignorować drażniąco sapiącą mu w kark kobietę. Nie miał pojęcia dlaczego upiorne babiszcze przyczepiło się akurat do nich, liczył natomiast, że da mu przynajmniej w spokoju przeprowadzić krótki proces dydaktyczny.
一 Monstera. 一 Tu przekierował Persephone o parę kroków dalej (może nawet odrobinę za daleko, bo potężna donica widoczna była i zza regału, ale przynajmniej na moment uwolnił się od niechcianego towarzystwa Karen - bo tak roboczo nazwał ich irytujący ogon) i wskazał na kredowo-białe plamy odcinające się ostrym kontrastem od zieleni pozostałej części olbrzymiego liścia. Ciężko było pomylić tę roślinę z czymkolwiek innym, monstery od lat windowały w plebiscycie najbardziej przereklamowanych gatunków nad jakimi z jakiegoś powodu domorośli kolekcjonerzy nadal spuszczali się z zachwytu, czego osobiście nie rozumiał. Osobiście wolał pospolitą maciejkę.
一 A ty się nauczysz 一 podsumował na sam koniec z mocą, przeczuwając niejako, że pewność siebie Persephone ma żywotność krótką jak wspomniana bazylia i wymagającą nieustannej pielęgnacji jak alokazja. 一 I nie przejmuj się, jeśli nie wyjdzie od razu tak jak byś chciała. Ja przez cały okres studiów zabiłem więcej roślin ze zwyczajnego zapominalstwa niż byłbym w stanie zliczyć, nie wspominając o głupich błędach początkującego. Jeżeli zacznie ci podsychać, albo zauważysz jakieś nietypowe przebarwienia, po prostu wyślij mi zdjęcie, hmm?
Nieoczekiwanie majeranek wprowadził odrobinę bardziej ludzkiego kolorytu na jej bladą twarz; Allegro zauważył plamy korespondujące barwą z przycupniętym nieopodal, w pełni rozkwitniętym rododendronem, mimo to nie pociągnął idiotycznego żartu do jakiegoś głębszego rozwinięcia. Może to i lepiej zważywszy na to, że nie znał dokładnej przyczyny stojącej za jej defensywną postawą.
Wybór donicy pozostawił w całości Persephone, sam ograniczył się tylko do sugestii by wzięła pod uwagę głęboką podstawkę do kompletu, o ile nie chce zalać sąsiadów. Od paru minut podejrzliwie obserwował Karen grzebiącą w amoku pośród gipsówek i goździków, łamiącą kruchutkie gałązki i obskubującą młodziutkie liście, ale póki co upychał drażliwość po kieszeniach i trzymał język za zębami.
一 Cieszę się, że wybrałaś ceramiczne zamiast plastikowych 一 odezwał się trochę drętwo, gdy babiszcze zniknęło mu z zasięgu wzroku i myślami błądził jeszcze przez moment przy bogu ducha winnych bylinach. 一 I jeśli zahaczymy po drodze o mój ogród, dam ci trochę mięty w gratisie. Potraktuj to jako zachętę, okay?
persephone m. lorbiecki
一 Begonia. 一 Poczuł się w obowiązku poszerzyć odrobinę jej horyzont i manewrując nią cierpliwie by zwróciła się w kierunku dwutonowo wybarwionych, przysadzistych kwiatków, na chwilę postanowił zignorować drażniąco sapiącą mu w kark kobietę. Nie miał pojęcia dlaczego upiorne babiszcze przyczepiło się akurat do nich, liczył natomiast, że da mu przynajmniej w spokoju przeprowadzić krótki proces dydaktyczny.
一 Monstera. 一 Tu przekierował Persephone o parę kroków dalej (może nawet odrobinę za daleko, bo potężna donica widoczna była i zza regału, ale przynajmniej na moment uwolnił się od niechcianego towarzystwa Karen - bo tak roboczo nazwał ich irytujący ogon) i wskazał na kredowo-białe plamy odcinające się ostrym kontrastem od zieleni pozostałej części olbrzymiego liścia. Ciężko było pomylić tę roślinę z czymkolwiek innym, monstery od lat windowały w plebiscycie najbardziej przereklamowanych gatunków nad jakimi z jakiegoś powodu domorośli kolekcjonerzy nadal spuszczali się z zachwytu, czego osobiście nie rozumiał. Osobiście wolał pospolitą maciejkę.
一 A ty się nauczysz 一 podsumował na sam koniec z mocą, przeczuwając niejako, że pewność siebie Persephone ma żywotność krótką jak wspomniana bazylia i wymagającą nieustannej pielęgnacji jak alokazja. 一 I nie przejmuj się, jeśli nie wyjdzie od razu tak jak byś chciała. Ja przez cały okres studiów zabiłem więcej roślin ze zwyczajnego zapominalstwa niż byłbym w stanie zliczyć, nie wspominając o głupich błędach początkującego. Jeżeli zacznie ci podsychać, albo zauważysz jakieś nietypowe przebarwienia, po prostu wyślij mi zdjęcie, hmm?
Nieoczekiwanie majeranek wprowadził odrobinę bardziej ludzkiego kolorytu na jej bladą twarz; Allegro zauważył plamy korespondujące barwą z przycupniętym nieopodal, w pełni rozkwitniętym rododendronem, mimo to nie pociągnął idiotycznego żartu do jakiegoś głębszego rozwinięcia. Może to i lepiej zważywszy na to, że nie znał dokładnej przyczyny stojącej za jej defensywną postawą.
Wybór donicy pozostawił w całości Persephone, sam ograniczył się tylko do sugestii by wzięła pod uwagę głęboką podstawkę do kompletu, o ile nie chce zalać sąsiadów. Od paru minut podejrzliwie obserwował Karen grzebiącą w amoku pośród gipsówek i goździków, łamiącą kruchutkie gałązki i obskubującą młodziutkie liście, ale póki co upychał drażliwość po kieszeniach i trzymał język za zębami.
