Zablokowany
Przyjezdn*
32 lat/a, 179 cm
wróżbita (dla niektórych wariat) w fatimie albo tam, gdzie cie zobaczy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Od chwili, w której zaplanowali wakacje, kombinował, skąd wziąć pieniądze i wreszcie 一 zupełnie jakby wydarzył się cud 一 na jego drodze stanął Apollo Strathmore. Czarujący i przystojny mężczyzna, który swoim zachowaniem przypominał namawiającego do złego diabła, złożył mu ofertę nie do odrzucenia.
Z oczywistych względów Hamlet m u s i a ł na nią przystać; chcąc jechać na wakacje i spędzić czas z Giną, podpisał cyrograf i wydał na siebie wyrok.
Gdyby tylko wiedział...
Nie myślał o konsekwencjach, bowiem koncentrował się na wyjeździe: cieszył się, że już wkrótce odkryją nieznane i że zrobią to razem. I choć lekko stresował się kosztami (pierwsza klasa i ten cholerny apartament kosztowały fortynę), wierzył, że pieniądze Strathmore'a wystarczą i dwie godziny przed wylotem stawił się na lotnisku.
Czuł się tam jak dziecko we mgle; nie miał pojęcia, że przed przejściem przez kontrolę należało zeskanować kartę pokładową i był w niemałym szoku, gdy okazało się, że owa jest naprawdę kompleksowa.
Lotniskowe bramki zapiszczały dwa razy.
W pierwszej chwili zapomniał wyjąć telefonu z kieszeni, a na dodatek nie przełożył kosmetyków do bagażu rejestrowanego, przez co wszystkie o pojemności większej niż 100 mililitrów wylądowały w ogromnym koszu na śmieci.
Kontrola 一 ku narastającej irytacji wszystkich dookoła 一 ciągnęła się w nieskończoność i finalnie stanęło na tym, że poproszono go o przejście na ubocze, gdzie sprawdzono go pod kątem narkotyków oraz materiałów wybuchowych.
Emocji nie rozładowały nawet sklepy w strefie bezcłowej; dostrzegłszy ogrom dóbr na gigantycznej przestrzeni, Hamlet był w niemałym szoku (choć nie pozwolił sobie na szaleństwo zakupowe, bo musiał oszczędzać), ale owy wyparował w momencie, gdy wsiedli do samolotu, a załoga rozpoczęła demonstrację procedur bezpieczeństwa.
P a n i k o w a ł i kreował najczarniejsze scenariusze. Tyle dobrego, że system wylosował im miejsca obok siebie i przez pierwsze półtorej godziny mógł kurczowo trzymać dłoń Giny. Po tym czasie wydawało mu się, że będzie okej, ale przy pierwszym lądowaniu 一 w Londynie 一 znów się zestresował i musiał chwycić za dłoń przyjaciółki.

Prawie trzydziestogodzinna podróż była wycieńczająca; gdy wylądowali na lotnisku w Mauritiusie nie wiedział, jak się nazywa i tylko przypadek sprawił, że dostrzegł tabliczkę z ich danymi; lokalny przewodnik śmiało założył, że byli parą i umieścił na kartce ozdobny napis: państwo Greystone.
To chyba my 一 wyszeptał niepewnie, czując że jego twarz p ł o n i e. 一 Wziąć Twoją walizkę? 一 Będąc zatytułowanym mężem, obudził w sobie obowiązek pomocy żonie. 一 Marzę tylko o tym, żeby się położyć. 一 Gdy się stresował, w jego naturze leżało paplanie tego, co ślina przyniosła mu na język.

Gina Blanque
sędzia anna maria wesołowska powinna wydać wyrok
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 165 cm
wrzucam filmiki w twój telefon
Awatar użytkownika
Whispers of life
oh my god, I see how everything is torn in the river deep, and I don't know why I go the way down by the riverside
12 (chyba?)

Dla Giny SKANDALEM było to, że na pokładzie samolotu nie działało WiFi. Była przyzwyczajona, że podczas tak długich lotów w warunkach pierwszej klasy pracowała, odpisywała na maile i załatwiała sprawy, które odwlekała do ostateczności. A teraz? Bez WiFi była odcięta od świata, przez co już po kilku minutach dopadło ją fomo. Obecność Hamleta działała wspierająco – nawet jeśli to ona musiała go wspierać podczas startowania i lądowania – ale i tak w najbardziej newralgicznych momentach faszerowała się alprazolamem, byleby tylko jak najszybciej przetrwać lot.
Ledwo koła zdążyły osiąść na płycie lotniska, żeby Blanque niecierpliwie wyłączyła tryb samolotowy i wpadła w swój szał klikania, nie zwracając uwagi na świat dookoła. Nawet odbiór bagażu pozostawiła w rękach Hamleta, bo ona miała do ogarnięcia mnóstwo korespondencji zgromadzonej przez długie godziny lotu! Nie rozglądała się na boki, bezwzględnie ufając towarzyszowi, że ogarnie sytuację.
Nie zawiódł jej.
Co było miłą odmianą.
Hmmm…? – mruknęła, zawzięcie stukając zrobionymi świeżo przed wylotem paznokciami w ekran telefonu. – Niee, kierowca się tym zajmie. – Gina podniosła twarz znad telefonu, zlokalizowała mężczyznę, który stał niedaleko nich – i o którym Hamlet powiedział “to chyba my” – żeby posłać mu przepiękny, firmowy uśmiech i wskazać z niewinną miną swoje bagaże na wózku lotniskowym. Wiedziała, jak wykorzystać swój kobiecy urok. Nawet mimo braku makijażu, którego ze względów higieniczno-pielęgnacyjnych nie nałożyła na tak długi lot – a może właśnie dzięki temu!
Szybko wróciła do przeglądania telefonu. Klikała i klikała, przeskakując sprawnie pomiędzy komunikatorami, aplikacjami, kontami mailowymi, aby nadrobić wiadomości, komentarze, maile, polubienia, instastories osób, które opłacało jej się nadrobić, choć niektóre relacje przez ten czas zniknęły bezpowrotnie i nie będzie mogła ich odtworzyć!
Słucham? – rzuciła bez większego zainteresowania i władowała się na tylną kanapę auta. Cały czas z nosem w telefonie. – Przepraszam, już odkładam! – mówiła wciąż wpatrzona w telefon. Skończyła pisać wiadomość, wysłała, położyła smartfon ekranem do dołu na kanapie i przesunęła się, żeby zrobić miejsce dla Hamleta w środku auta. – Nic nie mów! Ja też marzę o gorącej kąpieli, lampce szampana i miękkiej pościeli. – Gina rozmarzyła się, otulając się ramionami dla odrobiny komfortu. Przelot w pierwszej klasie miał swoje plusy i luksusy, ale wciąż był to lot, a nie wygodny odpoczynek w przyjemnych, intymnych warunkach.
Różnica czasu, kilkudziesięciogodzinna podróż oraz jetlag dawały się Ginie mocno we znaki. Tylko dzięki automatycznej zmianie czasu w telefonie wiedziała, jaki jest dzień na Mauritiusie i która godzina. Choć absolutnie jej to nie interesowało. Do powrotu wciąż pozostawało daleko. Zdąży rozeznać się w czasoprzestrzeni.
Swoją drogą myślałam, że będzie cieplej, zabrałam same stroje kąpielowe i lekkie sukienki, a pogoda pokazuje… – sięgnęła po telefon, aby sprawdzić aplikację – ledwo dwadzieścia dwa stopnie! Już w NOLA jest cieplej! – pomarudziła rozżalona, a palce odruchowo wybrały kompilację przeciągnięć po ekranie, aby włączyć Instagrama, jednak w porę się opamiętała. To miały być urlop od pracy, więc szybko zablokowała ekran jednym kliknięciem i schowała telefon do torebki akurat w momencie, kiedy kierowca samochodu zatrzasnął bagażnik. Uśmiechnęła się szeroko do Hamleta, opierając potylicę o zagłówek.
Na czym ostatecznie stanęło? Gdzie śpimy? Błagam, powiedz, że gdzieś przy plaży! Uwielbiam słuchać szumu fal przy porannej kawie na balkonie… – powiedziała podekscytowana i wyciągnęła nogi przed siebie na rząd siedzeń naprzeciwko. Mimo używania specjalnych podkolanówek uciskowych, czuła się obrzęknięta i co najmniej o trzy kilogramy cięższa. Potrzebowała się jak najszybciej odwodnić, żeby jak najlepiej wyglądać na zdjęciach w bikini! Całe szczęście, że miała na to odpowiednie specyfiki w bagażu. Przed snem musiała się dobrze przemasować, aby pobudzić krążenie krwi i limfy, przyspieszając tym samym cały proces.
Bo – mimo niespodziewanie niskiej temperatury – zamierzała plażować i cudownie się bawić, jak na idealnie instagramowe wakacje przystało!