一 Cieszę się, że wybrałaś ceramiczne zamiast plastikowych 一 odezwał się trochę drętwo, gdy babiszcze zniknęło mu z zasięgu wzroku i myślami błądził jeszcze przez moment przy bogu ducha winnych bylinach. 一 I jeśli zahaczymy po drodze o mój ogród, dam ci trochę mięty w gratisie. Potraktuj to jako zachętę, okay?
persephone m. lorbiecki
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
But perhaps no parent can truly see their child. When we look we see only the mirror of our own faults.
Whispers of life
aneczka
Z uwagą dopasowywała nazwy do roślin, które wskazywał Allegro, a gdy pokazał monsterę, Persie niemal zaklaskała w dłonie. 一 To ona! 一 rzuciła, uśmiechając się radośnie. 一 To ją widziałam! 一 kontynuowała. 一 Jak to możliwe? Skąd te plamki? 一 zarzuciła przyjaciela pytaniami, a po chwili odwróciła się w jego stronę i z niecierpliwością czekała na odpowiedź.
Skinęła twierdząco głową; gdyby jej zachowanie nie zostało odebrane jako niewłaściwe (przecież mama mówiła, że nie należy okazywać uczuć publicznie), rzuciłaby się przyjacielowi na szyję, bo jego słowa istotnie podniosły ją na duchu. 一 Cieszę się, że to mówisz 一 powiedziała, odnotowując sobie schemat postępowania w razie problemów z roślinami.
Była tak zaaferowana pierwszymi zakupami, że nie dostrzegła łażącej za nimi krok w krok kobiety. Zaś gdy początkowa euforia ustabilizowała się, w Persie uderzyły obawy związane z pogorszeniem się stanu roślin. 一 Allegro? 一 rzuciła niepewnie, rumieniąc się na samą myśl. Nim zdążyła sformułować pytanie, spaliła się ze wstydu sto dwadzieścia razy. Próbując zebrać się na odwagę, sto pięćdziesiąt razy powtórzyła sobie, że nie ma się czym stresować i wreszcie udało się jej wydukać: 一 A myślisz, że jak coś zacznie się z nimi dziać i na chwilę przestawię je w inne miejsce, to może im to zaszkodzić? 一 Pytanie miało ukryty cel, bo Persie bynajmniej nie chciała przestawiać kwiatów ot tak; dostrzegając, że któryś zaczyna chorować, chciała usunąć go z pola widzenia na czas wizyty matki, by nie słyszeć przykrych komentarzy. 一 Wiesz, tak na godzinę, dwie? 一 dodała, spuszczając wzrok.
Nieistotne było to, że miała dwadzieścia cztery lata; nie myślała o tym, że spora część społeczeństwa w jej wieku zakładała swoje rodziny i że była samodzielna, bo ona wciąż żyła pod pantoflem matki i nie potrafiła się zbuntować.
Może byłoby inaczej, gdyby miała ojca; niestety, jedyną rolą, którą odegrał mężczyzna był udział w zapłodnieniu, a potem 一 zgodnie ze słowami matki 一 rozpłynął się w powietrzu i przestał dawać jakiekolwiek oznaki życia.
Uśmiechnęła się szeroko; nie mówiła o tym na głos, ale była naprawdę szczęśliwa, że c o ś się jej udało. 一 Jasne! 一 Ochoczo przystała na propozycję. 一 Jakbym zapomniała, p r o s z ę, spiszmy wszystkie porady 一 powiedziała, po czym zerknęła na swoje zakupy i ruszyła do kasy.
Zapłaciwszy za rośliny, wyszła z kwiaciarni i próbowała upchnąć wszystko w bagażniku auta. Starała się zabezpieczyć kwiaty, by nie zniszczyły się w transporcie; gdy wszystko było gotowe, posłała kontrolne spojrzenie Allegro i wsiadła do samochodu dopiero w momencie, w którym potwierdził, że jest w porządku. 一 Chcesz posłuchać czegoś konkretnego? Podcast? Jakaś składanka?
Oliver Allegro Lovejoy
Skinęła twierdząco głową; gdyby jej zachowanie nie zostało odebrane jako niewłaściwe (przecież mama mówiła, że nie należy okazywać uczuć publicznie), rzuciłaby się przyjacielowi na szyję, bo jego słowa istotnie podniosły ją na duchu. 一 Cieszę się, że to mówisz 一 powiedziała, odnotowując sobie schemat postępowania w razie problemów z roślinami.
Była tak zaaferowana pierwszymi zakupami, że nie dostrzegła łażącej za nimi krok w krok kobiety. Zaś gdy początkowa euforia ustabilizowała się, w Persie uderzyły obawy związane z pogorszeniem się stanu roślin. 一 Allegro? 一 rzuciła niepewnie, rumieniąc się na samą myśl. Nim zdążyła sformułować pytanie, spaliła się ze wstydu sto dwadzieścia razy. Próbując zebrać się na odwagę, sto pięćdziesiąt razy powtórzyła sobie, że nie ma się czym stresować i wreszcie udało się jej wydukać: 一 A myślisz, że jak coś zacznie się z nimi dziać i na chwilę przestawię je w inne miejsce, to może im to zaszkodzić? 一 Pytanie miało ukryty cel, bo Persie bynajmniej nie chciała przestawiać kwiatów ot tak; dostrzegając, że któryś zaczyna chorować, chciała usunąć go z pola widzenia na czas wizyty matki, by nie słyszeć przykrych komentarzy. 一 Wiesz, tak na godzinę, dwie? 一 dodała, spuszczając wzrok.
Nieistotne było to, że miała dwadzieścia cztery lata; nie myślała o tym, że spora część społeczeństwa w jej wieku zakładała swoje rodziny i że była samodzielna, bo ona wciąż żyła pod pantoflem matki i nie potrafiła się zbuntować.
Może byłoby inaczej, gdyby miała ojca; niestety, jedyną rolą, którą odegrał mężczyzna był udział w zapłodnieniu, a potem 一 zgodnie ze słowami matki 一 rozpłynął się w powietrzu i przestał dawać jakiekolwiek oznaki życia.
Uśmiechnęła się szeroko; nie mówiła o tym na głos, ale była naprawdę szczęśliwa, że c o ś się jej udało. 一 Jasne! 一 Ochoczo przystała na propozycję. 一 Jakbym zapomniała, p r o s z ę, spiszmy wszystkie porady 一 powiedziała, po czym zerknęła na swoje zakupy i ruszyła do kasy.