hamlet greystone
lisowa
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
32 lat/a, 179 cm
wróżbita (dla niektórych wariat) w fatimie albo tam, gdzie cie zobaczy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Jasne 一 rzucił, w pełni zdając się na Ginę, która miała dużo większe doświadczenie w podróżowaniu. Hamlet nigdy wcześniej nie miał osoby, która zająłby się jego bagażem, dlatego nie miał pojęcia, co wypadało, a co niekoniecznie.
Ponadto, jeszcze do niedawna wakacje stanowiły dla niego zagadnienie, które nijak miało się do rzeczywistości. A teraz, tak po prostu, był tysiące mil od domu i choć minęło zaledwie trzydzieści parę godzin tworzył wspomnienia, które zostaną z nim na zawsze.
Czasami, w momentach, w których przyglądał się Ginie, był na tyle śmiały, żeby wyobrażać sobie krok naprzód w ich relacji; pewnie zakładał wtedy, że byliby najszczęśliwsi, ale potem cofał się, by nie zniszczyć przyjaźni, która była czymś niepodważalnie dobrym.
Rozumiał, że z uwagi na zawód musiała poświęcić czas na scrollowanie social mediów; z lekkim uśmiechem na ustach przypatrywał się jej działaniom i cierpliwie czekał na to, aż Gina oderwie się od telefonu. 一 Wiem, że to twoja praca 一 zapewnił, by Blanque nie czuła się winna. Poza tym czuł, że w pewnym sensie ma u niej dług wdzięczności, bo wspierała go podczas lotu i jego najbardziej newralgicznych punktów.
Eeee 一 zająkał się, sięgając dłonią do przydługich włosów, które wymagały wizyty u fryzjera. Pomyślawszy o apartamencie, wyciągnął swój telefon; nie przejmując się wysokimi kosztami internetu na drugim końcu świata, odpalił aplikację i podsunął wysłużony smartfon swojej towarzyszce. 一 Tak, tak, plaża, szampan i miękka pościel. 一 Choć wcześniej był załamany, że przez nieuwagę zarezerwował niewłaściwy 一 horrendalnie drogi 一 apartament, teraz cieszył się, bo owy lepiej wpasowywał się w standardy Giny Blanque.
Transport do miejsca docelowego zajął niecałe czterdzieści minut; znalazłszy się w hotelu, zameldowali się i otrzymali klucze, a gdy weszli do pięknego apartamentu (medium był zdania, że do najpiękniejszego, w którym dane było mu kiedykolwiek być), Hamlet zamarł. 一 Miały być dwa łóżka 一 jęknął, patrząc niepewnie na Ginę.
Z każdą chwilą utwierdzał się w przekonaniu, że nie powinni powierzać mu żadnych kwestii logistycznych; nie dość, że pomylił hotel (to nic, że akurat to wyszło im na dobre), to na dodatek zarezerwował pokój, w którym było jedno, wielkie małżeńskie łoże.
Niemal natychmiast zaczął obmyślać plan, który miał go uchronić przed rozczarowaną miną przyjaciółki. 一 Mogę spać... 一 Rozejrzał się po pokoju i wskazał na pierwszy lepszy fotel. 一 O tu; wydaje mi się, że powinno być mi wygodnie 一 zapewnił pośpiesznie. Nie myślał 一 nie wiedział 一 o tym, że można było poprosić o wymianę pokoju, dlatego chciał dostosować się do zastanych warunków.

Gina Blanque
sędzia anna maria wesołowska powinna wydać wyrok
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 165 cm
wrzucam filmiki w twój telefon
Awatar użytkownika
Whispers of life
oh my god, I see how everything is torn in the river deep, and I don't know why I go the way down by the riverside
Wbrew obietnicom, Gina zerkała do telefonu przez prawie całą podróż do hotelu. Było to silniejsze od niej. Każda wibracja urządzenia wywoływała w niej skurcz żołądka, gdy nie wyświetliła powiadomienia w czasie dłuższym niż piętnaście sekund. Obiecała sobie, że pozamyka wszystkie niezbędne sprawy, od razu wyłączy powiadomienia ze wszystkich aplikacji i będzie miała głowę tylko tu i teraz.
I rzeczywiście, do czasu zameldowania się w hotelu – blisko plaży, co zauważyła kątem oka, gdy podjeżdżali pod wejście do lobby – poogarniała wszystkie niezbędne rzeczy, aby móc bez większych emocji odłożyć elektronikę na bok. A dopiero przekraczając próg pokoju hotelowego zdała sobie sprawę, jak bardzo jest wykończona. W pierwszej chwili nawet nie zauważyła, że jest problem z łóżkami – podeszła do okna, rozsunęła zasłony i otworzyła drzwi balkonowe, zachwycając się widokiem za oknem. Od razu buchnęło w nią orzeźwiające powietrze niesione znad oceanu, skrzek mew i jakaś muzyka latino dobiegająca z plaży. Nie byłaby sobą, gdyby nie złapała za telefon i nie nagrała kilku sekundowego filmiku na insta stories, które od razu wrzuciła na profil, uśmiechając się szeroko. Nawet nie zauważyła, że przy okazji przygryza skórkę wokół kciuka. Dopiero głos Greystone’a zwrócił jej uwagę na fakt jednego łóżka.
Hamlet, wyluzuj – powiedziała i podeszła od tyłu, żeby go przytulić. Wsunęła ręce pod jego pachami i zacisnęła palce na jego klatce piersiowej, przez materiał koszulki. – Jesteś strasznie spięty, a my jesteśmy na wakacjach. – Rozmasowała rękami jego mięśnie. Trwało to krótko, bo zaraz sobie uświadomiła, że to mogło być przekroczenie jakiejś granicy fizycznej, której Hamlet nie chciał przekraczać. Cofnęła się o krok. – Poza tym – zaczęła z cwanym uśmieszkiem, a potem… popchnęła go na łóżko. – To łóżko jest takie wielkie, że spokojnie zmieścimy się na nim oboje. – Odwróciła się plecami do łóżka, rozłożyła ręce do boków i pozwoliła sobie opaść bezwładnie na materac, lądując na nim z cichym okrzykiem, ale zaśmiała się zaraz, kiedy sytuacja była już opanowana. Obróciła się na bok, podkuliła lekko kolana, oparła głowę na ręce zgiętej w łokciu, a drugą ręką przejechała przed sobą, zataczając półokrąg na miękkiej pościeli, nawet nie dotykając palcami Hamleta.
Z uśmiechem godnym chochlika położyła telefon na dłuższej krawędzi na łóżku, obiektywem wycelowanym w stronę Hamleta, dobrze wykadrowała i zrobiła mu kilka zdjęć, gdy tak leżał zblazowany po podróży – jak Gina zakładała – i próbował dojść do siebie. Zwykle to on był bardziej swobodny i rozluźniony, ale najwyraźniej długi lot i strach przed startem i lądowaniem musiały mieć na niego duży wpływ.
To na co masz ochotę? – zagaiła, przekręcając się na brzuch, trochę w poprzek łóżka w taki sposób, że stopy wystawały jej poza krawędź materaca, a twarz miała zwróconą w stronę Hamleta. Oparła brodę na dłoniach i przechyliła głowę. Mimo iż w taksówce była strasznie zmęczona, świadomość urlopu – Kąpiel? Kolacja? Spacer po plaży? Masaż? Drzemka? Impreza? – wymieniała niemal jednym tchem atrakcje, które mogli zaliczyć dosłownie od ręki. – A może surfing? Próbowałeś tego kiedyś? Czytałam, że są tu świetne fale do surfowania… – mówiła walcząc z pokusą natychmiastowego sięgnięcia po telefon, żeby od razu sprawdzić najbliższe surf spoty albo najlepsze kluby, w których będą mogli się zabawić wieczorem.