Zapłaciwszy za rośliny, wyszła z kwiaciarni i próbowała upchnąć wszystko w bagażniku auta. Starała się zabezpieczyć kwiaty, by nie zniszczyły się w transporcie; gdy wszystko było gotowe, posłała kontrolne spojrzenie Allegro i wsiadła do samochodu dopiero w momencie, w którym potwierdził, że jest w porządku. 一 Chcesz posłuchać czegoś konkretnego? Podcast? Jakaś składanka?
Oliver Allegro Lovejoy
po mieście błąka się tylko jedna dusza
I alternate between ❛maybe I'm smarter than I give myself credit for❜ and ❛maybe I'm dumber than I realized.❜
Whispers of life
Default
Pomógł z zapakowaniem heliotropu i rozlokowaniem ciężkich ceramicznych donic w samochodzie, obiecując, że sprawdzi dla niej tę informację jak tylko uwiną się z ostatnim kursem pomiędzy kwiaciarnią a parkingiem. Był domorosłym ogrodnikiem, nie profesjonalistą, a chociaż chciałby znać odpowiedzi na wszystkie botaniczne anomalie, sam musiał wspomagać się wskazówkami zaczerpniętymi z portali dla hobbystów i posiłkować się wikipedią.
一 Wygląda na to, że to po prostu brak chlorofilu 一 krótko streścił studiowany fragment fachowego opisu zamieszczonego w internetowym wpisie. Allegro zmarszczył lekko nos - spodziewał się widać większej egzotyki - po czym upchnął sobie telefon między kolanami i zapiął pas. Okulary zsuwały mu się z nosa przez nieoczekiwany upał i musiał co raz popychać je palcem z powrotem na górę.
一 A co do twojego wcześniejszego pytania 一 wtrącił, bo w biegu nie było okazji by pochylić się nad tematem. 一 to raczej nie powinno. Raczej, ale generalnie chyba żadna roślina nie lubi być noszona z miejsca na miejsce, nie po to mają korzenie, co nie? Czemu pytasz?
Gdyby nie wyjątkowa precyzja - tak na godzinę, dwie? - pewnie nie zwróciłby większej uwagi, bo sam przecież co jakiś czas albo przekopywał rabatkę albo przenosił część quasi-tropikalnych doniczkowców pod prysznic. Heliotrop, jakkolwiek, nie był jednak tym przypadkiem, który należałoby regularnie zraszać w kabinie czy ratować przed zbyt długą ekspozycją na światło słoneczne, a o ile dobrze sięgał pamięcią do własnego okazu tak nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek majstrowałby przy nim poza powierzchownym przycinaniem gałązek na jesieni.
Allegro uniósł zatem lekko brew w ponagleniu, czując - i może była to intuicja pisarza, lub po prostu spędził z Persephone dość czasu, by mniej-więcej docierać do niedopowiedzeń posiadających głębsze znaczenia - że nie pyta bez konkretnego powodu.
Zanim zbyłaby go wzruszeniem ramion, Lovejoy trzepnął ją palcami w wierzch dłoni, którą kobieta kierowała w stronę stacyjki z kluczykami.
一 Czekaj, nie jedź jeszcze. Wytłumacz 一 poprosił, wykręcając się bokiem i mrużąc oczy w słońcu. W całym samochodzie zaczynało pachnieć wilgotną, rozgrzaną ziemią, cierpką wonią fosforowej odżywki i z jakiegoś zupełnie niezrozumiałego dla niego powodu, geranium, którego nie znosił (widocznie musieli zahaczyć po drodze o jakąś sadzonkę, zapach pelargonii i anginek utrzymywał się uporczywie długo). 一 Chodzi o matkę? 一 strzelił w ciemno, dość łagodnie i współczująco. Przebywając z Persephone łatwo było zauważyć kiedy w regularny tor rozmowy klinem wbijała się wychowawcza migawka, zupełnie jakby do towarzystwa dołączał cień pani Lorbiecki.
persephone m. lorbiecki
一 Wygląda na to, że to po prostu brak chlorofilu 一 krótko streścił studiowany fragment fachowego opisu zamieszczonego w internetowym wpisie. Allegro zmarszczył lekko nos - spodziewał się widać większej egzotyki - po czym upchnął sobie telefon między kolanami i zapiął pas. Okulary zsuwały mu się z nosa przez nieoczekiwany upał i musiał co raz popychać je palcem z powrotem na górę.
一 A co do twojego wcześniejszego pytania 一 wtrącił, bo w biegu nie było okazji by pochylić się nad tematem. 一 to raczej nie powinno. Raczej, ale generalnie chyba żadna roślina nie lubi być noszona z miejsca na miejsce, nie po to mają korzenie, co nie? Czemu pytasz?
Gdyby nie wyjątkowa precyzja - tak na godzinę, dwie? - pewnie nie zwróciłby większej uwagi, bo sam przecież co jakiś czas albo przekopywał rabatkę albo przenosił część quasi-tropikalnych doniczkowców pod prysznic. Heliotrop, jakkolwiek, nie był jednak tym przypadkiem, który należałoby regularnie zraszać w kabinie czy ratować przed zbyt długą ekspozycją na światło słoneczne, a o ile dobrze sięgał pamięcią do własnego okazu tak nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek majstrowałby przy nim poza powierzchownym przycinaniem gałązek na jesieni.
Allegro uniósł zatem lekko brew w ponagleniu, czując - i może była to intuicja pisarza, lub po prostu spędził z Persephone dość czasu, by mniej-więcej docierać do niedopowiedzeń posiadających głębsze znaczenia - że nie pyta bez konkretnego powodu.
Zanim zbyłaby go wzruszeniem ramion, Lovejoy trzepnął ją palcami w wierzch dłoni, którą kobieta kierowała w stronę stacyjki z kluczykami.