hamlet greystone
lisowa
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
32 lat/a, 179 cm
wróżbita (dla niektórych wariat) w fatimie albo tam, gdzie cie zobaczy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Masz rację 一 powiedział, ale nie zmienił swojego podejścia i nadal stresował się najdrobniejszym szczegółem. Greystone nie czuł się pewnie w obcym środowisku i potrzebował paru dób, by przyzwyczaić się do wakacyjnych standardów.
Wszak tu, na drugim końcu świata, wszystko było inne. Tu, w miejscu, w którym wszystko podsuwano mu pod nos, czuł się inaczej i przynajmniej na razie doszukiwał się w tym podstępu.
Myślał o tym, że musiał się pilnować, by niczego nie zepsuć, gdy poczuł, że blondynka go przytula. Niemal natychmiast wrócił na ziemię; dotyk (ten dobry, pożądany i naprawdę p o t r z e b n y) był fantastyczny i Hamlet chciał, żeby trwał jak najdłużej.
Niestety, wkrótce wszystko stało się przeszłością; Greystone prawdziwie żałował, że oderwała dłonie od jego klatki piersiowej, bo chciał przekraczać tę granicę. Potrzebował tego i coraz częściej pragnął wykonać krok naprzód.
Na samą myśl o uniesieniu robiło mu się gorąco, a na twarzy pojawiał się rumieniec. Już teraz patrzył na Blanque inaczej 一 z fascynacją i pożądaniem 一 i tylko czasami czuł się z tym źle.
Nim jednak dane było mu zareagować, niespodziewanie wylądował w łóżku. Podczas lotu czuł, że przez jego ciało przechodzi jakaś dziwna iskra, której nie potrafił nazwać (lub po prostu bał się to zrobić), a która sprawiła, ze wybuchnął śmiechem. 一 Gin 一 Gdy wylądowała obok niego, ułożył się tak, by mieć na nią jak najlepszy widok. Patrzył dłużej niż powinien, ale nie potrafił przestać; patrzył, bo Gina Blanque była p i ę k n a. 一 Cieszę się, że jestem tu z Tobą 一 wyszeptał po krótkiej sesji zdjęciowej, podczas której zrobił parę głupich min.
Jego ciało działało szybciej niż umysł, dlatego, nie zwracając uwagi na konsekwencje, Hamlet wyciągnął rękę, odszukał dłoń Giny i splótł ich palce.
Na ciebi... 一 Nim dokończył, poszedł po rozum do głowy i ugryzł się w język. Musiał się uspokoić; musiał się wziąć w garść i pozbyć się zwodniczych myśli, które sprowadzały ich wyjazd do jednego. 一 Na ciabattę. 一 Palnął pierwsze, co przyszło mu do głowy i naiwnie wierzył, że Gina nie będzie niczego podejrzewać.
Chociaż najpierw wziąłbym prysznic i zdrzemnął się chwilę, bo jestem padnięty 一 dodał. Nieistotne było to, że podróżowali biznes klasą, w której było więcej miejsca na nogi, bo Hamlet i tak czuł się wykończony i chciał zregenerować siły na najwygodniejszym materacu, na którym miał okazję spać.
Chyba że wolisz robić coś innego, wtedy chętnie się dostosuję, bo założę się, że masz większe doświadczenie w wakacyjnych wyjazdach.

Gina Blanque
sędzia anna maria wesołowska powinna wydać wyrok
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 165 cm
wrzucam filmiki w twój telefon
Awatar użytkownika
Whispers of life
oh my god, I see how everything is torn in the river deep, and I don't know why I go the way down by the riverside
Uśmiechnęła się ładnie w stronę Hamleta, kiedy uhonorował ją zawoalowanym komplementem, dzięki któremu Gina poczuła się ważna. Wbrew pozorom bardzo rzadko doświadczała tego uczucia, szczególnie od bliskich osób, a wśród tych dalszych prawie nigdy docenianie nie było szczere, tylko interesowne, więc tym bardziej zrobiło jej się miło, że ktoś naprawdę lubił jej towarzystwo. Nie dlatego, że jest bogata, a – jak miała nadzieję – po prostu dlatego, że jest Giną.
Nie mieściło jej się to w głowie!
W innych okolicznościach mogłaby nazwać tę chwilę romantyczną – z tego gatunku romantyzmu, który nawet lubiła – jednak przyjechała tu odpocząć, a nie rozbudzać w sobie jakieś głupie nadzieje, że może powinna w końcu znaleźć sobie kogoś do randkowania. Na razie nie miała na to czasu.
I ledwo radziła sobie sama ze sobą, co dopiero z kimś obcym!
Na ciabattę? – powtórzyła zdezorientowana, ale zaraz się roześmiała. Hamlet czasami bywał naprawdę dziwny, ale Gina zaczynała to lubić, zamiast okrywać się ciarkami zażenowania. – Obiecuję, że znajdziemy tu jakąś ciabattę – dodała z rozbawieniem, ścisnęła lekko jego palce i podniosła się, aby rozpakować walizki i przygotować się do kąpieli. – Dobrze, dziś prysznic i spanie. Jutro impreza! – Okręciła się wokół własnej osi w piruecie i zaśmiała się. – Leć pod prysznic pierwszy, mi trochę tu zejdzie – rzuciła, kiwając głową w stronę łazienki, założyła włosy za ucho i zabrała się za ogarnianie wypakowanych rzeczy.