一 Czekaj, nie jedź jeszcze. Wytłumacz 一 poprosił, wykręcając się bokiem i mrużąc oczy w słońcu. W całym samochodzie zaczynało pachnieć wilgotną, rozgrzaną ziemią, cierpką wonią fosforowej odżywki i z jakiegoś zupełnie niezrozumiałego dla niego powodu, geranium, którego nie znosił (widocznie musieli zahaczyć po drodze o jakąś sadzonkę, zapach pelargonii i anginek utrzymywał się uporczywie długo). 一 Chodzi o matkę? 一 strzelił w ciemno, dość łagodnie i współczująco. Przebywając z Persephone łatwo było zauważyć kiedy w regularny tor rozmowy klinem wbijała się wychowawcza migawka, zupełnie jakby do towarzystwa dołączał cień pani Lorbiecki.
persephone m. lorbiecki
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
But perhaps no parent can truly see their child. When we look we see only the mirror of our own faults.
Whispers of life
aneczka
一 Brak chlorofilu 一 powtórzyła. Ze wszystkich przedmiotów w szkole, ku ogromnemu niezadowoleniu rodzicielki, biologia była jednym z tych, które sprawiały jej największy problem przez co, z oczywistych względów, Persie nie wiązała z nim swojej przyszłości.
一 To wszystko brzmi... Normalnie jak jakiś przepis na lot na Księżyc 一 zachichotała, starając się rozluźnić nieco atmosferę.
Szukała rozwiązań, które uchroniłyby ją przed matką; upływ lat niczego nie zmieniał i Persie wciąż bała się rodzicielki, która nie hamowała się od przykrych komentarzy nawet w chwili, w której widziały się po raz pierwszy od naprawdę dawna.
Wydawało jej się, że przenoszenie kwiatków było dobrym rozwiązaniem, a l e...
Słysząc, iż rośliny niekoniecznie lubił przerzucanie z miejsca w miejsce, prędko porzuciła pomysł. W pewnym sensie 一 choć mogła to być wyjątkowo dziwna analogia 一 czuła się właśnie jak one, bowiem ktoś także starał się decydować o każdym jej kroku.
Nie wiedziała, co robić, a nim zadała pytanie, Allegro zaczął drążyć niewygodny temat. Persie zaś zagryzała wewnętrzną część policzka, bynajmniej nie spiesząc się, by udzielić mu odpowiedzi na pytanie. Nie chciała mówić o swoich obawach, które wynikały ze skomplikowanej relacji z matką; w pewnym sensie się tego wstydziła, dlatego gotowa była udawać, że to nic takiego.
Niestety, okazało się, że nie mogła próbować mu niczego wmówić, bo Allegro rozszyfrował ją wyjątkowo szybko; czując, że nie było sensu kłamać, Persie pokiwała twierdząco głową, po czym chrząknęła i spojrzała mu w oczy. 一 Tak 一 szepnęła słabo, czując że na jej policzki wkrada się purpura. 一 Wiesz, jaka ona jest 一 kontynuowała, mając niemały problem z obrazowym wyjaśnieniem, jaka była pani Lorbiecki. Zazwyczaj unikała tematu matki, ale pociągnięta za język potrafiła powiedzieć coś więcej; dlatego też, na przestrzeni relacji, opowiedziała Allegro o najbardziej wstrząsających rzeczach, których dopuściła się jej rodzicielka. 一 Wolę udawać, że nie mam kwiatków, bo jak przyjdzie, to znów się nasłucham, że do niczego się nie nadaję 一 wyjaśniła, skubiąc do krwi skórki przy paznokciach.
Już wkrótce na bladej skórze pojawiła się krew, która z dużą dozą prawdopodobieństwa zabarwi jasne ubrania Lorbiecki. 一 Albo może będę je chować za każdym razem? Jak raz je zobaczy, a potem znikną i tak będzie podejrzliwa.
Nie potrafiła odciąć się od kobiety; choć ruszenie naprzód i życie swoim życiem było naprawdę dobrym pomysłem, Persie kurczowo trzymała się zdania, które jej matka wypowiedziała parę dobrych lat temu (bez rodziny nie ma niczego).
Oliver Allegro Lovejoy
一 To wszystko brzmi... Normalnie jak jakiś przepis na lot na Księżyc 一 zachichotała, starając się rozluźnić nieco atmosferę.
Szukała rozwiązań, które uchroniłyby ją przed matką; upływ lat niczego nie zmieniał i Persie wciąż bała się rodzicielki, która nie hamowała się od przykrych komentarzy nawet w chwili, w której widziały się po raz pierwszy od naprawdę dawna.
Wydawało jej się, że przenoszenie kwiatków było dobrym rozwiązaniem, a l e...
Słysząc, iż rośliny niekoniecznie lubił przerzucanie z miejsca w miejsce, prędko porzuciła pomysł. W pewnym sensie 一 choć mogła to być wyjątkowo dziwna analogia 一 czuła się właśnie jak one, bowiem ktoś także starał się decydować o każdym jej kroku.
Nie wiedziała, co robić, a nim zadała pytanie, Allegro zaczął drążyć niewygodny temat. Persie zaś zagryzała wewnętrzną część policzka, bynajmniej nie spiesząc się, by udzielić mu odpowiedzi na pytanie. Nie chciała mówić o swoich obawach, które wynikały ze skomplikowanej relacji z matką; w pewnym sensie się tego wstydziła, dlatego gotowa była udawać, że to nic takiego.
Niestety, okazało się, że nie mogła próbować mu niczego wmówić, bo Allegro rozszyfrował ją wyjątkowo szybko; czując, że nie było sensu kłamać, Persie pokiwała twierdząco głową, po czym chrząknęła i spojrzała mu w oczy. 一 Tak 一 szepnęła słabo, czując że na jej policzki wkrada się purpura. 一 Wiesz, jaka ona jest 一 kontynuowała, mając niemały problem z obrazowym wyjaśnieniem, jaka była pani Lorbiecki. Zazwyczaj unikała tematu matki, ale pociągnięta za język potrafiła powiedzieć coś więcej; dlatego też, na przestrzeni relacji, opowiedziała Allegro o najbardziej wstrząsających rzeczach, których dopuściła się jej rodzicielka. 一 Wolę udawać, że nie mam kwiatków, bo jak przyjdzie, to znów się nasłucham, że do niczego się nie nadaję 一 wyjaśniła, skubiąc do krwi skórki przy paznokciach.
Już wkrótce na bladej skórze pojawiła się krew, która z dużą dozą prawdopodobieństwa zabarwi jasne ubrania Lorbiecki. 一 Albo może będę je chować za każdym razem? Jak raz je zobaczy, a potem znikną i tak będzie podejrzliwa.
Nie potrafiła odciąć się od kobiety; choć ruszenie naprzód i życie swoim życiem było naprawdę dobrym pomysłem, Persie kurczowo trzymała się zdania, które jej matka wypowiedziała parę dobrych lat temu (bez rodziny nie ma niczego).
Oliver Allegro Lovejoy
po mieście błąka się tylko jedna dusza
I alternate between ❛maybe I'm smarter than I give myself credit for❜ and ❛maybe I'm dumber than I realized.❜
Whispers of life
Default
Przez nakrapiane liście monstery Allegro przypomniał sobie właśnie, że jeszcze w Londynie za czasów dziecięcych poznał dziewczynkę cierpiącą na bielactwo. Niedobór melaniny skojarzył mu się z brakiem chlorofilu - może niezbyt szlachetne porównanie, ale i tak przez wzgląd na dawny sentyment zatęsknił nagle za domem, czego nie można było chyba powiedzieć o Persie, która zawiesiła się nad pytaniem na dobrą chwilę.
Allegro nie znał całej historii. Znał najważniejsze fakty, sam doczytał co nieco między wierszami, część pewnie odrobinę na wyrost, o resztę sukcesywnie ciągnął Lorbiecki za język.
Wiesz, jaka ona jest...
— Nienormalna? — podpowiedział od razu, z rozdrażnieniem pobrzmiewającym w głosie. — Nie lepiej byłoby po prostu wymienić zamki i przy okazji nazwisko? I może numer telefonu. W przyszłości adres.
Próba rozluźnienia atmosfery żartem nie do końca odniosła skutek, głównie dlatego, że Lovejoy po części mówił poważnie. Sugerował. Sam w podobnej sytuacji zrobiłby pewnie dokładnie to, co przed chwilą zaproponował, niestety z Persephone było inaczej, a sam nie znajdował się w pozycji by cokolwiek jej perswadować.
— Twojej matce naprawdę przydałoby się czasami wziąć i obejrzeć drzwi po... no skaranie boskie z tą dziewczyną, e!
Zdążył chwycić ją za rękę zanim Lorbiecki obdarłaby sobie skórki do łokcia, mimo to szkody zostały poczynione i poszarpane błonki wokół paznokci zaczęły intensywnie krwawić. Cmoknął cicho pod nosem zastanawiając się, czy wziął chusteczki.
— Przepraszam, moja wina. Masz papier? Albo plaster? — Zajrzał do schowka od swojej strony, ale nie znalazł tam nic, co mogłoby pomóc. — Trzymaj w górze, okay? Sprawdzę w... hmm.
Wykręcił się w tył i sięgnął do swojej torby upchniętej między dwie pękate donice, gdzie w bocznej kieszonce wreszcie doszukał się jakiejś zapomnianej paczuszki chusteczek. Pstrokate liski, króliczki i misie uśmiechnęły się z opakowania, które prawie rozerwał w pośpiechu; ciężko było manewrować jedną ręką, kiedy drugą wciąż utrzymywał dłoń kobiety wysoko.
Nie wiedział, że temat matki stresował ją aż tak.
— Poza tym skąd w ogóle pomysł, że się nie nadajesz? Z góry zakładasz, że ty ten heliotrop zabiedzisz i nie wiem co jeszcze, kiedy wystarczy go po prostu od czasu do czasu podlać. Będzie dobrze, jasne? No, dociśnij.
Chusteczką owinął dwa najbardziej poszkodowane palce, przez moment w skupieniu patrząc, czy prowizoryczny opatrunek nie przesiąka, myślami będąc jednak trochę w innym miejscu. Allegro żywo rozważał, czy jego opinie na temat jej matki nie są czasem zbędne - albo szkodliwe - i czy istniał jakikolwiek inny sposób w jaki mógłby pomóc jej w bezpieczniejszych warunkach.
persephone m. lorbiecki
Allegro nie znał całej historii. Znał najważniejsze fakty, sam doczytał co nieco między wierszami, część pewnie odrobinę na wyrost, o resztę sukcesywnie ciągnął Lorbiecki za język.
Wiesz, jaka ona jest...
— Nienormalna? — podpowiedział od razu, z rozdrażnieniem pobrzmiewającym w głosie. — Nie lepiej byłoby po prostu wymienić zamki i przy okazji nazwisko? I może numer telefonu. W przyszłości adres.
Próba rozluźnienia atmosfery żartem nie do końca odniosła skutek, głównie dlatego, że Lovejoy po części mówił poważnie. Sugerował. Sam w podobnej sytuacji zrobiłby pewnie dokładnie to, co przed chwilą zaproponował, niestety z Persephone było inaczej, a sam nie znajdował się w pozycji by cokolwiek jej perswadować.
— Twojej matce naprawdę przydałoby się czasami wziąć i obejrzeć drzwi po... no skaranie boskie z tą dziewczyną, e!
Zdążył chwycić ją za rękę zanim Lorbiecki obdarłaby sobie skórki do łokcia, mimo to szkody zostały poczynione i poszarpane błonki wokół paznokci zaczęły intensywnie krwawić. Cmoknął cicho pod nosem zastanawiając się, czy wziął chusteczki.
— Przepraszam, moja wina. Masz papier? Albo plaster? — Zajrzał do schowka od swojej strony, ale nie znalazł tam nic, co mogłoby pomóc. — Trzymaj w górze, okay? Sprawdzę w... hmm.
Wykręcił się w tył i sięgnął do swojej torby upchniętej między dwie pękate donice, gdzie w bocznej kieszonce wreszcie doszukał się jakiejś zapomnianej paczuszki chusteczek. Pstrokate liski, króliczki i misie uśmiechnęły się z opakowania, które prawie rozerwał w pośpiechu; ciężko było manewrować jedną ręką, kiedy drugą wciąż utrzymywał dłoń kobiety wysoko.
Nie wiedział, że temat matki stresował ją aż tak.