Następnego dnia – popołudnia, jeśli chcemy być precyzyjni – po odespaniu podróży i względnym wypoczynku, Gina zaplanowała dzień w plenerze – najpierw trochę pływania, później spacer, coś dobrego do jedzenia i wreszcie mała sesja przy zachodzącym słońcu.
Plaża wokół hotelu była zadbana i posprzątana, a woda krystalicznie czysta. Nawet nie było dzikich tłumów w okolicy, a taki stan rzeczy szybko się wyjaśnił – woda w oceanie była zimna. Gina – ubrana w kolorowe bikini – długo przełamywała opór przed zanurzeniem całego ciała pod wodą i wchodziła krok po kroku po czyściutkim piasku, a wokół nóg przepływały jej kolorowe rybki, których nazw nie znała. Mimo iż po chwili przyzwyczaiła się do temperatury, spędziła w wodzie dosłownie kilkanaście minut, odpływając od brzegu nie dalej niż na kilkanaście metrów.
Wyszła na brzeg i tych kilka metrów do leżaków podbiegła, obejmując się ramionami. Mimo iż był środek lata na Mauritiusie zimy, ups! było naprawdę chłodno, zaledwie dwadzieścia cztery stopnie!
Woda jest zimna, ale można popływać – powiedziała, chwytając za ręcznik, w który wytarła nadmiar wody z włosów. Spojrzała na stolik umieszczony między ich leżakami i dostrzegła, że Hamlet zdążył już opróżnić nieco swojego drinka, na co uśmiechnęła się lekko pod nosem. Nie rozumiała, dlaczego się tak spina, byli przecież na urlopie, niczego nie musieli, wszystko mogli. Miała nadzieję, że i on wreszcie zacznie bawić się lepiej, a jeśli miał mu w tym pomóc alkohol, to Gina nie miała nic przeciwko!
Rozluźniłeś się już trochę? – zapytała, poklepując go wesoło po kolanie. A to, co najbardziej zwróciło jej uwagę, było bardzo prozaiczne. Mianowicie: – Ale jesteś ciepły! – rzuciła zaskoczona, ścisnęła mocniej za jego udo i przyłożyła do niego chłodne przedramię. Ależ to było przyjemne uczucie! Niewiele myśląc wślizgnęła się na leżak koło niego i zamruczała z przyjemnością, kiedy przylgnęła chłodnym, wilgotnym ciałem do jego ciepłego, suchego ciała. Oparła policzek na jego klatce piersiowej, zarzuciła zgiętą w kolanie nogę na jego uda i przerzuciła rękę przez jego brzuch, żeby złapać od niego jak najwięcej ciepła.
Nie chcę już więcej pływać – powiedziała leniwie, odruchowo kręcąc kciukiem kółka na skórze jego brzucha. – Trochę się ogrzeję i możemy pójść na spacer po plaży – zaproponowała i zadarła głowę, żeby na niego spojrzeć. – Zrobisz mi ładne zdjęcia, za tymi skałami jest świetny kawałek plaży do małej sesji – mruknęła z szerokim uśmiechem na twarzy, całkowicie sauté – bez cienia makijażu, z drobnymi piegami zaznaczonymi na bladych policzkach – zwykle przykrytymi podkładem – i z wargami nieco zziębniętymi od wcześniejszego pływnia.

hamlet greystone
lisowa
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
32 lat/a, 179 cm
wróżbita (dla niektórych wariat) w fatimie albo tam, gdzie cie zobaczy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Palił się ze wstydu i spędził pod lodowatym prysznicem długie minuty, bo wierzył, że to pomoże mu zapanować nad rumieńcem na policzkach.
Gdy wrócił do Giny, nieśmiało położył się po swojej stronie łóżka i całe szczęście zasnął na tyle szybko, że nie doczekał jej powrotu z łazienki.

Wakacje w odległym raju okazały się najniższym kręgiem piekielnym, gdzie Hamlet przeżywał prawdziwe katusze. Gina 一 niezależnie od tego, czy robiła to świadomie czy nie 一 torturowała go i sprawiała, że myślał jedynie o fizycznej bliskości, której nie było widać na horyzoncie.
Leżąc na leżaku udawał, że przysypia, ale tak naprawdę przypatrywał się Blanque; podziwiał ją i nawet jeśli próbował, nie mógł oderwać spojrzenia. W każdej chwili czuł więcej i mocniej; w każdym momencie czynił śmielsze i bardziej wyuzdane założenia.
Nic dziwnego, że wkrótce musiał złapać za swojego drinka. Greystone postanowił się upić, bo wierzył, że gdy w jego głowie pojawi się przyjemny szum, prościej będzie mu obcować z kobietą, która mu się p o d o b a ł a.
Gdy Gina pojawiła się obok, Hamlet spojrzał na nią i posłał jej lekki uśmiech. 一 Zawsze mogliśmy trafić gorzej 一 zauważył, próbując rozładować atmosferę, która znów zrobiła się cięższa, kiedy jej dłoń wylądowała na jego kolanie.
Gorący żar zalał jego ciało i sprawił, że medium nie mógł skoncentrować się na niczym innym niż fizyczność. Jego serce zadrżało, oddech przyspieszył, a źrenice rozszerzyły się.
Nie kodował poszczególnych słów, bo koncentrował się na dotyku; a może powinien kuć żelazo póki gorące, przyciągnąć ją do siebie i połączyć ich usta w namiętnym pocałunku?
Nim zdążył to rozważyć, Gina usiadła i przylgnęła do niego, a on zareagował automatycznie: jego dłoń nieśmiało powędrowała na jej odkryte plecy. Medium dał chwilę przyjaciółce, by przyzwyczaiła się do dotyku, a potem zaczął wykonywać miarowe ruchy, którymi w przyjemny sposób pobudzał swoją wyobraźnię.
Myślał o niej 一 o nich 一 i zastanawiał się, jak wyglądałoby ich życie, gdyby jego wyobrażenia stały się rzeczywistością. Czy gotów był na stworzenie związku i na powierzenie Blanque swoich najskrytszych tajemnic? Czy ona nie wystraszyłaby się przykrej przeszłości i została?
Z wielu względów bał się wyjawiać tajemnice związane z tym, co działo się w Montanie, dlatego potrząsnął głową, a chwilę później uświadomił sobie, że Gina coś powiedziała.
C-co? 一 zapytał, potrząsając głową, by na dobre wyrzucić z niej zgubne myśli, które nigdy nie staną się prawdą. 一 A tak, sesja. No jasne, nie ma sprawy. Będziesz musiała mi tylko powiedzieć, co ja mam właściwie robić, bo fotograf ze mnie żaden. Znaczy umiem robić zdjęcia, ale... Wiesz, nie mam takiego instagrama i... 一 Uświadomiwszy sobie, że paplał bez ładu i składu, potrząsnął lekko głową i uniósł ręce w przepraszającym geście. 一 Wybacz 一 wyszeptał, uśmiechając się niepewnie.
Nie potrafił funkcjonować, gdy była obok i gdy ich ciała stykały się. Bo to wywoływało przyjemne ciepło; bo to odbierało mu rozsądek i czyniło z niego kretyna.
Nie wiedział, że Blanque miała go za geja, dlatego przesadnie analizował wszystko i nadawał znaczenia gestom, które owego nie miały. 一 Może potem... 一 urwał. 一 Pomyślałem, że mógłbym zrobić ci masaż 一 wypalił.
Czy będzie lepsza okazja do bycia blisko?
Według Hamleta bynajmniej.