— Poza tym skąd w ogóle pomysł, że się nie nadajesz? Z góry zakładasz, że ty ten heliotrop zabiedzisz i nie wiem co jeszcze, kiedy wystarczy go po prostu od czasu do czasu podlać. Będzie dobrze, jasne? No, dociśnij.
Chusteczką owinął dwa najbardziej poszkodowane palce, przez moment w skupieniu patrząc, czy prowizoryczny opatrunek nie przesiąka, myślami będąc jednak trochę w innym miejscu. Allegro żywo rozważał, czy jego opinie na temat jej matki nie są czasem zbędne - albo szkodliwe - i czy istniał jakikolwiek inny sposób w jaki mógłby pomóc jej w bezpieczniejszych warunkach.
persephone m. lorbiecki
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
But perhaps no parent can truly see their child. When we look we see only the mirror of our own faults.
Whispers of life
aneczka
W innej chwili doceniłaby próbę rozluźnienia atmosfery, lecz obecnie była zbyt przejęta i skoncentrowana na uniknięciu nieistniejącej kary.
Na samą myśl o tym, że matka mogłaby usłyszeć, o czym rozmawiają, zawstydziła się i nerwowo potrząsnęła głową, bo gorzkie słowa pod adresem Theresy zrobiły na niej ogromne wrażenie. Jednocześnie zazdrościła Allegro tego, że mówił o wszystkim z taką lekkością, bo ona, mimo wszystkich krzywd, obelg i przykrości, nie umiała zrobić się odciąć, bo bała się, że zostanie sama.
To nic, że wyszłoby jej to na dobre; nieistotne, że bez matki miałaby okazję rozwinąć swoją pewność siebie i wreszcie żyć tak, jak chciała: Persie na samą myśl o wykonaniu takiego kroku drżała, bo pranie mózgu osiągnęło tak monstrualne rozmiary, że młoda Lorbecki nie potrafiła już myśleć inaczej.
一 Przesadzasz 一 wyszeptała, nie mogąc przyznać racji przyjacielowi. Poza tym wymiana zamków zdałaby się na niewiele; aby naprawdę odciąć się od chorej matki, dziewczyna musiałaby wyprowadzić się do innej części miasta i zmienić swoje dotychczasowe życie o sto osiemdziesiąt stopni.
Wzdrygnęła się, gdy przyjaciel chwycił za jej dłoń i posłała mu przepraszający uśmiech. 一 To silniejsze ode mnie, wybacz 一 próbowała się tłumaczyć (tego została nauczona). 一 No coś Ty! 一 Słysząc uwagę Allegro, otwarcie wyraziła swój sprzeciw. Nie mogła się zgodzić, że to była jego wina; ot, on jedynie spytał i miał do tego pełne prawo. 一 Mam chusteczki w torebce 一 dodała.
Wyjaśnienie było oczywiste; Persie czuła, że się nie nadaje, bo powtarzano jej to od wielu lat. 一 No wiesz 一 mruknęła, patrząc na chusteczkę, która 一 całe szczęście 一 nie przesiąkała krwią. 一 Do tej pory nie miałam ani kwiatka ani tym bardziej zwierzęcia, więc nie umiem się nimi zajmować 一 wyjaśniła.
Nie mogąc jednoznacznie stwierdzić, czy się nadaje czy też nie, wolała przyjąć pesymistyczny scenariusz, bo takowy nie mógł jej rozczarować.
一 Ale to nieistotne 一 westchnęła, nie chcąc psuć sobie dnia rozmową o problematycznej rodzicielce. 一 Wstąpmy po coś do picia. Jakaś mrożona kawa albo bubble tea? 一 zaproponowała. Nowoorleańska pogoda o tej porze roku była nie do zniesienia i choć Persie mieszkała tu od urodzenia, nadal nie uodporniła się na wysoką wilgotność powietrza i panujące tu temperatury.
Oliver Allegro Lovejoy
Na samą myśl o tym, że matka mogłaby usłyszeć, o czym rozmawiają, zawstydziła się i nerwowo potrząsnęła głową, bo gorzkie słowa pod adresem Theresy zrobiły na niej ogromne wrażenie. Jednocześnie zazdrościła Allegro tego, że mówił o wszystkim z taką lekkością, bo ona, mimo wszystkich krzywd, obelg i przykrości, nie umiała zrobić się odciąć, bo bała się, że zostanie sama.
To nic, że wyszłoby jej to na dobre; nieistotne, że bez matki miałaby okazję rozwinąć swoją pewność siebie i wreszcie żyć tak, jak chciała: Persie na samą myśl o wykonaniu takiego kroku drżała, bo pranie mózgu osiągnęło tak monstrualne rozmiary, że młoda Lorbecki nie potrafiła już myśleć inaczej.
一 Przesadzasz 一 wyszeptała, nie mogąc przyznać racji przyjacielowi. Poza tym wymiana zamków zdałaby się na niewiele; aby naprawdę odciąć się od chorej matki, dziewczyna musiałaby wyprowadzić się do innej części miasta i zmienić swoje dotychczasowe życie o sto osiemdziesiąt stopni.
Wzdrygnęła się, gdy przyjaciel chwycił za jej dłoń i posłała mu przepraszający uśmiech. 一 To silniejsze ode mnie, wybacz 一 próbowała się tłumaczyć (tego została nauczona). 一 No coś Ty! 一 Słysząc uwagę Allegro, otwarcie wyraziła swój sprzeciw. Nie mogła się zgodzić, że to była jego wina; ot, on jedynie spytał i miał do tego pełne prawo. 一 Mam chusteczki w torebce 一 dodała.
Wyjaśnienie było oczywiste; Persie czuła, że się nie nadaje, bo powtarzano jej to od wielu lat. 一 No wiesz 一 mruknęła, patrząc na chusteczkę, która 一 całe szczęście 一 nie przesiąkała krwią. 一 Do tej pory nie miałam ani kwiatka ani tym bardziej zwierzęcia, więc nie umiem się nimi zajmować 一 wyjaśniła.
Nie mogąc jednoznacznie stwierdzić, czy się nadaje czy też nie, wolała przyjąć pesymistyczny scenariusz, bo takowy nie mógł jej rozczarować.
一 Ale to nieistotne 一 westchnęła, nie chcąc psuć sobie dnia rozmową o problematycznej rodzicielce. 一 Wstąpmy po coś do picia. Jakaś mrożona kawa albo bubble tea? 一 zaproponowała. Nowoorleańska pogoda o tej porze roku była nie do zniesienia i choć Persie mieszkała tu od urodzenia, nadal nie uodporniła się na wysoką wilgotność powietrza i panujące tu temperatury.
Oliver Allegro Lovejoy
po mieście błąka się tylko jedna dusza
I alternate between ❛maybe I'm smarter than I give myself credit for❜ and ❛maybe I'm dumber than I realized.❜
Whispers of life
Default
Nie znał drugiej osoby w tak toksycznej relacji na linii rodzic-dziecko jak Persephone i czasami naprawdę musiał pilnować, by nie powiedzieć o kilka słów za dużo.
一 Przesadzać to można rabatkę 一 wytknął jej, gdy chusteczkami próbowali zatamować krwawienie i nie upaćkać wszystkiego dookoła. 一 A ja mówię, że powinnaś zacząć żyć swoim życiem, a nie swojej matki. Masz... czekaj, słabo liczę... dwadzieścia cztery lata, zgadza się? Spróbuj zapisać się na terapię, jeśli chcesz, mogę ci z tym pomóc. Sam... 一 urwał nie kończąc zdania. Odwrócił na chwilę spojrzenie w inną stronę, udał, że koniecznie musi zajrzeć teraz pod chusteczkę i kiedy już nie mógł tak łatwo wykręcić się od tematu, Allegro westchnął i poklepał ją po wierzchu dłoni. 一 Ja też mam terapeutę. To naprawdę pomaga spojrzeć na wiele rzeczy w inny sposób.
Nie twierdził, że jedną wizytą u specjalisty Persephone odmieni całe swoje życie, ale czuł, że zmiana perspektywy mogłaby jej pomóc.
Słysząc już trochę mniej pesymistyczne stwierdzenie, Lovejoy pokiwał głową - bardziej przekonany do takiego przedstawienia sytuacji, niż zarzucania jej bezpodstawnie braku kompetencji.
一 I to jest całkiem ludzkie. Nie ma nic złego w tym, że nie wiesz jak do czegoś podejść, skoro robisz to po raz pierwszy. Ja też nie wiedziałem, Persie, NIKT tak naprawdę nie wie już na start czy jest w czymś dobry czy nie. Trzeba się nauczyć, a z tego co wiem, nie ma powodu, żeby miało ci nie wyjść. Pomogę.
W tym momencie Allegro obrał to sobie zresztą na ambit; choćby miał jej wtłoczyć cały podręcznik początkującego ogrodnika do głowy, zamierzał się tym zająć i przynajmniej w tym zakresie, jednym małym sukcesem przywrócić jej odrobinę wiary w siebie.
一 Jeżeli kawa, to tylko bezkofeinowa. Znajdziemy coś w okolicy?
Choć mieszkał w sąsiedztwie, Oliver miał swoje ulubione miejsca, swoje kawiarnie, kafejki i oranżerie, do których lubił zaglądać wiedząc, że zawsze znajdzie w nich swoje ulubione pistacjowe croissanty i baristów podchodzących poważnie do znaczka decaf zakreślonego przy zamówieniu.
一 Jak już nauczymy cię opieki nad heliotropem spróbujemy z czymś bardziej zaawansowanym.
persephone m. lorbiecki
一 Przesadzać to można rabatkę 一 wytknął jej, gdy chusteczkami próbowali zatamować krwawienie i nie upaćkać wszystkiego dookoła. 一 A ja mówię, że powinnaś zacząć żyć swoim życiem, a nie swojej matki. Masz... czekaj, słabo liczę... dwadzieścia cztery lata, zgadza się? Spróbuj zapisać się na terapię, jeśli chcesz, mogę ci z tym pomóc. Sam... 一 urwał nie kończąc zdania. Odwrócił na chwilę spojrzenie w inną stronę, udał, że koniecznie musi zajrzeć teraz pod chusteczkę i kiedy już nie mógł tak łatwo wykręcić się od tematu, Allegro westchnął i poklepał ją po wierzchu dłoni. 一 Ja też mam terapeutę. To naprawdę pomaga spojrzeć na wiele rzeczy w inny sposób.
Nie twierdził, że jedną wizytą u specjalisty Persephone odmieni całe swoje życie, ale czuł, że zmiana perspektywy mogłaby jej pomóc.
Słysząc już trochę mniej pesymistyczne stwierdzenie, Lovejoy pokiwał głową - bardziej przekonany do takiego przedstawienia sytuacji, niż zarzucania jej bezpodstawnie braku kompetencji.
一 I to jest całkiem ludzkie. Nie ma nic złego w tym, że nie wiesz jak do czegoś podejść, skoro robisz to po raz pierwszy. Ja też nie wiedziałem, Persie, NIKT tak naprawdę nie wie już na start czy jest w czymś dobry czy nie. Trzeba się nauczyć, a z tego co wiem, nie ma powodu, żeby miało ci nie wyjść. Pomogę.
W tym momencie Allegro obrał to sobie zresztą na ambit; choćby miał jej wtłoczyć cały podręcznik początkującego ogrodnika do głowy, zamierzał się tym zająć i przynajmniej w tym zakresie, jednym małym sukcesem przywrócić jej odrobinę wiary w siebie.
一 Jeżeli kawa, to tylko bezkofeinowa. Znajdziemy coś w okolicy?
Choć mieszkał w sąsiedztwie, Oliver miał swoje ulubione miejsca, swoje kawiarnie, kafejki i oranżerie, do których lubił zaglądać wiedząc, że zawsze znajdzie w nich swoje ulubione pistacjowe croissanty i baristów podchodzących poważnie do znaczka decaf zakreślonego przy zamówieniu.
一 Jak już nauczymy cię opieki nad heliotropem spróbujemy z czymś bardziej zaawansowanym.
persephone m. lorbiecki
━━━━━━━━━━━━━━━━━━━━
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
⠥⠎⠑⠀⠍⠽⠀⠁⠞⠞⠑⠝⠞⠊⠕⠝⠀⠺⠊⠎⠑⠇⠽
But perhaps no parent can truly see their child. When we look we see only the mirror of our own faults.