Gina Blanque
sędzia anna maria wesołowska powinna wydać wyrok
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 165 cm
wrzucam filmiki w twój telefon
Awatar użytkownika
Whispers of life
oh my god, I see how everything is torn in the river deep, and I don't know why I go the way down by the riverside
Owszem, mogli trafić gorzej. Tylko że nawet w Nowym Orleanie bywało cieplej niż tutaj! Gina jednak nie zamierzała narzekać. Chciała tylko odpocząć — nie myśleć o pracy, obowiązkach, problemach. Wystarczyło jej, że jest słońce, ciepło, piękne widoki, plaża i poczucie bezpieczeństwa. W towarzystwie osoby, która nie wywoływała w niej odruchów obrzydzenia ani presji, że wszystko musi przebiegać według ustalonego planu. Naprawdę nie potrzebowała niczego więcej. Odrobina błogiego lenistwa, na które nie pozwalała sobie od bardzo dawna.
Aby to osiągnąć, musiała jednak zmierzyć się z głęboko zakorzenionym perfekcjonizmem, który nieustannie popychał ją do wyciskania maksimum z każdej sytuacji. Kazał jej planować atrakcje, które trzeba zobaczyć, wymuszał tworzenie kolejnych treści i filmików na social media, które mogłyby nabić zasięgi. Nawet vlog z tego urlopu zdążyła już ułożyć w głowie, zanim przypomniała sobie, że przecież przyjechała tu odpocząć. Bicie się z samą sobą kosztowało ją mnóstwo wysiłku, dlatego… na siłę szukała zajęć typowo wakacyjnych, byleby tylko nie zostać sam na sam ze swoimi myślami.
No właśnie teraz nieidealne, nieinstagramowe zdjęcia w karuzelach są w trendach – wyjaśniła z lekkim uśmiechem, oczami wyobraźni już widząc, jak ma wyglądać post i jakie kadry chciałaby w nim zawrzeć.
Przechyliła lekko głowę i spojrzała na Greystone’a nieco bokiem, gdy ten zaproponował masaż. – W hotelu chyba jest spa, możemy się umówić wieczorem na podwójną sesję masażu – zaproponowała niewinnie, nie wyczuwając w jego słowach drugiego dna. Skoro pobyt był już opłacony, dlaczego sami mieli się zajmować takimi rzeczami? Szczególnie, że w tej dwójce to Gina wydawała się być bardziej rozluźniona, a zwykle to ona była jednym wielkim chodzącym kłębkiem nerwów.
Wszystko w porządku, Hamlet? Od wylotu zachowujesz się jakoś… dziwnie – zauważyła, odsuwając się lekko i siadając na brzegu leżaka. Przeciągnęła się, wyrzucając ręce w górę. – Słoneczko za mocno przygrzało? – dodała z rozbawieniem, a potem zaczesała palcami jego włosy do tyłu, zostawiając je w lekkim nieładzie, który dodawał mu łobuzerskiego uroku.
Właściwie… uświadomiła sobie, że głównie to ona zwierzała się jemu ze swoich problemów egzystencjalno-towarzysko-społecznych, a niewiele wiedziała o nim. Może przeżywał coś trudniejszego? Albo miał jakieś problemy…?
No cóż, jeśli tak było… Gina nie chciała o nich teraz rozmawiać.
Naprawdę potrzebowała odpocząć.
Może ja zrobię ci masaż? – zaproponowała zamiast tego, sięgając po olejek do opalania. To nie było idealne rozwiązanie, ale zdecydowanie lepsze niż masaż na sucho. Pochyliła się, by odnaleźć blokadę pod leżakiem i rozłożyć go do pełnego poziomu. Uśmiechnęła się diabelsko. – Dziś wieczorem planuję się dobrze zabawić. Do tego czasu chcę cię widzieć w szampańskim nastroju! – oznajmiła, mrużąc gniewnie oczy, ale czaiły się w nich ogniki rozbawienia, a usta rozciągnęły się w uśmiechu, kiedy podparła się pod biodra w oczekiwaniu, aż zajmie odpowiednią pozycję do masażu.

hamlet greystone
lisowa
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
32 lat/a, 179 cm
wróżbita (dla niektórych wariat) w fatimie albo tam, gdzie cie zobaczy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Resztki szarych komórek, którymi mógł się poszczycić do tej pory, zdawały się obumierać, przez co tracił umiejętność zapisaną w nazwie gatunku. I choć próbował jakkolwiek się temu opierać, Gina Blanque robiła mu cholerną sieczkę z mózgu.
Okej, czyli w razie czego nie będziesz miała do mnie pretensji 一 zażartował, po czym odetchnął z ulgą, że jego niekompetencja nie zniszczy idealnego feedu instagramerki. 一 O, a może zrobimy sobie parę wspólnych zdjęć? 一 zaproponował nim zdążył pomyśleć i ugryźć się w język. Gdy dotarł do niego sens słów, momentalnie zrobiło mu się głupio. Bo przecież co on sobie, do cholery, myślał? Czy naprawdę był na tyle naiwny, by zakładać, że mogliby tworzyć wspólną galerię, którą będą przeglądać na stare lata?
W wyniku nerwów, które spotęgowało jej pytanie, przygryzł wewnętrzną część policzka. Nim zdążył się opamiętać, poczuł metaliczny posmak krwi, co skwitował paroma przekleństwami wypowiedzianymi jedynie w myślach. 一 To chyba wakacyjna gorączka. Jest coś takiego? Nie no, musi być 一 zaśmiał się nerwowo i skoncentrował wzrok na bliżej nieokreślonym punkcie.
Nie myślał o tym, że jego zdenerwowanie było widoczne gołym okiem; dopiero gdy Gina zwróciła mu na to uwagę, uświadomił sobie, jak źle musiało to wyglądać i postanowił wdrożyć przyspieszony plan naprawczy.
Należało podkreślić, że jedynie próbował, bo nim miał okazję jakkolwiek zareagować, wszystko legło w gruzach; Greystone rozleciał się, gdy Blanque przeczesała jego włosy, a potem złożyła mu propozycję nie do odrzucenia.
Chętnie 一 powiedział szybko (prawdopodobnie za szybko). Zaś już po chwili usytuował się wygodnie na leżaku i przymknął oczy. Chciał wierzyć, że masaż da mu ulgę, ale czuł, że nic takiego się nie wydarzy. Bo przecież jego wyobraźnia nie przestanie działać; bo dotyk wywoła lawinę jednoznacznych myśli i sprawi, że tym bardziej nie będzie mógł oderwać się od ich potencjalnej relacji.
Podświadomie przygotowywał się na to, że po masażu będzie tylko gorzej; już teraz drżał z emocji, bo dotyk na pewno wywoła przyjemną falę ciepła, która dotrze do nawet najodleglejszych komórek w jego ciała.

Wniosek był jeden: musiał się upić. Hamlet Greystone potrzebował się nawalić, by móc funkcjonować w towarzystwie Giny. Bo ona zdawała się być zupełnie nieświadoma jego uczuć (gorszym scenariuszem był ten, w którym celowo go ignorowała). 一 Och tak? 一 podchwycił, uśmiechając się zaczepnie.
Śmiało tworzył wizje dotyczące ich wspólnej zabawy w klubie; wspólny wypad dawał mu ostatnią iskierkę nadziei 一 może właśnie tam, na parkiecie lub przy barze, wreszcie się do siebie zbliżą? 一 Też mam taki plan 一 dodał, robiąc wszystko, by brzmieć nonszalancko.
Jestem nawet gotowy założyć się, kto z nas będzie bawił się lepiej. 一 Jeśli chodziło o ilość spożytego alkoholu, Hamlet prognozował, że to on wleje go w siebie więcej.

Gina Blanque
sędzia anna maria wesołowska powinna wydać wyrok
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 165 cm
wrzucam filmiki w twój telefon
Awatar użytkownika
Whispers of life
oh my god, I see how everything is torn in the river deep, and I don't know why I go the way down by the riverside
Pewnie! Będę musiała tylko wygrzebać statyw z bagażu! – Nie widziała problemu z tym, żeby zrobić sobie wspólne zdjęcia. Zresztą, już i tak zrobiła mu kilka fotek z ukrycia – standardowo, ustawiła zajebiste kadry, przez co będzie miał lepsze zdjęcia z wakacji niż ona – a do zdjęć swoich jako statyw zamierzała wykorzystać Hamleta. Przyjemne, z pożytecznym!
Zaśmiała się na jego wizję wakacyjnej gorączki, ale być może rzeczywiście coś w tym było, szczególnie że dla niego był to chyba pierwszy taki wyjazd w życiu. Musiał oswoić się z inną rzeczywistością i masaż zdecydowanie się do tego przyda!
Kiedy tylko położył się na brzuchu, Gina najpierw próbowała go rozmasować, klęcząc na boku leżaka, tuż koło jego żeber, ale ostatecznie – dla własnej wygodny – przerzuciła nogę nad jego ciałem i przysiadła okrakiem na jego pośladkach. Naoliwiła sobie ręce i przesunęła mocno kłębami dłoni wzdłuż jego kręgosłupa od lędźwi aż po kark.
Zdecydowanie potrzebowałeś masażu, jesteś strasznie pospinany! – podsumowała, pokonując dłońmi tę samą trasę, nieco dalej od kręgosłupa. Powbijała kilka razy opuszki palców mocno w najbardziej spięte mięśnie, do niektórych posiłkując się nawet łokciem, choć z odpowiednim wyczuciem, aby nie zrobić mu krzywdy.
A zakład… uśmiechnęła się na ten pomysł. Naprawdę miała zamiar bawić się świetnie, więc wygranę miała w kieszeni. – Stoi! – rzuciła pochylając się nad plecami Hamleta, aby rozmasować mu mocno spięte mięśnie na karku. – Przegrany organizuje następną wycieczkę! – zaproponowała warunek i wróciła do masowania, jak gdyby nigdy nic…


późniejszy wieczór

Wyjście do klubu to był NAJLEPSZY pomysł, na jaki Gina wpadła od… bardzo dawna. Nie pamiętała, kiedy ostatnio piła alkohol na wesoło, a nie na depresyjnie, więc tym bardziej nie szczędziła sobie drinków ani tańca do wszystkich piosenek, jakie leciały na parkiecie. W towarzystwie Hamleta czuła się rozluźniona, spokojna i bez żadnej presji. Żadnej. ŻADNEJ. A to nie zdarzało się za często prawie wcale.
Po ponad godzinie tańca na środku parkietu w tłumie ludzi, potrzebowała odetchnąć świeżym powietrzem. Wykrzyczała Hamletowi do ucha, że chce wyjść się przewietrzyć, ale muzyka grała tak głośno, że nie słyszała własnych myśli. W końcu złapała Greystone’a za rękę i wyprowadziła go korytarzem do wyjścia. Oparła się ramieniem o drzwi wyjściowe i popchnęła je ze śmiechem, uważając przy tym, żeby drink nie zalał jej sukienki i butów. Z ulgą wytoczyła się na chodnik przed klubem.
Jeeeeezu, czasem tak bardzo tęsknię za anonimowością w NOLA. Zajebiście jest móc wyluzować bez stresu, że ktoś cię nagra i wrzuci to do sieci… – Pociągnęła drinka przez słomkę i uśmiechnęła się błogo. Pod makijażem kwitły jej rumieńce od wypitego alkoholu. Straciła rachubę wypitych drinków, ale najważniejsze w całym tym wieczorze było to, że bawiła się CU-DOW-NIE.
Odchyliła głowę do tyłu i spojrzała w nocne, rozgwieżdżone niebo, ciesząc się przyjemnym szumem w głowie i miękkością stawów, które sprawiały, że ruchy stawały się płynniejsze. Muzyka dudniła jej w uszach i pląsała sobie na chodniku, nie zastanawiając się, czy w ogóle jej ruchy są zbieżne z rytmem. Nie czuła chłodu zimowo-mauritiusowej nocy. Alkohol krążący w żyłach robił swoje, mimo iż na ramionach miała już gęsią skórkę. Rozgrzane ciało po tańcu nie odczuwało żadnych nieprzyjemnych skutków. Wręcz przeciwnie – była bardzo pozytywnie nastrojona.
Z sali, z której przed chwilą wyszli, buchnęło głośnym basem i skoczną nutą.
Ooo, uwielbiam tę piosenkę! – podniosła ręce do góry i – do taktu latynoskich hitów, zgodnie z zasadą hips don't lie – poruszała biodrami do boków. Obróciła się w piruecie i – dla utrzymania równowagi na chodniku przed klubem – musiała oprzeć się plecami o klatkę piersiową Hamleta. Zaśmiała się perliście i odsunęła się nieznacznie, cały czas podrygując ciałem do stłumionej drzwiami muzyki dobiegającej z lokalu.
Myślisz, że jeszcze jeden drink to dobry pomysł? – zachichotała, a wciągając powietrze przez słomkę, zasiorbała głośno. Kostki lodu zastukały o siebie i brzegi szklanki. – Tamtego jeszcze nie próbowałam. Wygląda ekstra, na pewno jest słodki. – Pochyliła się bliżej Hamleta, żeby pokazać mu trzymanego przez jedną dziewczynę drinka, którego miała na myśli. Wielowarstwowy, kolorowy, zdecydowanie słodki!

hamlet greystone
lisowa
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
32 lat/a, 179 cm
wróżbita (dla niektórych wariat) w fatimie albo tam, gdzie cie zobaczy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Torturowała go; nawet jeśli rozluźniała napięte mięśnie pleców, sprawiała, że napinały się inne partie jego ciała. Pozycja, w której się znajdowali była wyjątkowo niewygodna i wkrótce zaczęła mu zawadzać, lecz z oczywistych względów Hamlet nawet nie drgnął i udawał, że wszystko jest w porządku.
Medium nie miał wystarczająco odwagi, by powiedzieć jej wprost o swoich uczuciach. Może prościej będzie mu zawalczyć, gdy wleje w siebie odpowiednio dużo alkoholu? Owy musiał mu pomóc, bo jeśli nadal będą tkwić w tym dziwnym zawieszeniu, Hamlet dozna trwałego uszczerbku na zdrowiu.
Okej 一 odparł nieco sztywno, już teraz martwiąc się finansami (których nie miał).
M u s i a ł w y g r a ć.
później
Zapytany, nie potrafiłby wskazać, ile drinków wypił; z perspektywy Greystone'a nie miało to jednak większego znaczenia, bo liczyło się tylko to, że wreszcie udało mu się rozluźnić.
Naprawdę dobrze bawił się w klubie i miał nadzieję, że szampański nastrój utrzyma się do końca wyjazdu. Podczas całej imprezy był blisko Giny i coraz dosadniej uświadamiał sobie, że pragnął zmniejszyć dzielący ich dystans jeszcze bardziej.
Emocje, głośna muzyka i alkohol sprawiły, że zapomniał o zakładzie, ale śmiało można było powiedzieć, że bawił się w y ś m i e n i c i e.
Parokrotnie czuł na sobie wzrok kobiet, ale nie odwzajemniał spojrzeń, bo nie był zainteresowany nikim poza Giną; jakiś czas temu to ona stała się najważniejsza i chciał tylko jej.

Nie słyszał, co próbowała mu przekazać, ale pociągnięty za rękę, ruszył za influencerką. 一 Zapaliłbym 一 wyjawił, gdy uderzyło w niego chłodne powietrze nocy. Na co dzień nie palił, ale po alkoholu zawsze ciągnęło go do fajek.
Nim jednak udało się mu je skombinować, do jego uszu dobiegła rytmiczna piosenka. Mimo tego tym razem nie ruszył do tańca; tym razem z uwagą i podziwem patrzył tylko na Ginę. Jej radość była zaraźliwa; Hamlet chciał oglądać ją w tym wydaniu jak najczęściej, bo czyniło go to szczęśliwym.
Z zamyślenia wyrwał go dotyk; owy sprawił, że przez jego ciało przeszła przyjemna iskierka. Szum w głowie pchał go ku Ginie, a Hamlet nawet nie myślał o tym, by się temu przeciwstawiać. Śmiało zbliżył się do niej i nie pozwolił, by uciekła mu zbyt szybko. 一 Na pewno nie byłby tak słodki, jak ty. 一 Z odwagą podejmował kolejną próbę podbicia serca influencerki. 一 Cieszę się, że jestem tutaj z Tobą 一 By nie przekroczyć żadnej granicy, pozwolił sobie jedynie na przesunięcie nosem po jej szyi.
Nie chcąc jednak jej przytłoczyć, wkrótce zrobił krok wstecz. 一 Naprawdę cię lubię 一 położywszy nacisk na ostatnie słowo, miał nadzieję, że Gina wreszcie odczyta jego intencje i zrozumie, że nie był gejem.