Whispers of life
aneczka
Zagryzłszy wargę, nie odrywała wzorku od chusteczki, która zakrywała pokaleczone skórki, ale mimo tego pozostawała uważną słuchaczką, która rozkładała na części pierwsze każde zdanie.
Nigdy wcześniej nie myślała o terapii; w żadnym momencie swojego życia nie rozważała przecięcia zdecydowanie za długiej pępowiny, bo bała się, że zostanie s a m a. Strach przed kwestiami, które pani Lorbiecki wkładała jej do głowy od najmłodszych lat, był na tyle silny, że dziewczyna nie potrafiła tak po prostu wyobrazić sobie choćby małej cząstki tego, o czym mówił Allegro.
一 Och 一 szepnęła, przyglądając się uważnie przyjacielowi. Jej umysł pracował na zwiększonych obrotach; Persie zastanawiała się, czy rozwiązanie było dla niej i rozważała, czy udałoby jej się znaleźć terapeutę, którego nie znała Theresa.
Bo we wszystkim chodziło również o to; Persephone nie chciała pójść do specjalisty, którego mogła znać jego matka, bo odnosiła wrażenie, że nie wyszłoby jej to na dobre.
一 Nie wiedziałam 一 przyznała nieśmiało. 一 I jak się czujesz? Widzisz dużą różnicę? 一 podpytała. Kwestia stała się dla niej interesująca; dziewczyna patrzyła na przyjaciela wyczekująco, bo chciała usłyszeć odpowiedź jak najszybciej. 一 Nie musisz wchodzić w szczegóły 一 zapewniła pośpiesznie, bowiem jej intencją nie było przekraczanie niczyich granic.
Była wzruszona, że miała przy sobie kogoś takiego; czuła, że bez niego nie poradziłaby sobie i uważała, że powinna była mu się odwdzięczyć. 一 Mówiłam ci już, że cieszę się, że się przyjaźnimy? 一 powiedziała, przysuwając się do przyjaciela, by się do niego przytulić. 一 Dziękuję, Allegro 一 dodała jeszcze.
Odsunąwszy się, pokiwała twierdząco głową. 一 Na pewno! 一 odpowiedziała radośnie, starając się skoncentrować na pozytywach. Nie chciała kontynuować rozmowy o matce, dlatego ochoczo zabrała się za wyszukiwanie miejsc, w których mogli zamówić bezkofeinową kawę.
Przeglądając menu knajpek, zapisywała miejsca, które później chciała pokazać przyjacielowi. Wkrótce miała ich wystarczająco dużo, dlatego podsunęła smartfon Allegro i zachęciła go do przejrzenia pobliskich kawiarni. 一 Jestem fanką drugiej i trzeciej 一 powiedziała. Mimo tego w pełni zdawała się na wybór jego wybór i na koniec dnia było jej obojętne, dokąd się wybiorą. 一 Na zdjęciach wydaje się, że oprócz kawy mają całkiem dobre ciasta. Co ty na to? 一 zaproponowała, mając nadzieję, że krótki postój nie wpłynie negatywnie na rośliny.
Oliver Allegro Lovejoy
Nigdy wcześniej nie myślała o terapii; w żadnym momencie swojego życia nie rozważała przecięcia zdecydowanie za długiej pępowiny, bo bała się, że zostanie s a m a. Strach przed kwestiami, które pani Lorbiecki wkładała jej do głowy od najmłodszych lat, był na tyle silny, że dziewczyna nie potrafiła tak po prostu wyobrazić sobie choćby małej cząstki tego, o czym mówił Allegro.
一 Och 一 szepnęła, przyglądając się uważnie przyjacielowi. Jej umysł pracował na zwiększonych obrotach; Persie zastanawiała się, czy rozwiązanie było dla niej i rozważała, czy udałoby jej się znaleźć terapeutę, którego nie znała Theresa.
Bo we wszystkim chodziło również o to; Persephone nie chciała pójść do specjalisty, którego mogła znać jego matka, bo odnosiła wrażenie, że nie wyszłoby jej to na dobre.
一 Nie wiedziałam 一 przyznała nieśmiało. 一 I jak się czujesz? Widzisz dużą różnicę? 一 podpytała. Kwestia stała się dla niej interesująca; dziewczyna patrzyła na przyjaciela wyczekująco, bo chciała usłyszeć odpowiedź jak najszybciej. 一 Nie musisz wchodzić w szczegóły 一 zapewniła pośpiesznie, bowiem jej intencją nie było przekraczanie niczyich granic.
Była wzruszona, że miała przy sobie kogoś takiego; czuła, że bez niego nie poradziłaby sobie i uważała, że powinna była mu się odwdzięczyć. 一 Mówiłam ci już, że cieszę się, że się przyjaźnimy? 一 powiedziała, przysuwając się do przyjaciela, by się do niego przytulić. 一 Dziękuję, Allegro 一 dodała jeszcze.
Odsunąwszy się, pokiwała twierdząco głową. 一 Na pewno! 一 odpowiedziała radośnie, starając się skoncentrować na pozytywach. Nie chciała kontynuować rozmowy o matce, dlatego ochoczo zabrała się za wyszukiwanie miejsc, w których mogli zamówić bezkofeinową kawę.
Przeglądając menu knajpek, zapisywała miejsca, które później chciała pokazać przyjacielowi. Wkrótce miała ich wystarczająco dużo, dlatego podsunęła smartfon Allegro i zachęciła go do przejrzenia pobliskich kawiarni. 一 Jestem fanką drugiej i trzeciej 一 powiedziała. Mimo tego w pełni zdawała się na wybór jego wybór i na koniec dnia było jej obojętne, dokąd się wybiorą. 一 Na zdjęciach wydaje się, że oprócz kawy mają całkiem dobre ciasta. Co ty na to? 一 zaproponowała, mając nadzieję, że krótki postój nie wpłynie negatywnie na rośliny.
Oliver Allegro Lovejoy
po mieście błąka się tylko jedna dusza