Gina Blanque
sędzia anna maria wesołowska powinna wydać wyrok
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 165 cm
wrzucam filmiki w twój telefon
Awatar użytkownika
Whispers of life
oh my god, I see how everything is torn in the river deep, and I don't know why I go the way down by the riverside
Dopiero kiedy Hamlet wspomniał o paleniu, Gina poczuła również potrzebę wypełnienia płuc dymem. Czegokolwiek. Mogła to być nawet zwykła shisha. Nie była jednak na tyle zdesperowana, aby żebrać papierosa od ludzi w klubie.
Hamlet skutecznie wybił jej to z głowy komplementem. Może nie był szczególnie wyszukany, ale Gina i tak zachichotała jak nastolatka. Nie pamiętała w tym stanie, kiedy ostatnio ktoś powiedział jej coś miłego, więc tym bardziej cieszyła się z jego bliskości. Nie unikała jej, a wręcz… wyglądała w bulgoczącym w trzewiach pragnieniu.
Pod wpływem dotyku na szyi zadrżała przyjemnie. Westchnęła, odchylając głowę ku tyłowi, aby miał lepszy dostęp do jej szyi. Zaraz jednak poczuła chłód w miejscu, gdzie przed chwilą znajdowało się jego ciało. Zabrakło jej zrozumienia dla tego posunięcia. I cierpliwości. Zrobiła krok przed siebie i zarzuciła mu ręce na szyję, aby tym razem nie mógł się tak łatwo oddalić.
Ja też cię lubię, Hamlet – powiedziała, uśmiechając się kusząco, niemal lubieżnie, wodząc rozbieganymi oczami po jego twarzy.
W jednej ręce wciąż trzymała szklankę po drinku, ale palce drugiej wplotła w jego włosu nad karkiem. Odsłoniła zęby w szerszym uśmiechu i oblizała lekko wargi, kiedy jej twarz znajdowała się coraz bliżej jego twarzy, a na zaróżowionych policzkach czuła jego ciepły oddech. Przebierała niecierpliwie nogami, jakby ciało już wiedziało, co zaraz się stanie, ale Gina dozowała sobie przyjemność. Przesunęła ciężar ciała na palce i oparła się o jego klatkę piersiową. Był przyjemnie rozgrzany od tańca i alkoholu. Przysunęła się jeszcze bliżej, kiedy poczuła dreszcz spływający wzdłuż kręgosłupa. Nie wiedziała, czy ją tam dotknął, czy był to tylko wytwór jej wyobraźni.
A ta pracowała. Intensywnie. Odrzucając wszelkie założenia, jakie poczyniła na temat jego i swój. Byli na wakacjach. A na wakacjach liczyła się tylko dobra zabawa, prawda?
Trąciła bokiem nosa jego nos, muskając lekko ustami skórę nad jego policzkiem. Zwilżyła czubkiem języka wargi. Coraz mocniej uwieszała się na jego szyi, w głowie jej szumiało i chciała już tylko jednego.
Musnęła delikatnie wargami jego usta. Poczuła rozkoszne mrowienie w miejscu, w którym ich usta się zetknęły. Zaraz skubnęła lekko wargami jego dolną wargę, smakując go stopniowo, krok po kroku. Ciało jednak wygrało z resztkami zdrowego rozsądku i… pocałowała go.
Wypuściła z ręki szklankę, nie usłyszała jednak dźwięku tłuczonego szkła, bo skupiała się głównie na bliskości i pocałunku, który nabierał na intensywności, a Gina wcale nie chciała go przerywać. Wspinała się coraz bardziej na palce, bo chciała być bliżej, bardziej, aż do utraty tchu.
Zróbmy razem coś głupiego… – wyszeptała w jego usta. Jej klatka piersiowa falowała od przyspieszonego oddechu, a serce obijało się o jej ściany w nieskoordynowanym rytmie. – Nigdy nie kąpałam się nago w oceanie – wyznała z rozbawieniem i znów zachichotała. – Mam to na liście zrobienia przed trzydziestką… – przekonywała bez cienia skrępowania.
Wsadziła zadarty palec za górę jego koszuli i pociągnęła ku sobie, idąc tyłem ulicą prowadzącą do plaży. Jej oczy błyszczały dzikim blaskiem, jakby pocałunek nie był czymś wystarczająco głupim, z czym będą musieli się zmierzyć jak już wytrzeźwieją.
Albo nie...

hamlet greystone
lisowa
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
32 lat/a, 179 cm
wróżbita (dla niektórych wariat) w fatimie albo tam, gdzie cie zobaczy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Jej słowa były na wagę złota; ja też cię lubię, Hamlet wywołało w nim przyjemną falę wszechogarniającej błogości. Pozytywne uczucia rozlały się po jego całym ciele i dały mu nadzieję, że wydarzy się coś niesamowitego, co pchnie ich relację we właściwym kierunku.
Greystone nie bał się tego, co miało nadejść, bo alkohol dodawał mu pewności siebie; procenty wyciszały strach, dlatego medium nie myślał o tym, że będzie dla niej niewystarczający.
Ułożywszy dłonie na lędźwiach influencerki, uważnie obserwował każdy jej ruch. Nie chciał, by uciekł mu chociaż jeden, bo odnosił wrażenie, że wszystko 一 nawet najdrobniejsze drgnięcie 一 było na wagę złota.
Jego oddech stawał się coraz cięższy; emocje sięgały zenitu, dlatego gdy Gina zarzuciła mu dłonie na szyję, przymknął powieki.
Przeszłe doświadczenia pokazały mu, że wzrok mógł wyprowadzić go na manowce, dlatego chciał odbierać bliskość innymi zmysłami. Uśmiechnął się, gdy w jego nozdrza uderzył przyjemny zapach jej perfum i zadrżał, gdy poczuł muśnięcie skóry.
Nie chciał, by ktokolwiek im przerwał; p r a g n ą ł, by odnaleźli ujście emocji w czułości, dlatego stopniowo przyciągał ją do siebie i drażnił skórę na plecach przez materiał sukienki.
Czując jej wargi na swoich do ostatniej chwili nie dowierzał; dopóki oboje nie zaangażowali się w pocałunek myślał, że to może tylko element gry, której nie rozumiał.
Finalnie jednak wszystkie obawy odeszły w zapomnienie; w momencie, w którym ich wargi się zetknęły, Greystone przekonał się, że to była piękna rzeczywistość i przełomowy moment ich relacji.

Zaangażował się w pocałunek. Przelewał weź całą swoją sympatię; całował z pasją, pozwalając sobie gładzić jej plecy dłońmi. Nie zakodował momentu, w którym jedna z nich wylądowała na jej karku, ale przytrzymywał ją, dbając o to, by czuła się komfortowo.

Niechętnie odsuwał się od niej, by zaczerpnąć oddech. 一 Co tylko chcesz 一 odparł, będąc gotowym zrobić wszystko. Byle razem; byleby być na tyle blisko, żeby wciąż czuć ciepło bijące od jej ciała.
Ruszył za nią; odnosząc wrażenie, że przyciąga go do niej potężny magnes, szedł w jej kierunku. Potem zaś, czując silny impuls, zmniejszył dystans i znów połączył ich usta. Całował ją do utraty tchu, a kiedy obojgu skończyło się powietrze, wziął ją na ręce i dziarskim krokiem ruszył w stronę oceanu.
Niestety, nie mogło być idealnie; Hamlet wypił zbyt dużo, przez co w pewnym momencie potknął się. Do ostatniej chwili próbował ratować sytuację, ale skończyło się na tym, że oboje wylądowali w piasku. 一 Cholera 一 zachichotał, zerkając na leżącą obok niego Ginę. 一 Jesteś cała? 一 wyszeptał, podnosząc się, by dotknąć jej policzka.
Była piękna.
Była d o s k o n a ł a, dlatego w ramach swoistych przeprosin musnął jej zaróżowiony policzek.

Gina Blanque
sędzia anna maria wesołowska powinna wydać wyrok
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Miejscow*
29 lat/a, 165 cm
wrzucam filmiki w twój telefon
Awatar użytkownika
Whispers of life
oh my god, I see how everything is torn in the river deep, and I don't know why I go the way down by the riverside
Carpe diem – tak Gina najpewniej określiłaby sytuację, w jaką się wpakowała, gdyby w ogóle się nad nią zastanawiała. Bynajmniej tego nie robiła! W tej chwili jej głowa była wolna od analiz, które na co dzień nie pozwalały jej spontanicznie działać. Wszystko działo się tak szybko i intensywnie, że rozum nie miał szans, by nadążyć. Może przez krótką chwilę pomyślała, że ten pocałunek był cholernie instagramowy, że światło gwiazd i rozpryski barowych neonów stworzyłyby idealną scenerię pod zdjęcie, które zgarnęłoby tysiące serduszek. Ale szybko ten wniosek przyćmiło coś znacznie silniejszego – pragnienie bliskości.
Zaśmiała się tuż przed kolejnym pocałunkiem, którego się nie spodziewała, a który wywołał cudowne łaskotanie w brzuchu, jakby za jego pomocą Hamlet dosłownie poderwał do lotu całe roje motyli, łaskoczących jej przeponę delikatnymi muskaniami skrzydeł. Uczucie było tak intensywne, że aż zakręciło jej się w głowie – nie wiedziała, czy to od alkoholu, czy od adrenaliny, czy od samego faktu, że właśnie teraz, właśnie tu, pozwalała sobie na pełną otwartość wobec kogoś drugiego. Znów zarzuciła mu ręce na szyję, nie chcąc przerywać tego cudownego doświadczenia. Czuła jego ciepło, mięśnie karku pod palcami, a każdy pocałunek zdawał się nie kończyć, tylko rozlewać się szerzej, aż po najmniejszy nerw jej ciała. To było czyste szaleństwo, najczystsze z możliwych! Pocałunek stał się nadrzędną potrzebą, postawioną nawet wyżej niż oddychanie.
Hamlet…! – pisnęła zaskoczona, kiedy została podniesiona do góry i mocno wczepiła palce w kark Greystone'a, wtulając się w jego szyję. Serce waliło jej jak oszalałe, a wrażenie lekkości, które ją ogarnęło, było niemal nie do opisania. Czuła się tak lekko w jego objęciach – jakby mogła unosić się nad ziemią razem z nim. Swobodnie, bez żadnych oczekiwań, bez presji. Bezpiecznie… I to poczucie bezpieczeństwa było dla niej najcenniejsze.
Nawet po równie niespodziewanym lądowaniu na piasku, które powinno zakończyć się zawstydzeniem, nie straciła tego wrażenia. Po kilku sekundach oszołomienia… zaczęła się śmiać. Śmiała się w głos, jak nie śmiała się od dawna. Bez hamulców, bez powinności i tej głupiej potrzeby powściągliwości, którą nosiła w sobie na co dzień. Aż brakowało jej oddechu, tak głośno się śmiała! Piasek przyklejał się do włosów, do skóry, ale nie miało to żadnego znaczenia.
Pokiwała głową. Wszystko było nie tak, jak powinno, a jednak wszystko było tak, jak miało być. Przeczucie – niezagłuszone alkoholem – podpowiadało Ginie, że tak właśnie miał wyglądać ten wyjazd. Położyła się na plecach obok, patrząc w nocne niebo. Chłodna tafla piasku przyjemnie kontrastowała z ciepłem jej rozgrzanego ciała. Kąpiel nago w oceanie nie była już ważna. Sięgnęła dłonią do boku, w piasku odnalazła dłoń Hamleta i splotła ze sobą ich palce.
Tak było idealnie. Nie potrzebowała niczego więcej. Miała gwiazdy nad sobą, ocean obok i Hamleta tuż przy sobie.
Patrz, spadająca gwiazda! – Wycelowała palec w rozgwieżdżone niebo, a jej oczy rozbłysły naiwną ekscytacją. – Pomyśl życzenie, szybko! Tylko nie mów na głos, bo się nie spełni! – Zacisnęła mocno powieki, jakby to mogło pomóc w zaklęciu jej życzenia. Naprawdę wierzyła w energię, w dusze umarłych błądzące po świecie, więc dlaczego nie mogłaby wierzyć w spadające gwiazdy? Nawet jeśli były tylko jakimś satelitą, samolotem czy wytworem jej wyobraźni?
Jeśli to był tylko sen, Gina nie chciała się z niego budzić…

hamlet greystone
lisowa
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Przyjezdn*
32 lat/a, 179 cm
wróżbita (dla niektórych wariat) w fatimie albo tam, gdzie cie zobaczy
Awatar użytkownika
Whispers of life
I’m not sure, but I’m almost positive, that all music came from New Orleans.
Jej śmiech był zaraźliwy; wkrótce i Hamlet śmiał się głośno, a jego ciało drżało z nadmiaru emocji i chłodu zimowej, mauritiusowej nocy.
Wybierając się na wakacje, nie myślał, że pozwolą sobie na taką bliskość, ale bynajmniej nie żałował. Chciał tego całym sobą; chciał być blisko, bo relacja z Giną była najlepszym, co go spotkało 一 na tle tych wszystkich osób, które go opuszczały była światełkiem w tunelu i dawała nadzieję, że nie każdy miał go dość.

Słysząc o spadającej gwieździe, zadarł głowę i starał się dostrzec punkt, na który wskazywała Blanque. Niestety, procenty mu to uniemożliwiły, ale i tak pozwolił sobie na pomyślenie o życzeniu, nad którym nie musiał się zastanawiać. Chciał Giny; pragnął jej pod każdym względem i wierzył, że ona także tego chciała.
Hamlet oddychał głośno, a jego serce waliło w szalonym rytmie. 一 Gina 一 wyszeptał, odwracając głowę, po czym przysunął się i delikatnie 一 zupełnie tak, jakby blondynka była z porcelany 一 musnął jej usta.

Nie wiedział, ile czasu spędzili na piasku, ale gdy zgodnie uznali, że czas wracać do apartamentu, czuł narastające, przyjemne napięcie, które kumulowało się w jego podbrzuszu. Nie myśląc o konsekwencjach, gdy tylko zamknęły się za nimi drzwi, przywarł do jej ciała; całował ją z pasją, śmiało błądził dłońmi po jej odkrytych ramionach i wreszcie pozbywał się barwnych ubrań influencerki.
Gdy zaś niepotrzebne warstwy wylądowały na podłodze, Hamlet dał sobie chwilę na podziwiane jej ciała. 一 Jesteś taka piękna 一 szepnął, nie wypuszczając jej z objęć.
Dbał o nią; sunął dłońmi, poznając każdy milimetr jej ciała i składał czułe pocałunki, którymi chciał wyrazić podziw i uznanie.

Zastanowienie się przyszło dopiero rankiem; gdy obudził się nagi i wtulony w jej ciało, uświadomił sobie, że to nie był sen. I choć z jednej strony czuł przyjemną ekscytację, nad wszystkim przeważał strach, bo Hamlet bał się, że być może czekała ich rozmowa o tym, że wczoraj było błędem.
Właśnie z tego powodu nie pozwalał, by zaistniała przestrzeń do rozmowy; robił wszystko, byleby tylko było lekko i przyjemnie, bo wolał życie w niewiedzy.

Reszta wakacji upłynęła im na odpoczynku; kiedy wsiadali do samolotu, Hamlet prawdziwie żałował, że wszystko się kończy, bo może tam, na nowoorleańskiej płycie, wszystko się zmieni?
Gotów był zrobić wiele, by do tego nie dopuścić.
Bo...
Bo wyjątkowo szybko stała mu się bliska 一 być może nawet najbliższa 一 i nie mógł jej stracić.

Gina Blanque
koniec <3
sędzia anna maria wesołowska powinna wydać wyrok
po mieście błąka się tylko jedna dusza
Zablokowany

Wróć do „Rozgrywki”